masha_qrella
24.01.05, 00:51
jestesmy razem
jakis czas
jestesmy mlodzi dwudziestoparolatkowie
on od mlodego wieku sam samodzielny niezalezny
ja do dzis z rodzicami
ja ciesze sie wwszystkim
on niczym
on ma depresje
a ja mam dość.bo nie jestem dosc silna by mu pomóc
i nieludzka wydaje sie chec zostawienia kogos w niesszczęśliwosci
której ja i tak nie moge mu dac
chcialabym byc jego przyjacółka
i pomóc mu
ale popadam w bezsilnosc i jak niigdy bliska staje mi sie teoria o
dobrze_być_asertywnym..
czego (tu) szukam?
może tylko sie spowiadam