Dodaj do ulubionych

Zachowanie lekarza w trakcie terapii

14.10.04, 16:04
Moja żona akurat wróciła z terapii na której się leczy z depresji, zapłakana
na skutek zachowania pana doktora. Według tego, co mówi lekarz jest w stosunku
do niej agresywny i napastliwy - rzuca rozmaite kąśliwe uwagi i stara się ją
wyprowadzić z równowagi. Po dzisiejszym dniu, żona poważnie rozważa
zakończenie terapii, gdyż nie jest w stanie tego wytrzymać psychicznie.
Nie znam założeń pracy psychiatrów, więc chciałbym zapytać czy jest to
normalny element terapii.
W domu mam zapłakaną i roztrzęsioną żonę - nie widziałem u niej takiego stanu
od ładnych kilku lat, więc zastanawiam się, czy namawiać ją na pozostanie w
tej grupie terapeutycznej.

MT
Obserwuj wątek
    • Gość: xyz Re: Zachowanie lekarza w trakcie terapii IP: 83.238.41.* 14.10.04, 16:09
      hmmm...moze terapia szokowa albo jakis cham po prostu,
      proponuje zmienic lekarza,
      pozdrawiam
      • tankard Re: Zachowanie lekarza w trakcie terapii 14.10.04, 16:21
        Gość portalu: xyz napisał(a):

        > hmmm...moze terapia szokowa albo jakis cham po prostu,
        > proponuje zmienic lekarza,
        > pozdrawiam

        Wiesz, to jest terapia grupowa w szpitalu i tak łatwo tego się nie zmieni -
        można co najwyżej odejść.
    • looserka Re: Zachowanie lekarza w trakcie terapii 14.10.04, 16:21
      Patałachów wśród tzw. psychoterapeutów jak psów
    • mskaiq Re: Zachowanie lekarza w trakcie terapii 14.10.04, 16:39
      Takie dzialanie nie jest pomoca, jest szkodliwe. Nigdy zloscia i agresja nie
      rozwiazemy zadnego problemu. Potrzebne jest zrozumienie, akceptacja i
      cierpliwosc.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • subrealism Re: Zachowanie lekarza w trakcie terapii 14.10.04, 16:48
      tankard napisał:

      > W domu mam zapłakaną i roztrzęsioną żonę - nie widziałem u niej takiego stanu
      > od ładnych kilku lat, więc zastanawiam się, czy namawiać ją na pozostanie w
      > tej grupie terapeutycznej.

      A może za to depresja Żonie przeszła. Cholera wie, co doktor chciał zrobić,
      zagłuszyć depresję nerwicą? Sam się wybieram na terpię i trochę mnie
      wystraszyłeś. Spodziewałem się raczej zagłaskania na śmierć.
      • Gość: ola Re: Zachowanie lekarza w trakcie terapii IP: *.chello.pl 14.10.04, 20:05
        może da się jakąś skargę do przełożonego zgłosić? Z takimi agresywnymi
        eksperymentatorami lepiej uważać. Już jest na obserwacji jeden taki
        ekperymentujący z pacjentami: znany warszawski fotograf aktów dziecięcych -
        Andrzej S.
        • Gość: klamra Re: Zachowanie lekarza w trakcie terapii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 20:07
          S.nigdy nie był agresywny.
    • zemon Re: Zachowanie lekarza w trakcie terapii 14.10.04, 18:49
      A może to nie chodzi o terapeutę ale o te problemy, ktore wskutek jego działania przedostały się do jej świadomości. Nie jest tak, że dobra terapia powoduje ból u pacjenta ale tak często bywa. Celem terapii jest dobre samopoczucie pacjenta po terapii a nie w jej trakcie. Czasem trzeba wstrząsnąć człowiekiem bo inaczej będzie stał w miejscu. Inna sprawa, że terapeuta powinien mieć wyczucie jak daleko moze się posunąć. Powinien też sprawić aby pacjent miał świadomość, ze ostre słowa lub niewygodne pytania nie są poto żeby mu sprawić ból ale spowodowane są troską o niego, że cokolwiek terapeuta nie powie to jest on dla niego życzliwy.
      • Gość: sjox Re: Zachowanie lekarza w trakcie terapii IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.10.04, 19:40
        podaj nazwisko tego lekarza, albo przynajmniej szpital, moze ktos zna i powie
        wiecej...
    • rumiankowa Re: Zachowanie lekarza w trakcie terapii 15.10.04, 09:26
      tankard napisał:

      > (..) chciałbym zapytać czy jest to normalny element terapii.
      > W domu mam zapłakaną i roztrzęsioną żonę - nie widziałem u niej takiego stanu
      > od ładnych kilku lat, więc zastanawiam się, czy namawiać ją na pozostanie w
      > tej grupie terapeutycznej.

      To MOZE byc normalny element terapii, psychoterapia wcale nie polega na
      glaskaniu i usmiechaniu sie, czesto potrzasniecie jest tym elementem
      przelomowym. Podczas trwania terapii poruszane sa najbardziej bolesne tematy i
      dobrze jest, jesli przezywa sie cala skale emocji - smutek, rozpacz, zlosc itd.
      Podczas terapii NIE JEST LATWO, to czesto jeden z najtrudniejszych okresow.

      Jesli moge cos doradzic, to na pewno nie powinna przerwac terapii bez proby
      porozumienia sie, udzielenia temu terapeucie informacji zwrotnych, jak na nią
      to wszystko dziala - o tym TRZEBA mowic i zawalczyc o siebie, a nie od razu
      ogonek pod siebie i z placzem do mezusia, ktory powie "to nie idz tam wiecej
      dziecinko".. (sorry za ten ton, ale czaem wlasnie tego rodzaju 'docinki' maja
      najwiekszą moc terapeutyczną - a moze zabolec, oj moze!). Jesli zona naprawde
      chce stanac na nogi (wlasne!) to nich choc tyle dla siebie zrobi, zeby
      powiedziec jasno terapeucie, ze powaznie mysli o odejscu ze wzgledu na jego
      sposob dzialania (i podac konkrety, co i jak powiedzial, i co najbardziej ją
      poruszylo). Z tego moze byc duzo korzysci, mozna zajac sie tym dlaczego wlasnie
      to tak porusza - wiele moze sobie uswiadomic, a jesli bylo za ostro to moze i
      lekarz na tym skorzysta i czasem wyhamuje.
      Niech powie o tym wszystkoim na nastepnym spotkaniu. DAJ ZNAC czy sie udalo i
      co z tego wyniklo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka