Dodaj do ulubionych

Milosc,praca,depresja

IP: *.246.100.24.NewYork1.Level3.net 22.03.01, 01:42
Prawde mowiac, pierwszy raz zglaszam swoj problem do rozmowy.
Mieszkam od paru lat w USA, tak wyszlo i nie wiem dlaczego jeszcze tu siedze,
ale mam zaczete nie skonczone plany i musze tutaj "odwalic" rok.
Wlasnie wrocilem z Polski (wspaniale sie czulem), poznalem na nowo
moja pierwsza milosc (jest z dzieckiem po rozwodzie), totalne zauroczenie
i pragnienie milosci spowodowalo, ze poczulismy iz jest to przeznaczenie.
Kochalismy sie jak zaczarowani, caly czas byl zaczarowany.
Wrocilem do Stanow i co smieszne po 7 latach (w USA) stwierdzilem, ze na
emigracje sie
nie nadaje. Ciagla walka o kazdy dzien, wieczne problemy z praca i mieszkaniem,
w Polsce odnalazlem spokoj, milosc i zrozumienie, dobrych zyczliwych ludzi.
Wpadlem w taka depresje, ze nie moge spac, jesc, skupic sie na pracy.
Brak jakich kolwiek przyjaciol tylko poglebia moj stan.
Co najgorsze, moja druga polowka ma w Polsce dostatnie zycie i poniewaz
jest bardzo atrakcyjna, wielu adoratorow-kolegow.
Przez cala sytuacje, boje sie cos zepsuc, ale mam koszmarne mysli, ktore
mnie zadreczaja i nie daja spokoju "co sie tam dzieje".
Nie moge sobie wyobrazic zycia bez Niej, i ogromne pragnienie ciepla
milosci powoduja, ze mam dolujace i straszne mysli.
Wpadlem w taka nerwice, ze zadne srodki nie przynosza odrobiny ulgi, wrecz
odwrotnie, albo czlowiek jest przycmiony i oglupiony albo agresywny.
Boje sie rowniez zameczac swoja dziewczyne tymi rozmowami, bo domyslam sie,
ze po ktoryms e-mailu "to" sie rozpadnie.
Wiem jedno nie potrafie po tylu latach emigracji zyc sam tutaj, i zyc zyciem
jej tam.
Obserwuj wątek
    • Gość: miki Re: Milosc,praca,depresja doMichała IP: *.veracomp.com.pl 22.03.01, 10:00
      cześć, twoja wypowiedź jest taka pełna smutku, nie rozumiem tylko jednego,
      skoro tak dobrze było ci w polsce, i skoro jest tam kobieta którą koszasz, to
      dlaczego nei wracasz, co takiego trzyma cię w Stanach.pozdrawiam,
      • Gość: Michal Re: Milosc,praca,depresja doMichała IP: *.210.223.213.NewYork1.Level3.net 22.03.01, 15:21
        Dzieki za slowa otuchy, juz sie robi lepiej.
        To jest wlasnie Polska mentalnosc, ktorej zdeformowani, zepsuci
        amerykanie nigdy nie pojma.
        Kocham was ludziska, jeszcze raz dzieki.
        A poki co moja ukochana jedzie (sama) na 10 dni do Francji.....
        Bol i meka....
    • Gość: grogreg Re: Milosc,praca,depresja IP: *.miasto.szczecin.pl 22.03.01, 10:57
      Czegos tu nie rozumiem. Tam jest Ci zle, tu jest Ci dobrze. Wiec w czym problem.
      Odwal ten rok majac w perspektywie powrot. Rok to malutko.
      Co do kobitki. Jak kocha to zaczeka. Powiedzmy sobie szczerze dla rozwodki z
      dzieckiem to jestes na tyle atrakcyjnym kaskiem, ze mozesz sie uspokoic.
      Kobiety sa bardziej racjonalne niz my.
    • fibin Re: Milosc,praca,depresja 22.03.01, 13:09
      Chłopie, na co Ty czekasz? Olej wszystko i wracaj! Miłość jest w życiu
      najważniejsza i tylko ona tak naprawdę się liczy. Prawdziwej miłości nie kupisz
      za żadne pieniądze i nie da Ci jej żadna władza ani kariera. Tak szansa może
      się już nie powtórzyć, a jak ją zmarnujesz, to nie wybaczysz sobie do końca
      życia. Ja bez miłości żony i dzieci pewnie bym już nie żył, bo i po co? Pzdr:)
    • Gość: Adam Re: Milosc,praca,depresja IP: *.tnt2.darwin.au.da.uu.net 22.03.01, 13:44
      Drogi Michale,
      Troche mi zabralo czasu zeby odpowiedziec na twoj list. Decyzji za ciebie nie
      chce podejmowac, ale moge sie zawsze z toba podzielic moim doswiadczeniem,
      ktore moze podsunie ci odpowiedz na twoje pytanie.
      Podobnie jak ty, tylko w Australii, mieszkalem. Skonczylem studia, pracowalem.
      I bylem samotny, wyobcowany. Spotkalem dziewczyne, Malezyjke. Zakochalem sie w
      niej, ona we mnie. Przeszlem przez dokladnie to samo, co ty przechodzisz teraz.
      Pobralismy sie, ona przyjechala do mnie, do Australii, i razem mieszkalismy.
      Zawsze jednak czulem sie lepiej w jej kraju - cieplo rodzinne, inne otoczenie,
      latwiej bylo nawiazac przyjaznie. Ale zawsze myslalem (nie wiem dlaczego), ze
      Australia jest lepsza. Co wiecej, moja zona tez sie czula wyobcowana w
      Australii i tesknila za rodzina i ojczyzna. Bylismy razem wyobcowani, tylko
      moglismy na siebie liczyc. Czesto chcialem sie zalamac, bo czulem mojej zony
      tesknote i samotnosc. Zona tez zaczela przechodzic przez stany depresyjne.
      To nie mialo sensu - bylo nam bardzo ciezko. Zamykalismy sie w domu przed
      swiatem.
      Po roku zycia w Australii, zdecydowalismy sie wyjechac do Malezji. Od tego
      czasu zycie nabralo innych kolorow. Obydwoje jestesmy bardzo zadowoleni, i wiem
      ze mam oparcie w niej. Mamy duzo przyjaciol i rodzine obok, ktora jest
      niezmiernie wazna (i w polskiej i w malezyjskiej tradycji).
      Byc moze w Australii mialbym inna prace i place, pewnie i lepsza. Ale czy to
      wszystko co jest potrzebne do szczescia? Jezeli psychicznie czlowiek jest
      szarpany to to i tak nie ma wiekszego wplywu.
      Kazdy czlowiek jest inny i ma inne zapotrzebowania. Jedni uwielbiaja pracowac
      po godzinach, inny sa szczesliwi biec do domu jak tylko maja sposobnosc. Ale
      praca tez mi daje teraz zadowolenie bo jak wczesniej napisalem - nie jestem
      psychicznie szarpany wiecej. Tego przeciez nie mozna "wylaczyc" kiedy sie chce.
      Mysli kolataja sie po glowie, czlowiek traci apetyt, radosc zycia, pracuje
      mniej wydajnie, robi bledy itd.
      Michal - mam nadzieje, ze sobie ulozysz zycie. Nie ma tego zlego co by na dobre
      nie wyszlo. Jesli kobieta cie kocha - to bedzie czekac i mozesz byc pewien ze
      masz oddana partnerke. Jesli nie - to tez czuj sie szczesciarzem - bo zawsze
      lepiej wczesnie, niz pozniej. Badz twardy i sie nie zalamuj - przed toba
      jeszcze cale zycie.
      All the best
      Adam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka