tylko_iluzja 30.06.05, 13:04 Dlaczego ja sie wszystkiego boje? Czuje sie tak samotna... Tak boje sie odrzucenia... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
euforyk Re: sama... 30.06.05, 13:29 zmagam sie z podobnymi problemami, i doszedłem do wniosku, że lęk przed odrzuceniem, bierze sie z nadwyżki oczekiwań. moj sposob to : a) uzmysłowić sobie wyraźnie, że nie wszyscy muszą mnie lubić, tak samo jak ja nie wszystkich lubie. do tego czasu sie bałem, dopoki za norme uwazalem, ze wszyscy musza mnie lubic, a skoro ktos mnie nie lubi, to jestem odrzucony. b) wogole nie zabiegac o to zeby ktos mnie polubil, bo to wynikało z kompleksów, i lęków przed odrzuceniem. c) zaakceptowac siebie jakims sie jest, i byc takim wsrod ludzi i z lęku przed odrzuceniem nie stronić przed nimi. polubia nie polubia, wsio ryba. ludu mnostwo, ktos polubi :-) d) dla bardziej zaawansowanych : rozsmakowac sie w jawnej wrogosci ludzi wobec siebie, ale nie na zasadzie, jestem zły niech swiat mnie nienawidzi, tylko przy pelnej akceptacji siebie lac na to, ze ktos czuje do mnie niechec( jesli sie krzywdy ludziom nierobi, to wrogosc jawna czuby tylko okazuja). i z czasem czlowiek coraz mniej zwraca uwage na opinie ludzi na swoj temat i sie od niej uwalnia. Odpowiedz Link Zgłoś
tylko_iluzja Re: sama... 30.06.05, 15:23 A czy probujesz te Twoje sposoby wprowadzac w zycie? Czy Ci to wogle wychodzi? Twe rady wydaja sie byc madre. Zawsze uwazam siebie za najgorsza, najglupsza i najbrzydsza. A jezeli ktos mi mowi inaczej, to stasznie sie denerwuje, bo uwazam sie sie nabija... Dostalam skierowanie do psychologa, ale nawet boje sie tam isc. Co ja mu powiem? bede siedziec tam jak ten kolek i sluchac? Bo chyba nie jestem gotowa o sobie gadac. Zreszta nie ma o czym... Odpowiedz Link Zgłoś
euforyk Re: sama... 30.06.05, 15:40 napisałem o tym co sprawiło, że sie pozbyłem lęku przed odrzuceniem, natomiast trudno to uznać za rady, bo wyjscie z lęku jest kwestia zrozumienia, i dlugo do mnie dochodziło zrozumienie najprostszych oczywistych kwestii. ale w koncu skoro oczywisty jest dla nas irracjonalny lęk, to normalność siłą rzeczy musi być trudniej przyswajalna. > Dostalam skierowanie do psychologa, ale nawet boje sie tam isc. Co ja mu powiem > ? bede siedziec tam jak ten kolek i sluchac? Bo chyba nie jestem gotowa o sobie > gadac. Zreszta nie ma o czym... nie jestes w tym odosobniona, sam milczałem 20 minut zanim slowo z siebie wykrztusiłem Odpowiedz Link Zgłoś
anatemka Re: sama... 30.06.05, 17:24 te sposoby są skuteczne, znam z autopsji, czasem tylko się czyję jak skrzyżowanie żółwia z jeżem. Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: sama... 30.06.05, 16:00 Twoj problem polega na tym ze nie lubisz i nie akceptujesz Siebie. Wtedy kiedy ktos mowi Ci ze nie jestes glupia, najgorsza czy naglupsza to nie wierzysz. Wtedy kiedy nie lubisz Siebie nie mozesz polubic nikogo z tad bierze Twoja samotnosc. Musisz polubic Siebie, uwierzyc ze nikt sie z Ciebie nie wysmiewa, po prostu jestes ladna, nie jestes najgorsza ani glupia. Mysle ze jest sens gadac o Sobie, nie odbieraj Sobie szansy zrozumienia co sie z Toba dzieje. Ty mozesz sie polubic, kiedy to nastapi polubisz caly swiat, ale musisz sie odwazyc i przelamac niechec do Siebie. My czesto widzimy w innych ludziach wrogow, ale tak naprawde to my sami jestesmy najwiekszymi wrogami samych siebie. Nie szanujemy sie, nie potrafimy sobie wybaczyc bledu, nie wierzymy ze jestesmy ladni itp. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
tylko_iluzja Re: sama... 30.06.05, 17:22 Dzięki za slowa otuchy. Masz racje, nie akceptuje siebie. A jak moze mnie ktos zaakceptowac skoro sama sie nie lubie. Staram sie myslec pozytywnie, ale po chwili zdaje sobie sprawe, ze ja przeciez udaje, bo wcale wesolo mi nie jest. Juz stracilam nadzieje, ze bedzie inaczej. Uwierzylam w to ze zostane taka na zawsze... Mam 22 lata, a nawet nigdy nie mialam chlopaka. To oczywiscie tylko moja wina :( Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: sama... 30.06.05, 18:38 Ten stan nie lubienia siebie mozna zmienic. Pojawiaja sie w nas uczucia, potrafia byc negtywne i przeciwko nam. Zwykle ulegamy tym uczucom i wtedy zaczynamy nie lubic siebie. Masz jednak rozsadek, on nie moze akceptowac takich uczuc. Kiedy sie pojawia, odrzucaj takie uczucia. Jesli pojawi sie uczucie ze jestes do niczego to odpowiadaj mu ze to nie jest prawda, to samo z uroda, jestes ladna, nie akceptuj uczuc ktore sa przeciwko Tobie. Zaprzeczaj tak dlugo az to negatywne uczucie odejdzie. Moge Cie zapewnic ze ono odejdzie. To bedzie Twoje pierwsze zwyciestwo. Te uczucia negatywne o Tobie beda wracaly ale za kazdym razem zaprzeczaj im. Po pewnym czasie zaczniesz wierzyc ze jestes ladna, ze mozesz osiagnac wszystko, ze znajdziesz chlopaka. Piszesz ze to Twoja wina ze nie mialas chlopaka, to nieprawda. Nie moglas Go miec bo wierzylas i wierzysz nadal ze jest to niemozliwe. Powtarzaj Sobie ze bedziesz miala chlopaka az uwierzysz w to. Jesli nie wierzysz to Sama odrzucisz kazdego chlopaka, przypuszczam ze nie raz to Ci sie zdarzylo. Musisz uwierzyc ze jestes dostatecznie interesujaca aby przyciagnac takiego chlopaka ktory Ci sie podoba. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
tylko_iluzja Re: sama... 30.06.05, 23:08 Bardzo, bardzo dziekuje za te slowa. Musze w koncu zaczac z tym walczyc, a nie chowac glowe w piasek jak srus. Zycie mi ucieka. Wakacje to idealny czas na zmiany. Mam nadzieje, ze zdobede wystarczajaco duzo sily aby walczyc. Mam nadzieje... Cieple pozdrowionka dla wszystkich! Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 do mskaiq 01.07.05, 01:06 T+ t+ż m+ s+ę p+doba. Znaczy Twój tekst. Zauważyłam jednak, że jak ktoś na mnie narzeka to łatwiej w to mi uwierzyć niż w pochwały. ,Zyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: sama... 01.07.05, 11:58 > Zawsze uwazam siebie za najgorsza, najglupsza i najbrzydsza. A jezeli ktos mi m > owi inaczej, to stasznie sie denerwuje, bo uwazam sie sie nabija... Mam podobnie. Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 do o-ren_ishi :-)))))))))))))))) 03.07.05, 12:37 Ale my nie mamy racji w tym uważaniu. JESTEŚMY WSPANIAŁE!!!! Słyszysz????? Jesteś WSPANIAŁA. No!!!!!!! Podziwiam Cię, Żyrafa Jeśli mi nie wierzysz, napisz to Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 do euforyka 01.07.05, 01:00 +++++++++++>>to dla Ciebie za ten tekst. A ja dziś powiedziałam znajomej, (która bardzo lubię), że postąpiła wobec mnie trochę bezmyślnie co mogło się dla mnie żle skończyć (dobra, dobra, żle to nie znaczy tragicznie). Pomyślałam, że jak ją lubię, to tym bardziej sprawę trzeba wyjaśnić póki jest "gorąca". No i jest dobrze. Nie straciłam sympatii do niej ani ona do mnie. Przyznajesz mi plusa? Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
euforyk Re: do euforyka 01.07.05, 08:23 > Przyznajesz mi plusa? za to pytanie dostajesz minusa. koleżance sie postawiłaś, a mnie pytasz o akceptacje swojego czynu? :-))))))) postawiłaś sie bo chciałaś i już PS. z lęku przed odrzuceniem nie zabiegamy o pochwały i nie tłumaczymy sie ze swoich czynów. Odpowiedz Link Zgłoś
euforyk Re: do euforyka 01.07.05, 08:31 > PS. z lęku przed odrzuceniem nie zabiegamy o pochwały i nie tłumaczymy sie ze > swoich czynów. źle sie wyraziłem, lęk przed odrzuceniem powoduje zabieganie o pochwały i tłumaczenie sie ze swoich czynów. Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: do euforyka 01.07.05, 10:02 Nooo, to moje pytanie bez sensu jest. Dziękuję. Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: do euforyka 01.07.05, 10:01 Tego:> PS. z lęku przed odrzuceniem nie zabiegamy o pochwały i nie tłumaczymy sie ze swoich czynów.> Nie rozumiem. Jak nie zauważaja mnie jakby to czasem sama zwracam uwagę :ooo, zobaczcie, cos mi sie udało. A potem mi wstyd, ze tak o siebie zabiegam. Z tym tłumaczeniem się ze swoich czynów - tez nie rozumiem. To źle, czy dobrze, że się tłumaczę - lub nie tłumaczę. Mam mieszane uczucia. Już nie wiem jak ma być. Może to moje wygodnictwo. Ale jakaś wskazówka, która mogłabym potraktować jako pewnik - ułatwiłaby życie. Łatwiej nie zbaczać z TORÓW, niż z drogi na pustyni ;-) Pozdrawiam, Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
euforyk Re: do euforyka 01.07.05, 10:19 neurotycy sie tłumaczą ciągle, dlaczego cos powiedzieli, czy cos zrobili, bo chcą być zaakceptowani i boja sie odrzucenia. 1) TLUMACZYSZ COS, bo ktos prosi cie ze czegos nie rozumie, badz widzisz, ze ktos czegos nie rozumie, i to ok 2) TLUMACZYSZ SIE, z siebie, dlaczego cos robisz, myslisz, jak to sie mowi "przepraszasz, ze zyjesz" wyjaskrawiajac, i to nie jest ok, bo tlumaczenie sie wynika z nieakceptacji siebie i niepewnosci. jest powiedzenie "tylko winni sie tlumacza" a neurotyk ma poczucie winy irracjonalne. ----------- a jesli chodzi o zabieganie o pochwaly, to pytanie czy to jest zabieganie o akceptacje. zabiega sie wtedy kiedy samemu sie siebie nie akceptuje. niedobrze skoro ci wstyd. 1) pokazujesz swoje najlepsze strony i to jest ok 2) a jesli ci wstyd, to moze jednak o ta akceptacje zabiegasz, bo siebie nieakceptujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
euforyk Re: do euforyka 01.07.05, 10:30 tak sobie teraz pomyslalem z drugiej strony, ze moze wstyd moze dlatego, ze nam wpojono przez wychowanie ze chwalenie sie jest czyms zlym i trzeba byc skromnym, a przeciez nie ma nic zlego ze czlowiek cos osiagnal, jest z tego dumny i chce sie pochwalic. Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: do euforyka 01.07.05, 10:41 Dzięki, to co piszesz podoba mi się, pasuje mi. Wchodzę na te tory. Trochę NIEŚMIAŁO już po nich kroczyłam. Nawet przecież teraz jest taki zwyczaj, że pracodawca nie pisze opinii, tylko ja podpisuje. Trzeba sie "chwalić" samemu. Szkoda, że czasem to powioduje przechył w druga stronę, czyli przesadzanie, co potem w konfrontacji z rzeczywistościa może skończyć się boleśnie:-(. Ta wartość musi być rzeczywita, prawdziwa. Gorzej jak ktoś sam siebie nie umie albo BOI SIĘ docenić? Tak? Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
mistrz_czy_malgorzata Re: do euforyka 01.07.05, 12:15 he, zarozumialstwo nazwal erudycja. Odpowiedz Link Zgłoś
euforyk Re: do euforyka 01.07.05, 13:30 odnoszac do przykladu zyrafy : raczej erudycje ktos nieslusznie nazwał zarozumialstwem. Odpowiedz Link Zgłoś
mistrz_czy_malgorzata Re: nie, do euforyka 01.07.05, 13:44 euforyk napisał: > odnoszac do przykladu zyrafy : raczej erudycje ktos nieslusznie nazwał > zarozumialstwem. raczej ktos nieslusznie przypial do zyrafy. Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: do euforyka 01.07.05, 08:41 Mysle ze wyjasnic sprawe jest zawsze bardzo dobrze, czasem jednak zdarza mi sie ze jest to bardzo trudne, proba wyjasnienia potrafi antagonizowac sprawe do takiego stopnia ze mozna stracic, kolege czy przyjaciela. Bardzo czesto stoje przed takim wyborem. Kiedy wiem ze wyjasnienie spowoduje wiele problemow, nie wyjasniam. Zwykle czekam i albo sprawa sie wyjasnia sama i druga osoba rozumie ze postapila nie tak co automatycznie jest rozwiazaniem albo zapominam o problemie. Zwykle druga osoba nie przyzna Ci racji wtedy kiedy nie rozumie co zrobila zle. Zwrocenie uwagi drugiej osobie oznacza zwykle konfrontacje, jawna albo ukryta. Co nalezy robic w takim przpadku to nasz wybor, jest to wybor pomiedzy wybaczeniem drugiej osobie a mozliwoscia utraty znajomosci ktora jest wazna dla nas. Ja wybieram zawsze wybaczenie. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
euforyk Re: do euforyka 01.07.05, 09:00 panie mskaiq, zawsze lubie bronic asertywnosci, ktorej pan nie ceni, wiec pozwole sobie skomentowac mskaiq napisał: > Mysle ze wyjasnic sprawe jest zawsze bardzo dobrze, czasem jednak zdarza mi sie > > ze jest to bardzo trudne, proba wyjasnienia potrafi antagonizowac sprawe do > takiego stopnia ze mozna stracic, kolege czy przyjaciela. przekonanie ze od wyjasniania mozna stracic kogos, juz moze byc kierowane lękiem > Bardzo czesto stoje przed takim wyborem. Kiedy wiem ze wyjasnienie spowoduje > wiele problemow, nie wyjasniam. Zwykle czekam i albo sprawa sie wyjasnia sama i > > druga osoba rozumie ze postapila nie tak co automatycznie jest rozwiazaniem > albo zapominam o problemie. > Zwykle druga osoba nie przyzna Ci racji wtedy kiedy nie rozumie co zrobila zle. a może nie chcesz wyjasnienia sprawy tylko akceptacji? racje to sobie czlowiek sam przyznaje. > > Zwrocenie uwagi drugiej osobie..... nie chodzi o zwracanie uwagi, dla krytykanctwa, mowienie jestes taki a taki, tylko o dbanie o swe interesy i nie pozwalanie nikomu w nie ingerowac >... oznacza zwykle konfrontacje, jawna albo ukryta. > Co nalezy robic w takim przpadku to nasz wybor, jest to wybor pomiedzy > wybaczeniem drugiej osobie a mozliwoscia utraty znajomosci ktora jest wazna dla > > nas. > Ja wybieram zawsze wybaczenie. wybierasz lęk > Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: do euforyka 01.07.05, 10:17 Ja też wybieram wybaczenie, a konfliktowy , rózniący nas nie do przerobienia punkt omijam szerokim łukiem. Wychodze z założenia - że każdy z nas jest inny - i ma do tego prawo. Jasne, że są czyny bezprawne - ale czy sie nie za daleko zapędziłam? To nie o to chodzi. W wypadku tej znajomej - to było "macanie". Jest to świeża znajomość. Troszke chciałam zobaczyc jaka jest. Najlepiej wszak poznajemy sie w biedzie. Nie poczujesz smaku schabowego w cukierni. Tak? Pozdrawiam. Acha, wszystko jest dobrze z ta znajomą. No dobrze, troche się wyślizgała, żeby nie stracic w moich oczach. "Kupiłam" to. Warto mieć znajomą, warto nie czepiać się szczegółów. Dobrze myślę? Czy to nie wstyd pytac tak jak dziecko? Pozdrawiam, Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
drugi_biegun Re: sama... 03.07.05, 07:14 euforyk napisał: > > d) dla bardziej zaawansowanych : rozsmakowac sie w jawnej wrogosci ludzi wobec > siebie, ale nie na zasadzie, jestem zły niech swiat mnie nienawidzi, tylko przy > pelnej akceptacji siebie lac na to, ze ktos czuje do mnie niechec( jesli sie > krzywdy ludziom nierobi, to wrogosc jawna czuby tylko okazuja). i z czasem > czlowiek coraz mniej zwraca uwage na opinie ludzi na swoj temat i sie od niej > uwalnia. odpowiedz mi Euforyku "dla bardziej zaawansowanych" dlaczego "rozsmakowanie się w jawnej wrogości ludzi wobec siebie" ma pomóc w przezwyciężeniu w sobie poczucia odrzucenia przyczyniającego się do poczucia osamotnienia? czy w ten sposób ci "bardziej zaawansowani" nie wkraczająa na ścieżkę drugiego bieguna czyli wyalinowania się z "jawnej wrogości" na rzecz wrogości skrywanej,która przecież w niczym nie zmienia rzeczywistego wrogiego nastawienia ludzi do danej osoby? taka skrywana wrogość trwająca długotrwale może przecież przynieśsć skutki nie mniej tragiczne niż wrogośsć jawna. czym więc się delektować? świadomością, że jawna wrogość określa samego "czubka" jako czubka? i kto niby ma być uprawniony do takich klasyfikacji kto jest a kto nie jest takim czubem? no i kto wtedy powinien się poddać leczeniu? i jeszcze jedno chyba nie ma możliwości, aby NIKOMU nie uczynić krzywdy przez całe życie, więc wrogów jawnych czy skrytych nie da sięe uniknąć. Odpowiedz Link Zgłoś
euforyk Re: sama... 03.07.05, 09:02 > odpowiedz mi Euforyku "dla bardziej zaawansowanych" dlaczego "rozsmakowanie się > > w jawnej wrogości ludzi wobec siebie" ma pomóc w przezwyciężeniu w sobie > poczucia odrzucenia przyczyniającego się do poczucia osamotnienia? a) czy musze wiedzieć dlaczego? mi pomogło b) lęk przed odrzuceniem to lęk przed wrogością(rzeczywistą lub domniemaną), a lęk najlepiej sie pokonuje oswajając przedmiot tego lęku. > czy w ten sposób ci "bardziej zaawansowani" nie wkraczająa na ścieżkę drugiego > bieguna czyli wyalinowania się z "jawnej wrogości" na rzecz wrogości > skrywanej,która przecież w niczym nie zmienia rzeczywistego wrogiego > nastawienia ludzi do danej osoby? nie kumam o co ci chodzi tutaj wogóle taka skrywana wrogość trwająca długotrwale > może przecież przynieśsć skutki nie mniej tragiczne niż wrogośsć jawna. > czym więc się delektować? nie wiem czy w temacie, bo nie rozumiem o co ci chodzi, ale ja nie zachecalem do skrywania wrogosci, tylko sie z nia oswojenia, czyli czegos przeciwnego. > świadomością, że jawna wrogość określa samego "czubka" jako czubka? > i kto niby ma być uprawniony do takich klasyfikacji kto jest a kto nie jest > takim czubem? > no i kto wtedy powinien się poddać leczeniu? nie delektowac sie swiadomoscia ( zrozumialas mnie calkowicie naopak), tylko przyzwyczaic sie do nieprzychylnosci, wrogosci, a z czasem nabrania dystansu takiego, ze takie sytuacje uznac za nieistotne. uznac za czubka to uznac, ze agresor odpowiada za swoja agresje, a nie ja. jesli ktos demonstuje wrogosc i agresje, mimo ze tej osobie nic sie nie zrobilo, to jest czubem tak czy inaczej, nie panujacym nad swoimi emocjami > i jeszcze jedno > chyba nie ma możliwości, aby NIKOMU nie uczynić krzywdy przez całe życie, więc > wrogów jawnych czy skrytych nie da sięe uniknąć. ale czemu do mnie te pytanie kierujesz skoro wlasnie ja namawialem do zaakceptowania ludzkiej nieprzychylnosci? chyba naopak zrozumialas moj tekst :-) Odpowiedz Link Zgłoś
euforyk Re: sama... 03.07.05, 09:20 acha, tobie chyba chodiło o to, że propaguje postawe " jestem lepszy, i jestem ponad agresja i nie schylam sie do poziomu agresorow" a w srodku gotuje sie od agresji tak? no to by bylo dla mnie analogiczne z przykladem ktory zaznaczylem "jestem zly i niech swiat mnie nienawidzi", jak najbardziej niewskazanym ja mialem na mysli oswojenie agresjii zarowno swojej jak i cudzej, a "rozsmakowanie sie" to tak tylko napisalem, jako zaakceptowanie nieprzychylnosci wrogosci, jako jednego z elementow zycia, do ktorych tez mozna podejsc z usmiechem. Odpowiedz Link Zgłoś
drugi_biegun Re: sama... 03.07.05, 10:02 euforyk napisał: > acha, tobie chyba chodiło o to, że propaguje postawe " jestem lepszy ooo to tooo właśnie! > i jestem > ponad agresja i nie schylam sie do poziomu agresorow" oooo to właśnie! >a w srodku gotuje sie od > agresji tak? oooo to właśnie! rozbiłam na 3, bo to mogą być 3 różne jednak podejścia i różne skutki > > no to by bylo dla mnie analogiczne z przykladem ktory zaznaczylem "jestem zly i > niech swiat mnie nienawidzi", jak najbardziej niewskazanym to jeden z możzliwych efektów "wypracowania" w sobie tych trzech wyżej podejść > > ja mialem na mysli oswojenie agresjii zarowno swojej jak i cudzej, "oswojenie agresji" swojej wymaga jednak innych środków niż "oswojenie agresji" cudzej > a > "rozsmakowanie sie" to tak tylko napisalem, jako zaakceptowanie nieprzychylnosc > i > wrogosci, jako jednego z elementow zycia, do ktorych tez mozna podejsc z usmiec > hem. teraz to "rozsmakowanie" zrozumiałam właściwie tj. zgodnie z intencjami, które wywołało mój wewnętrzny bunt na tyle silny, abym napisała to co poprzednio napisałam. dzięki za wyjaśnienie Odpowiedz Link Zgłoś
euforyk Re: sama... 03.07.05, 11:16 na terapi grupowej na ktorej bylem omawialismy 4 postawy : a) uległa nie jestem OK inni sa OK czyli ciagle zabieganie a akceptacje, nieakceptowanie siebie i uleganie innym b) agresywna jestem OK inni nie sa OK uznawanie innych za wrogow lub nie majacych racji, i w ramach obrony reagowanie agresywne c) manipylacyjna nie jestem OK bo inni nie sa OK d) asertywna jestem OK i inni sa OK postawa docelowa, akceptuje sie siebie i dba sie o swoj interes, jednoczesnie akceptujac innych ------------------------ jest chyba jeszcze piata postawa lansowana przez mskaiq ( sadzac po czestotliwosci uzywania slowa "wybaczanie" u niego) jestem OK inni nie sa OK , ale ja im wybaczam( wersja agresywnej z odcieciem agresji) :-) Odpowiedz Link Zgłoś
drugi_biegun Re: sama... 03.07.05, 11:39 euforyk napisał: > jest chyba jeszcze piata postawa lansowana przez mskaiq ( sadzac po > czestotliwosci uzywania slowa "wybaczanie" u niego) > > jestem OK inni nie sa OK , ale ja im wybaczam( wersja agresywnej z odcieciem > agresji) :-) > jest w takim razie i postawa szósta-moja jestem OK inni są OK lub nie OK jeśsli inni sąa nie OK to pytam się-dlaczego? czy dlatego, że jaa jestem nie OK? jestem OK-to ci inni nie OK są moimi wrogami i to nie izulorycznymi, bo...historia mówi....itd. Odpowiedz Link Zgłoś
euforyk Re: sama... 03.07.05, 12:23 > jest w takim razie i postawa szósta-moja to nie jest odrebna postawa > jestem OK > inni są OK lub nie OK dwa czlony tworza postawe, chodzi tu o to jak postrzegasz siebie i innych mozna co najwyzej powiedziec ze rozne postawy sie w nas przeplataja. > jeśsli inni sąa nie OK to pytam się-dlaczego? > czy dlatego, że jaa jestem nie OK? > jestem OK-to ci inni nie OK są moimi wrogami i to nie izulorycznymi, > bo...historia mówi....itd. pytanie czy nie-Ok innych wynika z twojej postawy( interpretacji innych), czy rzeczywiscie ci szkodza. jesli ci szkodza to do czynienia mamy z tym o czym wczesniej gadalismy, sa ludzie agresywni, toksyczni, trzeba sie z tym oswoic nabrac dystansu, i dbac o swoj interes. w kazdym badz razie nie brac ich agresjii osobiscie do siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
drugi_biegun Re: sama... 03.07.05, 12:36 euforyk napisał: > > jest w takim razie i postawa szósta-moja > > to nie jest odrebna postawa jako jednostka chcę by moja postawa na pewnym poziomie była traktowana indywidualnie i to jest moje OK > > > jestem OK > > inni są OK lub nie OK > > dwa czlony tworza postawe, chodzi tu o to jak postrzegasz siebie i innych > mozna co najwyzej powiedziec ze rozne postawy sie w nas przeplataja. różzzne postawy, aaale już na innym poziomie relacji wzajemnych > > > jeśsli inni sąa nie OK to pytam się-dlaczego? > > czy dlatego, że jaa jestem nie OK? > > > jestem OK-to ci inni nie OK są moimi wrogami i to nie izulorycznymi, > > bo...historia mówi....itd. > > pytanie czy nie-Ok innych wynika z twojej postawy( interpretacji innych), czy > rzeczywiscie ci szkodza. a kto maa o tym decydować co mi szkodzi? czy tylko moja interpretacja? nie ma innych punktów odniesienia? jaakiś wzorców uniwersalnych dotyczących WSZYSTKICH? przecież są takowe i jeśli JA stwierdzę,że moja postawa OK jest relatywnie postawą nie OK dla innych, to....naadal trzymać się relatywizmu, bo relatywizm jest OK? > jesli ci szkodza to do czynienia mamy z tym o czym wczesniej gadalismy, sa > ludzie agresywni, toksyczni, trzeba sie z tym oswoic nabrac dystansu, i dbac o > swoj interes. w kazdym badz razie nie brac ich agresjii osobiscie do siebie. oswoić aż do zagłady mojego JA? naabrać dystaansu do zagłady innych takich jak JA? jak dbaćc o swój interes jeśli jakikolwiek "mój interes" jest postrzegaany jako moje nie OK? no i co wtedy mam uczynić z tego "dystansu" niebraniaa osobiście agresji do siebie? czekać? naa co? Odpowiedz Link Zgłoś
euforyk Re: sama... 03.07.05, 13:08 > > pytanie czy nie-Ok innych wynika z twojej postawy( interpretacji innych), > czy > > rzeczywiscie ci szkodza. > > a kto maa o tym decydować co mi szkodzi? ty decydujesz, pytanie czy na wstepie zakladasz ze ludzie sa nie-ok i przyjmujesz postawe obronna (a priori), czy zdarzylo ci sie spotkac kogos kto zrobil ci jawne swinstwo( empirycznie). > czy tylko moja interpretacja? w przypadku postawy chodzi o pierotne nastawienie do ludzi i siebie, i ono jest interpretacja pewnych zdarzen, ludzkich zachowan. > nie ma innych punktów odniesienia? > jaakiś wzorców uniwersalnych dotyczących WSZYSTKICH? > przecież są takowe > i jeśli JA stwierdzę,że moja postawa OK jest relatywnie postawą nie OK dla > innych, to....naadal trzymać się relatywizmu, bo relatywizm jest OK? rzecz w tym czy tak sadzisz. na agresywnej postawie, traci ten co ma taka postawe. bo wynika ona z lęku. czym innym oczywiscie jest sytuacja psychopaty, ktory wogole sie z ludzmi nie liczy, ale w przypadku ludzi z nerwica agresja wynika z "nadmiernego" liczenia sie z ludzmi i strachu przed nimi. > > jesli ci szkodza to do czynienia mamy z tym o czym wczesniej gadalismy, s > a > > ludzie agresywni, toksyczni, trzeba sie z tym oswoic nabrac dystansu, i d > bac o > > swoj interes. w kazdym badz razie nie brac ich agresjii osobiscie do sieb > ie. > > oswoić aż do zagłady mojego JA? > naabrać dystaansu do zagłady innych takich jak JA? > jak dbaćc o swój interes jeśli jakikolwiek "mój interes" jest postrzegaany jako > > moje nie OK? > no i co wtedy mam uczynić z tego "dystansu" niebraniaa osobiście agresji do > siebie? > czekać? > naa co? tak to mozemy rozmawiac do konca swiata, wiec chyba juz nie bede pisal. juz wczesniej odpowiedzialem na pytania, a ty widze, za kazdym bedziesz wywijac kota ogonem, nawet jesli wczesniej wywinelem go sam w tym samym kierunku:-) czy za kazdym postem mam pisac wszystko co pisalem wczesniej zebys nie miala watpliwosci? to coraz dluzsze beda te odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
drugi_biegun Re: sama... 03.07.05, 20:23 euforyk napisał: > tak to mozemy rozmawiac do konca swiata możemy rozmawiać inaczej jestem na wstępie ZAWSZE otwarta do dyskusji i PRAWIE zawsze przyjmuję postawęe otwartą-ja jestem OK i ty jesteś OK chyba że wcześniej,jeszcze zanim napiszę słowo,KTOŚ mnie,a raczej moje ego lub jego cząstkę, potraktował nie OK > > wiec chyba juz nie bede pisal. juz > wczesniej odpowiedzialem na pytania, a ty widze, za kazdym bedziesz wywijac kot > a > ogonem, nawet jesli wczesniej wywinelem go sam w tym samym kierunku:-) czy za > kazdym postem mam pisac wszystko co pisalem wczesniej zebys nie miala > watpliwosci? to coraz dluzsze beda te odpowiedzi. za każdym razem to nie,ale w istotnych kwestiach sięgających samego dna mojego ego to już raczej tak; tzn. muszę uzyskać całkowitą pewność, czy np. taki Euforyk traktuje mnie według zasady-ja jestem OK i drugi_biegun też jest OK Odpowiedz Link Zgłoś
shangri-la Re: sama... 01.07.05, 10:14 tylko_iluzja napisała: > Dlaczego ja sie wszystkiego boje? > Czuje sie tak samotna... > Tak boje sie odrzucenia... Mogłabym sie podpisać pod tym postem...Lęk przed odrzuceniem to koszmar mojego życia i najgorsze jest to, że z biegiem czasu, z każym kolejnym ODRZUCENIEM właśnie narasta...stan obecny-depresja, po raz kolejny pogłębiona z powodu kolejnego odrzucenia;((((( Piszecie bardzo madre i słuszne komentarze , ale nikt nie wspomina o sytuacji, kiedy ktoś nas pozornie zaakceptował, ba, pokochał podobno i nagle, bez żadnego powodu mówi...."precz z moich oczu!" Radzę sobie jakoś z odrzuceniem przez ludzi mi obcych, znajomych ,nawet tzw przyjaciół, którzy ostatnio mają mnie dosć, ale za nic w świecie nie mogę się pogodzić z odrzuceniem przez meżczyznę.Nie będzie ich więcej w moim życiu! Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Do shangri-la 01.07.05, 10:28 .ale za nic w świecie nie mogę się > pogodzić z odrzuceniem przez meżczyznę.Nie będzie ich więcej w moim życiu! Moja odpowiedź: A czy wiesz, że takie zdanie wypowiadają niektóre matki w obecności lub wręcz DO swoich młodych, "świeżych" jeszcze córek? Dziewczyna z takim "hakiem" zadanym przez kochającą, lecz troche bezmyślną mamą może mieć poważne kłopoty ze znalezieniem TEGO KOGOŚ. Tak? Pozdrawiam, Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Do shangri-la 01.07.05, 10:32 Jeśli nie masz córki, to mówisz to DO SIEBIE. Do NAJBLIŻSZEJ sobie osoby. Raczej ją mocno krzywdzisz. Tak? Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
shangri-la Re: Do shangri-la 01.07.05, 10:56 zyrafa46 napisała: > Jeśli nie masz córki, to mówisz to DO SIEBIE. Do NAJBLIŻSZEJ sobie osoby. > Raczej ją mocno krzywdzisz. Tak? > Żyrafa Na szczęście mam syna;) A co do tej 'najbliższej sobie osoby" to mam nijakie wątpliwości, bo ostatnimi czasy mam siebie totalnie dość! Po drugie, skrzywdziłabym "tą osobę" jeszcze bardziej pozwalając na na kolejne odrzucenie przez kolejnego dupka....tak więc precz z nimi! Odpowiedz Link Zgłoś
suchyxxx Re: Do shangri-la 01.07.05, 11:50 Problem poczucia wrogości innych osób wobec nas samych jest niestety wielki i powszechny.Sprubój znaleźć głębszą przyczynę twojego lęku przed ludźmi a napewno go pokonasz.Staraj spotykać się jak najczęściej ze znajomymi oraz uprawiać sport,bo to pomaga odprężyć się przed sytuacją stresową.Jest w Tobie wiele miłości i ciepła,więc wykorzystuj to a napewno będziesz miała wiele przyjaciół. Serdeczne pozdrowienia! hehehe żartowałem Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Do shangri-la 01.07.05, 11:56 to nie było do mnie. "Podsłuchałam". Nic nie rozumiem z tym żartem. O co chodzi? Te żyrafy mają takie małe móżdżki ;-(. Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
mistrz_czy_malgorzata Re: Do shangri-la 01.07.05, 12:25 sportowy seks zalatwi sprawe. Odpowiedz Link Zgłoś
suchyxxx Re: Do shangri-la 01.07.05, 12:25 Żyrafy może nie zawsze łapią żarty ale są miłe i mają poczucie humoru.Mój post był napisany w stylu wypowiedzi jednego użytkownika na tym forum zresztą bardzo mądrego użytkownika(moim zdaniem jest dobrym psychologiem albo czytał dużo literatury. Odpowiedz Link Zgłoś
suchyxxx Re: Do shangri-la 01.07.05, 12:28 No sportowy seks to jest to:) Jak widzę w filmach "erotycznych" jak te kobiety są walone przez godzinę i się śmieją do kamery i lubią ostry seks to się zastanawiam czy takie to chorują na nerwice albo depresje:P A jakie ciekawe scenariusze są:D Normalnie babka spotyka faceta w barze i pyta si czy obciągnąć mu loda,chociaż się oni nie znają to facet mówi "ok" heh Odpowiedz Link Zgłoś
mistrz_czy_malgorzata Re: Do shangri-la 01.07.05, 12:38 lepszy the end jak ja pocaluje w doope niz mialby znowu kopnac. Odpowiedz Link Zgłoś
mistrz_czy_malgorzata Re: Do shangri-la 01.07.05, 13:00 suchyxxx napisał: > Żyrafy może nie zawsze łapią żarty ale są miłe i mają poczucie humoru.Mój post > był napisany w stylu wypowiedzi jednego użytkownika na tym forum zresztą bardzo > mądrego użytkownika(moim zdaniem jest dobrym psychologiem albo czytał dużo > literatury. a moim zdaniem co najmniej kilka razy pismo swiete Odpowiedz Link Zgłoś
shangri-la Re: Do shangri-la 01.07.05, 12:42 suchyxxx napisał: > Problem poczucia wrogości innych osób wobec nas samych jest niestety wielki i > powszechny.Sprubój znaleźć głębszą przyczynę twojego lęku przed ludźmi a napewn > o > go pokonasz.Staraj spotykać się jak najczęściej ze znajomymi oraz uprawiać > sport,bo to pomaga odprężyć się przed sytuacją stresową.Jest w Tobie wiele > miłości i ciepła,więc wykorzystuj to a napewno będziesz miała wiele przyjaciół. > Serdeczne pozdrowienia! hehehe żartowałem Zauważyłam;)Żartowniś z Ciebie ostatnio.....widzę, że humorek Ci się poprawił....tylko pogratulować!:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
suchyxxx Re: Do shangri-la 01.07.05, 13:16 Bez leków jakoś tak weselej.I nareście czuj emocje i przeżywam że nie mogę doczekać się wakacji nad morzem a z lekami wogóle mi było to obojętne.Troch będzie mi trudno ze strachem ale psycholog pomoże.Miesiąc będę odstawiał leki najpierw 2 tygodnie na połówce a potem 2 tygodnie na ćwiartce i koniec tego dobrego:) Odpowiedz Link Zgłoś
shangri-la Re: Do shangri-la 01.07.05, 14:35 Świetnie!!!!!!! Cieszę sie bardzo!!:))))))))) Widzisz, czyli to trochę tak jak u mnie było.....po odstawieniu zaczełam się ODBIJAC.....baw sie dobrze nad morzem!!!!!!!!!:) Ja jutro jadę w góry1:) Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Do shangri-la 03.07.05, 13:40 A ja zostaję tu gdzie jetem i CIESZE SIE WASZĄ RADOŚCIĄ!!!!! :-)))))))))))) Żyrafa :-)))))) Życzę pogody (aury) i pogody ducha!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
wajla25 sama... 03.07.05, 00:53 Tylko_iluzjo czuję podobnie i mam podobnie. Czytam uważnie każdy post i napewno coś z tego wyniosę. Znam przyczynę tego dlaczego tak jest - ale to moja przyczyna. Może ktoś ma podobną? Moja podświadomość od małego dziecka słyszała, że jestem do niczego i tak to zapamiętała. Obecnie nie chce nic innego przyjąć do wiadomości pomimo usilnych starań. Mam jasność co do tego skąd i dlaczego takie zdanie o sobie ale to nic nie daje bo nie mogę tego zmienić. Pozdrawiam Was i cenię. Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: sama... 03.07.05, 13:51 Wajlo25, zobaczysz, że wszystko będzie dobrze. Zacznij od małych kroczków. Nie stawiaj sobie poprzeczek na wysopości czubka głowy. Jak ktoś nie ma siły podskakiwać to na początek poprzeczka z zapałki mu wystarczy. Byle poszło dobrze!!!! Wymuśl sobie co by mogło w Twoim przypadku stanowic taka zapałkę. Jak Ci sie uda, i jeszcze raz, i jeszcze raz, i ........ To w końcu zapomnisz, że TA zapałka istniała. Sięgnij po następną. Potem może przekroczenie ołówka Cię nie przerazi. Potem.......Pomyśl sobie o tym wszystkim wieczorem, przed samym snem. To będzie takie wspaniałe, zobaczysz. :-)))))))) Ja JUŻ to widzę!!!!! Pozdrówka, Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 NIE SAMA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 03.07.05, 14:32 No!!! Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 NIE tak koniecznie sama. :-)))))))))))) 03.07.05, 13:53 Nie piszcie tak, nie myślcie. Nie jesteśmy sami. Jesteśmy tu RAZEM. No!!!!!!!! Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: sama... 03.07.05, 14:16 Jak pokonac to uczucie i mysli ze jestes do niczego. Musisz udowadniac sobie ze tak nie jest. Zrob cos co uwazasz ze nie potrafisz. Zobaczysz ze zrobisz tylko musisz przelamac w Sobie niechec do zrobienia tego, ta niechec bedzie bardzo silna. Ja czesto powtarzam ze nalezy cwiczyc fizycznie, ze bardzo pomagaja spacery, bieg, rower, itp. Jest to potrzebne do przelamania tej niecheci w sobie. Szczegolnie trudno jest przelamac ta niechec pierwszy raz. Kiedy raz Ci sie to uda, bedzie coraz latwiej. Musisz Sobie udowadniac ze mozesz zrobic kazda rzecz ktora chcesz. Warto rowniez powtarzac sobie ze nie jestes do niczego. Powtarzajac to ciagle kiedy przychodzi uczucie ze jestes do niczego zaprzeczasz temu. Nie akceptujesz wtedy negatywnej mysli, akceptujesz Swoja pozytywna mysl. Zwykle po pewnym czasie ta negatywne mysli beda slably, wtedy wygralas. Staraj sie to robic zawsze kiedy negatywne mysli o Tobie przychodza do Ciebie. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: sama... 03.07.05, 14:31 A może taka mała, sprytna podpórka: Same mysli niedobre, natrętne sa bardzo MOCNE. Może taka pozytywna myśl, która za nic nie chce PRZY nas pozostac chwycic przy pomocy długopisu i papieru. Myslimy - znika. Patrzymy, patrzymy - jest, no ciągle jest!!!!! Druga praktyczna rada - lepiej zacząć od drobiazgów. Na czymś większym na początek można sie przewrócić. No, chyba, że "własne dziecko wpadnie pod kolaskę". Wtedy jakoś znajdują się siły by podnieść kolaskę. Nawet samemu (ej), bez pomocy!!!!! Pozdrawiam, Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Nie sama!!!!!!!!!! :-))))))))))))))))))))))))))))) 03.07.05, 14:35 I taki ma być temat!!!!!!!!!! Nie zmieniać!!!!!!!!! Bo powsadzam do minusów. Siebie też - za nieuwagę. Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
drugi_biegun Re: Nie sama!!!!!!!!!! :-)))))))))))))))))))))))) 03.07.05, 20:31 zyrafa46 napisała: > I taki ma być temat!!!!!!!!!! > Nie zmieniać!!!!!!!!! Bo powsadzam do minusów. Siebie też - za nieuwagę. > Żyrafa Żyrafo jeśli Ty nie sama to gdzie miejsce dla drugiego_bieguna? jeśsli Ty preferujesz plusy to mnie nie pozostaje nic innego jak zadowolić się minusami czyż nie tak traktują bieguny fizycy? Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Nie sama!!!!!!!!!! :-)))))))))))))))))))))))) 03.07.05, 21:19 zuwazyłam, że cos do mne piszesz, miło mi, ale mam tylko 15 min. dostep do kompa - na wszystko. Fizyke miałam hmmmm dużo lat temu!!!!! zartuję, nie jest tak źle ale lubie się skupic jak cos piszę a nie "odwalać". Ży. Odpowiedz Link Zgłoś
drugi_biegun Re: Nie sama!!!!!!!!!! :-)))))))))))))))))))))))) 03.07.05, 21:32 zyrafa46 napisała: > zuwazyłam, że cos do mne piszesz, miło mi, ale mam tylko 15 min. dostep do > kompa - na wszystko. 15 minut kwadrans akademicki chyba minął właśnie :) + i - to jednak nie tylko fizyka akademicka Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Nie sama!!!!!!!!!! :-)))))))))))))))))))))))) 04.07.05, 10:06 To nie prawda. Możemy obydwie iść w tym samym kierunku, czyli do plusów. Lubisz byc taka oryginalna? Lubisz mieć WŁASNY klub? Zauważ, że oprócz +ów i -ów istnieje jeszcze =. Stan stabilny - równowaga. Może taki klub założysz? No!!!!! Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
drugi_biegun Re: Nie sama!!!!!!!!!! :-)))))))))))))))))))))))) 04.07.05, 10:36 zyrafa46 napisała: > To nie prawda. Możemy obydwie iść w tym samym kierunku, czyli do plusów. oczywiście, że to jest całkiem możliwe nawet z uwzględnieniem -a zwłaszcza z uwzględnieniem-praw fizyki-tych od biegunów także :) >Lubisz > > byc taka oryginalna? Lubisz mieć WŁASNY klub? Zauważ, że oprócz +ów i -ów > istnieje jeszcze =. Stan stabilny - równowaga. Może taki klub założysz? No!!!!! > Żyrafa lubię mieć WŁASNE zdanie tak jak lubię mieć własne osobiste przedmioty ale klub własny? raczej otwarty dla wszystkich Żyraf z plusami, które wiedzą też cokolwiek o ich drugim biegunie popularnie uważaanych za minusy :) Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Nie sama!!!!!!!!!! :-)))))))))))))))))))))))) 04.07.05, 17:28 ...już przyleciałam. Czy nie zauważyłaś , moja kochana, że klub z minusami równiez istnieje? Ktoś mnie do tego sprowokował no to założyłam. Myślałam, że o tym wiesz. Nie wiem ,jak sie będzie nazywał Twój klub, ale myślę, że Żyrafa tam wstąpi. Załóż. Ojej, ledwo żyję, mrozik zdecydowanie zelżał. To tyle, czekam sobie teraz na otwarcie podwojów. Pozdro, Żyrafa +___________- obrazek narysowałam Odpowiedz Link Zgłoś