Dodaj do ulubionych

Co robić?

22.02.17, 20:11
Rozpoczynam nowy wątek, bo w poprzednim dużo już tych wiadomości.

Byłam dzisiaj u psychologa, 1,5 godziny rozmowy. Mam zrobioną "wodę z mózgu".
Pani psycholog powiedziała, że nie mam depresji, żadnego CHAD, ani spektrum. Pytała po co truję się tabletkami? Wg niej jestem rozwalona emocjonalnie, ale dzięki terapii dam radę się pozbierać bez leków. Powiedziała, że to lekarz wmówił mi depresję (???) i ja w to uwierzyłam, że wszyscy psychiatrzy, jak się do nich idzie, wciskają pacjentom leki. Że najłatwiej powiedzieć - depresja. Powiedziała, żebym odstawiła leki.
Myślałam, że ta wizyta mi pomoże, a nie jeszcze bardziej namiesza? Ja już nie wiem kogo mam słuchać? :(( Co ja mam zrobić?
Do psychiatry poszłam, bo już nie dałam rady, ale może ja rzeczywiście zbyt szybko uwierzyłam w diagnozę. Dużo mi dało do myślenia to, co Pan Doktor napisał w poprzednim wątku, ale ja naprawdę się nie znam i nie wiem, co dalej ze sobą zrobić? Może ta pani psycholog się myli?
Proszę, pomóżcie mi, bo zwariuję!
Obserwuj wątek
    • tacx Re: Co robić? 22.02.17, 21:03
      Sam chciałbym wiedzieć jak to naprawdę jest z tą depresją. Cierpię na nią od wielu lat. Ostatnio postanowiłem się leczyć farmakologicznie, ale to ponoć trwa. Nasze emocje na pewno są w jakimś stopniu warunkowane czynnikami fizjologicznymi a w jakiejś środowiskowymi. Nie wiem. Specjalista powinien wypowiedzieć się czy na depresję zapadają osoby z tzw "poukładanym życiem". Z pracą, zarobkami, zdrową rodziną itd. Zapewne odsetek chorych na zaburzenia neurasteniczne i depresje jest wyższy wśród osób z problemami życiowymi, ale wydaje mi się że po prostu człowiek rodzi się z taką a nie inną konstrukcją psychiczną i już jako dziecko zapewne można dostrzec ww. przyszłych chorób które rozwijają się pod wpływem bodźców. Po innych życiowe dramaty i problemy spływają jak po kaczce. Śmierć kogoś z rodziny? Widzę wokół siebie osoby które cierpią ten miesiąc, dwa a potem wracają do życia. Rozstanie? żaden problem. Inni gnębią się nawet latami. Miałem kiedyś najemce mieszkania który po rozwodzie zapadł na cieżką depresje. Stracił firmę, dom i konakt z dzieckiem. pewnie coś tam jeszcze było skoro mu zakazali kontaktów z dzieckiem - normalny to on na pewno nie był. Tak to już jest. To nasza biologia.
      Moim zdaniem warto spróbować każdej drogi leczenia bo nerwice i depresje to choroby mordercze. Trudno z tym zyc a wyleczyć jeszcze trudniej. na pewno najlepszą metodą jest praca nad sobą i rozwiązywanie własnych problemów, ale wiśta wio - łatwo powiedzieć. jak się człowiek budzi jako strzępek nerwów to trudno cokolwiek zrobić i tu farmakologia jest potrzebna.
      Ja poszedłem do lekarza rodzinnego na początek i zajął się mną. Na psychiatrę przyjdzie jeszcze pora. Nie wiem jak to będzie. na razie marnie - tyle że w nocy lepiej trochę śpie, ale i tak się wybudzam jeszcze. Wydaje mi się jednak że najlepsze metody daje farmakologia + terapia, ale z terapią to chyba ten problem że trudno znaleźć dobrego spcjalistę a na zwykłe gadu gadu to chyba szkoda czasu
      • mardaani.74 Re: Co robić? 22.02.17, 22:49
        Tak, na depresję zapadają osoby bez żadnych obiektywnych problemów. Tzw szczęśliwe.
        Problemy życiowe potrafią być zapalnikiem do wystąpienia pierwszego epizodu, u niektórych pierwszego i ostatniego u innych pierwszego z serii.
        Masz rację że trzeba próbować leczenia, może nie każdej drogi bo bioenergo i homeopatię jednak bym sobie odpuściła, ale leczenie i sensowną psychoterapię już warto i trzeba. Tylko rzeczywiście gdzie dobrą terapię znaleźć? Ręce opadają jak się czyta takie opisy jak Natalii.
        • tacx Re: Co robić? 23.02.17, 18:59
          Często mówi si że depresja to choroba cywilizacyjna. Nie mam innych poszlak prócz własnych obserwacji na to że depresja jest chorobą dziedziczną. Przekazuje się ją w genach. u mnie od strony ojca wszystkie kobiety w rodzinie obciążone byly i są depresją. Mężczyźni nie - za wyjątkiem mnie. W otoczeniu też widzę takie prawidłowości, ale może równie dobrze być to przypadek po prostu. Ja już się taki urodziłem prawdopodobnie bo zalążki nerwic i depresji widzę w sobie od dziecka z perspektywy czasu. Z czasem kolejne bodźce tylko uwypuklały problem. Teraz jest kompletne rozbicie, lęki i poczucie bezsensu życia. BIorę to Trittico, ale na razie to tylko takie zaleczanie i wielkiej poprawy nie ma. Jutro widzę się z lekarzem i poproszę o zwiększenie dawki. A mam ważne sprawy przed sobą których nie mogę odłożyć i to dodatkowo mnie pognębia.
          Natomiast inną sprawą jest samo leczenie depresji. na ile farmakologia leczy a na ile objawowo usuwa tylko skutki choroby to nie wiem. Są badana wg ktorych mózgi osób przyjmujących antydepresanty regenerują się i wyglądają inaczej po dłuższym okresie leczenia niż na jego początku. Niestety przetrwać ten okres jest niezwykle cieżko. Kto się nie leczy to funduje sobie często śmierć rozłożoną na raty. Naprawdę zwariować można i popełnić głupstwa.
          • tacx Re: Co robić? 23.02.17, 19:04
            Dodam jeszcze że wertując ksiegi metrykalne z XVIII-XIXw w libri mortuorum (księgi zgonów) bardzo rzadko jeśli w ogóle mozna trafić na samobójstwo jako przyczynę śmierci. Zastanawialem się jak to było naprawdę - czy depresja wśród tych ludzi nie występowała czy też podawano fikcyjne przyczyny śmierci - najczęstszymi przyczynami okazywały się być epidemie cholery, grypy, anginy i przyczyny ogólne jak starość (np wiek 65 lat) czy też wycieńczenie. Samobójstw brak.
            • martyna2525 Re: Co robić? 23.02.17, 19:40
              Ciekawe zainteresowania?dla mnie niebezpieczne tematy.
              • tacx Re: Co robić? 23.02.17, 19:50
                Co niebezpieczne? Robiłem drzewo genealogiczne po prostu
                • martyna2525 Re: Co robić? 23.02.17, 20:17
                  Dla mnie to temat niebezpieczny, mimo odkad biore leki nie mam ms.
    • mardaani.74 Re: Co robić? 22.02.17, 22:43
      No to więcej do tej baby nie idź. To nie była osoba kompetentna. Myślałam że już nie ma takich psychologów którzy wszystkim każą odstawiać tabletki, ale widzę że jeszcze są. Sory, jeśli to była wizyta płatna to były pieniądze w błoto. Ty masz ewidentne i dość silne objawy depresji, i bez leków tego nie ruszysz.

      Powinnaś trafić nie do psychologa a psychoterapeuty, dobrze by było żeby pracował w nurcie terapii behawioralno-poznawczej a nie psychoanalizy i żeby to nie była osoba po "kursie kręcenia past twarogowych", bo nie każdy kto ma na dzwiach tabliczkę terapeuta jest rzeczywiście po studiach i odpowiednim przygotowaniu.
      • mardaani.74 Re: Co robić? 22.02.17, 22:44
        cholera, no wkurzyłam się na te głupią babę, jak można takie androny pleść....
        • natalia-natka Re: Co robić? 22.02.17, 23:11
          Mardaani, ja już więcej nie pójdę ani do psychologa ani psychoterapeuty!
          • mardaani.74 Re: Co robić? 23.02.17, 10:22
            No zraziłaś się, nie dziwię Ci się wcale, bo też trafiłaś tak że strach się bać.
            Wiesz co, trzymaj się tego co mówi psychiatra, może zapytaj przy następnej wizycie czy poleciłby Ci jakiegoś terapeutę. Moim zdaniem bez psychoterapii będzie Ci o wiele trudniej ruszyć z miejsca.
    • ekspert.grupa_synapsis Re: Co robić? 22.02.17, 22:57
      Ogromnie Pani współczuję, współczuję też wszystkim, których spotkało coś podobnego, bo jest to przecież kolejna taka sytuacja na forum. Współczuję, że idziecie Państwo do specjalistów i słyszycie zupełnie sprzeczne diagnozy, a ponadto, tak jak w tym wypadku, jeden specjalista całkowicie deprecjonuje wcześniejszego („truje”) i przedstawia się jako ten pierwszy, który posiada pełną wiedzę o problemie i sposobie radykalnej i skutecznej pomocy. Uczestniczyłem w rozmowie o Pani dolegliwościach, uważam zresztą za uzasadnione każde słowo, które napisałem. Więc teraz też krótko się wypowiem. Nierzadko jest tak, że dwaj DOBRZY specjaliści mogą mieć różne opinie na temat typu choroby, pewnych niuansów diagnostycznych, czy szczegółów terapii. Natomiast taka różnica zdań, że depresja jest albo jej zupełnie nie ma, jest dramatyczną różnicą poglądów. Taka skrajna różnica zdań między dwoma DOBRYMI specjalistami jest czymś wyjątkowym. Znacznie częściej przyczyna takich odmiennych opinii jest prozaiczna i oznacza, że jeden ze specjalistów zna się na rzeczy, a drugi zupełnie się nie zna.
      Z szacunkiem
      Stanisław Porczyk, psychiatra
      Grupa Synapsis
      www.synapsis.pl
      • natalia-natka Re: Co robić? 22.02.17, 23:03
        Panie Doktorze, ale ja mam depresję, prawda? Tzn. ja jej nie chcę, ale wszystkie objawy na to wskazują. Ja nie pojmuję tego, co dzisiaj zaszło :((
        Ja nie odstawię leków, bo będzie jeszcze gorzej. Normalnie chciałabym teraz umrzeć, żeby już o tym nie myśleć. Przerosło mnie to.
        • ekspert.grupa_synapsis Re: Co robić? 23.02.17, 09:35
          Szanowna Pani,
          pisała Pani kilkakrotnie, że Pani własny lekarz rozpoznaje u Pani depresję. On jest w tej chwili w tej sprawie osobą najważniejszą. Tak, mogę się do tego dołączyć i powiedzieć, że według mnie, to co Pani opisywała, rzeczywiście odpowiada temu, co się czuje w depresji. W tym sensie jestem zgodny z opinią Pani lekarza. Owszem, zrobiłem coś więcej: zastanawiałem się, jaki może mieć Pani typ depresji, czy Pani depresja nie jest w jakimś stopniu spokrewniona z CHAD. Niejedno na to wskazuje i nadal tak podejrzewam (podejrzewam, bo więcej mi tu na forum nie wolno!). To by jednak wyjaśniało dużą zmienność Pani nastroju i słabe efekty dotychczasowego leczenia (np. czterokrotne zmiany LPD). Wypowiedzieć się jednak w tej sprawie jest zadaniem Pani lekarza, który Panią zna i bada osobiście. Moja rola to doradztwo, wynikające z doświadczenia sugestie, podzielenie się moimi refleksjami. Rzecz jasna, nie kwestionowałem postawionego u Pani rozpoznania depresji, zastanawiałem się na jej typem.
          -----------------------------------
          Niestety, znów muszę zakończyć typową radą i opinią: potrzebuje Pani konsultacji u swojego lekarza i to naprawdę w niedługim czasie. Jeśli ma Pani tak duże trudności z przespaniem nocy, to jest znak, że ze zdrowiem nie jest dobrze i to wszystko nie powinno czekać.
          Stanisław Porczyk, psychiatra
          Grupa Synapsis
          www.synapsis.pl
          • natalia-natka Re: Co robić? 23.02.17, 11:59
            Buzują we mnie emocje, ale kierując się rozumem - nie odstawię leków, poczekam na wizytę u lekarza. Będę się kierowała tym, co napisał mi tu Pan Doktor i dziewczyny. Mam depresję i nie wierzę tej psycholog. Muszę jakoś to wszystko przetrwać. Mam nadzieję, że nie zwariuję...
            Dziękuję za pomoc! Muszę ochłonąć.
        • mardaani.74 Re: Co robić? 23.02.17, 10:26
          Masz deprechę jak stąd w kosmos, do tego jesteś bardzo nadwrażliwa, po prostu ślimaczek bez skorupki. Nie porzucaj leczenia i plizzz nie dramatyzuj tak strasznie. Niemal każdy z nas trafił w swoim życiu na takiego lub podobnego antyspecjalistę i nie ma co z tego powodu rzucać kredek, raczej wyciągnąć naukę na przyszłość żeby umieć odróżnić co ma sens a o nie ma, zmysł krytyczny sobie wyostrzyć, ale przecież nie kłaść się do grobu i rzucać leczenia bo się trafiło na durną babę.
