Dodaj do ulubionych

samotność w depresji

01.01.05, 19:48
Minęły 4 miesiące odkąd lekarz rozpoznał u mnie depresję...Biorę jakieś leki,
cały czas chodzę na terapię(prawie co tydzień) i nie widzę u siebie znacznej
poprawy. Najbardziej mnie przybija fakt, że odsunęłam od siebie prawie
wszystkie przyjazne mi osoby( już miały dość słuchania o tym jaka jestem
beznadziejna i co znów mi się na pewno nie uda). Nie jestem i nigdy nie byłam
optymistycznie nastawiona do życia, wyjmując kilka miesięcy z zeszłego roku,
kiedy nie wiem jak udało mi się o tym zapomnieć i cieszyć się życiem takim
jakie jest. Słyszałam, że terapia może trwać latami, miałam jednak cichą
nadzieję ,że u mnie będzie jednak przebiegać nieco krócej... czas ucieka a
coraz mniej ludzi wokół mnie. Rodzina wie co się ze mną dzieje, pomagali mi
ale już ma tego wszystkiego dosyć-za dużo oskarżeń na nich spadło z mojej
strony...
Obserwuj wątek
    • 100krotki Re: samotność w depresji 01.01.05, 19:59
      Soniu
      samotnosć występuje nie tylko w depresji, którą trzeba leczyć
      powinnaś też wiedzieć, że samotność jest udziałem każdego "odmieńca"
      przyjmij swoją samotność na przykład tak jak samotna jest każda gwiazda :)
      a przecież gdyby tych samotnych gwiazd nie było czyż niebo byłoby równie piękne?
      czy chwilowo cię pocieszyłam?
      • aneta10ta Re: samotność w depresji 01.01.05, 20:07
        Byłaś na balu maskowym?
      • sonia84 Re: samotność w depresji 01.01.05, 20:08
        gwiazdą nie jestem i nigdy nie będę. A odmieńcem chciałam być na siłę przez
        cały czas dojrzewania teraz widzę, że to bez sensu kiedy tak naprawdę to czego
        chcę najbardziej to akceptacji od innych- sama jej sobie dać nie potrafię!
        • 100krotki Re: samotność w depresji 01.01.05, 21:33
          sonia84 napisała:

          > gwiazdą nie jestem i nigdy nie będę. A odmieńcem chciałam być na siłę przez
          > cały czas dojrzewania teraz widzę, że to bez sensu kiedy tak naprawdę to
          czego
          > chcę najbardziej to akceptacji od innych- sama jej sobie dać nie potrafię!

          potrafisz
          tylko jeszcze o tym nie wiesz
          zadam ci zagadkę-bardzo pomocna
          zaznaczam od razu, że...ja jeszcze nie znam odpowiedzi....albo inaczej...może
          ją znam, ale nikt oprócz mnie nie jest w stanie mi ją ani potwierdzić ani
          zaprzeczyć

          a teraz ta zagadka dla ciebie

          czy przyszłaść na świat jako gwiazdka na niebie czy jako liść na drzewie?
          • sonia84 Re: samotność w depresji 01.01.05, 23:17
            chciałabym myśleć, że jestem gwiazdką świecącą z góry nie biorącą udziału w
            codziennym życiu, nie potrzebującą go. być dla siebie światełkiem(sterem,
            żeglarzem, okrętem...) i po prostu tkwić gdzieś poza, ale urodziłam sie
            liściem, chwiejącym sie na gałązce czekającym na podmuch wiatru, który go
            sprowadzi na ziemię i założy mi na nogi buty czymś obciążone, żeby nie fruwał
            za bardzo nad ziemią i nie uciekał od tego co i tak musi zrobić... byc może
            jest zupełnie inaczej dziękuję za przyczynek do pomyślenia(trochę lepsza chwila)
            • 100krotki Re: samotność w depresji 01.01.05, 23:51
              sonia84 napisała:

              > chciałabym myśleć, że jestem gwiazdką świecącą z góry nie biorącą udziału w
              > codziennym życiu, nie potrzebującą go. być dla siebie światełkiem(sterem,
              > żeglarzem, okrętem...) i po prostu tkwić gdzieś poza, ale urodziłam sie
              > liściem, chwiejącym sie na gałązce czekającym na podmuch wiatru, który go
              > sprowadzi na ziemię i założy mi na nogi buty czymś obciążone, żeby nie fruwał
              > za bardzo nad ziemią i nie uciekał od tego co i tak musi zrobić... byc może
              > jest zupełnie inaczej dziękuję za przyczynek do pomyślenia(trochę lepsza
              chwila
              > )

              dziewczyno!
              dobrze kombinujesz!
              nawet powiem więcej-bardzo dobrze kombinujesz
              a jeszcze jak do tej kombinacji włączysz myśl, ze doba ma 24 godziny a gwiady
              świecą (widocznym światłem) przez x czasu, a listek na drzewie raczej nie ma
              szansy oglądać ciebie dłużej niż ty jego (no wiesz,inny cykl rozwojowy)to już
              jesteś bardzo blisko aby....
              trzymaj się, póki co, korzeni swojego drzewa, a myśli niech lecą ku gwiazdom :)
              • sonia84 Re: samotność w depresji 02.01.05, 00:12
                100krotki napisała:


                > dziewczyno!
                > dobrze kombinujesz!
                > nawet powiem więcej-bardzo dobrze kombinujesz
                > a jeszcze jak do tej kombinacji włączysz myśl, ze doba ma 24 godziny a gwiady
                > świecą (widocznym światłem) przez x czasu, a listek na drzewie raczej nie ma
                > szansy oglądać ciebie dłużej niż ty jego (no wiesz,inny cykl rozwojowy)to już
                > jesteś bardzo blisko aby....
                > trzymaj się, póki co, korzeni swojego drzewa, a myśli niech lecą ku
                gwiazdom :)

                żeby to było takie proste... nie chcę wzlatywać za bardzo ku gwiazdom muszę
                najpierw poznać ta rzeczywistość która mnie otacza, żeby stwierdzić kiedy mogę
                sobie "polatać" bo może się znów okazać, że to co uważałam za rzeczywistość tak
                na prawdę nigdy nie istniało... mam niestety tendencję do zaniedbywania
                spraw "zwyczajnych" jeśli chcę rozwiązać jakiś (czasem pseudo-) "górnolotny"
                problem. wtedy żałuję że nauczyłam sie czytać i wyciągać wnioski(myśleć) a nóż
                okażą się znów błędne? a poza tym co z innymi ludźmi których zostawiam na
                ziemi? nie można bez nich żyć nie ma po co...
                • 100krotki Re: samotność w depresji 02.01.05, 00:41
                  sonia84 napisała:

                  > żeby to było takie proste... nie chcę wzlatywać za bardzo ku gwiazdom muszę
                  > najpierw poznać ta rzeczywistość która mnie otacza, żeby stwierdzić kiedy
                  mogę
                  > sobie "polatać" bo może się znów okazać, że to co uważałam za rzeczywistość
                  tak
                  >
                  > na prawdę nigdy nie istniało... mam niestety tendencję do zaniedbywania
                  > spraw "zwyczajnych" jeśli chcę rozwiązać jakiś (czasem pseudo-) "górnolotny"
                  > problem. wtedy żałuję że nauczyłam sie czytać i wyciągać wnioski(myśleć) a
                  nóż
                  > okażą się znów błędne? a poza tym co z innymi ludźmi których zostawiam na
                  > ziemi? nie można bez nich żyć nie ma po co...

                  zeby to było takie proste to już dawno Nobla by otrzymał sam Pan Bóg :)
                  mieć czy być, oto...
                  być gwiadką na niebie i trzymać listek (figowy?) w ręce :)
                  a kto powiedział, że myślenie nie boli?
                  a kto powiedział, ze myślenie...itd. inne pierdupierdu

                  ale cię pocieszę dziewczyno
                  nie trzeba cały czas mysleć :)
                  fajnie jest pobyć od czasu do czasu z tymi co na ziemi
                  bo po co byłoby mysleć gdyby nie było z kim obok porozmawiać i do kogo się
                  uśmiechnąć i coś dla kogoś uczynić i...po prostu kogoś kochać?
                  a gwiazdy
                  a listek na drzewie?
                  też są do kochania :)
                  to tylko kwestia zwiększania pojemnosci i sprawnosci serduszka nie tylko przez
                  obieg krwi do mózgu z depresją w trakcie ćwiczeń fizycznych czy
                  matematycznych :)
                  • sonia84 Re: samotność w depresji 02.01.05, 01:05
                    zeby to było takie proste to już dawno Nobla by otrzymał sam Pan Bóg :)
                    > mieć czy być, oto...
                    > być gwiadką na niebie i trzymać listek (figowy?) w ręce :)
                    > a kto powiedział, że myślenie nie boli?
                    > a kto powiedział, ze myślenie...itd. inne pierdupierdu
                    >
                    > ale cię pocieszę dziewczyno
                    > nie trzeba cały czas mysleć :)
                    > fajnie jest pobyć od czasu do czasu z tymi co na ziemi
                    > bo po co byłoby mysleć gdyby nie było z kim obok porozmawiać i do kogo się
                    > uśmiechnąć i coś dla kogoś uczynić i...po prostu kogoś kochać?
                    > a gwiazdy
                    > a listek na drzewie?
                    > też są do kochania :)
                    > to tylko kwestia zwiększania pojemnosci i sprawnosci serduszka nie tylko
                    przez
                    > obieg krwi do mózgu z depresją w trakcie ćwiczeń fizycznych czy
                    > matematycznych :)
                    ale żeby kochać kogoś muszę najpierw zejść na ziemię i go dostrzec...marudzę,
                    że nikt na mnie nie zwraca uwagi a ja co robię? odwracam się sama od tego nie
                    daję sobie szansy, żeby w ogóle zauważyć czy jest ktoś kogo mogę pokochać-
                    jakiś czas temu doszłam do wniosku, że tego nie potrafię- ranię osoby które
                    myślałam, że obdarzam uczuciem nie nauczyłam się jeszcze zchodzić na
                    ziemię...długa droga przede mną chyba czas na krótki odpoczynek w ramionach
                    Morfeusza jeszcze się tu pojawię
                    • 100krotki Re: samotność w depresji 02.01.05, 08:36
                      sonia84 napisała:

                      > ale żeby kochać kogoś muszę najpierw zejść na ziemię i go
                      dostrzec...marudzę,
                      > że nikt na mnie nie zwraca uwagi a ja co robię? odwracam się sama od tego nie
                      > daję sobie szansy, żeby w ogóle zauważyć czy jest ktoś kogo mogę pokochać-
                      > jakiś czas temu doszłam do wniosku, że tego nie potrafię- ranię osoby które
                      > myślałam, że obdarzam uczuciem nie nauczyłam się jeszcze zchodzić na
                      > ziemię...długa droga przede mną chyba czas na krótki odpoczynek w ramionach
                      > Morfeusza jeszcze się tu pojawię

                      i jak było w objęciach Morfeusza?
                      witam cię serdecznie o deszczowym poranku :)
                      nauczysz się dziewczyno tego czego chcesz się nauczyć :)
                      84 to twój rocznik?
                      jeśli już w tym wieku tak kombinujesz i tu trafiłaś, to jestem raczej o ciebie
                      spokojna :)
                      dasz sobie radę!
                      • sonia84 Re: samotność w depresji 10.01.05, 20:07
                        100krotki napisała:

                        >
                        > i jak było w objęciach Morfeusza?
                        > witam cię serdecznie o deszczowym poranku :)
                        > nauczysz się dziewczyno tego czego chcesz się nauczyć :)
                        > 84 to twój rocznik?
                        > jeśli już w tym wieku tak kombinujesz i tu trafiłaś, to jestem raczej o
                        ciebie
                        > spokojna :)
                        > dasz sobie radę!
                        witam po nieobecności ponadtygodniowej!
                        nie miałam dostępu do netu niestety od długiego czasu
                        Morfeusz przyniosł mi ulgę (84 to jest mój rocznik). Nie wiem co się stało, ale
                        od czasu jak się tu znalazłam wreszcie coś drgnęło. Już nie stoję w miejscu i
                        nabralam jakiegoś wielkiego roozpędu-cóż sesja się zbliża... nie znam
                        oczywiście odpowiedzi na wszystkie te pytania jakie mnie gryzły gryzą mnie
                        nadal- tyle, że nie martwię się nimi aż tak bardzo wiem, że mam jeszcze dużo
                        czasu, żeby sobie na nie odpowiedzieć... Dziękuję za słowa otuchy:)
    • dr_zombie Re: samotność w depresji 01.01.05, 20:01
      a nie czułaś się nigdy samotna wśród tłumu ludzi? najpierw musisz się poczuć
      dobrze sama ze sobą.
      • aneta10ta Re: samotność w depresji 01.01.05, 20:06
        dr_zombie napisał:

        > najpierw musisz się poczuć
        > dobrze sama ze sobą.
        A kiedy to już nastąpi, zadaj sobie pytanie: po kiego grzyba mi cała reszta?
        • sonia84 Re: samotność w depresji 01.01.05, 20:10
          cała reszta jest mi potrzebna po to żeby mieć dla kogo robić cokolwiek na
          świecie- brzmi górnie i durnie. Po co szukam nie wiedzieć kogo jeśli mam
          rodzinę? a jednak wydaje mi się że oni(pomimo, że mnie cały czas o tym
          zapewniają) mnie tak naprawdę nie potrzebują!
          • aneta10ta Re: samotność w depresji 01.01.05, 21:01
            sonia84 napisała:

            > Po co szukam nie wiedzieć kogo jeśli mam
            > rodzinę? a jednak wydaje mi się że oni(pomimo, że mnie cały czas o tym
            > zapewniają) mnie tak naprawdę nie potrzebują!
            Czasem wręcz chętnie by się pozbyli. To tak ogólnie.
            Aneta

    • beekeeper Re: samotność w depresji 02.01.05, 01:40
      być może twoja depresja ma podłoże nerwicowe. to co opisujesz przypomina taką
      dość typową oscylację między 2 z 3 typowych orientacji neurotycznych – że się
      typologią neopsychoanalityczną posłużę – „od” i „do” ludzi (ta trzecia
      to „kontra” – agresja, dominacja). to są różne strategie radzenia sobie z tym
      samym problemem: nerwicowym lękiem podstawowym, niskim poczuciem własnej
      wartości etc. (zresztą, każdy neurotyk stosuje wszystkie trzy, tylko w różnych
      kombinacjach i proporcjach.) a ta chęć oderwania się od praktyczno-przyziemnych
      problemów, bycia „ponad to” a w nieuniknionej jednak z „tym” konfrontacji
      poczucie beznadziejności i skazania na niepowodzenie etc. – też bywa refleksem
      neurotycznych mrzonek o „ja-idealnym” i strachu przed niesprostaniem tej
      ułudzie w rzeczywistym życiu.

      tylko nie bierz tego za diagnozę - ani cię nie znam, ani psychoanaliza jedynie
      słuszną teorią nie jest.
      • 100krotki Re: samotność w depresji 02.01.05, 08:39
        beekeeper napisał:

        > tylko nie bierz tego za diagnozę - ani cię nie znam, ani psychoanaliza
        jedynie
        > słuszną teorią nie jest.

        ale psychonanalityk z ciebie dobry :)
        teraz może czas i na inne teorie?
    • mskaiq Re: samotność w depresji 02.01.05, 06:06
      Mysle ze dopoki nie polubisz Siebie bedzie trudno akceptowac innych. My uczymy
      sie wszystkiego poprzez nas. Wiemy kiedy jestesmy radosni a kiedy smutni albo
      beznadziejni. Popatrz jak czesto jestes zla na Siebie, i jak malo tolerujesz
      Siebie.
      Jesli nie tolerujesz Siebie, nie mozesz tolerowac innych bo tego musisz nauczyc
      sie na Sobie.
      Popatrz na zlosc ktora sie pojawia, to ona powoduje to ze nie akceptujesz
      Siebie pojawia sie w kazdym z nas. Jesli ulegasz tej zlosci dzialasz przeciwko
      Sobie, zreszta przeciwko innym rowniez. Ile razy widzialem u Siebie i innych
      jak ta zlosc dzialala przeciwko mnie albo innym i wszyscy ja akceptowalismy.
      My czesto uwazamy ze ta zlosc to czesc nas i ze tego nie mozna zmiec. Mozna !!!
      Aby moc kontrolowac ta zlosc bardzo pomocne sa cwiczenia fizyczne, rower, bieg,
      spacery. Wtedy jest miejsze napiecie w nas mozemy zatrzymac zlosc, niechec czy
      inne negatywne uczucia ktore sa przeciwko nam.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • 100krotki Re: "złość" 02.01.05, 08:47
        Mskaiq

        przestań "zadręczać' dziewczynę swoim spokojem, bo wywołujesz "złosć" przed
        którą tak przestrzegasz i od której tak uciekasz stosując swoje metody

        i nawet nie zauważyłeś podczas swojej koncentracji nad "ucieczką' od złości, że
        sam możesz być złości tej wywoływaczem

        może jednak choć przez chwilę pomyślisz trochę inaczej wybierając inną niż
        codzienna twoja droga treningu biegowego lub droga do pracy
        sam wtedy się przekonasz, że....dobrze jest czasem się zezłościć ...na samego
        siebie :)
        • 100krotki Re: "złość" 02.01.05, 08:48
          100krotki napisała:

          > sam wtedy się przekonasz, że....dobrze jest czasem się zezłościć ...na samego
          > siebie :)

          lub swoje odbicie w drugim człowieku :)
    • mskaiq Re: samotność w depresji 02.01.05, 08:58
      To nie jest kwestia wywolywacza zlosci, kazdego dnia pojawiaja sie okolicznosci
      ktore wywoluja zlosc. Sztuka polega na tym aby nie dac sie sprowokowac tej
      zlosci. Kiedy dajesz sie sprowokowac to juz nie Ty decydujesz tylko zlosc.
      Wtedy mozesz powiedziec albo napisac wszystko bo zlosc dyktuje kazda rzecz.
      Wtedy mozesz prace, mozesz powiedziec komus cos przykrego, poklocic sie z kims
      kogo kochasz. Kiedy mija zwykle zalujemy tego.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • beekeeper Re: samotność w depresji 02.01.05, 10:37
        haha mskaiq, ty się naprawdę marnujesz: na świecie jest, teraz zwłaszcza, dość
        sporo ludzi, w których, hm, wzbiera złość, a całej przemiłej ruling class na
        gwałt potrzebny jest szaman, który ludzi przekona, że gniew jest przeciw nim,
        problemy urojone, a rzecz wymaga tylko pojeżdżenia sobie na rowerku. spory
        popyt na twój towar innymi słowy ;)

        ponieważ zaś twoje rady odnoszą zwykle skutek odwrotny do zamierzonego, z
        całego serca życzę ci jak największych audytoriów. mskaiq na trybunę, the
        revolution will not be televised!
      • 100krotki Re: samotność w depresji 02.01.05, 11:04
        mskaiq napisał:

        > Kiedy mija zwykle zalujemy tego.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        złosć jest też środkiem wyrazu swojej ekspresji i jak posiądzie się sztukę jej
        kontroli podobną do sztuki ekspresji w wykonaniu baletnicy czy śpiewaczki, to
        taka złość nie powinna ranić kochanej osoby
    • mskaiq Re: samotność w depresji 02.01.05, 14:52
      Kiedys potrafilem wybuchac zloscia bardzo latwo, czesto przeciwko tym ktorych
      bardzo kochalem. Mialem racje, te wybuchy zlosci byly po to aby pomoc.
      Nigdy w taki sposob nie pomoglem, zwykle kiedy ta zlosc juz przeszla
      naprawialem to co zrobilem zle.
      Gdybym tego nie naprawil to zniszczylbym ludzi ktorych kochalem. Na szczescie
      za kazdem razem wygrywala milosc a nie zlosc.
      To jest zawsze wybor, ja staram sie wybierac milosc, nie zawsze mi sie udaje,
      ale probuje.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • o-ren_ishi Re: samotność w depresji 04.01.05, 12:44
      Czas ucieka a coraz wiecej ludzi wokol Ciebie.
      Z tego mozna wyekstrapolowac dosc prosty wniosek: kiedys mialas tych ludzi.
      Nie jest tak zle, sa znacznie ostrzejsze przypadki, ktore zawsze byly same i
      zawsze nie mialy oparcia w człowieku drugim. Nic nie stoji na przeszkodzie,
      zebys znowu odzyskala swoja pozycje zwierzecia stadnego, ale nic na sile.
      Jestem w depresji, zycie poki co gnebi sie, a ty dodatkowo nie gneb sie za to,
      ze Joseph, George czy Halina odsuneli sie od Ciebie. Przysuna sie za niedlugo,
      wpierw zlep swa osobowosc na nowo, napraw sie, nastaw od nowa, a ludzie sami do
      Ciebie przyjda. Bo dlaczego i nie?
      • sonia84 Re: samotność w depresji 10.01.05, 20:10
        o-ren_ishi napisała:

        > Czas ucieka a coraz wiecej ludzi wokol Ciebie.
        > Z tego mozna wyekstrapolowac dosc prosty wniosek: kiedys mialas tych ludzi.
        > Nie jest tak zle, sa znacznie ostrzejsze przypadki, ktore zawsze byly same i
        > zawsze nie mialy oparcia w człowieku drugim. Nic nie stoji na przeszkodzie,
        > zebys znowu odzyskala swoja pozycje zwierzecia stadnego, ale nic na sile.
        > Jestem w depresji, zycie poki co gnebi sie, a ty dodatkowo nie gneb sie za
        to,
        > ze Joseph, George czy Halina odsuneli sie od Ciebie. Przysuna sie za
        niedlugo,
        > wpierw zlep swa osobowosc na nowo, napraw sie, nastaw od nowa, a ludzie sami
        do
        >
        > Ciebie przyjda. Bo dlaczego i nie?
        Faktycznie ludzie znów przychodzą. Chyba zaczynam się powoli naprawiać (powoli
        bo niestety zbliża się ten cudowny czas w życiu studenta jakim jest sesja;)
        swoją drogą dlaczego są i jest ich mnóstwo kiedy pokazujesz że jest dobrze a
        nie myślą o tym, że wlaśnie może jest Ci najgorzej na świecie...
        • romy_sznajder Re: samotność w depresji 10.01.05, 20:46
          mam pytanie, nie obraź się.
          Czy to Ty publikowałaś na jakimś forum kobiecym, jako Sonia-ileśtam: Sonia 17,
          czy Sonia 19?
          • sonia84 Re: samotność w depresji 15.01.05, 11:25
            romy_sznajder napisała:

            > mam pytanie, nie obraź się.
            > Czy to Ty publikowałaś na jakimś forum kobiecym, jako Sonia-ileśtam: Sonia
            17,
            > czy Sonia 19?
            nie obrażam się, ale to nie ja. raczej używam tylko takiego połaczenia. ps.
            czemu pytasz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka