Dodaj do ulubionych

praca a leki.... Pomocy!

25.09.19, 14:14
jak sobie radzicie z chorobą w pracy?
Ja problemy z pracą ma właściwie prawie całe zycie. Choruję na zaburzenia lękowo- depresyjne od ponad 20 lat i ciągle biorę leki. Obecnie największym moim problem jest lęk, który powoduje problemy z koncentracją i logicznym myśleniem. Mam ogromny problem, bo od wielu lat zeby iść do pracy na 8 godzin muszę brać dużą ilość srodków uspokajających,/ zeby móc tam wytrzymać/, po których po przyjsciu do domu natychmiast chce mi się spać. Mam też problemy z nauką nowych rzeczy zwłaszcza aplikacji komputerowych. W weekendy biorę tylko antydepresanty, malą ilość "uspokajacza" mam energię, robię dużo rzeczy i dobrze funkcjonuję. Czy choroba nie przeszkadza Wam w pracy?
Ja mam wrażenie , że przez chorobę moje życie zawodowe wygląda bardzo źle. Szukam stabilizacji zawodowej ale ciagle natrafiam na problemy.
Zastanawiam się czy to problem z moją osobowością, czy z tym że po prostu jestem chora.
Terapia na odziale dziennym jest w tej chwili wykluczona, bo nie mam z czego żyć i muszę i zresztą chcę pracować. Na terapię prywatną nie mam w tej chwili środków.
Moja rodzina nie rozumie kompletnie moich problemów zdrowotnych, uważają ze zmieniam pracę bo jestem leniwa.
Czy ktoś ma podobne problemy? Poradzcie.
Obserwuj wątek
    • mardaani.74 Re: praca a leki.... Pomocy! 25.09.19, 15:36
      jeżeli musisz brać dużo leków uspokajających żeby pójść do pracy to znaczy, że to leczenie nie jest wystarczajaco dobre, a nawet powiedziałabym że jest całkowicie złe.
      Stany lękowe zawsze mają swoją przyczynę, bez jej ustalenia będziesz tkwiła w błędnym kole, bo branie doraźnych uspokajaczy ma na dłuższą metę to proszenie się o kłopoty. To dla twojego mózgu trochę tak jakbyś się codziennie upijała. Wiem, że tonący brzytwy się chwyta, ale póki jeszcze jesteś w stanie jakoś funkcjonować musisz podjąć energiczniejsze działania w celu wyleczenia. Z ciekawości, jakie leki bierzesz?

      --
      "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
      Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
      • kaja.120 Re: praca a leki.... Pomocy! 25.09.19, 23:57
        przeszłam kilka terapii na oddziale dziennym i terapie grupowe. Teraz chodzę tylko do psychiatry.
        Biorę te leki zeby się jakoś wyciszyć i wytrzymać z ludzmi te osiem godzin, skupić się na pracy. Mysle że wynika to z problemów interpersonalnych, w relacjach, nerwicy.
        Na noc biore stabilizator- lamotrix 50, rano - parogen i velaxetin, potem paroksetyna 0, 5- tabletka i zeby uciszyć lęk polowkę najmiejszego afobamu plus dwie tabletki ziolowe. Nie sa to może duże ilosci ale brane latami. Musialabym wyjechać chyba na bezludna wyspę zeby to odstawić, w tej chwili nie widzę wyjścia z sytuacji, bo muszę pracować .
        Jak znajdę stalą pracę zamierzam iść na terapię grupową prywatnie, moze to trochę poprawi sytuację.
        • mardaani.74 Re: praca a leki.... Pomocy! 26.09.19, 01:32
          Kilka terapii, pobyt na oddziale dziennym, leki wszelkiej maści nie ruszyło nic a nic tej "nerwicy"? Czy odczuwasz jakąś różnicę na plus odkąd się leczysz, czy tak bierzesz bo bierzesz i cud uzdrowienia nie nadchodzi, ale bierzesz? Co na te 20 lat nieskutecznego leczenia mówią lekarze? Czy te terapie to były takie terapie że chodziłaś, posiedziałaś , posłuchałaś, czy wprowadzałaś, a przynajmniej próbowałaś wcielić w życie jakieś zmiany? Jestem pewna że możesz żyć lepiej, że coś z tym leczeniem jest nie tak, nie wierzę w nieleczalne przez 20 lat nerwice, no chyba że w jakichś wyjątkowo trudnych okolicznościach... sama nei wiem.
          To są pytania ktore mi przychodzą do głowy gdy czytam takie opisy, oczywiście nie chodzi o to żebyś odpowiadała na nie mnie, ale bardziej może zadała je sobie, swojemu lekarzowi?

          Dlaczego, aż tak bardzo się boisz ludzi? to wynik traumy czy tak niewiadomo czego?

          --
          "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
          Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
          • yadaxad Re: praca a leki.... Pomocy! 26.09.19, 23:08
            Przecież żyjesz jak alkoholik, który ukrywa swój problem. Oczywiście można przejść różne terapie, będąc grzeczną, ukrywając swój problem. Nic nie dają. Psychiatra jest NFZ, wymusić na nim psychologa.
            • kaja.120 Re: praca a leki.... Pomocy! 27.09.19, 00:05
              nie bylam grzeczna zawsze mowilam co myśle,. Wiele ludzi bierze leki i bedzie bralo do konca zycia zeby jakos funkcjonawac w spoleczenstwie. Mysle ze wiele terapii jest sztampowych, wszystko jest powtarzalne, znam te wszystkie reguly i zasady ale po prostu nei sprawdza sie to w zyciu. Idziesz do pracy rzadzi Tobą burak i cham po szkole zawodowej i musisz sie do niego jakoś dopasować! Tu jest głowny problem, ze takie osoby osoby jak ja nie pasują do ogólu, jestem wrażliwa, kulturalna, jestem typowa humanistką i odstaję, więc za to dostaje po dupie! ale muszę gdzies pracowac przystosować się , wieć biorę leki. Chodzilam do psycholzki- byla kiepska moim zdaniem, przytakiwala mi to wszystko. Może potrzebuje psychologa z charyzma, jak Kotański, ktory na mnie nawrzeszczy. Jestem rozczarowana psychoterapią i tylko leki pozwalają mi zyć.
              • yadaxad Re: praca a leki.... Pomocy! 27.09.19, 01:20
                Psycholog jest tylko człowiekiem, ma wiedzę i też trzeba ją z niego wycisnąć. I nie mówię, że z pierwszym lepszym psychologiem rozwinie się akcję. Ale twój unik od siebie i życia cię zniszczy. Szukaj sposobu ucieczki od stymulatorów. Bo tylko sama, odnajdując swoje reakcje obronne, nie zbzikujesz. Farmaceutyka dają przestrzeń, by odnaleźć swoją głowę. Jeśli w tej przestrzeni się jej nie szuka, to zapewnią ci tylko zjazd. Albo powalczysz o swoją psychikę, albo będzie z ciebie błoto. To trzeba sobie uświadomić , że nie może być lepiej, jeśli nie będzie inaczej.
              • mardaani.74 Re: praca a leki.... Pomocy! 27.09.19, 15:21
                wizyta u psychologa to nie to samo co psychoterapia, to w sumie dwie różne sprawy
                to jak czujesz się wśród ludzi to jest kwestia tego co Ty masz w głowie a nie co inni mają w głowie

                czujesz się lepsza od "chama" który tobą dyryguje, to dlaczego Ty jako mądrzejsza nie dyrygujesz nim?

                Ja pracuję w pracy powszechnie ocenianej bardzo nisko i o nikim z moich współpracowników nigdy nie powiedziałabym cham, mimo że część z tych osób też jest po szkole zawodowej, lub wręcz po gimbie.

                Większość osób która sama się określa jako wrażliwe, owszem jest, ale najczęściej swoim punkcie. Co to za humanistka która gardzi innymi (głupia psycholożka, szef cham)?


                --
                "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
                Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
                • yadaxad Re: praca a leki.... Pomocy! 27.09.19, 22:47
                  Dwadzieścia lat leczenia bez skutku? Wewnętrzny problem skutkujący stanem lękowym zapewne istnieje i jest nie ruszony. Argumenty na rzecz pochłaniania farmaceutyków, w swojej treści, widzę jako standardowe tłumaczenie dla uzależnień, tak że nie ma co dyskutować o "głąbiostwie" otoczenia, którego nie da się wytrzymać i wyższym stanie duchowym zażywającego. Tym bardziej, że stan lękowy już pewnie stał się wtórny, głodowy. Chyba trzeba znaleźć sposób jak reanimować psychikę. Akurat terapie przeciw uzależnieniowe są na najwyższym poziomie.
                  • mardaani.74 Re: praca a leki.... Pomocy! 27.09.19, 22:55
                    "Tym bardziej, że stan lękowy już pewnie stał się wtórny, głodowy."
                    też tak myślę, bo nawet te małe dawki jak już się człowiek uzależni dają poczucie "zjazdu" i codziennego miniodwyku, a to można interpretować jako stany lękowe "niewiadomego pochodzenia" i nie łączyć ich z benzo. I tak przez dowolną ilość lat, aż się wyczerpie możliwość zdobycia recepty.

                    --
                    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
                    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
                    • yadaxad Re: praca a leki.... Pomocy! 27.09.19, 23:14
                      A co by psychiatra nie przepisywał, jak ma pacjenta, który umie utrzymywać -poziom- w organizmie. Tylko w pewnym momencie się to "rympsa" z tragicznymi skutkami. Pomijając szkody organiczne.
                      • kaja.120 Re: praca a leki.... Pomocy! 30.09.19, 16:21
                        nie bardzo rozumiem , to wszystkie osoby ktore wiele lat biorą leki są uzaleznione? przecież leki przepisuje lekarz!
                        Chetnie pójde na terapię i będę sie leczyć tylko kto mnie bedzie utrzymywał.? Jestem prawie bez srodkow do zycia, w tym roku jestem juz w 3 pracy i to jest powód mojego lęku. Jestem na okresie próbnym - źle się tam czuje. Zadna terapia mnie nie wyleczy jesli nie znajdę spokojnej pracy, gdzie będę mogla się spełniać. Często po terapii czulam się lepiej a potem znowu problemy z praca , stres i znowu wszystko wracało. Odechciewa się zyć. Jaką terapię polecacie konkretnie i gdzie?
                        • mardaani.74 Re: praca a leki.... Pomocy! 30.09.19, 17:29
                          Tonie tak, w żadnej pracy nie będziesz spokojna jak nie uporasz się z problemami w swojej głowie. To nie w pracy jest problem. Szukasz cały czas przyczyny poza sobą, a to droga do nikąd. Każdy ma stresy w pracy, niewielu ma pracę ktorą lubi i przebywa tylko wśród życzliwych osób, a jednak inni nie muszą brać leków żeby zwlec się z łóżka i nie boją się wyjść do ludzi jacy by oni nie byli. Żeby zobaczyć siebie oboektywnei trzeba "wyjść z pokoju i spojrzeć na siebie przez okno". To ułatwia terapia, a przynajmniej powinna, pomóc spojrzeć na siebei inaczej, z innej perspektywy, wyjść poza strefę komfortu i wprowadzić właściwe, celowe, świadome zmiany, zamiast miotania się po omacku.

                          Tak, ludzie biorący długo benzodiazepiny są od nich przeważnie uzależnieni jak nie fizycznie to psychicznie, bo te leki mają potencjał uzależniający. Długotrwale branie ponadto jest depresjogenne, spłyca sen, generuje stany lękowe.

                          Polecam terapię behawioralno-poznawczą, a gdzie? to zależy od tego gdzie mieszkasz, szukaj na nfz.

                          --
                          "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
                          Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
    • kaja.120 Re: praca a leki.... Pomocy! 06.11.19, 20:33
      Witam, to znowu ja, piszę bo czuję się bezradna i chce mi się wyć.
      Po doświadczeniach w korporacjach poszlam do pracy w urzędzie, instytucja państwowa.
      Oczywiscie caly czas biorę leki.
      Po tygodniu pracy usłyszałam od szefowej że jestem pobudzona i chaotyczna.
      Oczywiście to może jest prawda nie twierdze ze nie, ale zeby tak powiedziec nowej osobie przy innych?????.
      Wydaję mi się zrozumiale ze ludzie w nowej w nowej pracy sie denerwują, czy to kurwa takie dziwne???
      poczułam się jakby ktoś mi dał gębę, takich rzeczy nikt mi nigdy nie mówił w tych wszystkich korporacjach a tu...
      Co mam robić >, nie zrobie się spokojna jak budda w tydzień. Chyba brać więcej xanaxu?
      Wkurwia mnie ten swiat i ludzie którzy tak innych oceniają i stygmatyzują. Nie liczy się ze ktos jest pracowity i kreatywny, nadrabia innymi rzeczami
      Nie mam wsparcia i jestem mega sfrustrowana, mam wszystkiego dość.!
    • budzibrat Re: praca a leki.... Pomocy! 13.11.19, 02:36
      Cześć Kaju, chętnie z tobą pokoresponduję jeśli masz ochotę, może nie wiem nic o twojej chorobie, ale rozmowa zawsze trochę pomoże Ci poukładać myśli..
      Z tego co piszesz twoim głównym jest strach o przetrwanie ekonomiczne w tym męskim świecie, ale chorujesz 20 lat, czy zawsze tak było?
      Nawiasem mówiąc, wiesz co to 2 prawo Newtona?
          • budzibrat Re: praca a leki.... Pomocy! 18.11.19, 03:05
            Droga Kaju spadasz mi jak z nieba, zabrzmi to dziwnie, ale szukam kontaktu bo chcę znaleźć odrobinę zrozumienia.
            Napisałaś "lęk, powoduje [u mnie] problemy z logicznym myśleniem", zatem zaufaj mi, podaj rękę i (na chwilę) pozwól anonimowo i bezpiecznie być twoją maszyną logiczną, w tym właśnie my mężczyźni się specjalizujemy.
            Przykładowo: w zdaniu powyżej popełniłaś (może nieświadomie) znaczącą nieścisłość. Z Twoich wpisów wnioskuję, że kłopoty w grupie są częściowo ale tylko skutkiem ubocznym zaburzeń lękowych, a nie jądrem problemu. To ujawnia jak myślisz. Zatem skreśl "problem z odnalezieniem się w grupie" lub zamiast "i" powinno być "i częściowo wynikający z nich".
            Więcej się rozjaśni gdy odpowiesz, czy znasz 3 prawo Newtona - mężczyzny mściwego i nieprzyjemnego?
              • budzibrat Re: praca a leki.... Pomocy! 20.11.19, 02:40
                Heej :), to z fizyki, ja też nie znam na pamięć tylko intuicyjnie. To takie prawo akcji i reakcji. Wszystko co się wydarza w tym świecie ma swoją przyczynę. Prawdziwość tego została bezspornie potwierdzona.
                Pomyślałem że chorujesz tak długo iż trzeba wlać odrobinę nadziei do twego serca.
                Pomyśl, rodzisz się jako czysta biała kartka, kolejne zdarzenia, wybory, akcje i reakcje doprowadziły Cię do tego kim teraz jesteś. Zatem musi, po prostu MUSI istnieć pierwotna przyczyna twoich zaburzeń, i nie jakaś tam skomplikowana, ale którą można opisać jednym zdaniem.
                (Osobiście już nie mogę się doczekać by rozwiązać tą łamigłówkę).
                • mardaani.74 Re: praca a leki.... Pomocy! 20.11.19, 12:51
                  budzibrat napisał(a):

                  Wszystko co się wydarza w tym świecie ma swoją przyczynę. P
                  > rawdziwość tego została bezspornie potwierdzona.


                  No akurat trzecia zasada dynamiki Newtona mówi o wzajemności oddziaływań a nie o tym jaka jest przyczyna zdarzeń.
                  Kto i kiedy udowodnił, że "wszystko na świecie ma swoją przyczynę"?
                  Moim zdaniem nikt i nigdy tego nie udowodnił.
                  --
                  "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
                  Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
                  • budzibrat Re: praca a leki.... Pomocy! 24.11.19, 01:59
                    Przyczyną jest wzajemność oddziaływań. Jak po nitce do kłębka można dzięki temu dojść do celu.
                    Np. jeśli w zawoalowany sposób podważałaś moją wiarygodność, następnie w zawoalowany sposób mnie obraziłaś, to (jeśli utrzymasz to co masz w środku) według 3 prawa Newtona następnym krokiem będzie zawoalowana próba pozbycia się mnie z forum.

                    Ale nie o fizykę chodziło, nie zrozumiałaś intencji mojego wpisu.
                    • mardaani.74 Re: praca a leki.... Pomocy! 24.11.19, 17:11
                      masz w głowie jeden wielki bałagan i projektujesz go na mnie, daj se spokój

                      --
                      "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
                      Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
      • budzibrat Re: praca a leki.... Pomocy! 04.12.19, 02:31
        Hej, zastanawiałem się co Ci poradzić i chyba odrobinę wiem co przeżywasz (co prawda to o czym piszę to zamierzchła przeszłość). Cierpliwości, proszę doczytaj do końca.

        Przypomniałem sobie, że jako nastolatek żyłem przez całą podstawówkę z lękiem przed wywołaniem w klasie do głośnego czytania jakiegoś tekstu, a to z prostego powodu - bo dukałem. Nie był to lęk typu nerwicowego, ale lęk logicznie uzasadniony (no ale lęk to lęk).

        Powiesz pewnie - "wystarczyło siąść solidnie do nauki i zacząć czytać głośno, aż się nauczysz". Ale z jakiegoś powodu to było dla mnie nie do pomyślenia. Mianowicie, ta niemożność czytania była częściowo spowodowana faktem, iż gdy brałem książkę do ręki ogarniał mnie strach, który nie pozwalał się skupić i w pewnym sensie mnie "oślepiał". (wyobraź sobie coś czego się boisz, np. pająka chodzącego po książce i wtedy czytaj - to coś takiego).

        Zawsze też byłem świadomy jakie było źródło tej historii z czytaniem. Miałem mętne wspomnienie bury z przedszkola i reakcji dzieci bo nie umiałem przeczytać czegoś oczywistego. Zatem myślałem, "załatwili mnie, boję się i nic się z tym nie da zrobić".

        I ten ostatni sposób myślenia nigdy nie pozwalał mi zrobić kroku wstecz i dojrzeć przyczyny dlaczego wtedy w przedszkolu nie umiałem przeczytać.

        Po prostu do niedawna nie byłem w stanie dokonać tej autorefleksji (być może oczywistej dla kogoś innego), że zawsze miałem to dziwne irracjonalne poczucie że "sam wiem lepiej", zawsze zawsze lekceważyłem znaczenie wiedzy innych (i nie doceniałem chęci nauczenia mnie). A uwierz mi, całe to "dukanie" było tylko jednym z problemów w moim życiu jakie spowodował ten sposób myślenia (i już się zorientowałem wcześniej co do innych spraw).

        Co chcę podkreślić, że to przesunięcie środka ciężkości, z obwiniania kogoś (na kogo nie mam wpływu) na dostrzeżenie własnych błędów (z którymi mogę coś zrobić), pozwala przejść z pozycji potrzasku do odzyskania poczucia sprawczości.

        Nie wiem czy to co napisałem w czymś Ci pomoże (mi pomogło bardzo), czy umiesz to jakoś odnieść do siebie? Moje lęki były konkretne, może twoje lęki są jakby znikąd bo są natury rozmyślań ogólnych, twojego miejsca w życiu, egzystencją - stąd ich nieuchwytność. Trudno stwierdzić.

        Nie poddawaj się. Wierzę, że twoja choroba ma konkretną przyczynę. Pozdrawiam.
        • budzibrat Re: praca a leki.... Pomocy! 10.12.19, 01:52
          Prosiłaś o pomoc i poradę więc piszę dalej jak komar.

          Przyłożyłem to czego dowiedziałem się o sobie do tego co Ty napisałaś i chyba dostrzegam w twoim zachowaniu pewien schemat.

          To co wcześniej pisałem było błędem, Ty nie masz problemu z logicznym myśleniem, jest wprost przeciwnie, jesteś super błyskotliwa logicznie. Dlaczego nie zwróciłaś mi uwagi, dlaczego nie udzieliłaś mi wsparcia?
          • mardaani.74 Re: praca a leki.... Pomocy! 10.12.19, 13:30
            www.youtube.com/watch?v=9acy0z1VRA4&list=PLkqz3S84Tw-Sgh_PXTa2paLZGdwtYMtJ5
            --
            "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
            Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
            • mardaani.74 Re: praca a leki.... Pomocy! 12.12.19, 21:01
              w dwa miesiące z dna na wyżyny, niezłe tempo, a takie było smarkanie
              znowu się okazuje, że się lituję nad tymi co mają lepiej ode mnie, a ich "zle" to pewnie moje "dobre" tylko już tak przywykłam że nie wiem jak "powinno być" ale już mnie to chuj obchodzi jak powinno być
              ja już chyba lubię moją depresję, przynajmniej ma się ciszę i spokój

              --
              "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
              Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
              • kaja.120 Re: praca a leki.... Pomocy! 12.12.19, 22:43
                bardzo niefajnie napisane..... Nie pisałam ze jestem na wyżynach - kobieto !, napisalam ze jest lepiej, bo zmienilam trochę leki, gorycz straszna się z Ciebie wylewa. Myslalam ze tu ludzie się wspieraja, a nie porównują. Zreszta ja nie mam depresji, tylko zaburzenia lękowo depresyjne, w większości lękowe zresztą. Miłej nocy mardaani....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka