Dodaj do ulubionych

Bliski chory nie chce sie leczyc

14.04.05, 00:48
Bliska mi osoba cierpi na depresje od wielu miesiecy. Nie chce przyjmowac
lekow, twierdzi, ze tak jej dobrze - bez pracy (do ktorej rzecz jasna nie
chodzi), bez ludzi (ktorzy przestali sie pojawiac), w swoim wlasnym swiecie,
do ktorego coraz bardziej sie oddala, bez zadnych bodzcow, powinnosci. Jedno
co robi to regularnie chodzi na psychoterapie, jak widac bez rezulatow. Czy
jest cos co moge zrobic? Serce mi peka jak patrze, gdy usycha i przestaje zyc
za zycia. Czy w ogole cokolwiek mozna zrobic gdy dorosly czlowiek nie chce
sie leczyc? Poza bezustannym namawianiem go do tego (ktore nie przynosci
skutku)?
Obserwuj wątek
    • matka_nadzieja Re: Bliski chory nie chce sie leczyc 14.04.05, 10:04
      ellen napisała:

      > Bliska mi osoba cierpi na depresje od wielu miesiecy. Nie chce przyjmowac
      > lekow, twierdzi, ze tak jej dobrze - bez pracy (do ktorej rzecz jasna nie
      > chodzi), bez ludzi (ktorzy przestali sie pojawiac), w swoim wlasnym swiecie,
      > do ktorego coraz bardziej sie oddala, bez zadnych bodzcow, powinnosci. Jedno
      > co robi to regularnie chodzi na psychoterapie, jak widac bez rezulatow. Czy
      > jest cos co moge zrobic? Serce mi peka jak patrze, gdy usycha i przestaje zyc
      > za zycia. Czy w ogole cokolwiek mozna zrobic gdy dorosly czlowiek nie chce
      > sie leczyc? Poza bezustannym namawianiem go do tego (ktore nie przynosci
      > skutku)?


      A co to dla ciebie znaczy "leczyć się" i "chcieć się leczyć"?Znaczy co robić.
      I jeszcze napisz w jaki sposób go namawiasz poza tym że bezustannie.
      • ellen Re: Bliski chory nie chce sie leczyc 14.04.05, 11:08
        > A co to dla ciebie znaczy "leczyć się" i "chcieć się leczyć"?Znaczy co robić.
        > I jeszcze napisz w jaki sposób go namawiasz poza tym że bezustannie.

        Namawiam JA, to moja siostra. Wszelkimi mozliwymi sposobami, bo trwa to
        miesiace. Metoda zdartej plyty, zartami, blaganiami, prosze zeby to zrobila dla
        mnie, jesli dla siebie nie chce. I nic. Skala. Zmienia temat i mowi, ze jej to
        niepotrzebne, ze tak jej dobrze. Wiem, ze ta choroba na tymwlasnie polega, ze
        nie chcesz NIC robic, ale to w takim razie blede kolo. I oznaka, ze chory
        czlowiek sam nie jest w stanie sobie pomoc. Wiec od czegos ma bliskich, prawda?
        Dlatego pytam - co moge? Przeciez jej nie zmusze do niczego, ona musi sama
        zdecydowac.
    • lucyna_n Re: Bliski chory nie chce sie leczyc 14.04.05, 10:18
      regularna psychoterapia to jest leczenie.
      • ellen Re: Bliski chory nie chce sie leczyc 14.04.05, 11:10
        lucyna_n napisała:

        > regularna psychoterapia to jest leczenie.

        Chcialabym zebys miala racje. Ona chodzi na psychoterapie drugi rok. I na moje
        oko funkcjonuje gorzej, tzn wcale nie funkcjonuje. Moze to jakis krytyczny
        moment terapii??
        • lucyna_n Re: Bliski chory nie chce sie leczyc 14.04.05, 11:44
          aaa, drugi rok.. no to najwyrazniej jest to terapia psychodynamiczna albo niedajboże psychoanaliza,
          obawiam sie ze jezeli do tej pory nic nie dala to nic nie da. Faktycznie trzeba by sprobowac
          farmaceutycznie ruszyc ta depresje, bo tak to moze trwac po wiek wiekow. Przypuszczam ze niestety
          psychoterapeuta odradza branie antdepresantow i wizyte u psychiatry, i stad tez taki opor przed
          leczeniem .
          Niestety nie wiem jak namowic kogos kto nie chce, niektorzy musza dotknac dna, zeby sie przemoc do
          jakichs radykalnych krokow.
          • nevada_blue Re: Bliski chory nie chce sie leczyc 14.04.05, 12:50
            chyba muszą...
            • lucyna_n Re: Bliski chory nie chce sie leczyc 14.04.05, 13:06
              hej Nevka, milo że sie pojawilaś:) ty krnąbrne stworzenie:)

              • nevada_blue Re: Bliski chory nie chce sie leczyc 14.04.05, 13:26
                miło.. dlaczego wszyscy oprócz mnie się cieszą?
                wyraz "krnąbrne" ma za dużo spółgłosek
                i nie idzie tego wymówić
                wolę "niepokorna"
                szkoda, że jako synonim "głupia"...

                pozdrawiam Lucy :*
    • mskaiq Re: Bliski chory nie chce sie leczyc 14.04.05, 17:25
      Mam podobna sytuacje jak Ty, rowniez z Siostra. Na poczatku, nie chciala
      rozmawiac. Rozmowa nie miala dla Niej zadnego sensu, meczyla Ja, przynosila
      rowniez wielu bolu i strachu.
      Ten bol io strach jest bardzo silny, dlatego unikala rozmowy, bala sie tych
      rozmow. Jeszcze dzisiaj, po roku szuka sposobu aby ja przerwac, tyle ze zdarza
      sie to coraz rzadziej. Dzisiaj moge rozmawiac juz z Nia przez godzine, potrafi
      tyle wytrzymac. Wiem ze nie jest Jej latwo ale nie ma innej drogi, musi pokonac
      to co oddziela Ja od zycia.

      Mysle ze to samo dzieje sie z Twoja Siostra, Ona nie chce wracac do tego swiata
      bo kiedy to probuje pojawia sie strach i bol.
      Mysle ze mozesz pomoc Swojej Siostrze bardziej niz ktokolwiek inny. Musisz
      tylko rozumiec ze Jej zachowanie jest wynikiem strachu i bolu ktorego probuje
      unikac. Z tad biora sie Jej odpowiedzi ze tak jak jest dobrze jak jest. Nie
      chce zmieniac, Ona probowala to zmieniac ale pojawial strach i bol ktory ja
      terroryzowal, dlatego cofala sie.
      Musisz rozmawiac z Nia ale skoncentruj sie na bardzo malych zwyciestwach.
      Sprobuj wyciagac Ja na powietrze, wtedy ten lek w Niej jest miejszy. Postaraj
      sie aby pracowala w domu, pranie, mycie naczyn, sprzatala itp. Musisz trzymac
      Ja zajeta, bezczynnosc przynosi najwiecej szkody.
      Mozesz Ja wygrac ale musisz w to wierzyc i musisz Ja przekonywac ze wroci do
      Niej zycie ze nie bedzie strachu ani bolu. Rozmawiaj z Nia o tych czasach kiedy
      byla szczesliwa i radosna. Ona musi przelamac ten strach i bol ktory dominuje w
      Niej. Jesli chcesz napisz na moj adres gazetowy.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • superszczur To i siostra siedzi z Toba na antypodach? 14.04.05, 20:31


      • ellen do mskaiq 15.04.05, 12:02
        Tak tez zrobilam, sprawdz.
    • superszczur Przegłodź go. Zaręczam, że się ożywi. 14.04.05, 20:30


    • rotkaeppchen1 Farmakoterapia 15.04.05, 12:46
      Moim zdaniem najlepszym rozwiazaniem jest leczenie farmakologiczne. W przypadku
      depresji nie spowowdowanej jakims konkretnym traumatycznym wydarzeniem (np
      smiercia dziecka), trudno oczekiwac, ze stan sie polepszy "z czasem". Poza tym
      nie mozna wykluczyc, ze depresja ma charakter somatyczny. Ja mialam depresje,
      ktora byla objawem zaburzen hormonalnych. Meczylam sie ponad piec lat - z
      przerwami. Pozniej dostalam leki antydepresyjne, ktore pomogly. Obecnie lecze
      sie hormonalnie i nie mam depresji. Warto wykluczyc wiec inne przyczyny
      depresji, nie tylko te "osobowosciowe". Pozdrawiam
      • ellen Re: Farmakoterapia 16.04.05, 02:00
        rotkaeppchen1 napisała:

        > Moim zdaniem najlepszym rozwiazaniem jest leczenie farmakologiczne. W
        przypadku
        > depresji nie spowowdowanej jakims konkretnym traumatycznym wydarzeniem (np
        > smiercia dziecka), trudno oczekiwac, ze stan sie polepszy "z czasem". Poza tym
        > nie mozna wykluczyc, ze depresja ma charakter somatyczny. Ja mialam depresje,
        > ktora byla objawem zaburzen hormonalnych. Meczylam sie ponad piec lat - z
        > przerwami. Pozniej dostalam leki antydepresyjne, ktore pomogly. Obecnie lecze
        > sie hormonalnie i nie mam depresji. Warto wykluczyc wiec inne przyczyny
        > depresji, nie tylko te "osobowosciowe". Pozdrawiam

        Dzieki rotka. Trzymaj kciuki za moja siostre a mnie zycz wytrwalosci we
        wspieraniu jej.
        • rotkaeppchen1 Re: Farmakoterapia 16.04.05, 02:09
          Trzymam kciuki za Was obie:-)
    • ynnes Re: Bliski chory nie chce sie leczyc 15.04.05, 17:02
      Myślę, że modlitwa powinna ją uleczyć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka