negatywista 14.11.04, 12:48 Czy wg was troska o reakcje rodziny jest wystarczającym powodem do bezsensownego trwania, kiedy wszelkie źródła satysfakcji i sensu wyschły? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
o0oo Re: czy 14.11.04, 13:01 1) jesli piszesz o samobojstwie to troska o reakcje jest z jednym z powodow ktore nalezaloby chyba wziasc pod uwage, ale podejrzewam ze to problem wydumany, bo osoba co juz targa sie na swoje zycie jest juz chyba mentalnie poza jakimikolwiek relacjami z ludzmi. 2)nie jest, jesli chodzi o czyn co do ktorego ma sie przypuszczenia ze by rozczarowal rodzine, i calkiem mozliwe ze troska o reakcje rodziny jest na wyrost. rodzine zapewne bardziej niepokoi bezsensowne trwanie, brak satysfakcji czlonka rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
another_story Re: czy 14.11.04, 14:55 Mogę się mylić, ale sądzę, że jeśli ktoś rozważa samobójstwo pod kątem reakcji rodziny, rozpaczliwie szuka tym samym argumentów na "nie". Czyli de facto wcale nie chce tego robić. W innym wypadku raczej nie miałby takich wątpliwości, bo byłby zbyt zdeterminowany. > kiedy wszelkie źródła satysfakcji i sensu wyschły Wyschły, ale może warto poczekać na kolejny deszcz? Odpowiedz Link Zgłoś
negatywista Re: czy 14.11.04, 17:53 Wiesz, może to głupie, ale mnie naprawdę blokuje to, że mam rodzinę, która niczemu nie jest winna, a której zadałbym cios totalny czymś takim. Ręce mi opadają, gdy myślę, jak oni by tego kompletnie nie mogli zrozumieć. Łatwiej by mi było, gdyby nikt się mną nie interesował. Z drugiej strony wiem, że można osiągnąć moment takiego odrealnienia, że jest się już wtedy 100% egoistą. Ja nie jestem tak owładnięty koniecznością natychmiatsowego zabicia się. Bardziej poraża mnie groteskowy bezsens mojego jałowego bytu. Odpowiedz Link Zgłoś
100krotki Re: czy 15.11.04, 07:15 negatywista napisał: > Ja nie jestem tak owładnięty koniecznością > natychmiatsowego zabicia się. Bardziej poraża mnie groteskowy bezsens mojego > jałowego bytu. "groteskowy bezsens" czy nawet "jałowy bezsens" życia nie jest wystarczającym argumentem dla pozbycia się rodziny przecież sens życia można nadać codziennym drobnym "usługom" dla rodziny a "głębszy sens" można nadać samemu sobie zgłębiając "co w duszy gra" to co cię dotknęło ja nazywam depresją egzystencjalną i trzeba być idiotą, aby z takiego powodu odbierać samemu sobie życie to już prędzej daj się zabić na barykadzie "Walki o IDEAŁ" :) Odpowiedz Link Zgłoś
helseggen Re: czy 14.11.04, 15:20 negatywista napisał: > kiedy wszelkie źródła satysfakcji i sensu wyschły? a: źródłem sensu i satysfakcji nie jest nic poza nami. a my czasem nie spełniamy włąsnych oczekiwań i to najbardziej daje w zad b: zważ, że obniżenie nastroju dopada właśnie w tej chwili 9/10 depresji i duplikatu - z dużym prawdopodobieństwem stałbyś się ofiarą pory roku więc sie wstrzymaj th. Odpowiedz Link Zgłoś
negatywista Re: czy 14.11.04, 17:43 > a: źródłem sensu i satysfakcji nie jest nic poza nami. a my czasem nie > spełniamy włąsnych oczekiwań i to najbardziej daje w zad Zgadzam się, nie spełniam własnych oczekiwań. Nie jestem w stanie siebie zaakceptować i nigdy nie będę. Nigdy nie pogodzę się ani nie pochylę nad pewnymi moimi wadami, których nie da się zmienić, a z którymi nie mam szans na życie, które byłoby warte same siebie. > b: zważ, że obniżenie nastroju dopada właśnie w tej chwili 9/10 depresji i > duplikatu - z dużym prawdopodobieństwem stałbyś się ofiarą pory roku Odpada. Jesień działa na mnie kojąco zawsze, turboku..cy dostaję w lecie. Odpowiedz Link Zgłoś
beekeeper Re: czy 15.11.04, 15:11 >nie spełniam własnych oczekiwań. Nie jestem w stanie siebie >zaakceptować i nigdy nie będę. Nigdy nie pogodzę się ani nie pochylę nad >pewnymi moimi wadami, których nie da się zmienić, a z którymi nie mam szans na >życie, które byłoby warte same siebie. nie za wcześnie się poddajesz? to jest klasyczny konflikt nerwicowy przecież, do wyleczenia w dużym stopniu. Odpowiedz Link Zgłoś
motherfucker2 Bezsensowne trwanie to jest to, co mnie jeszcze 14.11.04, 17:30 trzyma przy zyciu. Pieprze wszelki sens. Odpowiedz Link Zgłoś
motherfucker2 Nieprzeuczalny(a,e) jesteś. Niestety, jestem 15.11.04, 18:23 zmuszony podtrzymać wszystkie swoje oceny. Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: czy 15.11.04, 04:11 Blokuje Cie milosc, kochasz Swoja Rodzine, zreszta Oni Ciebie rowniez. Piszesz ze nie mozesz zmienic Siebie. Czy probowales. Mozesz zmienic Siebie bo znam wiele osob ktore tego dokonaly. To przeciez nie jest zapisane w genach, to Ty wybierasz punkt widzenia. Znam Twoj wybor ale mozesz rowniez wybrac przeciwny. Dlaczego nie chcesz sprobowac. Warto zobaczyc co jest po drugiej stronie chocby z jednego powodu - zeby wiedziec. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
gniadykon Hm, zadziwiające, że poczucie sensu czy bezsensu 15.11.04, 08:47 wszystkie problemy neurotyczno-depresyjne a nawet twierdzę, wiele psychotycznych (paranoja) to sprawa czystych przekonań! Sądów i zdań przyjmowanych jako prawdziwe. Niestety, nie możemy łatwo, jeśli w ogóle kształtować swoich przekonań. Podobno wielokrotne powtarzanie afirmacji daje efekty. Oby. Odpowiedz Link Zgłoś
o0oo Re: Hm, zadziwiające, że poczucie sensu czy bezse 15.11.04, 10:22 w przpadku nerwicy mozna : 1) neurotyk w pewnym momencie dociaga swoje myslenie do absurdu i wtedy dokonuje "odkrycia" ze falszywie mysli. sa to czesto prawdy zdumiewajaco banalne, dla zdrowego osobnika, a dla osobnika znerwicowanego przelomy zyciowe :-) 2) trzeba umozliwic neurotykowi doswiadczenia od ktorych ucieka z calych sil, a ktore wlasnie zfalsyfikowaly by myslenie neurotyka. no i wlasnie przy zmianie przekonan neurotycznych nie tyle afirmacje sa potrzebne moim zdaniem co relaks, i krytyczne myslenie nad swym mysleniem. afirmacja tak ale wtedy gdy myslenie juz neurotyka nie zniewala i chce przystapic osobnik taki do dzialan zyciowych :-) Odpowiedz Link Zgłoś
100krotki Re: Hm, zadziwiające, że poczucie sensu czy bezse 15.11.04, 10:40 o0oo napisał: > w przpadku nerwicy mozna : > > no i wlasnie przy zmianie przekonan neurotycznych nie tyle afirmacje sa > potrzebne moim zdaniem co relaks, i krytyczne myslenie nad swym mysleniem. > afirmacja tak ale wtedy gdy myslenie juz neurotyka nie zniewala i chce > przystapic osobnik taki do dzialan zyciowych :-) ja wybrałam drogę "krytycznego myślenia nad swoim myśleniem" w długich godzinach mojego przymusowego relaksu* *-przymusowy relaks-bo nic innego oprócz "relaksu" nie byłam w stanie wykonać ps ale było mi bardzo trudno bez "instruktora" nie byli w "moim zasięgu" Odpowiedz Link Zgłoś