keltin74
07.09.17, 06:41
Jak myślicie, czy depresje, znacznie pustoszące nasze życie umysłowe to nadal wstydliwa choroba odsuwająca człowieka w zupełny cień? Bo ja uważam, że tak i to jak najbardziej. Chory na tę dolegliwość "sam sobie" jej winien to raz. Gdy przychodzi poskarżyć się na to domownikom czy znajomym, zwykle słyszy się odpowiedź: przesadzasz, albo weź się w garść. Rękę podać może człowiekowi jedynie psychiatra albo terapeuta, o ile będą z powołania. Tej choroby nie widać, ale za to - gdy poskarżył się lekarzowi prowadzącemu badania okresowe - gwarantowane że zaczną się problemy i w najlepszym razie lądowanie na niższym stanowisku w pracy, zwykle o duzo niższym wynagrodzeniu na dodatek.
Wiecie co? - ja współczuję tym wszystkim fizycznie przez życie zszarganym, ułomnym i inwalidom, ale taki to ma o niebo łatwiej, bo wszyscy zawsze go widzą jego, schorzenie i starają się pomóc, bez żadnych wymówek! Często taki ma tez profity od państwa.