Powiesiła się

20.01.05, 07:16
Dowiedziałam się o tym wczoraj, tydzień po pogrzebie i od wczorar myśl o Niej
jest cały czas obok mnie.Spotkałyśmy się bezpośrednio kilka razy w życiu, ale
dość dobrze Jej życie znałam od chwili Jej narodzin, a nawet i przaed jej
narodzinami.
Przypadek zdarzył, że około pół roku temu odbyłyśmy długą rozmowę. To Ona
opowiadała mi o sobie to, czego ja od innych o Niej wiedzieć już nie mogłam.
Krótko po naszej rozmowie po raz drugi trafiła do szpitala.
Wyleczyli ją z psychozy, ale na jej depresję popsychotyczną już NIKT nie
zwrócił uwagi, a Ona nie poprosiła o pomoc.
Najbliżsi pozostawili ją samą, opuszczoną, bezradną.
Dlaczego o Niej tu piszę?
To chyba przez tą naszą ostatnią rozmowę podczas której mi opowiedziala o
czym jeszcze marzy, na kogo w życiu czeka i jak to się stało, że Jej
dotychczasowe życie to była jedynie ucieczka od tego co jej dał wcześniej Jej
dom. Nieudana ucieczka.Z drugiego załamania psychotycznego już nie miała siły
sama się podnieść.
Zadaję sobie od wczioraj pytanie, czy ja mogłam Jej pomóc.Zadaję sobie od
wczoraj pytanie, czy zaniechałam cokolwiek co mogłabym uczynić wiedząc o Niej
tak dużo, aby jednak tego NIE ZROBIŁA.
Nie.
Ja NIC nie mogłam uczynić.
Życie sprawiło , że byłam JEDYNIE świadkiem Jej losu, ale wiem, że wiele
innych osób mogło Jej pomóc, mogło zapobiec Jej osobistej tragedii.
To była piękna, atrakcyjna,inteligntna i wrażliwa kobieta.
Spotkała w końcu miłość swojego życia i chciała czekać, czekać cierpliwie aż
i on odkrył by, że Ona jest kobietą jego życia.
Nie wytrzymała. Nie dała rady. Nikt Jej nie pomogł, a Ona już nic więcej od
życia nie oczekiwała poza ....miłością.
    • mskaiq Re: Powiesiła się 20.01.05, 13:37
      Mysle ze nikogo nie mozna winic. Bardzo wiele osob ze schizofrenia czy depresja
      po zwolnieniu ze szpitala popelnia samobojstwa. Szpital czy lekarz nie moze
      zmienic sposobu na zycie, nie moze przepisac leku na milosc czy radosc.
      Milosc jest wszedzie, tak samo jak radosc. Rowniez wszedzie jest strach,
      bezsens, obojetnosc czy zlosc.
      To jest nasz wybor, zdawaloby sie ze jest oczywisty ze bedziemy wybierali
      milosc i radosc, szacunek, wyrozumialosc itp. Dlaczego tak czesto wybieramy
      przeciwne wartosci.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • smutaska3 Re: Powiesiła się 20.01.05, 14:18
        ...mysle ze to co sie stalo to bylo dla niej najlepsze...jej zycie byloby pelne
        cierpienie i pustki...ja mysle ze chwile szczescia i milosci nie sa tego
        warte...

        tych chorob sie nie leczy..zalecza tylko...

        jak bym wiedziala jak to tez bym sie powiesila,i wiem ze dla wsyztskich by to
        bylo najlepsze..
    • mskaiq Re: Powiesiła się 20.01.05, 14:33
      Mysle Smutasko3 ze zycie potrafi byc piekne. To nasze wybory sa zle a nie
      zycie. Jesli wybierasz ciagle negatywne patrzenie na wszystko wokol to nic nie
      ma sensu. To jest nasz wybor, ja przestalem wybierac to co przynosi cierpienie
      i bezsens. Wybieram radosc i milosc.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • citalinka Re: Powiesiła się 20.01.05, 15:50
        mskaiq napisał:

        > Mysle Smutasko3 ze zycie potrafi byc piekne. To nasze wybory sa zle a nie
        > zycie. Jesli wybierasz ciagle negatywne patrzenie na wszystko wokol to nic
        nie
        > ma sensu. To jest nasz wybor, ja przestalem wybierac to co przynosi
        cierpienie
        > i bezsens. Wybieram radosc i milosc.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        mskaiq, doprowadzasz mnie do szału swoimi lukrowanymi tekstami. Każdy z nas
        (lub większość) wybiera radośc i miłość, tylko że są one nieosiągalne jak
        ciastka za szybą, dopóki nie masz odpowiedniego poziomu serotoniny w mózgu.
        Ty tu działasz z jakąs misją czy co? Poszukaj sobie najwiekszej latarni w
        mieście, neonu lub posiedź z tydzień pod jakąś lampą, niech coś cie oświeci, bo
        jesteś niemozliwy
        • smutaska3 Re: Powiesiła się 20.01.05, 17:10
          ja tam nie czytam co mskaiq pisze,ani tu ani na chad..bo poprostu on nie wie o
          cyzm mowi..ja juz sie nauczylam takie rzeczy pomimo uszu puszczac
          • yeti30 Re: Powiesiła się 22.01.05, 23:07
            Zgadzam się z tym co pisze mskaiq.Ludzie czy wy nie widzice ze ona ma
            racje.Podaje Wam na tacy "lekarstwo " na Wasze choroby a Wy nic.Czy można być
            tak ślepym?
            Pozdrawiam serdecznie
            • looserka Re: Powiesiła się 22.01.05, 23:13
              yeti30 napisała:
              Podaje Wam na tacy "lekarstwo " na Wasze choroby a Wy nic.Czy można być
              > tak ślepym?

              jakie to choroby masz na myśli?

              --
              Depresja Endogenna(CHAJ)
              • yeti30 Re: Powiesiła się 22.01.05, 23:22
                Oczywiscie wszystkie rodzaje chorob psychicznych bo takich chyba dotyczy to
                forum.

                Pozdrawiam serdecznie...
                • looserka Re: Powiesiła się 22.01.05, 23:24
                  Jaaasne, sprowadzanie chorób psychicznych do etyczno-moralnych wyborów jest
                  istotnie "świetnym lekarstwem".
                  • looserka Re: Powiesiła się 22.01.05, 23:32
                    Poza tym Mskaiq nie uważa np. depresji za chorobę tylko sprowadza ją
                    do "wolnego wyboru" między dobrem a złem.
                    Jak pociska sie takie pierdoły chorym ludziom, którzy nieraz przez lata zmagają
                    sie po wielokroć z chorobą, to nie dziwota, że budza się w nich najgorsze
                    instynkty...
                • uwaga_mskaiq Re: 22.01.05, 23:30

            • uwaga_mskaiq Re: 22.01.05, 23:29
      • uwaga_mskaiq Re: Powiesiła się 22.01.05, 23:28

        • romy_sznajder Re: Powiesiła się 22.01.05, 23:37
          a co to?
          metoda chińskich kropli?
          takie tortury forumowe?
          puszczaj raz, bo cię angiebe wyrzuci
    • vinja Re: Powiesiła się 22.01.05, 23:42
      100krotki napisała:

      > Dowiedziałam się o tym wczoraj, tydzień po pogrzebie i od wczorar myśl o Niej
      > jest cały czas obok mnie.Spotkałyśmy się bezpośrednio kilka razy w życiu, ale
      > dość dobrze Jej życie znałam od chwili Jej narodzin, a nawet i przaed jej
      > narodzinami.
      > Przypadek zdarzył, że około pół roku temu odbyłyśmy długą rozmowę. To Ona
      > opowiadała mi o sobie to, czego ja od innych o Niej wiedzieć już nie mogłam.
      > Krótko po naszej rozmowie po raz drugi trafiła do szpitala.
      > Wyleczyli ją z psychozy, ale na jej depresję popsychotyczną już NIKT nie
      > zwrócił uwagi, a Ona nie poprosiła o pomoc.
      > Najbliżsi pozostawili ją samą, opuszczoną, bezradną.
      > Dlaczego o Niej tu piszę?
      > To chyba przez tą naszą ostatnią rozmowę podczas której mi opowiedziala o
      > czym jeszcze marzy, na kogo w życiu czeka i jak to się stało, że Jej
      > dotychczasowe życie to była jedynie ucieczka od tego co jej dał wcześniej Jej
      > dom. Nieudana ucieczka.Z drugiego załamania psychotycznego już nie miała siły
      > sama się podnieść.
      > Zadaję sobie od wczioraj pytanie, czy ja mogłam Jej pomóc.Zadaję sobie od
      > wczoraj pytanie, czy zaniechałam cokolwiek co mogłabym uczynić wiedząc o Niej
      > tak dużo, aby jednak tego NIE ZROBIŁA.
      > Nie.
      > Ja NIC nie mogłam uczynić.
      > Życie sprawiło , że byłam JEDYNIE świadkiem Jej losu, ale wiem, że wiele
      > innych osób mogło Jej pomóc, mogło zapobiec Jej osobistej tragedii.
      > To była piękna, atrakcyjna,inteligntna i wrażliwa kobieta.
      > Spotkała w końcu miłość swojego życia i chciała czekać, czekać cierpliwie aż
      > i on odkrył by, że Ona jest kobietą jego życia.
      > Nie wytrzymała. Nie dała rady. Nikt Jej nie pomogł, a Ona już nic więcej od
      > życia nie oczekiwała poza ....miłością.



      100krotko , jesteś w szoku , bo stała się tragedia ...bo stało sie coś co się
      stać NIE POWINNO...

      "Kiedy życie na ziemi jest piekłem, samobójstwo wydaje się aktem odwagi i męstwa
      " - Tomasz Beksiński.



      Przeczytaj co mnie się wydarzyło .

      Poznałam kiedyś w szpitalu chłopaka , który dołączył na psychoterapię w
      opłakanym stanie , po próbie samobójczej , załamany , w skrajnej rozpaczy ,
      ciągle towarzyszyły mu jeszcze myśli samobójcze.
      Terapia (intensywna , w szpitalu )która trwała trzy miesiące , do tego
      odpowiednia farmakoterapia i ciepła atmosfera sprawiły , że chłopak ten odmienił
      się całkowicie.
      Z czasem to On stał się pocieszycielem innych i duszą towarzystwa , przemiły ,
      pogodny człowiek zjednywał sobą przyjaciół.
      Rozwiązały się też jego problemy życiowe.
      Opowiadał o swoich planach...
      Po wyjściu ze szpitala często się spotykaliśmy , uczęszczaliśmy też jeszcze na
      terapię . Był w lepszej formie od każdego z nas.
      Któregoś ranka wyszedł na spacer.
      Nie wrócił . Powiesił się w pobliskim lesie...

      Jak w jego przypadku myśl o samobójstwie musiała być kalkulowana na zimno. To
      już nie były emocje i krzyk o ratunek.
      To świadoma decyzja.
      • romy_sznajder Re: Powiesiła się 23.01.05, 00:02
        Vinjo (Vinju?), co się teraz robi, żeby po próbie samobójczej poddali kogoś
        terapii w szpitalu? Bo sama widziałam, że teraz to tylko "obserwacja".
        Czy samemu trzeba wyjść z takim wnioskiem? Przecież to nierealne.
        • vinja Re: Powiesiła się 23.01.05, 00:23
          Romy , podczas obserwacji , która trwa chyba conajmniej dwa tygodnie - żadnych
          trapii nie ma.( Mówię tu o obserwacji na oddziale psychiatrycznym)
          Dopiero później lekarze decydują co dalej.
          Pacjenta przenieść mogą na "zwykły"
          oddział psych. albo na oddział nazywany depresyjnym lub nerwic ( myśle, że
          każdy szpital ma swoje procedury).
          Na "zwykłym" raczej terapii nie ma ,a jeśli jest to tylko indywoidualna.
          Na "depresyjnym" zaś terapia indywidualna i grupowa to w zasadzie podstawy
          leczenia.

          Zatem zdaje się , że decyzja lekarza po obserwacji zależy od diagnozy jaką
          wystawi- czy próba podyktowana była zaburzeniami psychotycznymi , czy depresyjnymi.

          Ale zaznaczam , że piszę to na podstawie tylko moich doświadczeń , ( AMG i Woj.
          Szpital Kliniczny ) jak jest w innych szpitalach nie wiem .

          V.

          Acha , jeszcze jest taka opcja , że po pobycie na oddziale psych. pacjent
          kierowany jest na tzw. oddział dzienny - gdzie ma również szansę na psychoterapię.
          • vinja Re: Powiesiła się 23.01.05, 00:29
            " Czy samemu trzeba wyjść z takim wnioskiem? Przecież to nierealne."

            W szpitalach psych. decyzje należą do lekarzy.
            Pacjent może ( musi ) tylko decydować , czy zgadza się na leczenie . I tyle :(((
          • romy_sznajder Re: Powiesiła się 23.01.05, 00:52
            No tak. Dziękuję bardzo.
      • reuptake Re: Powiesiła się 23.01.05, 00:23
        no niestety. to jest czasem po prostu eutanazja.

        nobody64.webpark.pl/
        autor już nie żyje.
    • slepyleon Re: Powiesiła się 23.01.05, 00:20
      Bo tak chciała. I trzeba uszanować jej decyzję.I tak każdy umrze jak się
      urodził, a że ktoś chce zejść wcześniej co komu do tego. My life is my life.
      • smutaska3 Re: Powiesiła się 23.01.05, 09:45
        :(..a ja nie wiem jak sie powiesic:(..nie wiem jak zrobic ta pentelke:(...a jak
        keidys bedzie tak zle ze juz nic innego nie pozostanie...(pewnie nikt w to nie
        wierzy nawte:()

        ...ja tez mysle ze decyzje o samobojstwie powinno sie podejmowac w stanie jako
        takiej swiadomosci..//ale jesli ktos jest tak powaznie chory ze nigdy jej nie
        ma,a cierpi strasznie..to czy musi zyc?
        chyba tez powinien miec rpawo do eutanazji..
        ale chrzanie ,przepraszam:(
    • 100krotki Re: Powiesiła się 23.01.05, 11:27
      Nadal jest cały czas obok mnie.
      Zadaję sobie te wszystkie pytania jakie tu padły w tym wątku.
      Jedno tylko chcę sprostować.
      Nie byłam i nie jestem w szoku po Jej śmierci.
      Ja się tej Jej śmierci, takiej samobójczej, spodziewałam od momentu od kiedy
      dowiedziałam się, że po raz drugi na skutek 'załamania' znalazła się w szpitalu.
      Ja Ją UPRZEDZAŁAM w czasie naszej ostatniej rozmowy latem, że najtrudniejszy
      jest DRUGI UPADEK. Skąd o tym wiedziałam? Bo kiedyś o tym przeczytałam, a potem
      sama doświadczyłam.
      WYBÓR?
      Czy mamy wybór?
      Teoretycznie tak.
      Ale jeśli obok nas, ktoś nie wyciągnie do nas przyjaznej ręki, to....wybór
      nadal jest tylko teoretyczny. Jeśli wybieramy śmierć, to raczej jest to "wybór
      mniejszego zła", które w danym momencie postrzegamy jako "możliwość wyboru".
      Ja jednak uważam, że kazda samobójcza śmierć świadczy o tym, że to my, ludzie
      obok, zawiedliśmy.
      Nie, ja nie czuję się winna Jej śmierci. Nie opiszę tu dlaczego, bo....bo to ja
      musiałabym oskarżać, a tego nie chcę.
      Ona wiedziala, że w kazdej chwili , o kazdej porze, może do mnie przyść,
      zadzwonić, i jeśli tego nie uczyniła, to po prostu nie uwierzyla mi, że być
      może moglabym jej pomóc. Tyle razy się zawiodła na innych, na najbliższych,
      jakże więc mogła uwierzyć, że ja bylabym w stanie jej pomóc?
      A skąd też i ja sama mialabym wiedzieć, że umiałabym?
      Umiałabym ją zrozumieć.
      Umiałabym ją zaakceptować z jej problemami.
      Umiałabym nawet z nią być ile by tego potrzebowała.
      Ale czy TO by wystarczyło?
      Może po prosy Ona nie umiałaby być ze mną?
      I dlatego ja nie mam wyrzutów.
      Cokolwiek złego w jej życiu się wydarzyło, to na pewno nie było spowodowane
      najmniejszą moją współwiną czy zaniechaniem.
      Jak już pisałam,ja bylam jedynie świadkiem Jej życia.
      Przez 40 lat byłam świadkiem z "drugiej ręki" Jej życia poza naszą jedyną
      ostatnią długą rozmową.
    • weronika31 Re: Powiesiła się 23.01.05, 15:59
      bardzo smutne
Inne wątki na temat:
Pełna wersja