Dodaj do ulubionych

Kroki do wolnosci (BPD)

26.02.20, 08:06
Hej.
Jak radzicie sobie z zaburzeniem?
Jak wygląda Wasze zycie?
Chętnie porozmawiam z wszystkimi osobami BPD, albo takimi, które jedynie rozpoznają u siebie niektóre symptomy.
Widze, ze w tym dziale nie ma zbyt wielu "czynnych", czy aktywnych uzytkownikow (czyzby wszyscy na Fb? :)), ale może znajdzie się ktoś, kto chciałby porozmawiać, odpowiem na każdy (sensowny) wpis.
pozdrawiam, emmi-nika
Obserwuj wątek
        • yadaxad Re: Kroki do wolnosci (BPD) 27.02.20, 14:59
          idiolatria » w odniesieniu do wielbienia samego siebie
          aspołeczność,autofilia,egocentryczność,egocentryzm,egoizm,egotyzm,gwiazdorstwo,miłość własna,narcyzm,partykularyzm,prywata,samolubność,samolubstwo,samoubóstwienie,samouwielbienie,samozachwyt,skupienie na sobie,sobkostwo,zapatrzenie w siebie,żonkilizm,
          Słownik synonimów do słowa idiolatria
          W niniejszym słowniku synonimów języka polskiego dla słowa idiolatria znajduje się łącznie 20 synonimów. Synonimy te zostały podzielone na 1 grupę znaczeniową. Jeżeli znasz inne słowa bliskoznaczne do słowa „idiolatria” lub potrafisz określić ich inny kontekst znaczeniowy, możesz je dodać za pomocą formularza dostępnego w opcji dodaj nowy synonim.

          Słowo „idiolatria” w słownikach zewnętrznych
          Pod spodem znajdziesz odnośniki do słowników zewnętrznych, w których znaleziono materiały związane z wyrazem idiolatria:
          » Rozwiązania do krzyżówki dla hasła idiolatria.
          » Odmiana rzeczownika idiolatria przez przypadki.
          » Definicja wyrazu idiolatria.
          » Szukaj hasła idiolatria w Google.

          Tagi dla synonimów słowa idiolatria
          Wykaz tagów dla synonimów słowa idiolatria: synonim idiolatrii, inne określenia słowa idiolatria, inaczej o idiolatrii, wyrazy bliskoznaczne do słowa idiolatria, inaczej idiolatria, synonimy do wyrazu idiolatria, synonimy do słowa idiolatria.

    • b9b9b9 Re: Kroki do wolnosci (BPD) 27.02.20, 15:50
      "Chętnie porozmawiam z wszystkimi osobami BPD... Widzę, ze w tym dziale nie ma zbyt wielu "czynnych", czy aktywnych użytkowników BPD...".
      ///
      Ano nie ma. Już nie ma (kiedyś były)... A wiesz dlaczego? Bo tu osoby BPD (podobnie jak Ty teraz) chciały sobie zrobić forum towarzystwa wzajemnej adoracji, pieprząc głupoty o tym, że np." "właściwie to z nimi jest wszystko OK, a to tylko cały świat i otoczenie jest poyebane i niedostosowane do życia >na prawdziwie mocnych emocjach<" wzajemnie wspierając się we własnym pierdolnięciu i potwierdzając sobie wzajemnie własne poyebanie jako nic takiego przecież, wzajemnie się usprawiedliwiając i pisząc, że to właśnie ONE są krzywdzone, nierozumiane i wymagają ciepła i opieki, a świat i ludzie (aż) tak niewiele dla nich robią...
      A że na to forum trafiło całkiem sporo osób, które na takie pierdolenie nie dały się nabrać, znając dobrze BPD, przytaczając dowody i przykłady, to się BPD oburzyły, ofukały, zfochowały i spier...ły stąd obrażone, że jak to - nie jest tak jak one by chciały...?,! ich manipulacja nie działa...?!, Zaczęły się jazdy, co mądrzejsi oszczali i te jazdy i "argumenty" osób BPD, no i bidulki spier...ły stą na stałe (choć czytają, to tak dostały po piź...e za wypisywanie tu głupot, że już nie chcą komentować, no bo się q-va, "obraziły!").

      Jeśli nie do końca rozumiesz, to najlepiej będzie wytłumaczyć Ci to na Twoim przykładzie:
      Twój wpis sprzed kilku dni:
      • emmi-nika Re: Kroki do wolnosci (BPD) 27.02.20, 17:23
        Hej.
        Absolutnie nie zależy mi na towarzystwie wzajemnej adoracji, już to przerabiałam, i nie tego teraz szukam. Nie zależy mi tez na wielkiej liczbie wpisow, wole jeden raz na jakiś czas, który da mi do myslenia.
        Mysle tez, jesteś na tyle wkurzona na osoby, które pisaly tu wcześniej, ze z góry zakładasz, ze jestem taka sama i będę mowila to samo (co tamte). Może tak, a może nie. Nie uważam tez, bym jako osoba z pogranicza, mogla osiąść na laurach i wymagac zmian czy pracy jedynie od partnera, albo od innych. Wiem, ze osoba z BPD ma baaardzo wiele pracy przed sobą. Ale to nie znaczy, ze ich partnerzy tez nie maja.
        Związek, w którym pracuje (nad sobą) tylko jedna ze stron, ma male szanse utrzymania się; z czasem ofiara może stać się katem, lub odwrotnie.
        • astroblaster Re: Kroki do wolnosci (BPD) 27.02.20, 17:39
          Mała popierdalasz górką. Taka jakby mańka.
          Wiem wiem to ten dojebany stan.
          Wiesz co myślę, że jak napisze Ci Któraś z -pracujących nad Sobą- BPD (np. Szara; Non-Grata; Czita) to z wrażenie opadnie Co koparka.

          I nie będą to peany; będzie punching. Okrutne lanie za te dyrdymałki.

          Just stop it.

          Mega lipa Mała
            • b9b9b9 Re: Kroki do wolnosci (BPD) 27.02.20, 18:24
              Nie. Chociaż wiesz - tak, bo też nic mnie tak nie krzywdzi (pod każdym względem, choć chyba najbardziej tym humanitarnym), jak przegłupota takich bpd-lasek jak Ty oraz to całe ich pierdolenie o tym, że czarne rzygowiny są w zasadzie cudownie różowe i pachnące.. Wam się palcem pokaże, jak psa pyskiem we własnym gównie wytarza, a wy dalej swoje...
              • borlenka Re: Kroki do wolnosci (BPD) 01.03.20, 17:56
                Nie. Tak się dzieje tylko do czasu kiedy osoba z borderline nie uświadomi sobie problemu. Szczerze przyznam, że w czasie terapii, która trwa już dwa lata niejednokrotnie miałam "wytarzaną twarz we własnym gównie" . I nie przez terapeutę, a przez analizę własnego postępowania. Nie ma sensu nas stygmatyzować, sami zdajemy sobie sprawę, ze potrafimy zniszczyć życie sobie, bliskim, a nawet napotkanym po drodze osobom. Ale wiem też, że przy cieżkiej pracy jest możliwa zmiana zachowania, można zacząć dostrzegać szerszy wachlarz wydarzeń niż tylko tych skrajnych. Można nauczyć się nie ciskać jadu słowami. Można nad tym wszystkim zacząć panować, Wymaga to jednak czasu, a także dużo samozaparcia .
                • b9b9b9 Re: Kroki do wolnosci (BPD) 01.03.20, 20:54
                  --Nie. Tak się dzieje tylko do czasu kiedy osoba z borderline nie uświadomi sobie problemu.--
                  Ale takich jest 95% wśród tych z borderline.
                  Na temat takich osób jak Ty - nigdy, przenigdy nie wypowiem nawet jednego złego słowa.
                  Gratulacje, pozdrowienia i powodzenia!
                • yadaxad Re: Kroki do wolnosci (BPD) 01.03.20, 21:39
                  Diagnoza, czy handicap nigdy nie są dla nikogo powodem do dumnego poczucia wyjątkowości czy dowartościowania się. Może być ulgą, z wyjaśnienia sytuacji, ale powinno mobilizować do usprawniania się. Nikt z problemem nie chce być traktowany wyjątkowo, przeciwnie jakieś fory w nietraktowaniu go jak normalnego mierżą . Nawet kiedy są konieczne. A zobacz motto tego forum : " świat niestabilnych emocji, myśli i nastroju, nadmiaru wrażliwości, pragnienia i odrzucenia jednocześnie, wewnętrznego bólu, którego nikt nie zrozumie". Czysta poezja i nobilitacja bordów nad szarymi przeżuwaczami. Bo niby nikt tak nie ma. Każdy ma, tylko stara się z tym rozsądnie obchodzić, panować, szanować zasady. I jak się nie ma tego samemu z siebie, to trzeba się uczyć, odkryć co z czego i jak to ogarnąć.
                  • borlenka Re: Kroki do wolnosci (BPD) 02.03.20, 07:32
                    Zgadzam się w pelni z powyższym stwierdzeniem. Nie wymagam wyjatkowego traktowania, ale też nie chcę do konca życia być stygmatyzowana. Wzięłam odpowiedzialność za swoje życie. Chciałabym tylko otworzyć ozy na to, że możemy pracować nad sobą. Nie jest to łatwe i wymaga wiele zaangażowania zarówno ze strony osoby zaburzonej, jak i terapeuty. Ale małymi krokami można zacząć przeżywać emocje "normalniej" , jak zdrowa osoba. Nie chowam się i nie tłumaczę bólem emocjonalnym, bo KAZDY go ma i odczuwa. I zdaję sobie sprawę, że ten ból u osob zdrowych potrafimy potęgować. Ja tak nie chcę i tak życia nie przeżyję, skrzywdziłam już zbyt wiele wartościowych, dobrych osób. Wstydzę się tego i jedyne co mogę zrobić, to zmienić....samą siebie.
    • brz_a_sk Re: Kroki do wolnosci (BPD) 27.02.20, 20:05
      zwarta grupa polowania na temat - obsesja i nieumiejętność życia bez osaczania;

      nie ma różnicy między nienawidzącym jakiejkolwiek grupy;

      zawsze jest to ratowanie siebie - z autoopresji - potrzebny jest wINNY, by żyć ze swoimi porażkami; brnie się w kolejne pomysły kompromitujące, obnażające słabości przewlekłe, niedoleczone blizny i zawiedzione nadzieje;
      uwieszeni na nieobecnych, na nieistniejących stale przywoływanych;
      niebezpieczne to jest - pogorszenie stanu może doprowadzić do, nie tylko "rzygania", "atakowania" tu ale do agresji w realu; pielęgnowanie latami przerzucania winy Z SIEBIE na prześladowanego "złego" to jak droga do pogromu, zwłaszcza gdy grupowa, czy indywidualnie podkręcana latami!!! prowadząca do nieszczęścia;

      nie ma mowy o zdrowiu, gdy jest się uzależnionym od nienawiści, od zwalczania kogoś kto tak na serio nie istnieje, tylko w naszej urażonej ambicji urasta do monstrum, na miarę potrzeb własnej głowy;

      nikt nikogo nie namawia do bycia z osobami np z BPD, ale kiedy ktoś nie potrafi odejść od wyobrażenia osoby, która już nie istnieje, to na pewno ma problem; bo te partnerki często nigdy nie istniały, albo zniknęły z życia zawiedzionych, zawiedzionych samym sobą;

      jeśli nie pojawia się refleksja - jak mogłem wybrać osobę, której nie akceptuję, jak mogę teraz w tym grzebać co jest tylko w mojej głowie, to coś trzeba zrobić by się wyleczyć;
      są ludzie, którzy żyją z własnym oprawcą i to jest do leczenia, tak jak i życie z nieobecnym oprawcą jest tym bardziej do leczenia; nie ma zdrowej misji uwalniania świata od własnej obsesji, ucieleśnionej w grupie jakichkolwiek ludzi;

      w miarę normalnych warunkach każdy sam odpowiada za swoją głowę i nienawidzi wyłącznie na własne konto - nawet gdy organizuje zbiorowy hejt, czy inne formy dojechania kogoś, to może to zwiększać jego winę, a nie rozmywać ją;

      zostaw człowieku swoje winy i zacznij żyć, kiedyś Eichelberger podkreślał, że w ameryk. szkole uczy się o DDA np i traktuje się to doświadczenie jako zwiększenie szans, by nie wpakować się w alkoholizm, wiesz - to masz łatwiej niż inni - łatwiej by nie powtórzyć błędów - może warto tak podejść do swoich doświadczeń i żyć bez obsesji, że analogicznie jak alkohol to osoby z BPD już nie pojawią się , nie sięgniemy po nie;

      można tak wile dobrego zrobić w życiu, dla siebie dla kogoś - zwłaszcza gdy ktoś chce - nie należy udawać, że robi się coś extra stojąc by kopać z satysfakcją; tego nie należy robić nawet w stosunku do skazanych, bo to nic nie daje - oprócz satysfakcji sadystom, oprawcom, na pewno bardziej walniętym niż skazani :( - ale to wszyscy wiedzą;

      sztuką jest dobrać sobie fajnego partnera, na tym się skupcie, bez powtarzania pomyłek; jeśli się boicie to zamiast obwieszczać to do śmierci szukajcie dobrych terapeutów;

      to nie osoby z BPD zniszczyły to forum - to ludzie, którzy nie mogą się odczepić od SWOICH problemów, wspomnień i co gorsze imaginacji, obsesji i fantazji, czasem obrzydliwie mrocznych, wręcz przestępczych;








    • emmi-nika Re: Kroki do wolnosci (BPD) 28.02.20, 09:55
      Zauwazylam, ze u osob z zaburzeniem BPD najtrudniejsze jest chyba poradzenie sobie z pustką i beznadzieją. Jeśli próbujemy te pustkę "otworzyć", (np. w procesie terapeutycznym) trzeba zmagac się z chaosem, cierpieniem i lękami roznego rodzaju (np. lekiem przed odrzuceniem, który jest chyba jednym z silniejszych "motorow działania..- oczywiście nieuświadomionego).
      Ja w takim czasie od przyjaciela dostałam ksiązkę "Kiedy zycie nas przerasta..", polecam, mnie pomogla w okresie, kiedy było naprawdę zle.
      • brz_a_sk Re: Kroki do wolnosci (BPD) 29.02.20, 16:06
        otwieranie się na siebie samego jest dla każdego skomplikowane, bywa ryzykowne jak eskapizm - można nie wrócić na linię startu; to że coś może pomóc nie znaczy, że nie szkodzi;
        człowiek jest skomplikowany, choć bywa i prosty - nie wiadomo co lepsze, pierwsi bywają twórczy, drudzy mają szansę na błogostan;
        śpię na gazecie - nie ja jedna, kiedyś forum tego wymagało - chcesz próbuj się skontaktować

        www.youtube.com/watch?v=n106Qo0D948
    • borlenka Re: Kroki do wolnosci (BPD) 01.03.20, 15:50
      Czesc,
      nie radziłam sobie z zaburzeniem. Doprowadziłam życie do katastrofy. Długo nie miałam świadomości, co się naprawdę ze mną dzieje. Leczona byłam na stany depresyjne i w trakcie przyjmowania leków dochodziło do jeszcze większych komplikacji w życiu. Zaczęłam szukać wsparcia w psychoterapii, po pewnym czasie usłyszałam diagnozę - BPD. Nawet nie chcę wspominać, jak się wtedy czułam. Myślałam, że jestem bez szans.
      Z natury jestem jednak Wojowniczką, podjęłam terapię. Na razie za mną dwa lata ciężkiej pracy, w czasie której poznaję siebie, uczę się przede wszystkim układać relacje z samą sobą. To pomoże mi z czasem na lepsze relacje z innymi osobami.
      Czy winiłam innych? Tak! Bez końca obwiniłam wszystkich dookoła, za każde niepowodzenie, za własne porażki. Uświadomiłam sobie jednak jedną ważną rzecz, że nie mogę wymagać dostosowania się świata do mojej osoby, osoby z ciężkim zaburzeniem. Wiem, ze jedynie ciężką pracą z własnymi wewnętrznymi demonami, jestem w stanie z czasem osiągnąć harmonię. I przestać krzywdzić osoby, które pojawiły się w moim życiu. Przede mną jeszcze kilka lat terapii, dziś jednak podchodzę do tego inaczej....bardziej świadomie.
      • emmi-nika Re: Kroki do wolnosci (BPD) 02.03.20, 10:00
        czesc, borlenka.
        U mnie leki również się zupełnie nie sprawdzily, krotki czas je brałam, a potem dalam sobie spokoj, bo czułam się po nich jeszcze gorzej niż wcześniej. Kilka lat temu miałam chyba najgorszy kryzys, cos jakby dobicie do dna.
        Moja terapia tez trwa już jakiś czas, jednak czuję, ze dopiero od niedawna zaczynam pracować. I nie zrywam już tak ciągle sojuszu z terapeutą ( co mi się wcześniej nagminnie zdarzalo).
        Ogolnie nie jest łatwo.
        pozdr
        • borlenka Re: Kroki do wolnosci (BPD) 04.03.20, 08:25
          Czesc,
          to ważne, że nie zrywasz porozumienia z terapeutą. Dzięki temu możesz podjąć teraz prawdziwą pracę nad sobą. A warto! Sama zobaczysz, jak małymi krokami Twoja świadomość, a tym samym podejście do życia sie zmieni. Z postawy roszczeniowej na bardziej rozumiejącą innych. Życzę powodzenia i wytrwałości. Trzymaj się tego, co osiągasz podczas terapii. Głowa do góry, naprawdę powoli można zmieniać siebie. Ja jestem tego przykładem.
          • emmi-nika Re: Kroki do wolnosci (BPD) 04.03.20, 09:31
            Dzięki.
            Już widze pewne zmiany wokół siebie ( nie tylko w samej sobie, ale i w zyciu wokół mnie), ruszyłam tez temat, który, jak myslalam, jest nie-do-ruszenia w moim przypadku.
            Tobie ( w tym zakresie) również zycze powodzenia.
            • astroblaster Re: Kroki do wolnosci (BPD) 04.03.20, 10:55
              To ja tak psychopatycznie (no bo tak lubię) pozwolę sobie wkleić to co napisałem w wątki Brza_sk tym o zabuczeniach osobowości.

              Z życzeniami dobrych wniosków. Nie ma czarodziejskiej różdżki.
              Korekta do poniższego jest taka, że kibicuję też Tobie Emmi. Wszystkich chcącym wygrać życie.
              Good luck.


              Przy okazji podbicia tego wątku rzuciłem okiem na pierwszy (drugi po Brza_sk-autorki wątku) wpis, autorstwa: QURIOUSMIND (wow, coż za nik) i postanowiłem go tutaj w całości wkleić (QURIOUSMIND odniosła się na wstępie do linków zamieszczonych przez Brza_sk; jak u wszystkich raz lepsze raz gorsze; tamte były rzeczywiście dyletanckie).

              Oto ten wpis:

              „Zapewne chciałaś dobrze - zapewne umieszczając ten opis.

              Jest bardzo pobieżny i bardzo amatorski. Nie jest to fachowa literatura i to nie są kryteria diagnostyczne. Na podstawie wymienionych zaburzeń borderline to jedynie chwiejność emocjonalna a wszelkie inne zaburzenia i tak mogą być podciągane pod BPD. Amator, który to przeczyta zdiagnozuje połowę swojej rodziny :-)
              Może to forum powinno mieć nazwę: osobowość zaburzona/chwiejna? Ma bowiem bardzo mało wspólnego z autentycznym pogranicznym zaburzeniem osobowości. To taki hardcore pośród zaburzeń wszelkich. I to nie jest atak tylko obserwacja :-)
              pozdrawiam”

              Zamieściłem celowo, bo zrobił na mnie wrażenie. Nie wiem czy autorka cierpi na bpd czy nie (prawdopodobnie tak); warto może żeby Emmi poczytała (poszukała) takich właśnie wpisów. Z takich których biją mega mocne wnioski jako pokłosie przepracowanych, no no tych właśnie...

              Jest to też mój ukłon przed BORLENKĄ
              Za to co napisała i za postawę.
              Kibicuję Ci! Bardzo!
                  • borlenka Re: Kroki do wolnosci (BPD) 05.03.20, 14:21
                    Wszystkim, którzy chcą wygrać życie....Kiedyś obejrzałam film i zapamiętałam jedno zdanie "życia się nie wybiera, życie się przeżywa". OK! I co z tych wniosków? Przeżyć byle jak, raniąc innych, w ciągłym tłumaczeniu, że to inni krzywdzą mnie? Bzdura! Odpowiedzialność za życie polega na rozwadze, a BPD daleko ma rozwagę za sobą. Mówię to ja, zdiagnozowana, emocjonalna, chwiejna i pograniczna....kiedyś...bo dziś już w fazie większej stabilizacji. Ale to praca, praca i jeszcze raz praca wywołuje te zmiany i utrwala. Pozwala na lepsze życie. Bo nikt zdrowy nie chce przeżyć życia w bylejakości, ani tworzyć ją dla innych.
                    Pozdrawiam Was serdecznie.
    • lornetka88 Re: Kroki do wolnosci (BPD) 07.05.20, 22:22
      Cześć,
      Większość dotychczasowego życia musiałabym chyba uznać, mówiąc uczciwie, za pasmo niepowodzeń (z małymi wyjątkami). Jeden krok w przód i pięć w tył.
      Przede wszystkim problem tkwił w nawracających depresjach i niszczeniu tego co udało się już osiągnąć (np. w kwestii wykształcenia).
      Jakieś pięć lat temu / z racji poznania obecnego męża/ moje życie zmieniło się naprawdę na lepsze. Mogę spokojnie powiedzieć, że uratował moje życie. (czego wcześniej nie potrafiły zdziałać leki i wizyty u psychologów/psychiatrów).
      Przez większość czasu, w ciągu tych pięciu lat chciało mi się żyć (to ogromny sukces).
      Nie cięłam się (to drugi ogromny sukces).
      I dokończyłam naukę na uczelni (trzeci sukces).
      Poza tym, mam znacznie lepszy wgląd w siebie tj. częściej wiem czego chcę i skąd biorą się moje emocje.

      Z całą resztą prawdopodobnie będę musiała jakoś żyć....tj. przede wszystkim problem z kontrolowaniem gniewu i innych negatywnych emocji (lęk, zawiść, mściwość etc.) oraz napadów szału. Jest o niebo lepiej, ale w przypadku prowokacji niestety to wraca. Problemem pozostaje też ocena siebie/ swoich możliwości (generalnie samoocena / poczucie własnej wartości) - to nadal jest zachwiane, choć w mniejszym stopniu niż było wcześniej.
      To co jest dla mnie w tej chwili do wypracowania, to spróbować wytrzymać/ utrzymać się w jakiejś pracy dłużej niż kilka miesięcy. Myślę, że kwestia do ogarnięcia w perspektywie kilku lat.
      Jasne, że czasem było makabrycznie ciężko. Milion razy myślałam, że wszystko diabli wezmą i moje "nowe życie" się rozsypie. Ale się nie rozsypało i jest to również moja zasługa / z czego jestem dumna/.
      Co mi pomogło?
      Zdolność do podjęcia ryzyka bez oglądania się za siebie i pójście za głosem serca. Odwaga by zmienić swoje życie o 180 stopni (vide: wejście w błyskawiczny związek z osobą, której prawie nie znałam/ przeniesienie się na drugi koniec Polski/ ślub etc).
      Generalnie mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwym człowiekiem. Czasem "najszczęśliwszym na świecie", choć wiem, że nie jestem aniołem ( i nie aspiruję)....

      /gwoli ścisłości - moja diagnoza to były zaburzenia osobowości mieszane, więc nie typowy borderline.

      • emmi-nika Re: Kroki do wolnosci (BPD) 08.05.20, 10:17
        Czesc.
        No tak, wiem cos o tych prowokacjach, czy tez im uleganiu, podobnie jak Ty mam problem z kontrolowaniem (nieakceptowanych) emocji, takich jak zlosc, czy wscieklosc, ale i frustracja np.. Czasem jeden wieczor i burzy się cos, co wypracowywalam (albo lepiej wypracowywaliśmy) kilka tygodni np.; potem znow trzeba zaczynać od nowa).
        Ale i tak jest z tym o niebo lepiej niż kiedyś.

        pozdrawiam
        ps. spodobała mi się twoja uwaga o aniele, uswiadomilam sobie wlasnie, ze ja chyba chciałam aspirować..:), dzieki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka