Dodaj do ulubionych

spadek formy

20.09.20, 15:10

Dużo zawirowań w moim życiu ostatnio. Ostatnie trzy tyg były naprawdę ciężkie. Stan mieszany o mało nie otarłam się o szpital, teraz został smutek, napęd i poczucie bezsensu.
Nie wiem co mam tak naprawdę ze sobą zrobić, trwać czy odejść?Jak poskładać swój świat, który się po raz kolejny rozleciał? czy warto się starać? I tak to do niczego nie prowadzi.
Jeśli juz, to od czego zacząć...
można tak wyjść z domu i już nigdy nie wrócić?
Obserwuj wątek
    • lelum3 Re: spadek formy 20.09.20, 15:50
      Piekielne mieszańce :(((

      Nie umiem Ci podrzucić nic mądrego, zatem posłużę głupotką, wyprowadzoną z mojej praktyki życiowej. Otóż widzę, że siedzę pośrodku kałuży. Najpierw muszę chwilę odpocząć, choć sytuacja jest niekomfortowa. Potem rozglądam się czego lub kogo by się uczepić. Nie ma. Ale przecież towarzyszy mi ktoś - ja sama. Zadaję sobie podstawowe pytanie: oprzeć się na sobie i tym sposobem się wykaraskać czy też utonąć w kałuży? Czasami rozlewa się ona do wielkości oceanu. Wiem. Odpowiedź nie jest wcale oczywista. Wiem. Decyduje o niej przyjęta hierarchia wartości.
      Zastanawiasz się, czy odbudowywać dawny świat. Alternatywa jest taka, ze możesz zacząć projektować nowy. Z góry zakładasz, że Twoje wysiłki do niczego nie doprowadzą. Wypróbowałaś wszelkie drogi? W życiu pewne są tylko podatki i śmierć.
      Można wyjść z domu i nigdy nie wrócić. Moja znajoma wybrała się na Gigant z kryształowym wazonem w jednej ręce, a kocem w drugiej. Minęło wiele lat, a kobitka do dzisiaj nie rozumie, do czego miał jej służyć kryształowy wazon. Nigdy nie wróciła, skąd wyszła, co sobie wielce chwali.

      Trzymaj się, jakoś!
      • martyna2525 Re: spadek formy 20.09.20, 18:34
        vermieter widzę że empatia z ciebie aż kipi. Czepiasz się jak zawsze, skąd w tobie tyle jadu? musisz być bardzo nieszczęśliwym człowiekiem. przykro mi.
        • mardaani.74 Re: spadek formy 21.09.20, 11:38
          Dla mnie stanowi. Przy mojej wadzie same szkła to jakieś 1000 a jakbym chciała takie eleganckie cieńsze to pewnie i 2000 a do tego oprawki, solidne bo okulary noszę cały czas i jakieś tanioszki nie wytrzymują próby czasu. Od roku sie zbieram w sobie na ten wydatek i chociaz ostatecznie stać mnie to nie jest tak że nie odczuję.
          • martyna2525 Re: spadek formy 24.09.20, 18:18
            Pierwszy raz w życiu siebie zobaczyłam w nowej roli agresywnego człowieka:( nie czuje się dumna z tego powodu , widziałam przerażenie osób. Nigdy wcześniej mi sie to nie zdarzyło , ja z natury jestem łagodnym człowiekiem. Wiem, że samobiczowanie mi nie pomoże, terapeuta mnie broni ja siebie nie umiem.
            Straciłam coś ważnego, poczucie kontroli nad soba być może też zaufanie tych co byli tego świadkiem.
            Żle mi z tym .
                  • martyna2525 Re: spadek formy 25.09.20, 06:07
                    Wlasnie w pracy, w domu moze bym to jakos przelknela ale tak.
                    I tak musze sie wytlumaczyc z emaila wyslanego do samego guru, ktorego nikt nie rozumie nawet ja sama bo bylam w fazie niewlasciwej.
                    Wiem, ze jest juz po fakcie ale pakuje sie ciagle w jakies problemy.
                    • mardaani.74 Re: spadek formy 25.09.20, 21:26
                      no cóż, z wyżyn niedawnego doświadczenia pracowniczego stwierdzam, że z czasem się wszystko zaciera i nie ma się co przejmować aż tak, ale martwi mnie co Cię tak zdenerwowało?
                      • martyna2525 Re: spadek formy 26.09.20, 09:23
                        Co do zdenerqowania to nie bylo to cos wiecej niz na codzien w tej robocie poprostu cos we mnie peklo.
                        Terapeuta mnie tlumaczy ze jak sie dlugo kopie psa to pies w koncu zacznie warczec i grysc.
                        Tylko ten pies sie bronil, dyskutowal i staral sie stawiac jasne granice. To skad ta agresja?
                        Teraz boje sie przekroczenia granic bo to dla mnie szok.
                        Poki co zmieniam leczenie bo stan mieszany juz trwa msc.
                              • martyna2525 Re: spadek formy 28.09.20, 20:40
                                Jest spokojniej, poki nie wychodzę do pracy, na co dzien jestem spokojna, dlatego jestem wstrząśnięta tym moim wybuchem. Nawet w pracy do tej pory byłam mediatorem i starałam się nie opowiadać po żadnej ze stron. Wtedy też nie krzyczałam a rzucałam wszystkim.
                                W czw miąłam wizytę u lekarza, jutro kolejną mam nadzieję, że uda mi się wyjść z tego cało.
                                Będę aplikować do innej pracy.
                                • mardaani.74 Re: spadek formy 28.09.20, 22:25
                                  Jeżeli masz możliwość zmiany pracy to trzymam kciuki. Jak ciągle trzeba być mediatorem i nieustannie trzymać w pracy nerwy na wodzy to w końcu człowiek ma dość. Sama się na tym przejechałam jak wiesz. Cud że nie dopadłam "z ręcyma", mało mi brakowało. Nie bardzo było też czym rzucać, więc tylko jebłam drzwiczkami od szafki :D na krzesło zabrakło mi odwagi.
    • mardaani.74 Re: spadek formy 20.09.20, 19:45
      Ewidentnie coś byś chciała, wydaje mi się że nawet wiesz jakiego życia byś chciała ale z jakiegoś Tobie znanego powodu nie możesz go tak zorganizować. Może to warunki zewnętrzne, może to jakieś Twoje obawy, nie wiem, ale jak się czyta Ciebie to ma się wrażenie, że szarpiesz się na krótkiej lince, jak się zmęczysz to się na trochę uspokajasz a potem zaczyna się od nowa.
      Może możesz zmienić coś, jakąś jedną chociaż rzecz w życiu żeby było bardziej po Twojej myśli? Czasem nawet niewielki krok ale w dobrą stronę dodaje otuchy.
      Ja np mimo że ogólnie czuję się gorzej ze względu na objawy somatyczne depresji to czuję się lepiej z myślą ,że pierwszy raz nie rzuciłam pracy tylko przynajmniej dałam sobie czas i udało mi się pozostać cierpliwie w wątpliwościach na tyle żeby móc podjąć świadomą decyzję, co w moim przypadku jest ewenementem. Wiesz, chodzi mi o to że ja nie namawiam nikogo do rewolucji, ale czasem takie niby nieduże zmiany zmieniają optykę i odbieranie samego siebie.
      Jeśli chodzi o poczucie bezsensu, to im mniej człowiekowi zależy na sensie tym lepiej. W zasadzie życie żadnego człowieka nie ma sensu. Nie byłoby ludzi na ziemi to czy to byłoby złe? Sens Twojego życia nie jest ani odrobinę mniejszy niż sens i prawo do życia innych ludzi. Inni się nie przejmują sensem więc po co Ty się przejmujesz. Myśl o sobie i swoim komforcie, tak dla odmiany.
      • martyna2525 Re: spadek formy 20.09.20, 20:42
        Staram się ogarnąć swój świat, i z zew wygląda to całkiem okazale tylko w środku czegoś brak. Bo cóż ja chcę od życia ? mam pracę którą kocham i daje mi satysfakcję , mam wykształcenie, rodzinę, czasem dostrzegam odrobinę szczęścia... o ironio słyszę "zazdroszczę ci ..."
        Największy problem to zdrowie, które się sypie, jestem jednością więc jak fizycznie jest źle to psyche siada. Dodatku dg szybka zmiana faz - nie pomaga.
        Jestem już spokojniejsza, nie miota mną jak kiedyś bardziej szukam rozwiązań, pomocy dla siebie niż uciekam i dramatyzuje. Nawet jak pojawiają się myśli s , podchodzę do nich ostrożnie i z dużą nieufnością i staram się je przeczekać jeśli się da a jak nie to sobie w jakiś konkretny sposób pomóc.
        Czasem zwyczajnie przychodzi zwątpienie, bo stres , presja, bo ból stawów staje się coraz częstszy co zwiastuje koniec remisji ....
        pojawiła się też myśl o dziecku- wiem szaleństwo

        www.youtube.com/watch?v=2OF9zLaeECg
        • lelum3 Re: spadek formy 21.09.20, 08:18
          Nie zastanawiaj się nad innymi. Kim kto jest bywa wyborem, choć choroba modeluje decyzje. Bądź wyrozumiała, jeśli nie pełna zrozumienia.
          Niewątpliwie, najpoważniejszym, wręcz podstawowym problemem jest zdrowie. Zaopiekuj się sobą, wydrap na prostą, a resztę ułożysz. Czasem pomogą prochy, czasem ludzie, czasem Ty sama, a czasem lekarz Czas podejmie trafne decyzje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka