24.03.05, 10:07
ale kobietom odbija z tymi facetami hle hle...
pojawilo sie pare watkow o cierpieniach milosnych - kobiet odepchnietych...
jakie cierpienia...!
sama tez tak mialam i wiem, z eto jest jedynie bardzo male poczucie wlasnej
wartosci, ktora sie przewaznie wynosi z domu rodzinnego, gdzie sie nie dostalo
wystarczajaco duzo ciepla i milosci, ktora daje wiare w wlasne mozliwosci.
zwiazane to jest rowniez z tym,ze robimy sobie z chlopa - Pana Boga! a to nie
ejst zbyt madre...nikt nie jest lepszy od nikogo, wiec dlaczego kobiety czuja
sie jak zera kiedy dupek jeden z drugim sie znudzi?
...dla mnie porzucenie jest wielka podloscia, tez kiedys kogos pozucilam i
minelo wiele czasu za nim zrozumialam co zrobilam, a jeszcze wiecej za nim
sobie to wybaczylam.
ci facecie o ktorych tu kobiety pisza, ci wspaniali "odchodzacy"
tez zalapia, o co chodzi jak im zycie spusci baty za pare lat...
tyle ze po drodze rania innych...ale wszyscy ranimy...

kompleksy moje drogie panie - gigantyczne kompleksy macie!!!
trzeba z tym walczyc a nie modlic sie do dupków!!!
Obserwuj wątek
    • o0oo Re: mezczyzni 24.03.05, 11:35
      am(wom)en siostro.
    • aneta10ta Re: mezczyzni 24.03.05, 15:30
      Dla Borderline'ów Bóg jest miłością, ale jako żywo nie widziałam, żeby jedna z
      drugą zawisła abstrakcji na szyi i nie dała się odciąć.
      Aneta
      • romy_sznajder Re: mezczyzni 24.03.05, 15:35
        miłość jest bogiem raczej
        • aneta10ta Re: mezczyzni 24.03.05, 18:26
          Bóg jest miłością-kreacją. Stąd jego doskonałość także wtedy, gdy odchodzi.
          Aneta
          • romy_sznajder Re: mezczyzni 24.03.05, 18:45
            nie znasz granicznych w takim razie.
            przypomnij sobie osobę, która się kiedyś ostro na Ciebie wściekła.
            • aneta10ta Re: mezczyzni 24.03.05, 19:23
              Jedną?
              • romy_sznajder Re: mezczyzni 24.03.05, 19:27
                tą jedną dobrze znam
                • aneta10ta Re: mezczyzni 24.03.05, 19:32
                  Facet wstaje z fotela, wychodzi. Pozostaje jego ciepły cień...
                  Taa...Bóg jest miłością.
                  Aneta
                  • romy_sznajder Re: mezczyzni 24.03.05, 19:33
                    :)))
                    no, to dobre:)
                    • aneta10ta Re: mezczyzni 24.03.05, 19:40
                      Nienawiść niszczy tego, kto ją odczuwa. Obiekt i tak pozostaje nietknięty.
                      Z bólu porzucenia dużo łatwiej się wykaraskać.
                      Aneta
                  • aneta10ta Re: mezczyzni 24.03.05, 20:06
                    aneta10ta napisała:

                    > Bóg jest miłością.
                    MOJĄ.
                    Aneta
                    • lizavieta1 Re: mezczyzni 24.03.05, 20:43
                      A mnie się po prostu ich odechciało. Serio, to jest możliwe. Nikt mi się nie
                      podoba już od ponad roku i w ogóle to nie chce mi się nawet o nich gadać i nie
                      chce mi się do nich wdzięczyć, uśmiechać itp. Libido mi zanikło totalnie.
                      Jestem jakimś fenomenem natury.
                      Niedawno koleś chciał mnie gdzieś zaprosić. Mój entuzjazm dla tego pomysłu go
                      zgasił. Nie powiedziałam nie, ale przystałam na to całlkiem obojętnie i wyczuł
                      to i w kopńcu mnei nei zaprosił. Nie żałuję nawet. Coś w tym odstraszaniu jest.
                      • aneta10ta Re: mezczyzni 24.03.05, 22:04
                        Przyjęłaś czasowo formę przetrwalnikową, aby w pełni dojść do siebie.
                        Aneta
                        • lizavieta1 Re: mezczyzni 25.03.05, 00:22

                          A mnie się niestety zdaje, że ten przetrwalnik stanie się ostateczną formą.
                          Będzie w rzeczywistości, a reszta najwyżej zalęgnie się kiedyś w wyobraźni. Tak
                          jak boję się sprawdzić na egzaminie, pokazać coś ludziom, tak tu będęsię bała,
                          bo tu mam potwornie dużo do stracenia. Odrzucenie wali mnie w różne czułe,
                          strategiczne punkty znacznie mocniej niż powyższe.
                          • krysiulka Re: mezczyzni 25.03.05, 01:26
                            Tak, ale znając swoje czułe punkty, możesz nad nimi popracować.
                            Na spokojnie, bez użalania się...Wtedy, kiedy będziesz się czuć na siłach.
                            Warto.
                            Ja tez przeżyłam wiele przez facetów. Ale gdyby nie draństwo ostatniego z nich,
                            nie miałabym dziś przy sobie Mężczyzny Mego Życia.

                            Ania ma stuprocentową rację. Zgadzam się z nią - kobiety tracą głowę z powodu
                            faceta, który odszedł, podczas gdy panowie podchodząc do spraw
                            emocjonalnych "racjonalnie" - "koją nerwy" w łózku innej damulki, ściemnionej,
                            omotanej , a czasem świadomej tego, co facet zrobił innej dziewczynie.
                            I wiesz, jak to widzę? taki facet dostanie od zycia za to, jak postepuje z
                            kobietami, oberwie w najczulsze punkty i będzie mu baaardzo ciężko. Może
                            jeszcze nie dziś, nie jutro...Ale przed tym nie ucieknie - bo nigdy nie miał
                            potrzeby, by zmierzyć się z własnymi słabościami.
                            Za to Ty, aby zyć normalnie, musisz nad soba nieco popracować. Znając swoje
                            słabe punkty zyskujesz bardzo cenną wiedzę o samej sobie.
                            Ściskam
                            Krysia
                            • romy_sznajder Re: mezczyzni 25.03.05, 01:43
                              > Ania ma stuprocentową rację. Zgadzam się z nią - kobiety tracą głowę z powodu
                              > faceta, który odszedł, podczas gdy panowie podchodząc do spraw
                              > emocjonalnych "racjonalnie" - "koją nerwy" w łózku innej damulki,
                              ściemnionej,
                              > omotanej , a czasem świadomej tego, co facet zrobił innej dziewczynie.

                              Krysia, przepraszam Cię bardzo, gdzie Ania pisze o "kojeniu nerwów" w cudzych
                              łóżkach? Dlaczego dzielisz babki na "kobiety" [skrzywdzone] i "damulki"
                              [te jakies nie teges]?
                              Rozumiem intencje, ale upraszczasz chyba?
                              • aneta10ta Re: mezczyzni 25.03.05, 19:53
                                Zdarła błonę z niewygojonej rany.
                                Aneta
                            • aneta10ta sssssssssssssssssssssssssssssssssssss----------< 25.03.05, 19:51
                              krysiulka napisała:

                              > kobiety tracą głowę z powodu
                              > faceta, który odszedł, podczas gdy panowie podchodząc do spraw
                              > emocjonalnych "racjonalnie" - "koją nerwy" w łózku innej damulki,
                              ściemnionej,
                              > omotanej , a czasem świadomej tego, co facet zrobił innej dziewczynie.
                              > I wiesz, jak to widzę? taki facet dostanie od zycia za to, jak postepuje z
                              > kobietami, oberwie w najczulsze punkty i będzie mu baaardzo ciężko. Może
                              > jeszcze nie dziś, nie jutro...Ale przed tym nie ucieknie - bo nigdy nie miał
                              > potrzeby, by zmierzyć się z własnymi słabościami.

          • ania20055 Re: mezczyzni 25.03.05, 08:38
            aneta10ta napisała:

            > Bóg jest miłością-kreacją. Stąd jego doskonałość także wtedy, gdy odchodzi.
            > Aneta


            ciekawe w jakiego ty Boga wierzysz, skoro dla ciebie Bog gdzies "odchodzi"?
            tylko czlowiek moze odejsc, porzucic...
            jezeli dla ciebie czlowiek = bog, no to juz nie wiem co powiedziec....
            tylko jeden czlowiek twierdzil, ze jest Bogiem ale chyba nie o tym
            mezczyznie tu mowa :-)

            a wogole, to piszac o "podlych" ktorzy porzucaja, nie mialam na mysli, ludzi
            ktorzy umieraja, albo mezczyzn, ktorzy ida na wojne i w ten sposob w pewnym
            sensie - opuszczaja...itd.

            w tym watku mowa byla jedynie o tych, ktorzy sie znudzili i chca sabie wymienic
            osobe na inna, nowa itp. o takich pisalam krytycznie.

            poza tym rozstania jezeli juz sa konieczne tez mozna aranzowac tak, z etroche
            mniej boli ale do tego trzeba faceta z klasa lub kobiety z klasa...a to zadko
            sie zdarza. oczywiscie odepchniecie jest zawsze odepchnieciem bez wzgledu czy
            ktos wychodzi trzaskajac drzwiami czy tez opuszcza nas "na raty"...ale jednak
            wierze, ze jesli osoba odchodzaca byla chcociazby naszym przyjacielem to bedzie
            wiedziala jak wszystko przeprowadzic, zeby nie zrobic dziury w sercu - nigdy sie
            nie gojacej...

            ludzie powinni trwac przy sobie i byc sobie wierni...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka