ania20055
05.02.05, 10:31
oj wszystko mieszacie i nie chce sie wam czytac uwaznie postow.
mysle jedynie, ze w osobach chorych na depresje, caly czas zwycieza wielki
egoizm, w skarajnych przypadkach (klinicznych) jest juz tak wielki, ze nawet go
nie mozna dostrzec i zdiagnozowac jako egoizm, bo osoba sie juz sypie,
ale korzen tego problemu tkwi w egoizmie, egocentryzmie i wielkiej pysze.
bo czlowiek, ktory bylby w stanie chociaz na chwile zapomniec o sobie i pomyslec
o innych, ktorzy tez sie szamoca z zycie, bo nikomu nie jest latwo - taki ktos
znalazl by sie automatycznie na sciezce zdrowia.
pycha jednak nie pozwala, bo jak dopuscic do tego, ze nie jest sie najbardziej
poszkodowanym, najbardziej potrzebujacym uwagi, pomocy - wszystko najbardziej,
najbardziej, najbardziej ja ja ja ja .
tak...poczulam sie kiedys na terapii jak idiotka.
i nikt mi o tym nie powiedzial bo lekarka byla bardzo mila i mysle ze dobra.
przyszlam z moimi problemami bo naprawde zle sie czulam psychicznie.
jak dla mnie to bardzo cierpialam i nie widzialam zadnego wyjscia z tej
sytuacji. lekarka wysluchala mnie uwaznie, nawet jak plakalam z tego
bolu...strasznego...bolu egzystencji ha ha i dala mi tylko jedna rade, zebym sie
czyms zajela, najlepiej kims. wypelnila dzien dzialaniem, stala sie pozyteczna
na miare moich mozliwosci dla innych i postarala sie jesli to mozliwe nie myslec
o sobie. poczulam sie glupi - jak idiotka- bo przeciez na takie cierpienie ona
mi wyjezdza z planem zajec!!! bylam rozczarowana i wrocilam do mojej banki
cierpienia. za pare tygodni dowiedzialam sie,ze ta lekarka zmarla na raka, na
ktorego chorowala od paru lat.
i wtedy zrozumialam cos jakby przez mgle...osoba naprawde chora, fizycznie,
bardzo ciezko, do konca pracowala i zajmowala sie problemami takich ludzi jak
ja. chorobami wynikajacymi z poczucia niedocenienia i kompleksow, w ktore wpedza
nas zwygly egocentryzm i pycha, bo wszyscy chca byc najwazniejsi, a jak sie im
to nie udaje to sie tak pochorowuja, ze przynajmniej w tym chcieliby byc
wyjatkowi, chociazby dla siebie samych jak juz nikt sie nimi nie wzrusza.
potem znajduja sobie klub osob chorych jak oni i wzajemnie grzeja sie w cieple
choroby. choroba to ucieczka, ucieczka od prawdy o nas samych i nawet jesli
choroby naprawde istnieja i ludzie naprawde cierpia to powinni walczyc o zdrowie
z wszystkich sil i na wszelkie sposoby, a nie akceptowac chorobe i
wnieskonczonosc zazywac leki i wymieniac sie receptami. wasza agresywnosc dla
tego co mowie potwierdza tylko ze mam racje. ja jak cierpie to przyjmuje z
wdziecznoscia kazda rade, nawet jesli wydaje mi sie naiwna, bo a noz ktos, am
racje. wy tylko kopiecie bo tak naprawd eto chcecie chorowac, kazdy dal troche
innych powodow ale chcecie.
pozdrawiam