Dodaj do ulubionych

Depresja a związek

23.02.16, 11:31
estem w bardzo ciężkiej sytuacji. Depresja nie dotyczy mnie lecz mojego partnera. Jeszcze jakis rok temu było u nas wszystko super, on miał firmę dobrze zarabiał. Firma zaczela bankrutować i zbankrutowała całkowicie za czym pozostała masa długów! Odłożone pieniadze zainwestowaliśmy na szybko w interes który tez nie wypalił. Do dzis ciągną sie konsekwencje złej inwestycji. Miedzy nami zaczęło sie bardzo psuć, oddaliliśmy sie od siebie. On zamknął sie w sobie i nie było nawet z kim rozmawiać. Natomiast ja zaczelam nadużywać alkoholu bo byłam tak nie szczęśliwa. Wkoncu poprosił mnie zebym sie wyprowadziła i żebyśmy zakończyli ten związek. Nie chciał walczyć do wszystkich mówił ze chce byc sam. Pol roku walczyłam żebyśmy wrócili do siebie i faktycznie tak sie stało, ale stwierdzono u niego depresje. Brak snu, checi do życia. Jego nastroje bywają okropne. Przymykalam na to oko bo wiedziałam ze jest chory. Nie mieszkamy razem, ale bywał u mnie często. Myślałam ze sie wszystko ułoży ze wychodzi z tego. Zaszłam w ciąże i poraz kolejny po 2 miesiącach usłyszałam od niego ze on chce byc sam. Ze potrzebuje spokoju ze nie chce zebym wracała do mieszkania. Na moje pytanie czy mnie kocha i czy chce byc ze mna odpowiedział ze nie umie mi na to pytanie odpowiedzieć bo nie czuje nic. Pustkę! Wiem ze cały czas mu nie wychodzi, ma duzo problemów i codziennie duży stres. Ale czy ta depresja powoduje to ze on nie wie czy chce ze mna byc? Mieliśmy stworzyć rodzine. Walczyłam ale juz nie mam sił boje sie ze on juz mnie nie kocha. Co prawda troszczy sie o mnie pomaga jak tylko moze. Sama nie wiem co robić. Chciałabym mu pomoc. Sama jego mama mi powiedziała ze chyba bedzie lepiej zebym dała sobie spokój na jakis czas i żyła swoim życiem. Ale ja tak nie potrafię i nie chce. Czy ktos mógłby mi powiedzieć czy to ta depresja powoduje u niego takie zachowanie? Zamyka sie w domu i chce samotności. Jest strasznie zimy zero uczucia w nim. Cały czas nie obecny. Mam masę pytań w głowie które mnie dręczą. Proszę o pomoc i odpowiedz.
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: Depresja a związek 23.02.16, 13:52
      Nikt nie jest w stanie opowiedzieć na te pytania na podstawie wpisu na forum, i nawet nie powinien, lepiej byłoby udać się do psychologa i z nim omówić cała sytuacje i możliwości pomocy.
    • zoliborski_goral Re: Depresja a związek 26.02.16, 14:53
      Czy zachodząc w ciążę brałaś pod uwagę jego sytuację?
      • lucyna_n Re: Depresja a związek 26.02.16, 18:26
        a czy on decydując się na seks bez zabezpieczenia brał pod uwagę swoją sytuację?
        • zoliborski_goral Re: Depresja a związek 26.02.16, 23:27
          Nie żartuj sobie. U dorosłych ludzi to kobieta a nie facet kontroluje swoją płodność. Zresztą nie wiemy jakie były okoliczności. Natomiast sądzę że w sytuacji doła i emocjonalnego i finansowego należałoby to po prostu uwzględnić. Być może, jak było to w przypadku mojej znajomej dziecko mogłoby scementować taki związek ale to jest przecież wielkie zobowiązanie, szczególnie jeśli to pierwsze dziecko, zamiast komukolwiek pomóc . Ale te rozważania są już oczywiście nieco jałowe. To co ważne dla goscia to jak zacząć funkcjonować a dwie porażki pod rząd potrafią z pewnością zachwiać najpewniejszymi siebie.
          • lucyna_n Re: Depresja a związek 27.02.16, 15:15
            Nie żartuj sobie, od kiedy to mężczyznom broni się stosowania prezerwatyw?
          • ya-rn Re: Depresja a związek 27.02.16, 17:29
            zoliborski_goral napisał:

            > To co ważne dla goscia to jak zacząć funkcjonować a dwie porażki pod rząd
            > potrafią z pewnością zachwiać najpewniejszymi siebie.
            Gość na tym forum nie pisze, więc nie wiemy co dla niego ważne. Pisze kobieta i wydaje mi się, że to, co dla niej ważne, to zaakceptowanie stanu w jakim gość się znajduje. Bez zadawania pytań na które nie ma odpowiedzi.
          • dorotka3313 Re: Depresja a związek 15.03.16, 14:42
            Co z tym Żoliborzem???!!! Żyją tam same głupki i szczerbate psychopatyczne kurduple?
    • ya-rn Re: Depresja a związek 27.02.16, 17:24
      dariak89 napisała:

      > W koncu poprosił mnie zebym sie wyprowadziła i żebyśmy zakończyli t
      > en związek. (...)
      > Zaszłam w ciąże
      > i poraz kolejny po 2 miesiącach usłyszałam od niego ze on chce byc sam.

      Chłop jasno dał do zrozumienia, że Cię nie chce. Był w kryzysie życiowym. Wywarłaś presję, zgodził się kontynuować związek, pojawiła się ciąża.
      Dla niego to za dużo.
      Zamiast tracić zdrowie na rozważania z jakiego powodu on Cię nie chce, zajmij się sobą. Dla dobra dziecka.
      • lucyna_n Re: Depresja a związek 27.02.16, 18:02
        dodałabym i dla własnego dobra w sumie też, na siłę nic się nie zbuduje, a jak ma się skleić to się sklei, walka i presja niczego dobrego nie daje. Miłość jest albo nie, i choćbyśmy się skręcili nie da się jej "wypracować" ani "oduczyć".
    • ekspert.grupa_synapsis Re: Depresja a związek 13.03.16, 02:17
      Wiem, że od chwili zamieszczenia tego postu upłynęło już 3 tygodnie, nie byłem jednak w tym czasie obecny na forum. Piszę nie wiedząc na ile moja odpowiedź jest aktualna.

      Szanowna Pani,
      potwierdzam te opinie, które mówią, że Pani problem przekracza możliwości głębszej pomocy na forum. Dręczy Panią pytanie, czy partner zerwał z Panią relację w sposób ostateczny, czy jest to może związane ściśle z tym, że jest w depresji a po minięciu tej choroby jego stosunek do Pani istotnie się zmieni. Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Jako lekarz psychiatra mogę przekazać ze swojego doświadczenia, że relacje między partnerami mogą ogromnie się zmienić z powodu choroby depresyjnej, szczególnie ciężkiej, i znacznie się poprawić po jej ustąpieniu. Jak jest jednak w tym wypadku – nie wiem. Z listu Pani zdaje się wynikać, że trudności w Waszej partnerskiej relacji mieliście już wcześniej, w okresie, gdy depresja u partnera jeszcze nie wystąpiła (?). Natomiast, jak rozumiem, w okresie jego choroby kryzys Waszej relacji bardzo się zaostrzył.

      Choć obecnie wszystko tak źle wygląda, to stosunkowo krótki okres tego kryzysu sprawia, że są podstawy do nadziei, że może on zostać przezwyciężony. Trudno mi sobie jednak wyobrazić, żeby mogło się to stać bez specjalistycznej pomocy dla Państwa. Po pierwsze Pani partner powinien przejść regularne i staranne leczenie swojej choroby depresyjnej i powrócić do dobrego stanu zdrowia. W tej chwili, jak się zdaje, nie jest możliwa z nim konstruktywna rozmowa o Waszej relacji i przyszłości. Po jego wyzdrowieniu wyjaśni się też, co było związane wyłącznie z jego chorobą, a co jest innego rodzaju trudnościami zachodzącymi między Państwem.

      Pani natomiast, nie czekając na wyzdrowienie partnera, potrzebuje mocnego wsparcia dla siebie. Wsparcia ze stromy rodziny, przyjaciół - niedługo będzie Pani matką w nieustabilizowanym i trudnym momencie swojego życia. Wydaje mi się bardzo prawdopodobne, że może Pani potrzebować także systematycznej pomocy psychologicznej.

      Niejako na bazie tego rodzaju pomocy: leczenia depresji partnera i pomocy psychologiczniej da Pani, mogą otworzyć się niewidoczne w obecnej chwili, perspektywy dalszego życia. Jeśli okazałoby się, że po minięciu depresji partner zupełnie inaczej patrzy na Waszą wspólną przyszłość i życzy jej sobie, to są wszelkie szanse, aby uzdrawiać i rozwijać Waszą dalszą relację. Jeśli, mimo wspólnej chęci, nadal natrafialibyście Państwo na istotne trudności między Wami, to wskazane byłoby rozważenie jeszcze innej formy pomocy psychologiczniej jaką jest terapia pary, czyli spotkania obojga partnerów z psychologiem pomagającym rodzinom lub parom w rozwiązywaniu międzyludzkich trudności. Gdyby udało się pójść tak zakreślona drogą, to satysfakcjonująca wspólna przyszłość może być jak najbardziej realna.

      Stanisław Porczyk, psychiatra
      • niutka_1 Re: Depresja a związek 15.03.16, 12:39
        Panie doktorze... czytam i jakbym czytała o własnym związku. Tylko proszę mi wskazać sposób - jak przekonać chorą na depresję osobę do leczenia ? Czasem mam wrażenie, ze to jest jak nałóg - alkoholik nie widzi problemu...i człowiek w depresji zachowuje się podobnie. Czy jest możliwy jakiś sposób ? Co mogę zrobić dla mojego partnera ?
        • lucyna_n Re: Depresja a związek 15.03.16, 12:53
          Z punktu widzenia chorego (ale zastrzegam że mówię w swoim imieniu, inni chorzy mogą odczuwać i reagować inaczej)
          mówić otwarcie o tym co czujesz, jak się czujesz w tej sytuacji i że patrząc z boku widać że nie jest dobrze i sam się z tego nie wygrzebie.

          Znaleźć numer telefonu do psychiatry i dać mu zapisany na kartce z godzinami kiedy można się zarejestrować na wizytę, może w chwilach pogorszenia chwyci za telefon i się umówi.

          Jeżeli stan jest już dość poważny no to nie poddawać się, tak długo nudzić aż się da namówić na wizytę (nie bać się zloszczenia - to ze strachu), zapisać, za rękę zaprowadzić.

          Nie unikać rozmów na tematy trudne, nie rozweselać na siłę. Trzeba być szczerym, tematu tabu, unikanie bolesnych tematów nic tu nie załatwią,

          Być gotowym na to że być może chory stawi opór, może się obrażać, wpadać w złość, argumentować że "nic mi nie jest, czepiasz się", obwiniać że go "dołujesz" to takie odruchy samoobronne, bo nikt nie chce się przyznawać do swojej słabości. Nie należy tego respektować za bardzo, i brać zbytnio do siebie, choć to w cholerę trudne.

          no i dbać o siebie o swój dobrostan, bo jak się samemu nie stoi mocno na nogach to trudno żeby pomagać innym. Dobrze też poszukać wsparcia dla siebie, jakiejś odskoczni albo też porozmawiać z psychologiem jak możesz pomóc, co konkretnie robić, tak żeby choroba nie grała pierwszych skrzypiec także w twoim życiu.
          • niutka_1 Re: Depresja a związek 16.03.16, 07:48
            Dziękuję i bardzo za wszystkie słowa, chyba pierwszy raz ktoś mówi do mnie tym w taki sposób jakby widział co się dzieje w moim domu...
            • ekspert.grupa_synapsis Re: Depresja a związek 16.03.16, 10:23
              Jest mi bardzo bliskie to, co napisała Pani lucyna_n., trudno do tego coś istotnego dodać.

              Namawianie kogoś, aby rozpoczął leczenie depresji nie różni się istotnie od sytuacji, gdy namawiamy osobę bliską, czy przyjaciela, na leczenie jakiejś innej choroby. Oczywiście niechęć do leczenia u lekarza psychiatry może być nieporównanie większa, przejawy choroby są różne, ale sposób rozmowy z chorym jest bardzo podobny. Perswazja o różnym stopniu łagodności albo jednak presji, bo i to może być potrzebne. Czasem trzeba sprawę postawić łagodnie, czasem mocno, nawet uczynić warunkiem jakiegoś swojego postępowania. Jednak bez ataku i bez lekceważenia depresyjnych odczuć chorej osoby.

              Zdarza się, że osoba, która słusznie może być uważana za najbliższą np. żona, mąż, czy partner, nie jest jednak najlepszym kandydatem do perswazji, o której tu mówimy. Szczególnie, gdy relacje są w ogóle napięte, od dłuższego czasu konfliktowe. Czasem więcej może uczynić inny dalszy członek rodziny, przyjaciel albo szef czy kolega z pracy. Zawsze warto pomyśleć, czy nie właściwe byłoby poproszenie kogoś o pomoc w tej sprawie. Pani niutka_1 pisze, że upór przed leczeniem może przypominać nałóg, „alkoholik nie widzi problemu”. Otóż jest taki zalecany sposób, prostej i czasem skutecznej, interwencji u osób uzależnionych. Chodzi o sprzymierzenie się kilku osób, rodziny czy przyjaciół i zorganizowanie (i wcześniejsze przygotowanie) rozmowy z osobą uzależnioną i zjednoczenie nacisku na nią w sprawie jej leczenia. Oczywiście nie można rad z literatury dotyczącej uzależnień przenosić dosłownie! Z osobą uzależnioną od alkoholu niejednokrotnie można, a nawet jest to wskazane, rozmawiać stanowczo, ostro i nie dawać się nabierać na jej różne intelektualne sztuczki (choć ostrość nie jest tu żadną regułą). To jest jednak inny rodzaj problemu. W kontakcie z osobą w depresji, czyli przecież osobą naprawdę chorą, zaczynałbym od maksymalnego zrozumienia jego uczuć i postępowania związanego z chorobą. Przywołałem jednak ten przykład dla pokreślenia myśli, że sprzymierzenie się rodziny i przyjaciół w pomocy osobie chorej na depresję, także w formie jakiejś wspólnej rozmowy, może być bardzo potrzebne.

              A w niektórych momentach albo dniach lepiej dać „do tyłu”, odpuścić temat i poczekać na bardziej sprzyjające okoliczności do rozmowy. Generalnie osoby z dotkliwą depresją, w końcu, w jakimś momencie, szukają pomocy. Niektórzy wręcz szybko.

              Czekać nie można tylko wtedy, gdy mamy podstawy sądzić, że osoba na depresję jest atakowana przez groźne myśli samobójcze. W każdej innej sytuacji, z reguły jest czas ma na nasze działanie i naszą cierpliwość.
              Stanisław Porczyk
              • niutka_1 Re: Depresja a związek 22.03.16, 07:54
                Nie ma mowy o żadnym namawianiu.... On mnie nie chce słuchać. Czasem mam wrażenie, ze ja mu sie kojarzę tylko ze zmartwieniami.. bo życie rodzinne to przecież też zmartwienia. Problem w tym, ze ja wiem że kłopoty można pokonać i znaleźć rozwiązanie - a on nie, teraz już nie. Pochodzi z dysfunkcyjnej rodziny- alkoholików. I teraz u nas gdy pojawia się problem - On ucieka - w siebie, ucieka z domu...Błedne koło - bo przecież problemy były, są i będą... Od jakiegoś czasu jest bez pracy - i to go frustruje - a ta frustracja przejawia się gniewem na mnie - o byle co... czasem mam wrażenie, ze i brak powodu jest juz dostatecznym powodem. Czasem już nie mam sił się podnosić , bo wiem, ze i tak za jakis czas sytuacja się powtórzy. Mówi mi że odejdzie, a i tak siedzi. Siedzi bo tak naprawdę nie ma gdzie pójś - i to go jeszcze bardziej wkurza. Wiem, ze to niedojrzałość emocjonalna. Wiem i co z tego. Czuje się bezradna. Jestem bardzo wierząca - on z tego kpi... wie że to mnie też rani... nie rozumiem dlaczego tak robi... ja się bardzo staram, pracuje i biorę dodatkowe zajęcia by starczylo na oplaty i zakupy... On sie juz z niczego nie cieszy...nawet z tego, ze na razie starcza nam na życie... moze nie na wszystko jak bylo przedtem ale źle nie jest.. pewnie tylko dla mnie... bo od niego niczego się dowiem - milczy, ale milczy tak złowrogo...
                • lucyna_n Re: Depresja a związek 22.03.16, 12:16
                  Niutka, z tego nic nie będzie... to jakiś emocjonalny koszmar, wymiksuj się z tego.
                  • niutka_1 Re: Depresja a związek 22.03.16, 12:27
                    Wymiksuj się.... jakby wszystko było proste... gdyby było, ludzie by się nie rozstawali. Za dużo spraw, za dużo wszystkiego co włożyłam - to całe moje życie... i mam się wymiksować ? Po za tym, życie składa się zarówno z radości jak i smutków - nikt nie mówi że będzie lekko - tak czy siak... życie składa się z nocy i dni... i chyba mam teraz taką noc... ale też przecież po każdej nocy wstaje dzień, prawda ? nie umiem zacząć myśleć tak: nie chce mi się walczyć, to wszystko bez sensu- bo zawsze jest jakiś sens... bo ja wierzę...
                    • lucyna_n Re: Depresja a związek 22.03.16, 12:57
                      to się nazywa pułapka utopionych kosztów
                      • niutka_1 Re: Depresja a związek 22.03.16, 13:01
                        No to nazwę juz mamy
                        • lucyna_n Re: Depresja a związek 22.03.16, 13:09
                          poczytaj sobie o tym więcej, to ciekawe i wiele człowiekowi uświadamia i ułatwia podejmowanie decyzji.
                          z Twoją wiarą w cud nie mogę polemizować, ale fakty są takie że ludzie się nie zmieniają, a to co opisałaś to nie wygląda już na żaden związek, a na to że po prostu on nie ma fizycznie dokąd odejść to "ucieka" psychicznie i nie wiem za bardzo co tu ratować. Tego związku już właściwie nie ma. Jesteś krzywdzona, źle traktowana, odpychana i raniona bo masz irracjonalną nadzieję że wrócą stare dobre chwile, oczywiście jest to Twój wybór i Ty sama wiesz czego chcesz od życia, ale jeżeli pytasz jak to wygląda z boku, no to według Twojej relacji wygląda to źle, a nawet całkiem beznadziejnie, przykro mi.
                          • niutka_1 Re: Depresja a związek 22.03.16, 13:21
                            No ok. To Twoje zdanie tez już znamy... Odpowiedz mi teraz na jedno pytanie, czy jeśli widzisz chorego - tak beznadziejnie chorego - to go dobijasz, czy szukasz wszystkich możliwości by ratować ? i nie ważne tutaj kto jest tym chorym - ja czy mój partner, Bo skądinąd nie wiele wiesz o przyczynach i podłożu tego co się dzieje...
                            • lucyna_n Re: Depresja a związek 22.03.16, 14:35
                              ja nie mam Niutka nic do Ciebie i Twojego partnera, po prostu jestem opinią człowieka z boku, niczym więcej. Napisałaś na forum, dostajesz subiektywne odpowiedzi osób niezaangażowanych emocjonalnie na podstawie Twoich wpisów, a co zrobisz to jest Twoja decyzja, Twoje życie, nic co tu napisano nie jest dla Ciebie żadnym musem.
                          • martini-7 Re: Depresja a związek 22.03.16, 13:26
                            Lucyno cuda się zdarzają, ale do tego cudu trzeba dwojga, a tu tak jak piszesz ona walczy sama, ja mam tylko taką obawę, że jak to wszystko runie to jeszcze nim kurz dobrze opadnie ona sama skończy na terapii bo, tyle co już robi, jak walczy, jak się stara, a tu nic... teraz działa pod ciśnieniem bo, musi ich utrzymać bo, ma jakiś cel... Niutka, a gdzie Twoje dobro w tym wszystkim? Ile jeszcze sama dasz radę?
                            • niutka_1 Re: Depresja a związek 22.03.16, 13:33
                              Ile ? nie wiem... ile będzie trzeba albo tyle ile dam radę... tego chyba nie można jakoś określić... może ile starczy mi sił i wiary w sens.
                              • lucyna_n Re: Depresja a związek 22.03.16, 14:37
                                a mogę zapytać ile lat trwa ten związek i czy przedtem było normalnie, ok, bez większych problemów? Ile czasu trwa jego depresja?
                                • niutka_1 Re: Depresja a związek 22.03.16, 14:58
                                  jesteśmy ze sobą niemal 20 lat... a co jest wg Ciebie normalne ? - bo to bardzo względne pojęcie... dla każdego znaczy co innego - tak jak dla każdego są inne granice.
                                  • lucyna_n Re: Depresja a związek 22.03.16, 15:24
                                    Normalnie, owszem definicja normalności jest w pewnym sensie niemożliwa, ale doskonale wiesz o co pytam w kontekście związku, zwłaszcza tak długiego.
                                    Bo co innego kiedy nagle po 20 latach ktoś zmienia się w ciągu kilku tygodni tak że nie przypomina siebie sprzed choroby, a co innego kiedy sprawy od dawna miały się kiepsko, i jakieś dodatkowe zdarzenie typu żałoba, utrata pracy, ciężka choroba powoduję że trzeszcząca od dawna konstrukcja ostatecznie zalicza kolaps. W przypadku pierwszym może być tak że choroba sama w sobie jest winna, np ciężkie neurologiczne choroby mogą wręcz zmieniać osobowość i tu trzeba wesprzeć i trwać, a w drugim no to po prostu "życie" i wsparcie czy trwanie niczego nie naprawi. Ale to są sprawy do omawiania z psychoterapeutą i lekarzem prowadzącym.
                            • lucyna_n Re: Depresja a związek 22.03.16, 14:44
                              Martini, cuda się NIE zdarzają.
                              Jeżeli dwoje ludzi pracuje nad związkiem to to że się ułoży to nie jest cud tylko wynik ich działań.
                              nawet katolicy mówią "Módl się jakby wszystko zależało od Boga ale pracuj jakby wszystko zależało do ciebie" Samo to się coś najwyżej może spieprzyć, nie naprawić.
                              • niutka_1 Re: Depresja a związek 22.03.16, 14:59
                                Lucyno cuda zdarzają się osobom które w nie wierzą - i mają pokorę... nie mam na mysli oczywiście wygranej w totka... bo nie o materialne sprawy tu chodzi...
                                • lucyna_n Re: Depresja a związek 22.03.16, 15:18
                                  Nie, cuda się NIE zdarzają, ani tym co wierzą, ani tym co w nie nie wierzą. Pokorni? a co to jest i po co to komu, chyba po to żeby obrywać po głowie i wmawiać sobie że nic takiego się nie dzieje.
                                  • martini-7 Re: Depresja a związek 22.03.16, 21:39
                                    Oj dziewczyny, cud to choć zdefiniowane słownikowo słowo to w użyciu codziennym rozumiane różnie, dla jednego cud to manna z nieba, a dla drugiego cud, że nie zabił jeszcze irytującego szefa dzięki temu, że uczy się nad sobą pracować, słowa nadużywane, ale ma w sobie coś
                                    ale w wierze w ludzi coś jest... widzisz to chyba trzeba ugryźć od innej strony
                                    to co mówi Lucyna jest racją, nie można się poświęcać ciągle bo, to zżera jak rak, ale nie trzeba od razu i wszystkiego rzucać, trzeba znaleźć tego motywującego kopa i porządnie go partnerowi w dupsko zasadzić, nie znam ich, nie wiem jak te 20 lat wyglądały, ale jeśli to powiedzmy 18-19 lat normalności, szacunku, miłości i wzajemnego wsparcia, a teraz się powaliło to hmmm... jest o co walczyć i trzeba w tą walkę wciągnąć drugą stronę (jak?) ale jeśli to 20 lat takiej miłości i całej reszty tylko od strony Niuki, że ona tą krowę karmi, a on doi tylko, że ona poświęca się, niszczy siebie, a łaskawca ma to gdzie ma i nawet nie chce tego zmieniać i złowrogo milczy to zostaje tylko terapia wstrząsowa, albo odejść albo odciąć go trochę od swojej pomocy. Przykro mi. Czasem z depresyjnymi czy innymi jest jak z dziećmi, krnąbrnymi dziećmi, niewdzięcznymi za to co się dla nich robi, żyjących tylko w swoim świecie i wyciągającymi rękę by robić za nie, a same nic.
                                    Podam Ci przykład. Znam osobę chorą na schizofrenię, mieszka z rodzicami mimo, że jest dorosła i bierze leki, rodzice pomimo poważnego wieku otaczają opieką tę osobę, przypominają o lekach o wizytach, załatwili pracę by raczyła z domu wyjść, obiadki gotują, osoba owa pomaga w domu jak jej się to powie itp. niby nieporadność. OK chora, trzeba pomóc. Jednak kiedy rodzice musieli wyjechać na parę dni w rodzinnych sprawach, osoba ta nagle umiała sobie gotować, robić zakupy, sprzątać normalnie funkcjonowała, wrócili wyręczyciele, wróciła nieporadność. Owszem tak całkiem samej nie można jej na długo zostawić bo, czasem ominie tabletkę, za dużo pali, ogólnie trafia człeka. Jednak jak widzisz nadmierna pomoc może też szkodzić.
                                    Może tak jest właśnie u Was za DUŻO na siebie wzięłaś, a on robi się nieporadny. Przywyka do marazmu i się w nim chowa.
                                    Może nie wszystko teraz w Twoich rękach, ale tak z 90% przynajmniej. Musisz pamiętać i o sobie bo, nikogo nie uratujesz, ani jego, ani siebie.
                                    • lucyna_n Re: Depresja a związek 22.03.16, 21:54
                                      Ładnie to ujęłaś.
                                      Ty jednak masz większą umiejętność podawania gorzkich pigułek, ja jak zła siostra oddziałowa, masz łykaj, nie grymaś:)
                                      • martini-7 Re: Depresja a związek 22.03.16, 23:35
                                        dobry i zły glina :P
                                        • niutka_1 Re: Depresja a związek 23.03.16, 11:31
                                          hehe no właśnie. Martini ma łagodniejszy język :) szacun :)
                • martini-7 Re: Depresja a związek 22.03.16, 13:20
                  stres, żal i nie wiem co jeszcze pożera go od wewnątrz, jakaś duma może podcina go dodatkowo bo, przecież nasze społeczeństwo wyznacza normy, facet ma być silny, facet ma pracować, facet nie ma prawa mieć słabszego dnia i choć Ty chcesz go wspierać, rozumiesz i nie ciśniesz ciśnie go to, że chciał być może innego życia niż to z jakiego wyszedł... masz prawo się wkurzać bo, to, że jest jak jest to nie Twoja wina, a nie jesteś też dla nikogo emocjonalnym workiem treningowym
                  Kpi z Ciebie i Twojej wiary bo, wie, że Cię to rani, a rani Cię bo, sam też jest bezradny, a bezradność czasem objawia się krzywdzeniem innych. To jak z dzieckiem i rodzicem. Kiedy dziecko doprowadza rodzica do ostateczności bywa, że rodzic ucieka się do krzyku i daniu dziecku klapsa, krzywdzi je, ale to jest wyraz bezradności. Trochę tak, wiesz, mi jest źle, jestem zła i nie umiem sobie poradzić więc i niech komuś będzie źle, niech cierpi ze mną.
                  Wyczekaj na dobry moment i spróbuj jeszcze raz na spokojnie pogadać, znajdź argument na którym mu zależy
                  • niutka_1 Re: Depresja a związek 22.03.16, 13:31
                    Dziękuję... chyba potrzebuję właśnie takich słów, bo nie chcę rezygnować... ani z niego ani z naszego - mojego życia. Chociaż to może wydawać się szalone, egoistyczne itp.. Nie zrozumie ten kto nie przeżył...
                    • lucyna_n Re: Depresja a związek 22.03.16, 14:40
                      Czyli chciałaś żeby Ci napisać że masz się poświęcić?
                      Sory Niutka, ja to zawsze jestem boleśnie szczera, nie wierzę w fałszywe zapewnienia i w poklepywanie po pleckach, a na słowo "poświęcenie się" mam okropną alergię, no taka jestem.
                  • lucyna_n Re: Depresja a związek 22.03.16, 14:36
                    facet też z tego co pamiętam jedzie na sterydach anabolicznych, chyba że pomyliłam osoby to przepraszam.
                    • niutka_1 Re: Depresja a związek 22.03.16, 14:48
                      Trochę wydaje mi się, ze jakoś nieobiektywna jesteś... A slyszłaś kiedyś , ze kto mówi całą prawdę w oczy- jest jak dziecko kóre sika w majtki sam sobie szkodzi... a tekst : "facet też z tego co pamiętam jedzie na sterydach anabolicznych, chyba że pomyliłam osoby to przepraszam." to jakoś nie bardzo - to ma być atak? żadnego konstruktywnego komentarza ? wiesz czym są sterydy ? I jak się je bierze ? O nic nie zapytałaś - nic nie wiesz ani ile ani jak długa ani jakie? - takie stereotypowe podejście trochę masz... a może warto by się trochę szerzej zainteresować tematem - a nie tak kwitować od razu.
                      • niutka_1 Re: Depresja a związek 22.03.16, 14:55
                        A tak swoja drogą... zaczęłam tutaj pisać - bo mój partner ma depresję i to ma druzgocący wpływ na nasz związek. Pisząc proszę o wsparcie i zrozumienie... a to oznacza, że chcę walczyć o mojego partnera i o nas. I ze wiem, czym jest depresja - i że nie można odpuszczać... Wiesz czym jest depresja ? lucyno_n ? bo ja bardzo dobrze wiem.
                        • lucyna_n Re: Depresja a związek 22.03.16, 15:15
                          ale to nie jest forum wsparcie i zrozumienie, depresja nie tłumaczy i nie powinna być usprawiedliwieniem wszystkich zachowań. jakbym ja jako osoba chora tak traktowała partnera to miałby on święte prawo machnąć na mnie ręką. Nawet powinien.
                          Niutko, tak ja mam pojęcie czym jest depresja, dlatego nie będę szukać na silę usprawiedliwień, nie będę ci wmawiać nierealnych możliwości i nie będę pisać tylko tego czego chcesz słuchać.
                          Jeżeli wiesz że nie można odpuszczać, wiesz wszystko na temat depresji, jesteś zdeterminowana robić to co do tej pory? to po co pytasz obcych ludzi? Zaprzeczyłaś specjaliście, zaprzeczasz doświadczeniom innych chorych, twierdzisz że żadna rada nie jest możliwa do wcielenia w życie, to czego chcesz?
                          • niutka_1 Re: Depresja a związek 22.03.16, 15:21
                            Ojojoj wkurzona kobieta... zły dzień ?
                            • lucyna_n Re: Depresja a związek 22.03.16, 15:33
                              Obawiam się że przeniosłaś na mnie swoje zdenerwowanie:) Założyłaś że skoro Tobą targają emocje to rozmówcą też. No nie, tak to nie działa, jesteś mi osobą obcą i nie gniewaj się ale w pewnym sensie doskonale obojętną.
                          • niutka_1 Re: Depresja a związek 22.03.16, 15:22
                            a przepraszam Ty zakładałaś to forum? może jakieś zasady mnie ominęły ? Wybacz nieukowi i naiwniakowi....
                            • niutka_1 Re: Depresja a związek 22.03.16, 15:22
                              Sorki ;)
                            • lucyna_n Re: Depresja a związek 22.03.16, 15:26
                              Po co nadajesz sobie takie przydomki, po co się tak wyzłośliwiasz?
                              • niutka_1 Re: Depresja a związek 22.03.16, 15:30
                                Tak bym tego nie nazwała, Tobie wolno zwracać uwagę a ja już nie mogę tego skomentować ? no to chyba nie fair ?
                                • lucyna_n Re: Depresja a związek 22.03.16, 15:34
                                  czego nie możesz? co jest nie fair?
                      • lucyna_n Re: Depresja a związek 22.03.16, 15:10
                        oj wiem, wiem, i jest to zdrowotnie dość istotny element układanki, zwłaszcza w kontekście depresji i agresji.
                        • niutka_1 Re: Depresja a związek 22.03.16, 15:24
                          O depresji i agresji mówisz wiesz... hmmm czemu jakaś agresja z Twoich postów bije ? Czy tylko ja mam takie odczucia ?
                          • lucyna_n Re: Depresja a związek 22.03.16, 15:30
                            tak to są twoje odczucia, nie odczuwam emocji związanych z Twoją osobą, po prostu nie umiem pisać bułkę przez bibułkę, a Ty to odbierasz jako agresję, zupełnie niepotrzebnie. Niby po co miałabym chcieć Cię złościć? Piszę wprost i jak już kilka razy podkreślilam, to są moje subiektywne wpisy do niczego cię nie zoobowiązujące, mam odmienne niż Ty zdanie na wiele spraw, ale to nie jest agresja, przynajmniej nie mam takich intencji, to po prostu inne zdanie na temat.
    • piotr-19700901 Re: Depresja a związek 14.03.16, 16:58
      Witam. Bylem w podobnej sytuacji do Pani partner( prawdopodobnie nadal jestem). Po blisko 6 miesicznej kuracji zaczynam wychodzic na posta. Bez farmakolgii nie bylo mozliwe zrobienie czegokolwiek. Rozmowy , terapia, wsparcie bliskich- wszystko na nic. Pustka, ktora mnie ogarnela byla tak ogromna ze nic do mnie nie docieralo. Depresja jest paralizujaca. Najgorsze doswiadczenie w zyciu. Tym bardziej jestem wdzieczny partnerce ze przy mnie wytrwala.Tez chcialem zeby mnie zostawila, tez chcialem zostac sam. Chociaz z persektywy czasu nie wiem dlaczego bo czulem sie bardzo samoty!Wytalosci.
      • niutka_1 Re: Depresja a związek 22.03.16, 08:01
        Gdyby można było powiedzieć - nie martw się dziewczyno - to minie... Pan pisze, że Pan wyszedł z tego. Proszę o poradę. Czy le[piej mu dac spokoj i być poprostu, czy próbować mu pomóc - tylko jak. Wszystko jest złe wg niego, wszystko jest bez sensu - tzn. zycie ze mną jest bez sensu. Jego zarzuty wobec mnie są absurdalne, ale On w nie wierzy. Tzn.wini mnie za całe zło... twierdzi, ze beze mnie byłoby mu latwiej. Lae nic w tym kierunku nie robi. No może po za tym, ze mliczy. Traktuje mnie tak jakby mnie nie było. Wszystko robi sobie i dla siebie... a jak juz robi dla nas to zawsze jest to okupione złością. Jak to się stało, że Pan podjął leczenie ?
        • martini-7 Re: Depresja a związek 23.03.16, 11:07
          wtrącę się i tu, teraz przeczytałam o jego zachowaniach względem Ciebie raz jeszcze i coś nagle mi zaskoczyło w mózgownicy
          Wiesz, to trąca już lekką paranoją u niego, jeśli jego absurdalne zarzuty są wiarygodne tylko dla niego to coś już jest mocno nie hallo. Teraz mam naprawdę ochotę napisać pakuj się i zwiewaj tak jak radziła Lucyna, ale wiem, że tego nie zrobisz bo, Ci zależy na nim. Zresztą nie moją rzeczą oceniać i doradzać kto z kim ma być, ale choć zmień taktykę, proszę Cię bo, to jest równia pochyła, a Ty jedziesz po niej prosto do własnej depresji, która kto wie może już nie tylko puka do Twoich drzwi, a zaczyna pomalusiu je uchylać. Nie ma co się oszukiwać on wyżywa się na Tobie i jest to przemoc psychiczna, ok, jest chory, ok trzeba trochę zrozumienia, ale pozwalanie mu na takie zachowania nie pomaga mu, wręcz przeciwnie pogłębia jego stan, wie, że ma na kogo przelać gniew i w ogóle, źle mu ale nie odchodzi, znaczy, że może jednak nie jest tak źle? A może utknął i nie wie jak odejść? Wysłanie go na leczenie zawsze może skutkować rozstaniem bo, on dojdzie do tego, że chce zmian, ale do rozstania po ludzku. A może i uratujecie to co macie.
          Pytasz tu Pana jak podjął leczenie, myślę, że każdy z nas kto tu jest i był leczony miał inny powód do tego. Ogólnie każdemu z nas było źle, ale każdy miał inny maleńki powód by ruszyć się i coś zrobić, a niektórych nawet "wysłano" na leczenie.
          Ja podjęłam swoje by żyć normalnie, cieszyć się życiem z moim mężem, nie fundować mu tego co funduje Ci Twój partner i nie robić tego też sobie. W podjęciu tej decyzji pomogła mi przyjaciółka, kiedy błądziłam w swoich dołach i odbijałam się od ścian, ona rzuciła prosto z mostu, że potrzebna mi terapia. Posłuchałam jej bo, więcej miałam do stracenia nie idąc i tkwiąc w tym, niż idąc i paplając o tym jaką porytą mam duszę obcej babie, było warto. On też musi znaleźć ten powód, albo musicie znaleźć go razem.
          • niutka_1 Re: Depresja a związek 23.03.16, 11:28
            Dziękuję :)
            • niutka_1 Re: Depresja a związek 23.03.16, 11:32
              Bądź co bądź wszystkie słowa sa potrzebne i te ostre i te łagodne... tylko liczy się podanie, jak obiad ;) tak chyba jest w życiu we wszystkim. Dobrze jest to umieć.
              • lucyna_n Re: Depresja a związek 23.03.16, 13:19
                OT
                kwiz zagadka. Co lepsze? zdrowy obiad z wyszczerbionego talerza nałożony chochlą z gara czy elegancko wyglądający posiłek który ci zaszkodzi?
                :)
                Obwijanie argumentów w anilanę może nie boli ale też nie skutkuje, a Ty się tak o wszystko nie fochaj, nikt to nie chce Twojej krzywdy, wręcz przeciwnie.
                • martini-7 Re: Depresja a związek 23.03.16, 14:11
                  najwyżej punktowana odpowiedź:
                  Pyszny i zdrowy obiad na pięknej porcelanie :D

                  Prawda, nikt niczyjej krzywdy tu nie chce. Myślę, że za parę dni poczytasz to wszystko i zobaczysz, że ostrych słów to tak naprawdę nie było, padły po prostu na Twoje zranione emocje ;)
                  Uszy do góry. Każdy tunel się kiedyś kończy.
                  Zapytam tak na marginesie macie dzieci? jeśli tak to tym bardziej albo niech on się ogarnie, albo ratuj siebie i je. Moje dzieci pojawiły się po depresji. Cieszymy się teraz życiem z nimi, ale doły czasem wracają i choć staram się by one tego nie odczuwały to jednak się nie da. One coś tam zawsze zobaczą. Dlatego właśnie o to Cię pytam bo, jeśli Twoje próby poniesienia partnera będą ciągle niszczące dla Ciebie to zniszczysz siebie i dzieci, a jemu i tak nie pomożesz.
                  • lucyna_n Re: Depresja a związek 23.03.16, 14:29
                    Sęk w tym że życie i ludzie nieczęsto dorastają do naszych oczekiwań. I najczęściej jest słoma albo siano, nie ma że boli.
                    • martini-7 Re: Depresja a związek 23.03.16, 15:58
                      może po prostu zamiast oczekiwać trzeba po prostu żyć? nie wiem, niech filozofii o tym myślą za malutka jestem
                      • lucyna_n Re: Depresja a związek 24.03.16, 13:06
                        To żadna wielka filozofia, to zwykłe obserwacje i proste wnioski. Bez uświadomienia sobie pewnych ogólnych zasad i schematów działania innych ludzi zawsze będziesz się miotać we mgle domysłów i błędnych założeń. Lepiej przyjąć realistyczne założenia co do innych (realistyczne nie znaczy negatywne) i wtedy jest o wiele łatwiej, i o wiele spokojniej, kiedy rozumiesz "dlaczego inni tak robią" łatwiej Ci zachować spokój i dystans, łatwiej ci po prostu żyć w stadzie.
                        Po prostu żyć, no właśnie żeby to było po prostu trzeba się najpierw dobrze nagłówkować, zwłaszcza jeśli zbudowana w przeszłości schematy i metody okazały się błędne. Gdyby każdy mógł bez względu na swoje myśli, doświadczenia, emocje po prostu żyć to forum nigdy by nie powstało.
                        • lucyna_n Re: Depresja a związek 24.03.16, 13:08
                          jeszcze dopowiem, oczekiwania w tym kontekście to nie oczekiwania że ktoś dla nas coś zrobi, takie egocentrycznie chcenie, tylko, jakby to wytłumaczyć? oczekiwanie a raczej lepiej może byłoby użyć słowa przekonanie że "ludzie są jacyś "
                          • martini-7 Re: Depresja a związek 24.03.16, 17:00
                            Ludzie jacyś są z jakiś powodów, staram się ludzi nie oceniać, brać jakimi są, staram się nie zakładać nic, można powiedzieć, że biorę ich jakimi są i albo znajomość między nami się rozwija, albo nie.
                            Lubię obserwować ludzi, mechanizmy jakie rządzą ich zachowaniami. Staram się rozumieć dlaczego jest jak jest, w jakiś sposób to owszem ułatwia, ale staram się też nie brać tego na swoje sumienie jeśli jest to coś złego, coś w stylu zrozumienia bez obarczania siebie odpowiedzialnością.
                            No i tu moje zdolności wyrażania się kończą bo, nie wiem jak to dokładnie napisać.
                            Realistyczne założenia są ok, choć we mnie chyba zawsze jakaś wiara w człowieka żyje, parę razy mnie nie zawiodła. Każdy człowiek to inna historia, indywidualny przypadek, choć wiele zachowań jest wspólne, a zrozumienie zachowań pozwala wiele czasem przewidzieć i to prawie na 100%. Jesteśmy stadem i żyjemy w stadzie, więc i zachowania powielamy jak to stado.
                            Nie da się po prostu żyć, poza tym schematy i metody z przeszłości nigdy nie są idealne, zawsze któreś nie zaskoczą, nie okażą się dobre, więc każdy zmaga się z tym bez względu czy depresję ma czy nie, to się chyba właśnie życiem nazywa i dojrzewaniem.
                            Ech, stara się robię, ale czy mądrzejsza to nie wiem ;)
                            • lucyna_n Re: Depresja a związek 24.03.16, 17:31
                              to zupełnie nie ma nic wspólnego z ocenianiem, wręcz przeciwnie, nie ma nic wspólnego z przykładaniem miarki dobre/złe. To nie ocenianie gorszy/lepszy. Raczej obserwacja "taki", "w taki sposób to działa" nie chodzi nawet o pojedyncze konkretne osoby, tylko o relacje międzyludzkie, takie różne zachowania wynikające z bycia w grupie itd
                              chyba nie udało mi się przekazać o co mi chodzi, nie umiem jakoś lepiej tego ująć.
                              • martini-7 Re: Depresja a związek 24.03.16, 19:07
                                ok, łapię chyba, po prostu poznanie mechanizmów i koniec
                                taka forma jak najbardziej to nawet bardzo interesujące

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka