04.04.05, 14:09
właściwie nie wiem co napisać..
nie potrafie pisać, nie potrafie mówić
życie mnie przeraża, przerasta..
to trwa już ponad dwa miesiące i pomimo leczenia (antydepresanty, terapia)
wciąż się pogarsza..
jak długo można tłumaczyć sobie, że cały ten brak chęci do życia, do
wszystkiego to przecież nie są moje myśli ? Podsuwa mi je choroba, ale
pomimo, że to wiem i codzień rano powtarzam jak mantrę, to wciąż czuję ten
wszchogarniający smutek, żal do siebie, do świata
i jedyne co widzę to brak sensu..
tak mnie to męczy, tak bardzo, bardzo męczy..

powiedzcie mi ile czasu najdłużej depresja trzymała Was w szponach ?
ile to jeszcze potrwa ?
ile może potrwać ?

czy ja to przetrwam ?
wątpię..
dziś wątpię..
Obserwuj wątek
    • mersault Re: depresja 04.04.05, 14:22
      > powiedzcie mi ile czasu najdłużej depresja trzymała Was w szponach ?

      Nieco ponad miesiac, skonczylo sie na nie chodzeniu na uczelnie - mysli nie
      dawaly mi spokoju, nie mialem checi do niczego zupelnie jak piszesz.

      > ile to jeszcze potrwa ?

      Mysle ze z czasem powinno byc coraz lepiej, nawet jak w to nie wierzysz to mysle
      ze czas zrobi swoje.

      > czy ja to przetrwam ?
      > wątpię..
      > dziś wątpię..

      Watpienie w wyleczenie, w to ze bedzie lepiej jest cecha depresji, wiem jak to
      jest czesto sam watpie jak jest zle:(
      Przetrwasz na pewno trzymaj sie:)

      • torquemada Re: depresja 04.04.05, 16:59
        mersault napisał:

        > > powiedzcie mi ile czasu najdłużej depresja trzymała Was w szponach ?
        >
        > Nieco ponad miesiac, skonczylo sie na nie chodzeniu na uczelnie - mysli nie
        > dawaly mi spokoju, nie mialem checi do niczego zupelnie jak piszesz.

        ponad miesiąc ?!?!
        u mnie trwa już ponad dwa, chociaż zaczęła się zncznie wcześniej, ale myślałam,
        że to minie
        Dwa bite miesiące, a ja mimo leczenia czuję coraz większą głębinę, w którą się
        zapadam
        dawno już przestało być widać błękit, teraz granat zamienia się w bezgraniczną
        czerń
        wiesz.. nie mam już nawet siły się miotać
    • nevada_blue Re: depresja 04.04.05, 14:33
      powiedzcie mi ile czasu najdłużej depresja trzymała Was w szponach ?

      10 miesięcy

      > ile to jeszcze potrwa ?
      > ile może potrwać ?

      w sumie nikt nie wie. ale jak będziesz się leczyć na pewno krócej i łagodniej

      > czy ja to przetrwam ?

      przypuszczam, że tak. istnieją dowody na to, że można z tego wyjść. dlaczego
      Tobie miałoby się nie udać?
      • torquemada Re: depresja 04.04.05, 17:00
        nevada_blue napisała:

        > powiedzcie mi ile czasu najdłużej depresja trzymała Was w szponach ?
        >
        > 10 miesięcy

        10 miesięcy..
        w końcu to jakaś liczba
        realna..

        nie wytrzymam 10 miesięcy
        zdecydowanie
        • nevada_blue Re: depresja 04.04.05, 18:23
          to żadna liczba. u Ciebie może trwać dużo krócej. albo dłużej.
          wytrzymasz. też myślałam, że nie. a jednak. i wytrzymuję dalej. choć niełatwo.
          "znamy się na tyle, na ile nas sprawdzono" - Szymborska
          powodzenia
    • mskaiq Re: depresja 04.04.05, 16:37
      To prawda ze brak checi do zycia to nie Twoje mysli. Probujesz z nimi walczyc i
      ten wysilek, Twoje pozytywne mysli to Ty.
      W tej chwili masz wrazenie ze te negatywne mysli sa silniejsze od Ciebie. To
      wrazenie przynosi depresja, w taki sposob probuje torpedowac Twoj wysilek.
      Dlatego najwazniejsza sprawa w depresji jest nie dopuszczac do siebie
      watpliwosci, Ty wygrasz i jesli nie stracisz tej wiary to pokonasz depresje.
      Kiedy przechodzilem przez depresje bylem pelen mysli i uczuc ze nie poradze
      sobie, ze musze sie poddac.

      Wspomialas o zalu do Siebie. Tego uczucia nie wolno akceptowac, kiedy go
      akceptujesz Sama niszczysz caly Swoj wysilek, nie ma bardziej niszczacego
      uczucia jak zal do Siebie. To uczucie przynosi chec niszczenia siebie, czesto
      przynosi rodzaj satysfakcji z tego ze dzialamy przeciwko sobie. Przeszedlem
      przez wiele takich uczuc, pod zadnym pozorem nie wolno sie im poddac. Poddanie
      oznacza somozniszczenie.

      Jest wiele sposobow na to aby unikac smutku i zalu do siebie i negatywnych
      mysli. Aktywnosc jest jednym z najlepszych sposobow, nie masz czasu na takie
      mysli kiedy jestes czyms zajeta. Druga metoda to afirmacja, wspomialas ze rano
      powtarzasz Sobie ze te negatywy to nie Twoje mysli.
      Robilem to samo powtarzalem w kolko moje pozytywne mysli a depresja przynosilA
      negatywne. Czesto te afirmacje trwaly godzinami, dotad az te negatywne mysli
      slably i zanikaly. Wtedy wygrywalem dzien.
      Szukalem wszystkich sposobow aby byly pozytywne mysli, trzeba o nie walczyc.
      Nie wiem czy cwiczysz fizycznie to jest rowniez bardzo pomocne. Nasza
      fizykalnosc ma olbrzymi wplyw na nas.
      Mozna pokonac depresje ale musisz w to wierzyc to najwazniejszy warunek. Pytasz
      jak dlugo to moze trwac, to trwa dotad az to pokonasz. Nie jest dobrze ustawiac
      sobie jakiekolwiek limity czasowe.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • torquemada dziękuję mskaiq.. 04.04.05, 17:04
        bardzo ładny post
        ale wiesz - ja to wszystko znam z teorii - tzn wiem, że to wstrętna choroba, że
        jest tak bo tak jest, że kiedyś minie, że tak nie można, a tak trzeba
        ale co z tego skoro nie mam siły..
        nie mam już po prostu siły
        nie stać mnie nawet na to aby z siebie ten wysiłek - jakikolwiek fizyczny,
        niefizyczny wykrzesać..
        nie chcę się nad sobą użalać - nie znoszę tego, ale nawet nie stać mnie na
        wściekłość..
    • mskaiq Re: depresja 04.04.05, 17:24
      Ta chorobe trzeba pokonac, ona sama nie odejdzie. Nie mniej to mozna pokonac!!!
      Piszesz o zmeczeniu, z depresja zwykle przychodzi zmeczenie, to wlasnie wplyw
      naszej fizykalnosci na nas. Paradoksem jest to ze zwykle z powodu zmeczenia
      przestajemy cwiczyc ale zamiast to pomoc, pogarsza.
      Kiedy czuje sie zmeczony robie cwiczenia fizyczne. Wystarczy dwie, trzy minuty
      intensywnego wysilku fizycznego. Zobaczysz ze po takim cwiczeniu odchodzi
      zmeczenie, bierze sie to z tego ze w jego wyniku Twoje krazenie znow nabiera
      tempa. Bezczynnosc przynosi smutek a takze zmeczenie.
      Nie mozna rowniez mowic ze nie masz sily, kiedy tak mowisz zaczynasz w to
      wierzyc a to wzmaga chorobe. Po prostu zaczynasz w to wierzyc i poddajesz sie.
      Jesli chodzi o zlosc, unikanie jej jest warunkiem wyjscia z depresji. Zobacz
      jak czesto zlosc jest skierowana przeciwko Tobie.
      serdeczne pozdrowienia.
      • torquemada Re: depresja 04.04.05, 18:00
        ..
        ja nie mam już nawet złości
        nie mam nic
        żeby poćwiczyć fizycznie trzeba ruszyć dupsko, a to mnie przerasta
        przerasta mnie wszystko
        nawet jedzenie jest wysiłkiem
        zmuszam się do samej czynności ruszania rękoma, do przełykania..

        wiem.. kiedyś minie
        kiedyś
        • kas-ka Re: depresja 04.04.05, 19:37
          Może trudno Ci dziś w to uwierzyć ale nawet na tym forum są tacy, którzy przez
          to piekło przeszli. Ja też przeszłam.Trwało to dość długo (prawie 6 jesienno-
          zimowych ponurych miesięcy) i wiesz...... słońce jest strasznym wrogiem
          depresji, a Twoim w walce z nią wielkim sprzymierzeńcem.Spróbuj to
          wykorzystać.Im więcej ruchu na słońcu tym lepiej. Mam nadzieję,że pomimo
          ogólnej olbrzymiej żałoby (co nie jest bez znaczenia dla nas-ludzi bardziej
          smutnych i na smutek bardziej podatnych niż inni),słońce i budząca się wiosna
          jak tylko im pozwolisz naprawdę skróci czas choroby. Tego bardzo serdecznie Ci
          życzę
          • nevada_blue Re: depresja 04.04.05, 22:42
            kas-ka napisała:

            >słońce jest strasznym wrogiem
            > depresji

            w depresji sezonowej może tak
            ale nie zawsze, nie w każdej
            nic mnie chyba tak nie dobijało w zeszłym roku wiosną jak słońce właśnie
            wiosna w ogóle co roku jest dość cięzkim czasem
        • matka_nadzieja Re: depresja 04.04.05, 23:08
          torquemada napisała:

          > ..
          > ja nie mam już nawet złości
          > nie mam nic
          > żeby poćwiczyć fizycznie trzeba ruszyć dupsko, a to mnie przerasta
          > przerasta mnie wszystko
          > nawet jedzenie jest wysiłkiem
          > zmuszam się do samej czynności ruszania rękoma, do przełykania..
          >


          Ale egzaltacje idą ci całkiem nieźle.Widać nie jesteś taka do końco upośledzona
          na umyśle.

          Pzdr.Matka_Nadzieja-twoja matka.
    • 10ii Re: depresja 04.04.05, 23:15
      A może depresja na wiosnę jest spowodowana zmniejszoną ilością światła w ciągu
      zimy/efekt opóżniony/ badano,że fototerapi jest skuteczna również w depresji
      endogennej.Ja teraz tego nie stosuję bo silne światło działa drgawkorodnie,ale
      jak odzwyczje się od benzo_d to kto wie,jak będę jescze starszy i organizm nie
      będzie przyjmował leków.To nawet nieżle nakręca.Światło jest bardzo silne,ale po
      chwili się przyzwyczaja,nie męczy oczu,i czujesz się jak na łące,albo ławeczce w
      słoneczny piękny dzień,dobrze,miło,niestety raz jak się nadmiernie
      zasiedziałem/no bo fajnie, to póżnie nieżle mnie nakręciło.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=21118190&a=21118190
      A jeśli chodzi o depresje,to zazdroszcze tym z dwubiegunową/samoczynne przejście
      w manie,podwyższony nastrój,dobry humor,tylko powroty fatalne/.
      • matka_nadzieja Re: depresja 04.04.05, 23:17
        10ii napisał:

        > A może depresja na wiosnę jest spowodowana zmniejszoną ilością światła w ciągu
        > zimy/efekt opóżniony/ badano,że fototerapi jest skuteczna również w depresji
        > endogennej.Ja teraz tego nie stosuję bo silne światło działa drgawkorodnie,ale
        > jak odzwyczje się od benzo_d to kto wie,jak będę jescze starszy i organizm
        nie
        > będzie przyjmował leków.To nawet nieżle nakręca.Światło jest bardzo silne,ale
        p
        > o
        > chwili się przyzwyczaja,nie męczy oczu,i czujesz się jak na łące,albo
        ławeczce
        > w
        > słoneczny piękny dzień,dobrze,miło,niestety raz jak się nadmiernie
        > zasiedziałem/no bo fajnie, to póżnie nieżle mnie nakręciło.
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=21118190&a=21118190
        > A jeśli chodzi o depresje,to zazdroszcze tym z dwubiegunową/samoczynne
        przejści
        > e
        > w manie,podwyższony nastrój,dobry humor,tylko powroty fatalne/.


        Ja cię synu już dawno opuściłam.I dobrze zrobiłam.

        Zdrówka.Matka_Nadzieja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka