jolagdzie
07.10.24, 14:32
Będzie trochę długo ale muszę opisać dokładnie żeby było wiadomo o czym mowa. Mianowicie ok. 1,5 miesiąca temu po przeprowadzce ( która była chciana ja mi się wcześniej wydawało ) nie mniej jednak wydana kasa duża a jak już się wprowadziłam to mnie to przerosło i nienawidzę a zarazem boję się tego miejsca. Jest okropnie. Tęsknię za moim mieszkaniem .Na chwilę obecną nie mam szans na odkręcenie tego i na wyprowadzkę i nie wiem czy w ogóle będę miec. Więc początek mamy z głowy. W konsekwencji tej głupiej decyzji po 2 dniach od przeprowadzki tragicznego samopoczucia razem z myślami na s. Istna tragedia wszystkie negatywne uczucia na raz . Oczywiście wcześniej nigdy czegoś takiego nie doswiadczylam . Na szybko szukałam psychiatry bo jak wywnioskowałam dostałam zaburzenia adaptacyjnego tylko takiego level hard. No i jak w końcu się dostałam to lekarz stwierdził że to depresja no taka reaktywna bo trochę się upierałam ze no akurat to przez konktena sprawę wcześniej byłam innym człowiekiem i z godnością zanosiłam porażki, rozstania, śmierć itd. No ale jak zwał tak zwał jest źle więc co innego mogę zrobić . Zapisał mi oropram to sam co cital itd. przez 3 dni 10 a od czwartego 20 mg. No i na początku było ok to znaczy podobnie jak przed braniem. Ale po około tygodniu zaczęła się tragedia i nie chodzi tu o pocenie się straszne i zmęczenie ale stan mój się pogorszył to tego stopnia że nie wychodzę z łóżka od rana budzę się że straszliwym lękiem. Ogólnie jest jeszcze gorzej niż było jestem na skraju. Byłam również u psychologa ona stwierdziła zaburzenia adaptacyjne silne i zaleciła spotkania raz w tygodniu. Wtedy byłam u niej w trochę lepszym stanie. Ogólnie to mam wstręt do wszystkiego z trudem się kapie jem tylko jak ktoś mi zrobi jedzenie raczej nie wychodzę z łóżka plus taki że zaczęłam coś oglądać w tv ale to przed tabletkami. A i jak dostałam tego pogorszenia zaczęłam brać benzo ale wiem że to powinno być tylko doraźnie lecz ja bez tego to nie funkcjonuje dziś miała w ogóle nie brać ale jest dramat więc wzięłam pół tabletki. I teraz moje pytania do Was bo ciężko znaleźć kogoś w podobnej sytuacji ale może coś doradzicie
Czy ten lek który przepisał lekarz jest sens brać czy jest szansa że jeszcze coś zadziała ?
Czy w ogóle jest szansa że się coś poprawi skoro tkwię dalej w sytuacji dla mnie nie do pogodzenia ?
Mam takie wyrzuty sumienia i żal że się sama w to wpakowałam nie umiem sobie wybaczyć nie umiem się z tym pogodzić mój stan się pogarsza i razem z tym moja sytuacja też . Błędne koło. A tak bardzo chciałabym żeby było normalnie 🥺. Wczoraj wieczorem przed zaśnięciem miałam taki malutki moment normalności ale mi tego brakuje.