          Skąd była ta kobieta? czy to była przychodnia zdrowia psychicznego na NFZ czy jakaś prywatna inicjatywa?
    • martyna2525 Re: Co robić? 23.02.17, 05:40
      Bardzo nieprofesjonalne zachowanie psychologa. Ona nie moze kazać Ci odstawic leki bo ich nie przepisywała. Jesli ma takie zdanie na temat leków leczenia czy lekarzy to powinna zachować je dla siebie.
      Owszem terapia potrafi pomoc w wielu sprawach , ulozyć swoje klocki tylko czasem potrzebna jest farmakoterapia by wspomoc terapie( czasem jest odwrotnie terapia pomaga lekom zalezy od choroby).
      Fajnie by było gdybu terapeuta wspolpracowal z psychiatrą ale skoro nie potrafią to niech kazdy dziala na swoim poletku, bo w tym najwazniejsza jestes Ty i Twoje codzienne funkcjonowanie.
      • natalia-natka Re: Co robić? 23.02.17, 06:57
        Całą noc nie spałam... Za dużo tych emocji, przeżyć...
        Jestem w tym wszystkim bezradna, bezsilna i zagubiona...
        • mardaani.74 Re: Co robić? 23.02.17, 10:29
          Ja też się czuję bezsilna wobec Twojej postawy. Nie wiem co jeszcze można Ci napisać, żebyś nabrała trochę otuchy, nie nakręcała się tak straszliwie. Jak masz chwilę poczytaj sobie o wyuczonej bezradności, może to Ci coś rozświetli te mroki?
          • martini-7 Re: Co robić? 23.02.17, 12:34
            Ktoś podważający autorytet drugiej osoby przy pacjencie to trochę nie ładne. Strasznie fajnie by było jakby to nie był CHAD, depresja ani nic, tylko zwykłe zawirowania emocjonalne, ale nie powinna tak Ci mówić jak powiedziała, zrobiła Ci większą krzywdę niż przed wizytą miałaś. Ja bym nie poszła do takiej osoby, choć sama jestem zwolenniczką zasady jak najmniej medykamentów, a jak najwięcej pracy nad sobą, terapii to jednak nawet ja widzę, że czasem bez leków nie ruszy. Nie jestem specjalistą, więc to co tu teraz piszę to tylko moja prywatna opinia, ale jak dla mnie bez leków przepadniesz i nie dlatego, że w Ciebie nie wierzę, a dlatego, że aby zacząć porządną pracę nad sobą trzeba jakiejś stabilności, a Ty teraz jeden kłębek lęków jesteś. Musisz krok po kroczku pracować na dobrostanem swoim.
            Strasznie Ci współczuję tego co teraz przeżywasz :(
    • ekspert.grupa_synapsis Re: Co robić? 23.02.17, 16:26
      Szanowna Pani,
      Bardzo mi przykro, że miała Pani takie doświadczenie, ale byłoby bardzo źle, gdyby z tego powodu zaniechała Pani szukania pomocy dla siebie. Ważne, żeby pozostała Pani w kontakcie z lekarzem, ale też, żeby poszukała Pani dla siebie psychoterapii. Jeśli jeden specjalista podważa zupełnie zdanie drugiego, to może to zaniepokoić. Jeśli lekarz lub psychoterapeuta mają wątpliwości, co do diagnozy lub leczenia pacjenta, to dobrą praktyką jest, aby skontaktowali się między sobą (oczywiście za zgodą pacjenta) i mogli wymienić informacje. przedyskutować wątpliwości. Psycholog nie powinien podejmować, ani zalecać żadnych decyzji w sprawie leków, bo to nie on zajmuje się leczeniem lekami (tak, jak i lekarz nie podejmuje żadnych decyzji odnośnie psychoterapii pacjenta). Bardzo często pacjent jest pod opieką zarówno lekarza psychiatry, jak i psychoterapeuty i to leczenie się uzupełnia.
      Przykro mi, że tak nie mogło być w tym wypadku. Może Pani zapytać swojego lekarza, czy może polecić kogoś do psychoterapii. Psychoterapeutów można też szukać na stronie Polskiego Towarzystwa Psychologicznego w zakładce certyfikowani psychoterapeuci. Ważne, żeby znalazła sobie Pani dobre miejsce do psychoterapii.
      Pozdrawiam,
      Joanna Jaroszek, psycholog
      • natalia-natka Re: Co robić? 25.02.17, 21:17
        Sorki, że znowu marudzę, ale tak tylko chciałam napisać, że mam totalny zjazd...
        Wiem, że minie. Chciałam to tylko z siebie wyrzucić.
        • mardaani.74 Re: Co robić? 25.02.17, 21:47
          czujemy się zaszczyceni
          a teraz kwiz zagadka, znajdź w dzisiejszym dniu 3 pozytywne "cosie"
          tak dla odmiany
          • natalia-natka Re: Co robić? 25.02.17, 21:53
            1. Wyszłam z chałupy
            2. Gadałam z ludźmi, choć wcale mi się nie chciało i serce pękało z poczucia pustki i bezsensu
            3. Patrz punkt 1 i 2
            • martini-7 Re: Co robić? 25.02.17, 23:21
              zaszalałaś ;) nie kręci Ci się w głowie od nadmiaru wrażeń?
              1. Obudziłaś się - nie każdy ma to szczęście, czasem życie kończy się we śnie.
              2. Wyszłaś z domu - nie wiem jaką masz pogodę, ale miałaś te szansę, że wyszłaś o własnych siłach, nie każdy to ma
              3. gadałaś z ludźmi - miałaś do kogo się odezwać, a to już coś
              4. zawsze możesz tu napisać, a to tez jakaś ulga bo, najgorsze wiedźmy z nas nie są i wesprzemy ;)
              5. każdy dzień (a więc i ten dziś) to dzień walki i zmagań, ale to droga do sukcesu
              6. cholera to było Twoje zadanie, a ja się rozpędziłam i dałam Ci 5 punktów (ok dwa oparte na Twoich) i to z pięknym opisem.
              chyba zacznę książki pisać :P
              • natalia-natka Re: Co robić? 26.02.17, 10:42
                Lubię czasami zaszaleć ;)

                Mardaani, dzięki za "otrzęsiny" wczorajszym pytaniem.

                Martini, dobrze mieć marzenia, wiec pisz, jeśli masz wenę :)
                • martini-7 Re: Co robić? 26.02.17, 19:31
                  no chyba zacznę, zacznę spisywać "złote myśli Martini" buahahahaha :D
                  • natalia-natka Re: Co robić? 26.02.17, 20:37
                    Poproszę pierwszy tom!
            • mardaani.74 Re: Co robić? 26.02.17, 20:16
              No to drugie to akurat nie jest pozytyw, Ty pękające z bólu serce. Serce nie pęka Ci z bólu tylko od negatywnych myśli o sobie jakie nieustannie generujesz w głowie chociaż Ci zakazałam.
              Poproszę jeszcze dwa pozytywy z dzisiaj, to mogą być pierdoły w stylu, szłam sobie a kwiaty pachły, no dobra nie o tej porze roku, no to np pięknie śnieg padał, albo słońce zaświeciło w okno i poczułam się jakby było lato i wakacje w Ciechocinku. Ewentualnie wykiełkowały mi papryki (to ja).
              • natalia-natka Re: Co robić? 26.02.17, 20:35
                Mardaani, to nie takie proste. Ja ciągle siebie poniżam, obwiniam, nienawidzę. Nie potrafię tego zmienić. To mnie jakby pochłania, mam takie poczucie.

                1. Byłam na spacerze w lesie, mimo deszczu, i usłyszałam jak pięknie śpiewały ptaki. Zachciało mi się żyć...
                2. Postanowiłam, że jednak pójdę na terapię.
                • mardaani.74 Re: Co robić? 26.02.17, 20:48
                  Ja wiem że tak masz, ale ja wiem też że to się da zmienić, oczywiście nie z dnia na dzień, ale pierwsze kroczki są najważniejsze. To jak z nową czynnością, trzeba z początku świadomie pamiętać a po 3 tygodniach regularnego wykonywania wchodzi w nawyk. Tak samo można nabrać złych nawyków myślowych jak i dobrych. Ty nauczyłaś się skupiać umysł na negatywach, to dość naturalne ale w depresji zgubne, spróbuj z początku przez rozum wypunktowywać każdego dnia wieczorem wszystkie najdrobnejsze nawet pozytywy i na nich się skupiaj, wdrukuj je sobie w pamięć. Zapisz, odczytaj kilka razy. Tak żeby Twoje myśli częściowo przynajmniej wędrowały w stronę doświadczeń pozytywnych, które jak udowodnili "amerykanccy naukowcy" aż 7-mio krotnie słabiej wbijają nam się w pamięć niż doświadczenia negatywne. Uwzględnij w tym też dobre myśli na swój temat.
                  Bądź jak Hiacynta Bukiet, nigdy nie kieruj krytyki do wewnątrz, zawsze na zewnątrz. Emmet jej unika bo jest nią onieśmielony a nie dlatego że je nie lubi, tak trzeba o sobie myśleć i życie staje się o wiele lżejsze.

                  Spacer w lesie, piękna rzecz, cieszę się że jesteś w stanie podejmować takie wycieczki, bo to znaczy że nie jest aż tak źle. Ja w najgorszym momencie potrafiłam utknąć w 4 ścianach na kilka miesięcy, jak wyszłam z domu czułam się jakbym wylądowala na obcej planecie i miałam światłowstręt. Jednak i to nie było czasem do końca straconym od tego czasu taka drobnostka jak możliwość wyjścia z domu na własnych nogach nieustannie mnie cieszy, no i nauczyłam się widzieć ocean w kałuży. Najbardziej doceniamy to czego nam zabraknie, choćby czasowo.
                  • martini-7 Re: Co robić? 27.02.17, 10:20
                    ale Ci tego spaceru pozazdrościłam, masz okazję obcuj z naturą ile się da, ona też działa terapeutycznie
                    • mardaani.74 Re: Co robić? 27.02.17, 10:47
                      Pisałaś że Ty masz góry pod bokiem, może jakaś mała weekendowa wycieczka spacerowa? Ja pasjami uwielbiam wycieczki po małych miasteczkach, wioskach i ogólnie okolicznych tzw atrakcjach turystycznych. Uwielbiam lokalne muzea typu "Ziemi Średzkiej", szlaki drewnianych kościołów, pomniki przyrody, parki krajobrazowe, podupadłe zameczki i dworki, ryneczki w małych miejscowościach. Lokalne ciekawostki i mini detale architektoniczne. Jestem wielkim miłośnikiem weekendowych wycieczek do pipidówek :)
                      • martini-7 Re: Co robić? 27.02.17, 12:53
                        Ha, nabyliśmy rowery więc teraz to się wycieczkowanie zacznie, u nas wiosna pełną parą, tylko anginę mamy. Zastanawiam się tylko jak starsza córa da sobie kondycyjnie radę bo, młodsza w fotelik i jazda. Na nasze pagórki nie właziliśmy jakoś tak bardziej, choć jeździliśmy na zamki, a jak wiadomo każdy porządny zamek i porządne otoczenie ma. Zwykle gdzieś chodziliśmy gdzie i by dzieci się pobawiły, ale w tym roku jak obie już większe mamy ambitne plany wypadowe(jeśli będzie gdzieś za daleko na rower dla dzieci zawsze jest auto) , małym kosztem (no niestety z kasą musimy się póki co liczyć), a dużo frajdy (wyjazd nie zawsze musi być daleko i na wypasie by się zrelaksować i było miło). Za punkt honoru wzięłam sobie piknik na ruinach.
                        Również lubię stare miejsca, pipidówki, ale mogą być i bardziej uczęszczane, dawno nie byłam w Książu i muszę tam pojechać bo, bardzo lubię to miejsce, chcę też je dzieciom pokazać. No i co najważniejsze to mają masę pięknych rumaków tam :D
                        Podsumowując, latorośle podrosły, więc i możliwości wzrastają ;)
                        • mardaani.74 Re: Co robić? 27.02.17, 14:21
                          Takie wyjazdy powinny być blisko i tanio, żeby ładowały energię a nie były dodatkowym obciążeniem choćby finansowym czy czasowym.
                          Książ jest zbyt zatłoczony i zbyt wielki jak dla mnie, w tym rejonie bardziej podobał mi się zamek Czocha, a już najbardziej Bolczów i wieża książęca w Siedlęcinie, super sprawa i z dziećmi da się zwiedzić bez problemu.
                          Tyle że to już dla mnie wielkie wyprawy, ja pisałam o duuużo mniejszych i skromniejszych wycieczkach niż zamek Książ.
                          Pikniki to super sprawa a w dodatku w zasadzie niemal bezkosztowa jeżeli weźmie się własne żarełko, no i taka dostępna bez urlopu, wielkiego planowania, dalekiej podróży, jak weźmiesz dzieci na rower to o wiele łatwiej im będzie dotrzeć na miejsce z perspektywą pikniku. Oj muszę się wybrać w weekend na wycieczkę, zaraziłaś mnie tym klimatem piknikowym. Jak wiadomo nie ma złej pogody tylko jest źle ubrany człowiek, więc zanim na dobre zaczną się prace polowe jeszcze kilka mini wycieczek weekendowych powinno się udać.
                          • natalia-natka Re: Co robić? 27.02.17, 14:35
                            Piękna pogoda, świeci słońce, ptaki śpiewają, czuć wiosnę, a ja leżę i nic mi się nie chce...
                            Zamiast cieszyć się życiem myślę o końcu...
                            Ktoś chce wziąć ode mnie tą głupią depresję????
                            • mardaani.74 Re: Co robić? 27.02.17, 15:00
                              powiedzieć że jesteś monotematyczna to jakby nic nie powiedzieć.
                              Serio, chciałabyś komuś dać swoją depresję? umiałabyś wytypować biorcę?
                              nawet ja nie jestem tak bezwzględna.

                              Będę teraz brutalnie szczera, jak sobie tej szczerości nie życzysz, a masz do tego prawo to dalej nie czytaj.

                              Nie wiem po co o tej godzinie leżysz, i tak nic nie wyleżysz sensownego ze swoim sposobem myślenia, którego najwyraźniej nie chcesz porzucić, sory za szczerość ale Ty się lubujesz w tej swojej depresji i ja Cię więcej pocieszać i wspierać nie zamierzam. Postawy typu "ja się będę opierał wy mnie chłopy ciungta" unikam jak morowej zarazy.

                              Póki co z szacunku do wysiłku i pracy jaką nad sobą wykonałam żeby wrócić do jako takiego zdrowia i szacunku dla własnych sił i czasu nie powinnam się już w Twoich wątkach wypowiadać, bo mi to ewidentnie szkodzi, postawa bierna i marudna bywa zaraźliwa, więc uciekam czym prędzej.
                              • martini-7 Re: Co robić? 27.02.17, 15:38
                                Skoro pogoda ok, a Ty leżysz i nic Ci się nie chce to i przenieś swoje leżenie na dwór, to będzie mniej pasywne, zażyjesz odrobinę słońca, odrobina witaminy D Cię odwiedzi i choć to leżenie coś w Ciebie wniesie.
                                Chcesz oddać depresję, ok dawaj, przyślij mailem, ale gwarantuję Ci, że zdrowia w mailu zwrotnym nie dostaniesz bo, nawet jeśli przebrnęłabym przez to (każdy z nas miał etap placka, ale potem wstawał i walczył) Ty nie robiąc nic wyhodujesz kolejna piękną i okazałą depresję.
                                Depresja to choroba czasochłonna i pracochłonna.
                                Nie wiem czy lubujesz się w niej czy nie, w stanach melancholijnych, takich dramtyczno - romantycznych każdy na swój sposób przez jakiś czas się lubuje, ale to nie jest stan permanentny i tego typu lubości u Ciebie teraz brak.
                                Nie wyzdrowiejesz nigdy póki nie zadziałasz wbrew depresji. Zobacz to jak z uzależnieniem np. od alkoholu, uzależniony pije i pije, ale kiedy chce przestać to musi zadziałać wbrew chęci napicia się kolejnej porcji procentów tylko w ten sposób może coś zrobić, od samego myślenia nad tym, nic nie robienia, a samego chcienia to nic się nie wydarzy poza głębszym problemem bo, frustracja, że nie idzie ku lepszemu będzie to pogłębiać.
                                Uwierz mi nie chcesz końca, czytam co piszesz, czytam wprost i w jakiś sposób między wierszami, a między nimi widać najwięcej, Ty chcesz żyć i to bardzo.
                                • natalia-natka Re: Co robić? 27.02.17, 15:57
                                  Nie lubuję się w depresji. Nie zrozumiecie mnie chyba, co się ze mną dzieje... :(
                                  Byłam dzisiaj u lekarza, znowu mam zmienione leki, bo te znowu doprowadziły mnie do nasilenia objawów depresji i jeszcze większych huśtawek. Może powinnam była napisać to od razu, to i Mardaani, by inaczej o mnie pomyślała, ale teraz i tak to nie ma znaczenia.
                                  • ekspert.grupa_synapsis Re: Co robić? 28.02.17, 14:18
                                    Do Pani natalia-natka:
                                    oczywiście nie mam pełnej wiedzy, nigdy nie badałem Pani osobiście. Nie mam też szans przeanalizowania dotychczasowego leczenia, co jest niemal niezbędne do lepszego zrozumienia tego, co się z Panią dzieje. Zupełnie jednak nie wierzę, żeby nie chciała Pani „oddać” swojej depresji, albo była od niej "uzależniona”. Nadal przypuszczam, że ma Pani trudną do leczenia chorobę afektywną, wymagającą dużej pracy i sprawności lekarza, a może kiedyś nawet jakiegoś krótkiego pobytu w szpitalu, jeśli nie da się tego uniknąć.
                                    A trudności ze swoją wewnętrzną "psychologią” pewnie Pani posiada, jak każdy, czy niemal każdy człowiek, ale nie są one chyba w tej chwili głównym problemem. O ile to potrzebne, będzie mogła Pani z nimi skutecznie się zmierzyć, gdy nastąpi jakaś podstawowa stabilizacja stanu zdrowia.
                                    Stanisław Porczyk, psychiatra
                                    Grupa Synapsis
                                    www.synapsis.pl
                                    • natalia-natka Re: Co robić? 28.02.17, 20:56
                                      "Zupełnie jednak nie wierzę, żeby nie chciała Pani „oddać” swojej depresji, albo była od niej "uzależniona”."

                                      Panie Doktorze, przepraszam, ale nie rozumiem tego zdania...
                                      • mardaani.74 Re: Co robić? 28.02.17, 21:46
                                        chodzi o tzw korzyści z choroby, że niby Ty ich nie masz

                                        np "Choroba przynosi czasem dobre skutki. To może być przykra niespodzianka dla lekarza, który będzie się zastanawiał, dlaczego objawy nie ustępują, skoro z biologicznego punktu widzenia wszystko idzie ku dobremu... Otóż choroba prowadzi do zmian emocjonalnych w rodzinie, których czasem jej członkowie nie uzyskaliby bez tej choroby. Chorowanie wyzwala takie uczucia jak troska, która by się nie pojawiła, gdyby nie wystąpiło schorzenie. Choroba może sprawić, że ludzie, którzy byli wobec siebie chłodni, staną się gotowi na czułość. Większa otwartość w jej wyrażaniu będzie dotyczyła zwłaszcza mężczyzn, kulturowo „zaprogramowanych” na silnych i niewzruszonych. Nagle odczują rozrzewnienie i będą gotowi wyrażać serdeczność czy okazywać niepokój. Aż się chce chorować!"

                                        tutaj link do całego artykułu
                                        psychiatria.mp.pl/wywiady/134190,choroba-przynosi-czasem-dobre-skutki
                                      • ekspert.grupa_synapsis Re: Co robić? 28.02.17, 22:13
                                        Miałem na myśli to, że, moim zdaniem, nie odpowiada Pani w żaden sposób za swoją chorobę i ze swojej strony nie przyczynia się do niej. SP
                                        Grupa Synapsis
                                        www.synapsis.pl
                                        • natalia-natka Re: Co robić? 01.03.17, 13:32
                                          Panie Doktorze, dziękuję za zrozumienie.

                                          Mój lekarz potwierdził, że jest mocne podejrzenie spektrum CHAD.
                                          Odstawił mi antydepresanty i do lamotryginy dodał jeszcze Ketrel. Wzięłam wczoraj na noc 25 mg i dziś nie mogłam się obudzić. Strasznie mnie ścięło po nim. Czy to normalne?
                                          Przeczytałam ulotkę i nie znalazłam informacji, aby miał być stosowany w spektrum CHAD. Czy rzeczywiście to dobry lek przy podejrzeniu CHAD? Trochę mnie przestraszyło wskazanie, że to na schizofrenię.
                                          Ja już nie bardzo mam siłę na eksperymenty.
                                          • martini-7 Re: Co robić? 01.03.17, 15:03
                                            Może nie czytaj lepiej ulotek? Ja wiem, że to złe ich nie czytać, ale dla Ciebie skutkiem ubocznym jest ta ulotka nie sam lek. Przestraszyłaś się. Jakbyś nie przeczytała, nie byłoby nowego strachu.
                                            A uwierzysz mi, że czasem coś leczy się czymś, co nie koniecznie na to jest? Pewnie chodzi o jakiś konkretny składnik tego leku dla schizofreników który by i u Ciebie z Chadem zadziałał. Pewnie chodzi też o listę leków refundowanych, która pewnie jest uboga i lekarze muszą lawirować.
                                            Spokojnie, jakbyś schizofrenię to by Ci lekarz powiedział, że ją masz, a tak powiedział Ci, że masz spektrum Chad, więc tego się trzymaj ;)
                                          • mardaani.74 Re: Co robić? 01.03.17, 15:44
                                            Nie przerażaj się tym że w ulotce jest że na schizofrenię, ten lek stosuje się też w leczeniu Chad. To że dostałaś taki lek absolutnie nie oznacza że masz schizofrenię. Senność na początkowym etapie to zwyczajna rzecz. Nie jestem pewna ale wydaje mi się, że masz bardzo małą dawkę, pewnie po to żebyś się trochę uspokoiła i mogła wyspać.
                                          • nova_33 Re: Co robić? 01.03.17, 20:44
                                            Ja biorę ketrel 50 mg na noc bo poprawia mi jakość snu. Ale też dobrze wspomaga działanie antydepresanty. Stabilizuje nastrój.
                                            • natalia-natka Re: Co robić? 02.03.17, 09:39
                                              Ja mam dojść do dawki 50 mg, ale jak na razie 25 mnie zwala z nóg.

                                              Dziwne, lek na schizofrenię leczy depresję i chad.
                                              Czasami się mówi, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego...
                                              Trochę się boję, czy to u mnie zadziała?
                                              • mardaani.74 Re: Co robić? 02.03.17, 14:35
                                                Na początku wiele leków działa mocno nasennie, z czasem to z reguły mija i większa dawka wcale nie koniecznie oznacza większą senność. Nie znasz się na tym kompletnie i nie ma sensu żebyś sama coś kombinowała, bo w ten sposób nigdy się nie wyleczysz. W psychiatrii nie ma ścisłego szufladkowania że lek tylko i wyłącznie w schizofrenii albo tylko i wyłącznie w Chad, leczy się bardziej objawowo. Mózg to nie wątroba, trzeba dostosowywać leki i leczenie do konkretnego pacjenta, lekarz weźmie pod uwagę Twoje samopoczucie. Na razie łykaj co lekarz kazał i się nie zastanawiaj, śpij ile możesz, sen sam w sobie jest wspaniałym lekiem.
                                                • martyna2525 Re: Co robić? 03.03.17, 20:09
                                                  Biore Kwstaplex xr 300 ta sama substancja co Ketrel.On dziala 24h .Początkowo dawki powodowaly u mnie sennosc ale nie to bylo najgorsze, zawroty glowy to bylo cos, potykalam sie, poobijana od wchdzenia w sciany, nawet zdarzaly sie omdlenia.Wraz ze zwiekszaniem dawki obj ustapily.Teraz czuje sie zdrowa, choc czasem Kwetaplex nie daje rady mnie spacyfikowac usypiajac.
                                                  Wczesniej zanim padla dg chad bralam ketrel 25 na sen spalam, py epizodzie mieszanym duzo wieksze dawki nie dawalay rady.
                                                  • natalia-natka Re: Co robić? 03.03.17, 22:54
                                                    Jak na razie czuję się po nim fatalnie, działa strasznie mocno, głowa mi pęka. Mam nadzieję, że to minie.
                                                  • martini-7 Re: Co robić? 06.03.17, 12:32
                                                    cierpliwości, jak dziewczyny piszą, że podobnie przerabiały to znaczy, że tak jest, nie łam się, że jest na schizo, a Ty leczysz tym CHAD. Witamina C łykana jest dobra na katar, a smarowana na skórę dobra na zmarszczki, a w ulotce też tego nie piszą, zaufaj lekarzowi, jak widzisz na tym banalnym przykładzie wit C, poza ulotką też jest wiedza, a ten lekarz jakoś przez akademię przebrnął więc śmiało możemy złożyć, że wie co robi ;)
                                                  • mardaani.74 Re: Co robić? 06.03.17, 12:56
                                                    witamina C wcale nie leczy kataru
                                                  • martini-7 Re: Co robić? 06.03.17, 13:25
                                                    a mnie całe życie mówili, że wspomaga odporność i pomaga w leczeniu przeziębienia, kurcze, no zrujnowałaś właśnie mój świat ;)
                              • natalia-natka Re: Co robić? 27.02.17, 15:53
                                Ok, spoko. Spodziewałam się tego, że i tak zostanę sama. Zawsze tak jest jak się próbuję otworzyć.
                                Jaki wniosek? Najlepiej dalej przeżywać to wszystko w samotności, bo wtedy nikt Ci nie powie, że się lubujesz w depresji, skoro tak naprawdę jej nienawidzisz. Tak samo zresztą jak nienawidzisz siebie, swojego myślenia i zakichanego życia z tym potworem.
                                • martini-7 Re: Co robić? 28.02.17, 10:00
                                  Natka, a czy ja Cię odrzuciłam? czy ja Ci powiedziałam, że Cię nie rozumiem? Nie. Może nie przeszłam takiego aż piekła jak Ty, ale jestem o parę kroków przed Tobą, też ludzi którzy chcieli mi pomóc czasem traktowałam wrogo. Tu nikt nie chce dla Ciebie źle.
                                  Nie uważam, że się lubujesz w depresji. Rozsypałaś się i musisz się pozbierać, a to kosztuje sporo wysiłku.
                                  Nie myśl o tym co o Tobie myśli Mardaani, ja czy ktoś jeszcze, myśl Ty o sobie dobrze. Troszcz się o siebie. Wiem, że w stanie w jakim jesteś słowa niektóre uderzają z wielką mocą, ale nie możesz się tak poddawać.
                                  Oby te leki zadziałały.
                          • martini-7 Re: Co robić? 27.02.17, 15:26
                            O takich wypadach właśnie okolicznych myślałam, a o Książu pisałam bo, od dziecka pociągał mnie ten zamek (ogrody i stajnie również) i chciałabym i dzieciom go kiedyś pokazać, ale takie właśnie wielkie wyprawy to w ramach urlopu. Rejon Polski z którego pochodzę jak wiesz dość ciekawy architektonicznie, historycznie i zamków nie brak, tu mam podobnie, zwłaszcza, że dynastia tu miłościwie nam panująca miała swoją linię i na moim rodzimym terenie :) Jak widać mój związek z domem jest historycznie uzasadniony ;)
                            W ten weekend u nas pogoda taka była, że żal było w domu siedzieć, a my pogotowie zwiedzaliśmy :(
                            Jednak w następną niedzielę, jeśli wszystko będzie ok, musimy gdzieś wyskoczyć, na otwarty plener pewnie nie, ale na jakieś zamczysko czemu nie, mnie tam garstka ludzi nie przeszkadza, zwłaszcza, że w miejscach z duszą jakoś Ci ludzie przestają istnieć ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka