Dodaj do ulubionych

ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to sposób

28.04.05, 15:07
Nie wiem od czego to się zaczęło? Depresja czy fobia społ.? A może odwrotnie. Faktem jest jednak, że mam trudności z porozumieniem się z ludźmi. Z gory zakładam, że mogę zostać odrzucona, wyśmiana, że jestem gorsza, mniej wartościowa od innych. Ciekawe jest to, że generalnie uznawana jestem za dziewczynę bardzo atrakcyjną. Wiem, że jestem bardzo ambitna i inteligentna. Zastanawiam się czy to moje ambicje nie doprowadziły mnie do obecnego stanu. Dużo w życiu osiągnęłam. Mam wspaniałe mądre i bardzo ładne dziecko, cudownego męża, komfortowe mieszkanie, dom, samochód i własny interes. Nie potrafię się tym jednak cieszyć. To głupie ale czuję się winna, że coś mi się w życiu udało osiągnąć. W poczucie winy wpędzili mnie ludzie. Czasami myślę, że lepiej by mi było gdybym pracowała na poczcie, nie rzucała się w oczy swoją osobą i tym czego się dorobiłam ciężką pracą i mnóstwem wyrzeczeń. Myślę, że byłoby może lepiej gdybym miała tyle co inni i dzięki temu nie czułabym się zaszczuta. Ludzie są podli do szpiku kości. Swoją zawiścią potrafią zniszczyć wszystko co pięknego drugiemu się przytrafi. Jestem osobą niekonfliktową i w miarę komunikatywną. Ciągle jednak mam wrażenie, że wzbudzam w ludziach antypatię już w pierwszym momencie. Kiedyś byłam wygadana i pyskata teraz bardziej przypominam strusia, który często chowa głowę w piasek. Czy ktoś z was ma podobny problem? Czy depresja może powodować zaburzenia pamięci i koncentracji? Czasami mam wrażenie jak gdyby cofała mi się inteligencja. W stresie zapominam języka w buzi. W takich sytuacjach ludzie odbierać mnie mogą jako osobę słabą. A to jest niezła gratka co dla niektórych, przepełnionych agresją i zawiścią. Jak to zwalczyć? Oczekuję konkretnych i konstruktywnych wypowiedzi oraz rad. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • marenta Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 28.04.05, 15:17
      Heh Mol, też fobia społ. i też poczucie, że to oni mają problem z agresją w
      stosunku do mnie a nie ja, ale to ja za to płacę. Jeśli możesz poczytaj mój
      wątek "jak odblokować agresję", jestem gotowa na szczerą rozmowę, jeśli mnie
      nie spłoszysz to nawet na spotkanie.
      • zlikwidowany Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 28.04.05, 21:03
        > i też poczucie, że to oni mają problem z agresją w stosunku do mnie a nie ja,
        ale to ja za to płacę

        i co robią ci ludzie, biją cie naokrągło? jak sie samemu nie umie postępować
        asertywnie to sie ma obsesje na puncie agresji i u wszystkich się ja widzi.
        trzeba oswoic zachowania, ktore sie uznaje za agresywne, umiec reagowac, a nie u
        kazdego tropic agresora. to ze sama sie boisz to nie znaczy ze inni cie atakuja.
        sama siebie sie boisz dziewczyno.
        • marenta Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 28.04.05, 21:36
          i co robią ci ludzie, biją cie naokrągło? jak sie samemu nie umie postępować
          > asertywnie to sie ma obsesje na puncie agresji i u wszystkich się ja widzi.
          > trzeba oswoic zachowania, ktore sie uznaje za agresywne, umiec reagowac, a
          nie > u > kazdego tropic agresora. to ze sama sie boisz to nie znaczy ze inni
          cie atakuja > .> sama siebie sie boisz dziewczyno.

          Wiesz to jest taka sprawa, że ja ich swoją bezradną postawą zachęcam. Tej
          bezradności chcę się pozbyć. Ale fakt faktem "to oni zaczęli". Ale nie mam
          paranoi, raczej złe nawyki.
          Co do reszty masz rację, po to tu siedzę, żeby to wszystko zrozumieć.
    • temia Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 28.04.05, 15:41
      Mol333. Wspólczuje Ci i doskonale rozumiem. Jaki niesprawiedliwy jest świat, w
      którym bardzo atrakcyjna dziewczyna, ambitna i inteligentna, mające spore
      osiągnięcia, komfortowe mieszkanie, ładne dziecko , samochód, własny interes,
      cudownego męża i inne rzeczy wspaniałe, czuje sie gorsza od innych. Pomyśleć
      tylko, że byle prostaczka, przepełniona nienawiścią i zawiścią, z berbeciem
      troche ładniejszym od trola nie ma żadnych kompleksów. Ale taka widocznie jest
      moc chamstwa.

      Mol1333 nie pozwól sie stłamsić złym ludziom mniejszego ducha. Noś wysoko głowe,
      niech oni sie wstydzą patrząc na Ciebie i oprzytomniają sobie własną mizerie.
      • marenta Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 28.04.05, 16:23
        Heh, dobrze powiedziane, Temia.
        Może poprostu trzeba się pogodzić, Mol, że pokochają Cię tylko
        niezakompleksieni. Może trzeba się przyzwyczajać do myśli, że trzeba tak się
        zachowywać, żeby Ci woleliby Cię obśmiać mają Cię nienawidzieć. Mieć odwagę
        ponosić tego konsekwencje.
        P.S. Przepraszam Temia, że się tak wcinam, wiem, że mój post jest wtórny do
        Twojego, mnie też kopią, ale raczej dlatego, że wyglądam jakbym to lubiła, a
        nie przez zazdrość. Dlatego się podpinam i tak gadam sama do siebie.
        • mol333 Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 28.04.05, 16:50
          Wcale nie zależy mi na tym żeby mnie kochali. Zależy mi na tym żeby traktowali mnie po ludzku. Ja nikomu nie szkodzę, jeśli mogę to pomagam. Z natury jestem pokojowo nastawiona do ludzi i oczekuję w zamian tego samego i tylko tego. Czy to coś złego? Czy to moja wina, że nie wszyscy są tak samo zaradni i że nie wszystkim chce się pracować? Bardziej szanuje się złodzieja i jakiegokolwiek obszczymurka niż normalnego człowieka. Piszę jak jest, jestem szczera. Czy żeby przeżyć muszę "schamieć"? Normalny człowiek znaczy teraz- opryskliwy, ordynarny, zapatrzony w siebie? Jestem chyba niecałkiem normalna, bo przysięgam, że nikomu nie zazdroszczę. Hołduję zasadzie " jak sobie pościelesz tak się wyśpisz" Dopuszczam nawet pewnego rodzaju zazdrość ale nie chorą tzn ZAWIŚĆ. Najgorsze jest,że ten strach przed ludźmi utrwala się we mnie. Mam wrażenie że nie akceptują mnie osoby, które nic o mnie nie wiedzą. Wyczuwam jakąś niechęć i antypatię. Straciłam już zdolność obiektywnej oceny ludzkich zachowań. Może to tylko moja wyobraźnia? Może człowiek przy którym mam takie odczucie jest taki z natury i w stosunku do każdego a nie tylko do mnie. Możliwe, że jestem bardziej wrażliwa niż kiedyś i biorę wszystko za bardzo do siebie. Ale w efekcie może być widać po mnie brak pewności siebie a wręcz strach determinowane tą nadwrażliwością. Dalej wiadomo - trafiam przykładowo akurat na "zawistnego" i już mnie ma! A ja idę do domu z poczuciem winy, przygnębiona i godzinami analizuję co ze mną jest nie tak. Na wszystko patrzę jak przez mgłę: na synka, na męża na dom. Prace wykonuję machinalniei bez emocji jak automat. I co to za życie?
          • marenta Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 28.04.05, 17:12
            Hej Mol
            Mam te same odczucia. Staram się ładować tę złość w bycie jeszcze lepszą.
            Problemem jest ta blokada, myśl więcej o tym momencie gdy ktoś Cię atakuje, a
            Ty nie umiesz zareagować jak byś chciała. Jak chciałabyś zareagować. Pomyśl o
            tym jaka powinna być Twoja reakcja. Mi dużo dał wątek o odblokowaniu agresji,
            ludzie dali mi przyzwolenie na nią. Tu chodzi o nastawienie, nie o
            inteligencję. Teraz wiem, że nawet jeśli moja riposta będzie ripostą Mistrza
            Ciętej Riposty wypłynie ona z głębi serca i przyniesie mi ulgę. Od czasu tej
            rozmowy o agresji, czuję że jestem inna, jestem czujna, bardziej otwarta (nie
            agresywna) ale gotowa skoczyć do gardła.
            Czytam o tym co piszesz. Jestem maksymalnie szczera i proszę, czytaj to sercem
            nie rozumem. Nie potraktuj tego jak przytyk, czy wymówkę, że się chwalisz, ale
            nie mam tego co Ty, chcę dopiero o to zawalczyć, dlatego tu jestem. To czym się
            chwalisz budzi mój smutek (pozytywny, to przypomina mi o moich tęsknotach ale
            przede wszystkim motywuje) to nie ma nic z agresji. Być może bym reagowała na
            Ciebie w sposób negatywny, gdybyś w jakiś sposób była toksyczna. To nie
            przytyk, pomyśl, porozmawiaj, z ludzmi którzy Cię znają, może będą mieli
            odwagę. Ja jestem po takiej rozmowie z koleżanko-przyjaciółką: czy jestem
            toksyczna. Bo czasem jest dla mnie chamska. Mówi, że nie, że to ona jest
            nerwowa. Nie wierzę do końca, może to była rachuba z jej strony co powiedzieć,
            ale coś zmieniło między nami, coś zmieniło we mnie. To nie rozgrzeszenie, że
            mogę być taka. To raczej "odtoksycznienie" znajmości. Przywrócenie równowagi i
            pokazanie wprost, może nawet taka spóźniona odpowiedz na tamte jej zachowania.
            Co Ci mogę powiedzieć. Zastanów się, czy nie jesteś toksyczna. Jeśli czujesz
            się czysta to tak jak ludzie z mojego wątku o agresji powiem Ci tak:
            Masz moje przyzwolenie na chamskie zachowanie. Kiedy spotykasz obcego
            człowieka, który ma nienawiść w oczach poszukaj w nim słabości. Bądz przy tym
            BRZYDKA. Jak mówi Dziesiąta Aneta SKOCZ MU DO GARDŁA. Masz moje przyzwolenie i
            myślę, że wiele osób stąd, tych sfrustrowanych, ale nie odblokowanych powie to
            razem ze mną. MASZ MOJE PRZYZWOLENIE. I nie bój się, rycz na nich, jak lew,
            wtedy rzeczywiście będziesz sobą.
            • mol333 Re: DO MARENTY 28.04.05, 18:55
              No hej MARENTA. Jestem zadowolona, że weszłam na to forum. Dziękuję wam wszystkim za to, że tu jesteście. Powiem tak: ja również robię wszystko żeby być lepszą i generalnie nie jest to dla mnie żaden wysiłek bo ja po prostu należę do wymarłego gatunku ludzi życzliwych. Tymbardziej wyczuwam jakby zło od ludzi i negatywne emocje. Piszesz o nastawieniu. I tu jest już pierwszy stopień do pokonania dla mnie. Człowiek nastawiony pokojowo nie posiada jakby zdolności skoczenia do gardła "z kopyta". Chociaż nie jestem typem "ciepłego klucha" i potrafię pokazać się z innej strony czasami coś mnie blokuje, szczególnie wtedy gdy ktoś mnie zaskoczy.
              W swoim poście piszesz o toksyczności. Czy według Ciebie człowiek nastawiony że tak powiem pokojowo jest w stanie być toksyczny dla innych? Co powoduje, że ktoś może być toksyczny. Jakieś cechy charakteryzują osobowość toksyczną?

              Napisałaś: Nie potraktuj tego jako przytyk czy wymówkę, że się chwalisz..." Marento nie miałam zamiaru chwalić się czymkolwiek ale żeby przedstawić mój problem musiałam o tym napisać bo wydaję mi się,że są to istotne informacje w moim wątku.
              Wszystko co napisałaś przeczytałam sercem i uważam, że na tym forum inne czytanie niż właśnie tylko takie nie ma sensu i mijałoby się z celem pisania i odpisywania na posty.
              • marenta Re: DO MARENTY 28.04.05, 20:00
                Mol bardzo Cię proszę, zrób to dla mnie i przeczytaj wątek "jak odblokować
                agresję". Jeśli możesz odnieś się jakoś do tego, albo tu albo tam, gdzie Ci
                wygodniej. Nie chodzi mi o przytaknięcie, ale proszę przeczytaj z sercem co tam
                napisałam, napisaliśmy. Ustosunkuj się(dopoki nie zaczniesz mnie tam obrażac;)
                będę z Tobą gadać, nawet wolę, żebyś mi nie przytakiwała, przyszłam tu, żeby
                podyskutować, do tej pory pisałam taki jakby dziennik, ale teraz jestem ciekawa
                ludzi. Rozumiem, że jesteś innym przypadkiem, ale myślę, że powody dla których
                jesteśmy takie bezradne mamy bardzo podobne. Aha, jeśli piszę coś czego nie
                akceptujesz, to pewnie dlatego, że czegoś nie rozumiem, nie zamierzam się
                rzucać na Ciebie, mam ten sam problem z ludzmi co Ty.
                Pozdrawiam.
                O toksyczności napiszę potem, poprzepisuję jakieś przykłady, może znajdę linka
                do e-booka, żeby się było można zastanowić, ale nie żeby się wpędzać w poczucie
                winy, teraz nie mogę bo jestem u rodziny, tu nie chodzi o atak na Ciebie,
                powody dla których ludzie uważają nas za toksycznych są czasami kuriozalne, ale
                dobrze mieć tę świadomość. Według tej książki jestem toksyczna, ale mam
                świadomość, że pewne zarzuty są poprostu głupie i nie zamierzam ich zmienić.
                Nie atakujcie mnie na razie, że jestem toksyczna i to dlatego mnie nie lubią.
                wpływu będę o 21.00
              • mlasskacz Ta aluzja marenty ze mogłabys sie chwalić jest 28.04.05, 21:39
                nie na miejscu.
                • marenta Re: Ta aluzja marenty ze mogłabys sie chwalić jes 28.04.05, 22:39
                  nie czaję, możesz jaśniej? nie robiłam żadnej aluzji, ale wytłumacz co masz na
                  myśli
                  pozdrawiam
                  • mlasskacz Nie? No to mi sie tak jakoś czknęło. No matter. 28.04.05, 22:50
                    • marenta Re: Nie? No to mi sie tak jakoś czknęło. No matte 28.04.05, 23:52
                      (aaa rozumiem, fakt, niezręczne, chodziło mi o to, żeby uprzedzić Mol, żeby nie
                      pomyślała, że to że z jej powodu mogłabym poznając ją czuć jakiś smutek (i
                      znowu skrót) to jest jakiś przytyk, że nie powinna się tutaj chwalić. To
                      oczywiste, że Mol musiała opisać swoją sytuację)
            • aneta10ta Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 28.04.05, 19:50
              marenta napisała:

              > jestem czujna
              Jak będziecie we dwie, to już będzie czujka.
              jestem po takiej rozmowie z koleżanko-przyjaciółką: czy jestem
              > toksyczna.
              Chyba należysz do toksycznych, bo trujesz ponad wszelką miarę. Forum
              przerobiłaś na bloga.
              Aneta

              • temia Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 28.04.05, 20:33
                Ty zatruwasz wszystkim życie swoimi złośliwymi uwagami. Kąsasz w kazdym wątku.
              • marenta Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 28.04.05, 21:28
                jest mi bardzo przykro, nie chcę robić z siebie ofiary, ale Anetko Dziesiąta TO
                TY MI NAJWIĘCEJ POMOGŁAŚ. Inni też, ale Ty tym jednym postem, żebym "wsadziła
                temu babsztylowi te wstręten słowa z powrotem do gardła i dołożyła z nawiązką".
                To chciałam usłyszeć.
                Faktycznie widzę, że to ja najwięcej tutaj ględzę. Czasami tak ględzę, że się
                tego potem wstydzę, szczególnie na spokojnie, albo jak się nie wyśpię, bo mam z
                tym ostatnio problemy. Ględzę i przy bardziej znajomych, tylko tak się nie
                odsłaniam, ale faktycznie gadam za dużo. Gadam za dużo jak oni miliczą, bo
                czuję, że to po mojej części wina za tę ciszę. Choć czasem wiem, że lepiej
                pomilczeć. Być może dlatego na mnie czasami warczą, ale widzisz, zapytałam o to
                wprost i odpowiedz była, że nie. A przy obcych, tych którzy mnie atakują nie
                ględzę. Siedzę grzecznie i przytakuję z uśmiechem gejszy na twarzy. Nienawidzę
                tego. Może faktycznie jestem głupia, ale zaczynam myśleć, że chyba nie aż tak
                jak próbowali mi wmówić.
                Podchodzę bardzo emocjonalnie do tego "bloga", może rzeczywiście powinnam
                pomyśleć o blogu, myślę, że albo by mnie olali albo robili by sobie jaja, więc
                raczej nie chcę.
                Chcę tylko powiedzieć, że tak czy siak, wiele mi pomogło pisanie tutaj przez
                tych parę dni... Długo by opowiadać, agorka ze skali 6:10 zmalała do 2:10.
                Inaczej czuję się w sklepie, inaczej mi się rozmawia z ludzmi, inaczej się
                zachowuję. Nigdy nie wiedziałam co mówić, od paru dni słowa przychodzą do mnie
                same, nie czuję się tak strasznie inna, może nie jestem taka zamrożona jak
                wcześniej. Odzyskałam jakiś spokój. Z czystego egoizmu pomimo, że zostałam
                zjechana, to jednak jest dla mnie na plus.
                Może faktycznie czas się zmienić.
                Pozdrawiam i obiecuję zachowywać się bardziej konkretnie i mniej emocjonalnie
                • aneta10ta Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 28.04.05, 22:04
                  marenta napisała:

                  > Faktycznie widzę, że to ja najwięcej tutaj ględzę. Czasami tak ględzę, że się
                  > tego potem wstydzę, szczególnie na spokojnie, albo jak się nie wyśpię, bo mam
                  z
                  >
                  > tym ostatnio problemy.
                  Skoro masz świadomość, co robisz, to już nie moja broszka.
                  > Ględzę i przy bardziej znajomych, tylko tak się nie
                  > odsłaniam, ale faktycznie gadam za dużo. Gadam za dużo jak oni miliczą, bo
                  > czuję, że to po mojej części wina za tę ciszę.
                  A posiedź kiedyś między nimi jako ta rybka. Zobaczysz, przednia zabawa!
                  > A przy obcych, tych którzy mnie atakują nie
                  > ględzę. Siedzę grzecznie i przytakuję z uśmiechem gejszy na twarzy.
                  Zawsze? Wytrenowałam sobie nawyk chwili namysłu, kiedy przed oczyma wirują mi
                  czerwone płatki. Wybieram korzystniejsze zachowanie i albo albo. Boję sie za
                  każdym razem, aby aktywna obrona nie przeszla w niekontrolowany atak.
                  > Podchodzę bardzo emocjonalnie do tego "bloga", może rzeczywiście powinnam
                  > pomyśleć o blogu, myślę, że albo by mnie olali albo robili by sobie jaja,
                  Pewnie by wcale nie czytali. Są tego całe góry, sterty.
                  > więc
                  > raczej nie chcę.
                  > Chcę tylko powiedzieć, że tak czy siak, wiele mi pomogło pisanie tutaj przez
                  > tych parę dni...
                  No i bardzo dobrze. Do tego min. służy Forum.
                  > Pozdrawiam i obiecuję zachowywać się bardziej konkretnie i mniej emocjonalnie
                  Ja tu nie ustanawiam żadnych zasad. Rzucilam tylko propozycję, a Ty zachowuj
                  się, jak ci pasi.
                  Pozdrawiam
                  Aneta
                  • marenta Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 29.04.05, 00:40
                    > Wytrenowałam sobie nawyk chwili namysłu, kiedy przed oczyma wirują mi
                    > czerwone płatki. Wybieram korzystniejsze zachowanie i albo albo. Boję sie za
                    > każdym razem, aby aktywna obrona nie przeszla w niekontrolowany atak.

                    Możesz mi o tym chwilę poględzić?
                    pozdrawiam
                    • aneta10ta Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 29.04.05, 13:41
                      Buzuje cię jeden z drugim, aż ci dekiel zaczyna rupotać. Zanim wybuchniesz i
                      zaczniesz walić odłamkowymi, zatrzymujesz parę w dzióbku i myślisz: co zyskam,
                      co stracę. Co rażenie bronią szybkiego reagowania uczyni z całym układem?
                      Czasem uznasz, że lepiej będzie parę puścić w gwizdek, a czasem - wprawić w
                      ruch koło zamachowe. Tu czai się niebezpieczeństwo, że bitewny zapał tak cię
                      poniesie, że nie wyhamujesz na obronie, lecz przejdziesz do gwałtownego
                      natarcia, zapominając, że masz wojować merytorycznie nie personalnie. Wtedy z
                      zasady wychodzi gorzej niż lepiej, i tego ślepego najazdu poza okopy
                      przeciwnika właśnie się obawiam. Pokonanie barachła nie przynosi zaszczytu, a
                      poniesienie klęski to hańba.
                      Aneta
                    • marenta Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 29.04.05, 16:32
                      w Tobie ona buzuje a jej przy obcych nie czuję, przeraża mnie moja podatność na
                      mobbing
      • mlasskacz Zgadzam się z temią. Coś tu nie tak. Dlaczego ? 28.04.05, 21:33
        To społeczeństwo już do cna schamiało i jest CHORE.
        • temia Re: Zgadzam się z temią. Coś tu nie tak. Dlaczego 28.04.05, 22:40
          Dziękuje Mlaskaczu. Najgorsze jest to, że oni tego nie widzą. Normalnych,
          dobrych, wrażliwszych i ogólnie lepszych uważają za wariatów. Świat staje na
          głowie, chamstwo i miernota dyktuje warunki.
          • mlasskacz OK, ale nie dobijaj mnie do gruntu. 28.04.05, 22:59
            • temia Re: OK, ale nie dobijaj mnie do gruntu. 28.04.05, 23:07
              Nie rozumiem twojej uwagi Mlaskaczu. Uważam, że prawdę należy nazywać po
              imieniu, nawet jeśli jest przykra.
              • marenta Re: OK, ale nie dobijaj mnie do gruntu. 28.04.05, 23:58
                może tak? dla wrażliwych ciepło i zrozumienie; dla chamów -chamstwo.
                Sprawiedliwie?
    • mskaiq Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 28.04.05, 17:09
      Mysle ze Twoje problemy nie pochodza od tego jacy sa ludzie tylko z tego co
      myslisz o Sobie. Gdybys umiala zaakceptowac Siebie zadne sady innych ludzi nie
      mialyby zadnego znaczenia. Masz bardzo wiele watpliwosci co do Swojej wartosci.
      Musisz nad tym pracowac, musisz polubic Siebie i nauczyc sie wybaczac Sobie.
      Tego mozna sie nauczyc, nie wolno myslec o Sobie negatywnie, nie wolno
      akceptowac mysli ze jestes gorsza od innych. Masz wiele argumentow aby
      przekonac Siebie ze nie jestes gorsza. Afirmuj Swoja wartosc, kazdej mysl
      negatyuwnej o Sobie przeciwstawiaj pozytywna. Musisz robic to tak dlugo az
      uwierzysz w Swoja wartosc, to przekonywanie do Siebie moze potrwac nawet rok
      ale jesli nie znichecisz sie, wyjdziesz z tego.
      Twoja fobia spoleczna bierze sie z tego ze nie akceptujesz Siebie. Problem
      polega na tym ze bez akceptacji Siebie nie bedziesz akceptowala innych.
      Piszesz ze nie potrafisz sie cieszyc tym co masz, to rowniez wynika z tego ze
      nie umiesz sie cieszyc Soba. Mysle ze warto to zmienic.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • mol333 Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 28.04.05, 18:07
        Tak. Masz rację mskaiq! To prawda. Twoja diagnoza jest 100% celna. Mam świadomość tego, że przyczyną mojego dyskomfortu psychicznego może być niska samoocena, brak poczucia własnej wartości. Ale jak z tym walczyć? Jak zaakceptować siebie przy braku wsparcia innych. Dla mnie jest to bardzo ważne. Człowiek musi mieć świadomość własnej przydatności innym, poczucia akceptacji. Milo jest mieć świadomość, że ktoś, gdzieś lubi Cię i akceptuje. Ja natomiast czuję brak tej akceptacji, interesowność i chorą zazdrość ludzi. Na pierwszy rzut oka nie powinnam mieć takich problemów, o akceptację walczą raczej gorsi jak lepsi, brzydsi niż ładniejsi itd. itd. Ja należę raczej do grupy ludzi ponadprzeciętnych. I nie jest to moje zdanie. Mam wszystko co potrzeba żeby być z siebie dumną. Tak twierdzą inni. Prawdopodobnie mam nietypową urodę. I czuję ze tak jest. Mój problem jest jakiś skomplikowany, sama to widzę. Przy braku poczucia własnej wartości współistnieje duma z tego co mam, co sobie wypracowałam istnieje świadomość o atrakcyjności. Wieczorem smutek, żal, płacz w poduszkę. Czasami przymus wyjścia z domu, do ludzi. Brak popędu seksualnego, jakaś oziębłość. Jest coś nie tak. Zmieniłam się. Brak koncentracji, luki w pamięci, wymuszony śmiech i wieczna gra. Jak odzyskać radość życia? Jak przywrócić elokwencję i umiejętność dyskutowania? To mnie dobija.
        • zlikwidowany Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 28.04.05, 20:49
          mol333 napisała:

          > Jak zaakceptować siebie przy braku wsparcia innych.

          wsparcia czy podziwu?


          > Ja natomiast czuję brak tej akceptacji, interesowność i chorą zazdrość ludzi.

          myslisz ze ludzie nic nie maja do roboty jak tylko zwijac sie z zawisci na twoj
          widok? tą zawiść to pewnie sobie projektujesz.

          Na pierwszy rzut oka nie powinnam
          > mieć takich problemów, o akceptację walczą raczej gorsi jak lepsi, brzydsi niż
          > ładniejsi itd. itd. Ja należę raczej do grupy ludzi ponadprzeciętnych. I nie je
          > st to moje zdanie. Mam wszystko co potrzeba żeby być z siebie dumną. Tak twierd
          > zą inni. Prawdopodobnie mam nietypową urodę. I czuję ze tak jest.

          a moze masz wybujałe ego i wybitnie rozwiniętą miłość własną. pewnie czujesz sie
          bezwartościowa bo ludzie nie skladaja hołdu twoim przecudownym cechą, z których
          czerpiesz samoocenę.

          > Przy braku poczucia własnej wartości w
          > spółistnieje duma z tego co mam, co sobie wypracowałam istnieje świadomość o at
          > rakcyjności.

          typowe dla fobiaków społecznych, kazdy prawie z ta przypadłością na tym forumie
          zachwalał swoją urode....


          > Jak przywrócić elokwencję

          .......jak i zapewniał o swojej inteligencji.


          zaakceptuj sie taka jaka jesteś z wadami wszystkimi, a stanie sie to wtedy gdy
          uznasz ze te wszystkie przymioty : ladne dziecko, wspaniały maż, komfortowe
          mieszkanie, uroda i inteligencja nie są zrodłem twojej wartości. spokorniej
          troche pani wspaniała.
          • marenta Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 29.04.05, 16:48
            ej chwileczkę, ja rozumiem, że to w dobrej wierze
            ale może zaakceptuj fakt, że bujne włosy i brzoskwiniona cera mogą budzić
            zazdrość. tylko jest tak, że żeby nakopać takiej osobie, to trzeba wyczuc, ze
            da sobie nakopać. Mol sobie dała i teraz ma fobię, teraz już nie trzeba
            negatywnych bodźców z zewnątrz, wystarczą własne nieadekwatne do sytuacji
            zachowania. Dalej nie chce wojny, bo przemawiają do niej pokojowe rady masqik.
            Znaczy, że od podziwu wolałaby, żeby wszyscy mieli tyle co ona i dali jej
            święty spokój.
            • mol333 Re:DO MARENTY 29.04.05, 20:32
              marenta napisała:

              > ej chwileczkę, ja rozumiem, że to w dobrej wierze
              > ale może zaakceptuj fakt, że bujne włosy i brzoskwiniona cera mogą budzić
              > zazdrość. tylko jest tak, że żeby nakopać takiej osobie, to trzeba wyczuc, ze
              > da sobie nakopać. Mol sobie dała i teraz ma fobię, teraz już nie trzeba
              > negatywnych bodźców z zewnątrz, wystarczą własne nieadekwatne do sytuacji
              > zachowania. Dalej nie chce wojny, bo przemawiają do niej pokojowe rady masqik.
              > Znaczy, że od podziwu wolałaby, żeby wszyscy mieli tyle co ona i dali jej
              > święty spokój.
              ZGADZA SIĘ CO DO JOTY MARENTO! Lepiej sama bym tego nie ujęła. Nie weszłam na to forum, żeby tutaj też mi nakopali. Cieszę się, że mnie rozumiesz. Przynajmniej Ty i MASQIK.
              Myślałam, że mogę tu liczyć na wsparcie i dobrą radę. Jeżeli co niektórzy mają problem ze zrozumieniem mojego problemu to odsyłam do ponownego przeczytania moich postów - tym razem ze zrozumieniem! Nie jestem rozkapryszoną pannicą z nadmiarem kasy na utrzymaniu bogatych rodziców, która ma otręby we łbie. Mam 40 na karku i poważny problem, który przeszkadza mi spokojnie żyć i normalnie wychowywać 3-letnie dziecko. Określcie się co do tego w jakim celu wchodzicie na to forum. Chcecie pomódz sobie i innym czy nakopać leżącemu??? Jeżeli tak to po co ja tu weszłam i potraktowałam poważnie to FORUM i jego uczestników? Jestem zła!
              TEN POST NIE DOTYCZY OCZYWIŚCIE WSZYSTKICH.
              • marenta Aneta 10 ma nie czytać 29.04.05, 21:16
                jeszcze raz Cię odeślę do wątku JAK ODBLOKOWAĆ AGRESJĘ, cokolwiek o mnie
                myślisz.
                Ja myślę, że rozumiem Cię świetnie
                Ty masz poczucie krzywdy, też przez to przeszłam, ale ja chcę walczyć, czy
                raczej być odważna.
                I JESZCZE RAZ NIE WMAWIAJCIE MI PARANOI BO WIEM, ŻE TO JAK MI JEST TO MOJA WINA
                Uważam tak:
                Jeśli masz czyste ręce, jeśli nikomu nie dajesz do zrozumienia SŁOWEM, że
                jesteś lepsza, jeśli cieszysz się tylko w cichości serca tym czym masz,
                TO NIE MASZ WYBORU:
                wrażliwość dla wrażliwych, dla chamów, którzy ściągają Cię w dół (mówię o
                atakach bez żadnych podstaw) = CHAMSTWO. Potraktuj to jak krucjatę. Ja będę
                chamska, nie tylko dla swojego komfortu psych, ale również i pośrednio po to,
                żeby potem ten sam CHAM nie przylazł z tym samym tekstem do Ciebie.
                Nie przekonasz do siebie kogoś kto Cię nienawidzi. Niczym. Jeśli atakuje trzeba
                lać po mordzie. Mol, jestem już po tek lekcji, wierz mi. Kropka.
                Mam prawo, być taka jak reszta, nie rozumieć do końca tekstów mskiqa i nie
                czuję hasła: CZŁOWIEK KTÓRY WYLECZYŁ SIĘ Z DEPRESJI MA BYĆ ŚWIĘTY. To mój
                wybór, czy zachowuję się przeciętnie czy jak OSOBA ŚWIĘTA.
                Nie wiem jak Ci to lepiej wytłumaczyć. Sama jeszcze nie do końca to rozumiem i
                dlatego piszę jak popapraniec
                Myślę, że musi być równowaga w przyrodzie. Jeśli chcesz chodzić ze spuszczoną
                głową i ŻYĆ JAK ŚWIĘTA to chodz, to jest jakaś równowaga, oni Cię taką
                zaakceptują, będziesz im się podobać, bo będzie to dla nich dowodem, że jest
                sprawiedliwość "- patrzcie taka niesamowita - a taka mała, nie ma czego
                zazdrościć". Ale dla mnie to żadna równowaga. Ale trzeba mieć odwagę... Może za
                mało się wku..łaś na przeszłość, na siebie... nie wiem... mi wystarczy...
                Jakiekolwiek są powody dla których obrywa się po głowie:
                -można żyć jak ŚWIĘTY - sorry, nie dałam rady
                -można żyć jak ŚWIĘTY ze spuszczoną głową (parę ostatnich lat samooszukiwania)
                -można podjąć rękawicę i wszystko jedno czy się wygra czy przegra
                A potem jak mi się poprawi i będę tak silna jak maskiq to może zdobędę się na
                gest i będziecie mnie mogli kanonizować. Amen
                • marenta bo to blog 29.04.05, 21:20
                  • aneta10ta Re: bo to blog 29.04.05, 21:39
                    Spox. Rozlazłe sama przelatuję.
                    Aneta
                • zlikwidowany Re: Aneta 10 ma nie czytać 29.04.05, 21:42
                  marenta, tylko zastanow sie o co chcesz walczyc? moze o akceptacje? wszyscy
                  ludzie na ziemi cie nie beda akceptowac, i byc dla ciebie tacy jak bys chciala.
                  dlaczego jest dla ciebie takie wazne, ze jakis pan z nienajwyzsego lotu
                  manierami, powiedzial ci ze nie wygladasz inteligentnie? przezywasz to i
                  gryziesz sie ze mu sie nie odgryzlas i chcesz odrazu isc na krucjate. przezywasz
                  to bo masz kompleksy i twoje poczucie wartosci jest uzaleznione od innych ludzi.
                  stad obsesyjna potrzeba akceptacji przez wszystkich. nie on cie zaatakowal tylko
                  ty jako zakompleksiona uznalas to za atak.

                  oczywiscie jak ci czyjes zachowanie w stosunku do ciebie nie odpowiada to reaguj
                  a nie chowaj glowe w piasek, tyle ze tu nie o agresje chodzi, tylko o
                  asertywnosc. na poczatku jak bedziesz chiala sie bronic, bedzie to wiazalo sie z
                  agresja i stad tez tyle piszesz o agresji. wjscie na droge asertywnosci na
                  poczatku wiaze sie z napieciem psychicznym. ale po pewnym czasie zobaczysz, ze
                  takie sytuacje sa niesitotne i je niepotrzebnie dramatyzujesz. zobaczysz ze tak
                  naprawde nie masz sie przed czym bronic.

                  a co do mskaiq to zgoda, jego droga w poradzeniu sobie z problemami to stanie
                  sie swietym. chrzescijanstwo zreszta to wspaniala religia dla neurotykow.
                  • marenta chyba dotarło 29.04.05, 22:15
                    na razie się zamykam
                    pozdrawiam
    • mskaiq Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 28.04.05, 18:55
      To wszystko dobre co bylo w przeszlosci moze wrocic, Twoja koncentracja, Twoj
      usmiech, Twoja radosc ale musisz o to walczyc. Musisz walczyc o dobre mysli o
      Sobie i o innych. Musisz przestac winic kogokolwiek za obecny stan. Nikt nie
      jest temu winien, Ty rowniez nie.
      Bardzo czesto akceptujemy negatywne mysli nie rozumiejac ze akceptujemy chorobe
      ktora niszczy nas, zabiera koncentracje, przynosi ciemnosc spoza ktorej nie
      widac zycia i jego sensu.
      Bylem kiedys na samym dnie tego, rozpoczalem mozolny powrot do zycia. W Twoim
      przypadku powinno byc znacznie latwiej, u Ciebie wyglada to na poczatek,
      jeszcze to latwo odwrocic.
      Przede wszystkim musisz walczyc o dobre mysli o Sobie. Beda naplywaly zle bo
      one zawsze sa pierwsze i agresywne, musisz im zaprzeczac, nawet wbrew uczuciom
      ktore beda przeciwko Tobie. Twoja inteligencja, rozsadek musi pokonac
      nieprzyjazne uczucia.
      Twoje pozytywne mysli beda zmienialy te uczucia na pozytywne, przyjazne Tobie.
      Im wiecej bedzie tych dobrych mysli ktore bedziesz budowala tym dalej bedziesz
      od depresji, Twoja koncentracja zacznie wracac, wroci poped seksualny, ale
      musisz walczyc o to aby bylo w Tobie jak najiecej radosnych i pozytywnych
      mysli. Unikaj rowniez krytyki Siebie i innych. Taka krytyka przynosi wielka
      ilosc negatywnych mysli ktore buduja depresje.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • marenta Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 30.04.05, 00:24
        ku.. pie..sz jak sekciarz
      • marenta Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 30.04.05, 05:09
        przepraszam za te uwage o sekcie, ale wydaje mi sie, ze jezeli rzeczywiscie
        Twoje podejscie do problemów Ci sie sprawdza, to musisz żyć w pozytywnym
        otoczeniu, gdzie nie ma negatywnej energii z zewnątrz. Klasztor jakiś, albo
        hospicjum, gdzie jestes opiekunem i czujesz sie lepszy. Gdzie walczysz tylko
        ze sobą.
        Myślę ciągle o tym łopatologicznym pytaniu które Ci kiedyś zadałam:
        Ile razy trzeba cię walnąć w głowę łopatą, żebyś powiedział dość. Nie
        odpowiedziałeś
        No więc dobrze, może rzeczywiście dałbyś się zabić tą łopatą.
        A może wierzysz w amerykańskie bajki, że powiedziałbyś mu odpowiednie słowo
        (może że je za mało warzyw) , a tamten odrzuciłby precz łopatę i
        powiedział "bądź mi bratem"
        A teraz pomyśl o Mol, która tu tak silnie reaguje na każdą krytykę, a w życiu
        jest nastawiona "pokojowo" i chce to załatwić tylko sama z sobą. Gdyby łyknęła
        twoją filozofię, że złość jest tylko w środku i trzeba ją negować (itp),
        to jak ona by się zachowała w opowiastce o tej łopacie... Odpowiedz mi po
        ludzku.....
        To skrajny przykład, ale pomyśl też trochę o tym jak ona teraz odbiera świat
        (nie jak powinna, tylko jak odbiera)
        Nie twierdzę, że nie masz nosa do ludzi, ale to jakie rozwiązania polecasz, to
        już religia? pranie mózgu?
        Dobre jest dla zdrowych ludzi, którzy mają jeszcze wiele miejsca w
        podświadomości, na chowanie w sobie frustracji spowodowanych tą taktyką.
        Pytam, bo sama jestem ciekawa, czy da się być ciągle takim "przebudzonym" i żyć
        w normalnym świecie, a nie żeby cię atakować, poprostu interesuje mnie ciąg
        dalszy takiej przygody
      • marenta Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 30.04.05, 19:55
        A już w ogóle idealnymi kandytami na twoich wyznawców są psychopatycy, którzy
        MUSZĄ powsciągiwać swoją chorą agresję, żeby jakoś egzystować z ludzmi. Myślę,
        że im bardziej zapamietale taki psychopata będzie walczył ze sobą i im lepsze
        bedzie efekty osiągał, to tym bardziej będzie czuł się wybrańcem i wierzył w
        swoją chorą teorię o tłumieniu w sobie agresji. Ciekawe byłoby również
        otoczenie ludzi słabszych, którzy gromadziliby się przy takim guru, możnaby
        powiedzieć, że mogliby nawet stworzyć niszową społeczność.
        najczęstszymi ofiarami napaści (na ulicy, mobbing, itd...) są ludzie, którzy
        wyglądają najbardziej bezbronnie. potwierdzone naukowo, chociaż oczywiste.
        nie jestem JUŻ zbłąkaną owieczką, idę na polowanie, Mskaiq, muszę poczuć zapach
        mięsa i smak krwi na ustach, muszę być najpierw grzesznikiem, żeby poczuć, że
        jestem winna i potrzebuję zbawienia.
      • marenta ... ... ... ? 30.04.05, 22:07
        Zbliżenie
        "Doktor od wariatów"
        ("Psych. i życie" Zimbardo, s.210, w.4)

        Czy komputer może pomóc ci w rozwiązywaniu twoich kłopotów osobistych?
        Przykładem jego zdolności terapeutycznych jest przedstawiona poniżej prawdziwa
        rozmowa pomiędzy "pacjentem" (jednym z autorów tej ksiązki) a "doktorem od
        wariatów", komputerem, ktory pracuje w laboratorium sztucznej inteligencji w
        Standford University. Pacjent pisze swoje odpowiedzi na dalekopisie, a chwilę
        później komputer-terapeuta odpowiada za pomocą dalekopisu lub ekranu wideoskopu.
        PACJENT: Hallo
        DOKTOR OD WARIATÓW: Jak się masz? Sformułuj proszę swój problem.
        P: Cały czas czuję się przygnębiony
        DOW: Powiedz mi coś więcej o tych odczuciach.
        P: Jestem po prostu nieszczęśliwy i potrzebuję twojej pommocy
        DOW: Czy sądzisz, że potrafię ci pomóc?
        P: Nie jestem pewny.
        DOW: Czy dlatego do mnie przyszedłeś, że jesteś niepewny?
        P: Myślę, że Cię nienawidzę.
        DOW: Być może wyobrażasz sobie, że nie lubimy się nawzajem.
        P: Ty jesteś tylko głupią maszyną.
        DOW: Czy komputery cię drażnią?
        P: Komputery i terapeuci drażnią mnie.
        DOW: Dlaczego wspominasz o komputerach?
        P: Ty wspomniałeś je pierwszy.
        DOW: My dystkutujemy o Tobie -nie o mnie.
        P: Czy ty jesteś terapeutą czy komputerem?
        DOW: Jak sądzisz, co maszyny mają wspólnego z twoim problemem?
        P: One są jego przyczyną.
        DOW: Czy pomyślałeś kiedykolwiek, że one być może nie są jego przyczyną?
        P: Nie.
        DOW: Czy mówisz "nie", tylko po to, ay zaprzeczać?
        P: Nie
        DOW: Wydaje się, że nie jesteś dzisiaj zbyt rozmowny.
        P: Nie mam ochoty mówić nic więcej.
        DOW: Czy naprawdę nie chcesz mówić więcej?
        P:Nie.
        DOW: Jesteś trochę negatywistyczny.
        P: Pewno, że jestem. Odchodzę.
        DOW: Czy sądzisz, że to jest normalne, że odchodzisz?
        źr. Dr. K. COlby



        • mlasskacz ` 30.04.05, 22:55
          • marenta Re: ` 30.04.05, 22:57
            no co?
      • marenta te a może ty z izolatki w więzieniu piszesz? 01.05.05, 17:27
        • illusiomatic Re: te a może ty z izolatki w więzieniu piszesz? 02.05.05, 12:37
          wezcie się za siebie, a nie na necie przesiadujecie.. tym nie pokonacie fobi :)
          • marenta Re: te a może ty z izolatki w więzieniu piszesz? 03.05.05, 13:13
            łopatą bym nie ruszyła
    • superszczur Podsumowując Twój problem: odczuwasz pogardę 28.04.05, 23:05
      dla zazdrosnych leni i nieudaczników a z drugiej strony gryziesz się, że nie umiesz tego jasno dać do zrozumienia? Czy chodzi o cos innego?
      • mol333 Re:PRZECZYTAŁAM WASZE POSTY- potrzebuję czas 29.04.05, 20:04
        Potrzebuję czasu na odpowiedzi. Dzisiaj nie dam rady. Mąż nie wie,że szukam pomocy na tym forum. Jutro rano odpiszę. Pozdrawiam wszystkich
        • lizavieta1 Re:PRZECZYTAŁAM WASZE POSTY- potrzebuję czas 30.04.05, 00:36
          depresja jest w tobie. To Twoja jest niska samoocena. zauwaz, ze piszesz za kogo
          jestes uwazana i co masz. to istnieje na zewnatrz - w dodatku jest wzgledne. co
          to jest komfortowe mieszkanie - 200 metrów kw. znajdziemy takich co maja chalupy
          500 m.kw. i wieksze i co wtedy??? dzieciak moze nie wszystkim wydawac sie ladny.
          z twojej wypowiedzi wynika, ze ogladasz siebie oczyma ludzi i tak siebie
          oceniasz. Czy wydaje ci sie, ze twoj stan posiadania, atrakcyjnosc,rodzina
          powinny z urzedu spowodowac stan pewnosci siebie i szczesliwosci? widzialam paru
          ludzi chorych na depresje, uwierz mi byly tam piekne, bogate kobiety i biedne,
          zaniedbane itp depresja to brak milosci i czulosci wobec samej siebie. poza tym
          bardzo czesto mierzenie siebie takimi miarami, zwlaszcza u tzw ludzi sukcesu.
          pewne obszary emocjonalne sa zaniedbane, nie zatroszczono sie o nie w
          odpowiednim czasie, stad Twoje problemy.
          Wielu ludzi majacych kolpoty z porozumieniem sie z ludzmi, w ogole nawet nie
          przynaje sie przed samym soba do problemu, a kiedy go zauwazy wini ludzi, system
          polityczny, mentalnosc Polakow, zazdrosc o urode, kariere, pieniadze itp Ale
          sama mowisz, ze kiedys bylas szczesliwa. Ludzie byli inni? Nalge swiat sie zmienil?
          Piszesz jacy oni sa beznadziejni, jednoczesnie wymieniasz swoje zalety. Jakbys
          chciala sie wyroznic z tej masy, troche jako ofiara, ale bardziej jako ktos
          lepszy. ludzie nie sa nigdy jednoznacznie czarni lub biali. do konca zli lub do
          konca dobrzy.to nei ty prowokujesz agresje tylko ona jest w nich z jakichs
          powodow. tak samo to nie oni powoduja twoje zle samopoczucie, ale ono jest w tobie.
          • zlikwidowany Re:PRZECZYTAŁAM WASZE POSTY- potrzebuję czas 30.04.05, 00:55
            niska samoocena, wysoka samoocena, jedna swolocz, bo ciagle ocena. czlowiek to
            nie rzecz ktora sie wycenia. trzeba sie akceptowac takim jakim jest, a nie takim
            jakim uwaza ze powinno sie byc. nie wolno czerpac akceptacji siebie z tego czy
            sie pewne przymioty posiada czy nie. akceptacja siebie musi byc bezwarunkowa.
            inaczej fobia spoleczna i lęk ze ktos zobaczy ze sie jest innym niz byc sie powinno.
          • mol333 Re:PRZECZYTAŁAM WASZE POSTY- potrzebuję czas 30.04.05, 12:47
            Witaj LIZAVIETO!
            Pozwól, że odniosę się do Twojego postu etapami, krok po kroku żeby czegoś nie przegapić.
            Napisałaś, że depresja jest we mnie sugerując jeżeli dobrze zrozumiałam, że jej obecność spowodowana jest niską samooceną. Z pewnością masz rację co do tego stwierdzenia. Zgadzam się też, że kryteria będące dotąd miernikiem mojej wartości w moich oczach mają charakter względny oraz przemijający i ja zdaję sobie z tego sprawę. Dla mnie nie jest aż tak ważne to ile i co mam oraz na jak długo ale to jak na to patrzą inni, ponieważ mam cały czas przekonanie, że właśnie to jest przyczyną braku akceptacji mojej osoby przez otoczenie. I tu nie chodzi nawet o brak akceptacji bo to zjawisko nie nie stanowi dla mnie jakby bezpośredniego zagrożenia ale o agesję. Ktoś zadał pytanie " Czy Cię na okrągło biją?" Jak na razie od nikogo nie dostałam powiedzmy fizycznie, chodzi mi bardziej o sferę psychiczną. Podam parę przykładów:
            1 - parę razy zamknięto mi przed nosem w sposób ostentacyjny drzwi od windy lub klatki schodowej,
            2 - parę razy wyjęto chyba ze zsypu pampersy mojego dziecka i podrzucono mi je na wycieraczkę,
            3 - na nowiutkie drzwi po zakończeniu remontu naklejono butaprenem kartkę z napisem: za czyją kasę robicie remont dorobkiewicze? lub Proszę sprzątać klatkę i windę po sobie.( Nadmienię, że każdego dnia była sprzątana i winda i piętro)
            4 - tupanie, walenie piłką w podłogę, ciężkimi narzędziami w kaloryfery w kilku pomieszczeniach jednocześnie o godź. 21:45. Kiedy mąż poszedł z interwencją usłyszał, że oni musieli znosić 6 miesięcy remontu.
            5 - nie wspomnę o protekcjonalnych pozach, minach i uwagach mających mniej więcej uświadomić mi jaka jestem malutka i nic nie warta. To wszystko w miejscu gdzie mieszkam i w miejscu zamieszkania moich rodziców. Muszę zaznaczyć, że kiedyś było inaczej chyba dlatego, że nie odbiegałam pod kątem "zamożności" od tych ludzi. Po każdej interwencji mojego męża(chodzi np. o poproszenie o spokój)jest jeszcze gorzej niż poprzednio. Wszyscy w bloku traktują nas jak powietrze lub przeszkodę. To nie jest wyłącznie mój punkt widzenia, zauważyły to osoby zaprzyjaźnione i członkowie rodziny.
            Wszystko to dolewa oliwy do ognia. Za każdym takim psychologicznym "walnięciem w łeb" czuję się jeszcze gorzej. Boję się wychodzić z domu. Na klatce kiedy jestem jeszcze sama już spinam się na wszelki wypadek z obawy o następny możliwy atak. Jestem tak zestresowana, że wszędzie węszę agresora. Idąc do siebie do pracy i będąc już na miejscu jestem czujna i spięta. Nie mogę normalnie pracować bo przeszywa mnie strach. Nie wiem jak się zmobilizować. W sytuacji kiedy powinnam coś powiedzieć, jakoś się wybronić szwankuje refleks i elokwencja. Nie ma szans na celną i ciętą ripostę. A tak bardzo chciałabym osiągnąć chociaż jeden maleńki sukces na tej płaszczyźnie. Zdaję sobie sprawę, że ludzie są różni nie wszyscy biali i nie wszyscy czarni ale martwi mnie, że tracę zdolność ich rozróżniania ze strachu. Jak to odwrócić? Wiem, że w tym co piszę jest wiele sprzeczności, jest ich wiele we mnie i chciałabym to wszystko uporządkować. Dlatego weszłam na to forum. Z nadzieją, że ktoś mi w tym pomoże.

            Myślę, że MARENTA miała dobry pomysł ze spotkaniem ludzi o podobnych problemach chociaż nie jestem z Lublina. Ja mam przed oczami obraz swojej osoby zniekształcony poprzez strach. Nikt z rodziny ani ze znajomych nie wie jaki mam problem i nie może przez tą nieświadomość pomódz mi go naprostować. Pozdrawiam
          • mol333 Re:PRZECZYTAŁAM WASZE POSTY- potrzebuję czas 30.04.05, 12:47
            Witaj LIZAVIETO!
            Pozwól, że odniosę się do Twojego postu etapami, krok po kroku żeby czegoś nie przegapić.
            Napisałaś, że depresja jest we mnie sugerując jeżeli dobrze zrozumiałam, że jej obecność spowodowana jest niską samooceną. Z pewnością masz rację co do tego stwierdzenia. Zgadzam się też, że kryteria będące dotąd miernikiem mojej wartości w moich oczach mają charakter względny oraz przemijający i ja zdaję sobie z tego sprawę. Dla mnie nie jest aż tak ważne to ile i co mam oraz na jak długo ale to jak na to patrzą inni, ponieważ mam cały czas przekonanie, że właśnie to jest przyczyną braku akceptacji mojej osoby przez otoczenie. I tu nie chodzi nawet o brak akceptacji bo to zjawisko nie nie stanowi dla mnie jakby bezpośredniego zagrożenia ale o agesję. Ktoś zadał pytanie " Czy Cię na okrągło biją?" Jak na razie od nikogo nie dostałam powiedzmy fizycznie, chodzi mi bardziej o sferę psychiczną. Podam parę przykładów:
            1 - parę razy zamknięto mi przed nosem w sposób ostentacyjny drzwi od windy lub klatki schodowej,
            2 - parę razy wyjęto chyba ze zsypu pampersy mojego dziecka i podrzucono mi je na wycieraczkę,
            3 - na nowiutkie drzwi po zakończeniu remontu naklejono butaprenem kartkę z napisem: za czyją kasę robicie remont dorobkiewicze? lub Proszę sprzątać klatkę i windę po sobie.( Nadmienię, że każdego dnia była sprzątana i winda i piętro)
            4 - tupanie, walenie piłką w podłogę, ciężkimi narzędziami w kaloryfery w kilku pomieszczeniach jednocześnie o godź. 21:45. Kiedy mąż poszedł z interwencją usłyszał, że oni musieli znosić 6 miesięcy remontu.
            5 - nie wspomnę o protekcjonalnych pozach, minach i uwagach mających mniej więcej uświadomić mi jaka jestem malutka i nic nie warta. To wszystko w miejscu gdzie mieszkam i w miejscu zamieszkania moich rodziców. Muszę zaznaczyć, że kiedyś było inaczej chyba dlatego, że nie odbiegałam pod kątem "zamożności" od tych ludzi. Po każdej interwencji mojego męża(chodzi np. o poproszenie o spokój)jest jeszcze gorzej niż poprzednio. Wszyscy w bloku traktują nas jak powietrze lub przeszkodę. To nie jest wyłącznie mój punkt widzenia, zauważyły to osoby zaprzyjaźnione i członkowie rodziny.
            Wszystko to dolewa oliwy do ognia. Za każdym takim psychologicznym "walnięciem w łeb" czuję się jeszcze gorzej. Boję się wychodzić z domu. Na klatce kiedy jestem jeszcze sama już spinam się na wszelki wypadek z obawy o następny możliwy atak. Jestem tak zestresowana, że wszędzie węszę agresora. Idąc do siebie do pracy i będąc już na miejscu jestem czujna i spięta. Nie mogę normalnie pracować bo przeszywa mnie strach. Nie wiem jak się zmobilizować. W sytuacji kiedy powinnam coś powiedzieć, jakoś się wybronić szwankuje refleks i elokwencja. Nie ma szans na celną i ciętą ripostę. A tak bardzo chciałabym osiągnąć chociaż jeden maleńki sukces na tej płaszczyźnie. Zdaję sobie sprawę, że ludzie są różni nie wszyscy biali i nie wszyscy czarni ale martwi mnie, że tracę zdolność ich rozróżniania ze strachu. Jak to odwrócić? Wiem, że w tym co piszę jest wiele sprzeczności, jest ich wiele we mnie i chciałabym to wszystko uporządkować. Dlatego weszłam na to forum. Z nadzieją, że ktoś mi w tym pomoże.

            Myślę, że MARENTA miała dobry pomysł ze spotkaniem ludzi o podobnych problemach chociaż nie jestem z Lublina. Ja mam przed oczami obraz swojej osoby zniekształcony poprzez strach. Nikt z rodziny ani ze znajomych nie wie jaki mam problem i nie może przez tą nieświadomość pomódz mi go naprostować. Pozdrawiam
            • aneta10ta Re:PRZECZYTAŁAM WASZE POSTY- potrzebuję czas 30.04.05, 13:21
              Z Twojego elaboratu płynie banalny w swej oczywistości wniosek: prezentujesz
              się otoczeniu jako nadęte, nowobogackie prufro. Gdy się taką widzi, to ręce
              same poszukują po kieszeniach szpilki.
              Aneta
              • zlikwidowany Re:PRZECZYTAŁAM WASZE POSTY- potrzebuję czas 30.04.05, 13:24
                >Gdy się taką widzi, to ręce same poszukują po kieszeniach szpilki.

                w ostatecznosci moga byc te na nogach, no chyba ze sie preferuje glany.
                • aneta10ta Re:PRZECZYTAŁAM WASZE POSTY- potrzebuję czas 30.04.05, 13:34
                  zlikwidowany napisał:

                  > >Gdy się taką widzi, to ręce same poszukują po kieszeniach szpilki.
                  >
                  > w ostatecznosci moga byc te na nogach,
                  Prufra bywają wielce gruboskórne, zatem jak najbardziej.
                  > no chyba ze sie preferuje glany.
                  Glanów i szpilek się używa w odmiennych uwarunkowaniach.
                  Aneta
                  • zlikwidowany Re:PRZECZYTAŁAM WASZE POSTY- potrzebuję czas 30.04.05, 13:37
                    > Glanów i szpilek się używa w odmiennych uwarunkowaniach

                    glany sa dobre do utwardzenia , szpili do spuszcenia pary
            • zlikwidowany Re:PRZECZYTAŁAM WASZE POSTY- potrzebuję czas 30.04.05, 13:22
              ludzie sa jacy sa, trafilas na ludzi malego ducha i teraz musisz jakos poradzic
              sobie i przejsc do działania, a nie zamykac sie zlękniona. biernosc pogarsza
              sprawe. takie rzeczy sie zdarzaja, nie ma co dramatyzowac. trzeba porozmawiac z
              sasiadami i okreslic warunki wspolzycia, bronic swoich praw i wyciagnac do nich
              reke na zgode. jesli ja odrzucaja i was olewaja to trudno, nie wszyscy musza
              cie akceptowac, i pamietaj ze tylko mierni ludzie chowaja urazy, skoro nie stac
              ich na dojrzalosc to ich sprawa. a mezowi powiedz o problemach. moze do
              psychologa pojdz.
            • lizavieta1 Re:PRZECZYTAŁAM WASZE POSTY- potrzebuję czas 30.04.05, 14:34
              droga mol!
              po prostu musisz zmienic miejsce zamieszkania, skoro nie macie klopotow
              finansowych, nie powinno to stanoiwic to problemu. musisz porozmawiac z mezem,
              przeciez on ma ten sam problem co Ty, tzn jemu tez dokuczaja. a tego typu
              zachowania mozesz po prostu przekazac policji, strazy miejskiej. wynajmij
              adwokata, niech ci poradzi, jak zrobic z tym porzadek. i wiej stamtad czym
              predzej, bo ktoregos dnia w zsypie wyladuje twoje dziecko albo ty.
              Poza tym widze, ze jestes ogarnieta obsesja cietej ripostry. Myslisz, ze to
              rozwiaze problemy. Caly czas podkreslasz swoje pogardliwe nastawienei do tych
              ludzi, ktorzy zamoznoscia Wam nie dorastaja do piet.
              Napisalas tez, ze kiedys wygadana tzn. dawalas tak, ze ludziom w piety szlo.
              Jest w Tobie pogarda wobec twojego otoczenia, nazywasz ich obszczymurkami.
              Ludzie potrafia wyczuc lekcewazenie czy pogarde, nawet jesli Ty probujesz ja
              ukryc. Mysle, ze sama nakrecilas spirale niecheci wobec ciebie. uznano cie za
              nadeta, arogancka, wyniosla babe i spoleczenstwo skrzyknelo sie, aby utrzec ci
              nosa.
              Oczekujesz nadal od nich sympatii, piszesz, ze mijaja cie jak powietrze. Jezeli
              bylas taka jaka bylas, a twoim idealem bylo przysrywanei ludziom, to nic
              dziwnego w tym, ze mijaja cie jak powietrze, a co bardziej agresywni odplacaja
              pieknym za nadobne.
              Czy Ty naprawde wierzysz w to, ze twoja lepsza sytuacja materialna powoduje
              niechec wobec ciebie i Twojej rodziny? Tlumaczysz to sobie tak, aby poczuc sie
              lepsza. W tym kraju dzis obok siebie zyja ludzie o roznym statusie materialnym,
              w rozny sposob go osiagneli, maja rozne pochodzenie i wyksztalcenie. Oczywiscie
              istnieje powszechnie zjawisko zawisci. Ale nie musisz okazywac ludziom pogardy,
              tak samo jak oni nie uprzykrzac Ci zycia. Ja rowniez stykalam w swoim zyciu z
              osobami o roznym poziomie wyksztalcenia, kultury osobistej w pracy czy w szkole,
              w sasiedztwie. Na moim osiedlu mieszkaja zarowno profesor uniwersytetu,
              wiceminister jak i zamozni biznesmeni z wyksztalceniem prawdopodobnie
              podstawowym. Pewnie nie kochaja sie nawzajem, ale poki co tez nie opluwaja i nie
              gardza soba otwarcie. W takich czasach zyjemy, rozne swiaty sie przenikaja. Z
              moich obserwacji wynika, ze odniesienie do innych ludzi decyduje o tym, czy
              bedziesz przynajmniej tolerowana w grupie, nie zawsze mozesz byc akceptowana.
              Obawiam sie, że jeśli nie zmienisz swojego nastawienia do ludzi, Twoj problem
              bedzie mial miejsce, tyle ze w nieco innej bardziej kulturalnej formie, takze wq
              srodowisku bardziej "na Twoim poziomie" - pewnie takiego okreslenia bys uzyla.
              A co do Twoich objawow o ktorych piszesz, to radze ci wizyte u lekarza i
              rozpoczecie rownolegle terapii farmakologicznej i psychologicznej. Jest dla mnie
              dosc dziwne, ze nie rozwiazujecie tego problemu razem z mezem.to do niego
              naturalnei, w pierwszej kolejnosci powinnas sie zwrocic. Mysle, ze warto abys
              popracowala nad swoim nastawieniem, bo z pewnoscia za chwile podobne problemy
              dotkna Twoje dziecko.
              • zlikwidowany Re:PRZECZYTAŁAM WASZE POSTY- potrzebuję czas 30.04.05, 14:49
                > droga mol!
                > po prostu musisz zmienic miejsce zamieszkania,

                ja mysle ze powinna wziasc pod uwage wyjazd z kraju i operacje plastyczna.


                > a tego typu zachowania mozesz po prostu przekazac policji, strazy miejskiej.

                donosik spodoba sie sasiadom

                > wynajmij
                > adwokata, niech ci poradzi, jak zrobic z tym porzadek. i wiej stamtad czym
                > predzej, bo ktoregos dnia w zsypie wyladuje twoje dziecko albo ty

                nie ma to jak fobiaki zaczna radzic nad rozwiazaniem problemu :-)

            • marenta Re:PRZECZYTAŁAM WASZE POSTY- potrzebuję czas 30.04.05, 16:21
              Ludzie dziobią Was, bo odstajecie. Zawsze będą takim zazdrościć.
              Jedyny zarzut pod waszym adresem jaki wypływa z tych Twoich przykładów to
              zazdrość o kasę. To jest Wasza "toksyczność" dla otoczenia. Możesz to zmienić
              albo nie. Nie chcesz zmienić, więc zaakceptuj, że będziesz za to obrywać. Jak
              mówi O.Bocheński "patrz na świat oczami przyrodnika".
              Tu nie ma nic, co powinno urażać Twoje poczucie własnej wartości. To jest tylko
              rękawica rzucona z ich strony. Możesz ją podjąc. Możesz również zabrać ją do
              domu i wyprać, a potem wyjść na klatkę i z przyjaznym uśmiechem oddać czystą
              właścicielowi. Możesz nie reagować, możesz zareagować na tym samym poziomie co
              oni, a możesz zachować się z inwencją, rozbroić ich jakoś, przechwycić te
              ciemne emocje i zabawić się nimi z humorem. Ważny jest dystans i zmiana
              nastawienia do problemu dlaczego oni tak się zachowują.
              Czasami, gdy w "związku" 2 ludzi jedna strona jest dużo słabsza niż druga, ale
              tej bardziej NIEZALEŻNEJ stronie zależy na trwaniu tego związku, to dla dobra
              tego układu warto odsłonić jakąś swoją słabość, żeby ten słabszy ktoś widział w
              nas drugiego człowieka, a nie monument.
              Drugi powód twojej "toksyczności" to twój obecny sposób bycia wśród ludzi.
              Wierzę Ci, że jesteś życzliwa, że nie zadzierasz nosa. Myślę, że dlatego tak
              podkreślasz tutaj co masz, że poprostu chcesz nas do siebie przekonać, żebyśmy
              wczuli się w Ciebie i całkowicie stanęli po Twojej stronie, że tak naprawdę
              przyczyna jest z zewnątrz. Ja to rozumiem. Ja też się tutaj "napinałam". Myślę,
              że wiem jak Cię ludzie odbierają. Gdy wychodzisz z klatki z sztywno podniesioną
              głową ale z wilgotnymi oczami, próbujesz nadrabiać miną, walczysz ze sobą samą
              i swoim lękiem a nie z NIMI. Znam to dobrze. Ludzie patrzą na Ciebie i
              myślą "patrzcie jak głowę zadziera, jaka dumna! uważa, że jest lepsza bo ma
              kasę, wygląd itd". Reagują na ten "brak kontaktu z Tobą". Znam to. Nikt nie
              dochodzi przyczyn, tylko sobie samym jesteśmy w stanie przyjrzeć się z
              życzliwością. Pomyśl co oni myślą, gdy widzą Twoje przesadzone zachowanie,
              przesadzone emocje. Błędne koło, ale teraz jest Twój ruch, Mol.
              Złagodniałam tutaj z wami, już nie drażni mnie tak ta piłka do kosza i wieszna
              tupanina stada dzieci sąsiadów, nic się nie zmieniło, sąsiedzi są tacy sami, to
              ja jestem trochę inna. Nie uwierzycie, co wyprawiają, ale po tym co powiedziała
              Mol, wiem, że nie zrobię już im tej awantury, którą planowałam od paru dni.
              Zareaguję po ludzku, jeszcze nie wiem jak. Pozdrawiam
    • lizavieta1 Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 30.04.05, 00:20
      "mam trudności z porozumieniem
      się z ludźmi-jestem komunikatywna"
      czy to nie jest autozaprzeczanie?
      • marenta Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 30.04.05, 00:30
        komunikatywna dla bliskich, trudności z porozumiewaniem - z obcymi
        • lizavieta1 Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 30.04.05, 00:37
          2 swiaty - bliscy -ten lepszy i tamci - ten gorszy, be.. Nadal brzmi to la mnei
          jak oksymoron.
          • zlikwidowany Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 30.04.05, 00:45
            mowa nerwicowa jest pelna sprzecznosci
    • lizavieta1 Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 30.04.05, 01:04
      tak prosciej: powinnas stawiac na inne wartosci. piszesz, ze mozesz byc dumna ze
      swojej urody. fajnie, ale tu moze ktos cie przebic i to po chamsku i co wtedy?
      zaszczuta popedzisz do domu. postaw na to, co lubisz, co cie cieszy i to wcale
      nei musi byc niesamowite. cos, co jest tylko twoje. nie musisz wiecznei
      podpasowywac sie pod kryteria innych. one sa plynne, zdradliwe. przyjda mlodsze
      i ladniejsze od ciebie, niestety, taka jest brutalna rzeczywistosc. trzeba umiec
      odnajdywac satysfakcje w najprostszych najbanalniejszych rzeczach, typu zabawna
      reklama w tv, wlasnorecznie ugotowana potrawa. masz malego synka.on na pewno
      kazdego dnia odkrywa nowy kawalek swiata, moze sa wieksze wyzwania, ale chodzi o
      to by moc sie cieszyc z takich drobiazgow.
      przestrzegam cie przed kryteriami, ktore przyjelas. widzialam kiedys matke mojej
      kolezanki, wymarzony zawod, kariera w usa, o jakiej wielu polakow tylko moze
      snic, majatek, sluzba, dzieci od przedszkola odnosily sukcesy, uroda oczywiscie
      tez.cieszyla sie tym wszystkim,ale to sa pozorne kryteria. wieloletnia
      depresja, powtarzane próby samobojcze, pograzenie we mgle na wiele lat, kiedy
      stracila dziecinstwo obydwojga swoich dzieci, ktore z tamtego czasu pamietaja
      tylko gosposie, ktore je przytulaly.to taki przykladz zycia wziety moze z nim
      sie szybciej zidentyfikujesz.
      a co do mnie. to paradoks, ze ktos mlodszy o wiele lat od ciebie ,mowi ci, ze
      wiele przeszedl:-))
      bylam w zyciu a paru skrajnych sytuacjach, mialam pare rzeczy, ktore Ty oceniasz
      jako cos z czego mozna byc dumna. imponujace wyniki w nauce, prestizowe studia,
      1-wsza praca, sukcesy, wyzwania, pochwaly.pokonanie silnej konkurencji,
      cieszylam sie zarobionymi przez siebie pieniedzmi i teego typu rzeczami. nie
      czuje sie z tym zwiazana. wrecz przeciwnie, identyfikuje sie z soba jaka jestem
      dzisiaj, krucha, emocjonalna, stawiam dzis na inne rzeczy tzn dopierto sie tego
      ucze, ale przekonalam sioe do innego toku rozumowania. i nie twierdze
      absolutnie, ze bezpieczenstwo finansowe, ambicje itp nei sa wazne. ale nie
      uwazam zeby bylo to skorelowane z moim szczesciem. tu o co innego chodzi.
    • koxi Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 01.05.05, 03:36
      Dobry wieczór Molu333! jak widać niejesteś sama w swoich "smutkach"
      wewnętrznych. Mam 28 lat, z jednej strony dopiero z drugiej już. Sama niewiem
      ale to nieważne. Niby wszystko jest super, mam chłopaka, wspaniałą pracę, parę
      osób bliskich ale NIC NIE JEST O.K. Bo w poniedziałek muszę iść do pracy i
      niebyłoby w tym nic strasznego że najpierw muszę wsiąść do zatłoczonego
      autobusu. Wiem że pewnie myślisz że jestem jakaś dziwna??? Być może jestem ale
      wiem że od jakiegoś czasu, 3,4 lat różne problemy zaczęły mnie przerastać.
      Zaczęłam się na maxa stresować i ten cholerny stres zaczął mnie niszczyć. A
      następnie przerodził się w jakiś lęk. Boj się czasem wsiąść do autobusu, metra,
      pociągu. Nie boję się konkretnych zdarzeń. Wiem że mój lęk jest irracjonalny
      ale niepotrafię go zwalczyć. Kiedyś byłam wygadana, energiczna a teraz
      przemykam się przez życie. Nie wyglądam jak Pamela Anderson albo lalka Barbie
      ale nie jestem też starą Harpią. Podobno jestem atrakcyjna. Może kiedyś,hihihi.
      Chociaż cały czas wydaje mi się że jestem najbrzydsza na świecie. Niejestem
      gruba ale jak widzę nawet dziewczynę przy kości to wydaje mi się że jest super
      a ja jestem beznadziejna. Wiem skąd się to wzięło we nie. Mam chorą mame , ma
      schizofrenie, przez całe dzieciństwo mi mówiła że jestem beznadziejna, brzydka,
      głupia, że jej życie zmarnowałam. Starałam się w to niewierzyć ale jest trudno,
      ona mi to wpoiła, wbiła i zagruntowała w mojej głowie. Wiem że to głupie ale
      dopiero jak zaczęłam z tym walczyć i wyprowadziłam się z domu rodzinnego to
      wtedy zamiast odżyć zaczął mnie pożerać stres i zaczęłam się bać. Bać tak
      prostych rzeczy i sytuacji, że aż wstyd je wymieniać, bo pomyślisz że jestem
      naprawdę nienormalna. Boże, myślę że jestem. Stres tak na mnie działa że
      dostaje gorączki, robi mi się słabo, trzęsą mi się ręcę, mam problem nawet z
      wysłowieniem się. to straszne ale bardziej mi przeszkadzają te objawy fizyczne
      niż psychiczne, chociaż one są źródłem. Byłam u jakiegoś psychologa który mi
      powiedział że to normalne, skoro przeszłam tak dzieciństwo ale wcale mi nie
      pomógł. Staram się nie bać ludzi i życia ale niejest to łatwe.
      To tyle, nie marudzę ci więcej bo jest późna godzina. Mój ukochany śpi a ja
      walczę z demonami z przeszłości. Pozdrawiam serdecznie.
      Podobno"co mnie nie zniszczy to mnie wzmocni"???????????????
    • illusiomatic Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 02.05.05, 12:58
      pieprzyć lęki aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
    • illusiomatic Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 03.05.05, 12:28
      wskazówki dla was na zwalczenie lęków :

      1. Lęk i występujące wraz z nim objawy somatyczne są nasiloną, ale normalną
      reakcją na stres.
      2. Umiarkowane reakcje lękowe nie są szkodliwe dla zdrowia.
      3. Nie powiększaj lęku przez wyobrażenia i fantazje.
      4. Nie trać poczucia rzeczywistości ; obserwuj i opowiadaj sobie w myślach, co
      rzeczywisćie dzieje się wokół Ciebie.
      5. Pozostań w danej sytuacji tak długo, aż lęk zacznie samoistnie przemijać.
      6. Obserwuj , jak Twój lęk zmniejsza się.
      7. Nie unikaj sytuacji, których się obawiasz.
      8. narażaj się świadomie na wszystkie sytuacje, które wywołują u ciebie lęk.
      9. Bądź dumny nawet z niewielkich sukcesów.
      10. W sytuacji wywołującej lęk staraj się zachować cierpliwość.
      • marenta Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 04.05.05, 13:37
        heh ile mi to "zwalczanie lęków" odbierało energii w życiu...:(
        chyba jednak lepiej poznać przyczyne lęków
        • illusiomatic Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 04.05.05, 13:40
          psychoterapia :)
          • marenta Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 04.05.05, 13:51
            lub terapia grupowa;)

            niniejszym chciałam serdecznie przeprosić _wszystkich_ którzy brali na siebie
            moją toksyczną energię
            pozdrawiam i dziękuję
            • illusiomatic Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 04.05.05, 13:53
              nie ma za co :) moze masz za duzo energii i musisz się jakos jej pozbyc? :P
    • illusiomatic Re: ZWALCZENIE FOBII SPOŁECZNEJ -czy jest na to s 04.05.05, 20:36
      ewentualnie jakieś sporty :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka