lęk a praca

28.07.05, 13:54
jak dajecie rade w pracy???? ja musialam zrezygnowac , mialam odpowiedzialne
stanowisko i ciagly kontakt z ludzmi . pod koniec juz nie potrafilam z nimi
rozmawiac ciagle sie dusilam, zawroty glowy itp. czy isstnieje wogole jakas
niestresujaca praca? napiszcie o sobie

pozdrawiam
    • orlando10 Re: lęk a praca 28.07.05, 13:58
      Ja pracuję w domu, więc nie mam problemu ze zwykłym stresem w pracy. Natomiast
      niekiedy gdy siadam do roboty, czuję lęk przed tym, że nie podołam, że nie
      wyrobię się na czas, ogrom pracy mnie przytłacza. Eeeee... ale chyba nie na
      temat piszę :-p
    • tarja30 Re: lęk a praca 28.07.05, 15:23
      vinxxx napisała:

      > jak dajecie rade w pracy???? ja musialam zrezygnowac , mialam odpowiedzialne
      > stanowisko i ciagly kontakt z ludzmi . pod koniec juz nie potrafilam z nimi
      > rozmawiac ciagle sie dusilam, zawroty glowy itp. czy isstnieje wogole jakas
      > niestresujaca praca? napiszcie o sobie
      >
      > pozdrawiam


      Mam ten sam problem,nie nadaje sie do pracy,lecze sie juz 10 lat a o rencie nie
      mam co marzyc bo ich gowno obchodzi ze tyle i tyle wydaje na leki,ze mam klika
      kartotek wola dac rente zdrowym co daja w lape.
      • libra72 Re: lęk a praca 28.07.05, 15:36
        przepraszam to z czego zyjecie bo ja mam ten sam problem..
        • tarja30 Re: lęk a praca 28.07.05, 18:04
          libra72 napisała:

          > przepraszam to z czego zyjecie bo ja mam ten sam problem..
          mąż pracuje bo jakie inne wyjście?jest ciężko ale co zrobić?Kto przyjmie mnie
          do pracy częściej bylabym na chorobowym bo nie dalabym rady wychodzic z domu a
          jak pisalam malo kogo to obchodzi mamy sobie radzic a ci co daja renty maja to
          za przeproszeniem w 4 literach nie interesuje ich za co kupimy leki,za co
          zaplacimy za terapie.
    • mogra1 Re: lęk a praca 28.07.05, 20:26
      Ja też mam ten problem. Od prawie 4 lat choruję. Raz jest lepiej raz gorzej.
      Też pracuję z klientami w Biurze Obsługi Klienta. Na początku to była tragedia.
      Dusiłam się, dławiłam, było mi słabo. Brałam seronil, potem Effectin a teraz
      seroxat. I chyba po tym ostatnim jest najlepiej. Często biorę zwolnienia bo są
      dni że nie daję rady wstać z łóżka. Krzywo się patrzą (dezorganizuję pracę)ale
      to firma państwowa i dopóki mnie sami nie wywalą to nie odejdę. Będę się
      trzymać rękami i nogami. Za zwolnienia zawsze mam po premii ale co zrobić? Też
      wolałabym siedzieć na rencie ale pewnie by nie przyznali. Teraz jak mnie w
      pracy "złapie" biorę od razu 10 mg cloranxenu i jakoś wytrzymuję do końca a jak
      nie to się zwalniam do domu. Innej rady nie ma.
      • xx13 Re: lęk a praca 29.07.05, 13:39
        Po studiach miałam pracowac w szkole, ale był to pierwszy rok kiedy wchodziła
        reforma- dostałam klasy gimnazjalne, a tu ani pomocy naukowych, z podrecznikamo
        problem, praca miała byc na 1,5 etatu i co, po pierwszej radzie pedagogicznej
        miałam takie ataki lęku, że po prostu zwiałam z tej szkoły. Perspektywa
        przesiadywania non stop nad ksiązkami, lęk że sobie nie poradzę i fizycznie i
        posychicznie (miałam dijeżdżać do innej miejscowości) rozwaliły mnie . Teraz
        nie pracuję zawodowo- w sezonie letnim prowadzimy z mężem działalność
        gospodarczą (mieszkam nad morzem) a w ciągu roku udzielam korków. Poza tym mąż
        pracuje.Nie wiem czy kiedykolwiek zdecydowałabym się na pracę w szkole. Stres
        chyba by mnie dopadł prędzej czy później
        • vinxxx Re: lęk a praca 29.07.05, 14:43
          ja jestem na l-4 . nie wroce do pracy , nie ma szans . bede sie starac o rente(SM)
          • mogra1 Re: lęk a praca 29.07.05, 22:46
            mam pytanie - czy mogę zadać je na priv ?
            • vinxxx Re: lęk a praca 30.07.05, 11:24
              mogra1 napisała:

              > mam pytanie - czy mogę zadać je na priv ?


              jasne
              albo vinxxx@gazeta.pl jak wolisz
    • spastykoojaca Re: lęk a praca 29.07.05, 15:55
      najpierw w ogole nie pracowalam, przerwalam naukę, tragedia, cale życie
      zmarnowalam
      ale teraz cos optymistycznego;P w koncu jakos zaczelo sie "ręcić" jeszcze przed
      podjęciem prob leczenia...bylo baaardzi źle, ale "kombinowalam" -
      najpierw znalazlam prace w nocy bez kontaktu z ludźmi - to był wypas! po 2
      latach wymiękłam, ale z innych przyczyn, niż lękowe - zdrowie "tradycyjne" mi
      siadło...
      potem pracowalam w biurze, ale znalazlam takie miejsce gdzie 99% czasu bylam
      sama
      potem zaczelam kombinowac i teraz tyram w domu - jakos idzie, ale wiadomo -
      kosztem (finansowym) rodziny
      w zasadzie zarabiam (tzn moglabym lub zarabiam w porywach) jak na moje
      wymagania (przykrojone do realiow - czytaj: skromne) dużo, ale i tu slowa do
      Orlando: lęk mi to często uniemożliwia - moim zdaniem to jak najbardziej na
      temat (chociaz nie w temacie: "jak sobie poradzić") mam identycznie, jak ty
      są dwie opce: albo mnie dopada potworny lęk i marnuję bezsennie czas (lepiej mi
      się pracuje w nocy), w momentach "polepszenia" natomiast dopada mnie
      hipersomnia - nazywam to polepszeniem, bo lęk przybiera postać latwiejszą do
      zniesienia - przesypiam wszystko, wstaję i znów konfrontacja z niezrealizowanym
      zadaniem tak mnie przytlacza że czuję potworne zmęczenie...i tak w kolko./
      ostatnio bralam efectin, w sumie pod względem lęku dopadającego podczas pracy
      (a raczej przed pracą - niewykonaną w związku z tym)
      teraz odstawilam, bo to byl jedyny jego korzystny efekt i to nieznacznie
      wyrażony. Agorafobii w ogole mi nie zniwelowal, mialam wahania nastroju, napady
      agresji i depresji itp itd
      co ciekawe - rzucilam go "desperacko" bez zmniejszania dawki 0- z dnia na dzień
      i ...zaskoczenie - czuję się dobrze
      fizycznie rzeczywiście coś się dzieje (zawroty glowy, "przerwy" w postrzeganiu
      zmyslowym (jakby co ulamek sekundy ktoś wylaczal prąd)ale psychicznie czuję się
      rewelacyjnie, ciekawe czemu (rzucilam efectin tydz temu, bralam podwojną dawkę)
      ale to wszystko jako ciekawostka
      a propos lęku i pracy to jeszcze wspomnę, że kombinuję teraz, coby nie brać
      jakiś lekow nootropowych z grupy zmniejszającej lęk i niepokoj, ale
      aktywizujących i zmniejszających patologiczną sennosć (w moim przypadku owa
      patologia to w porywach 24 godziny snu na dobę)
      z rad już kompletnie desperackich to najlepiej szukać takiego rozwiązania,
      ktore - jesli terapia nie daje efektow, a kasa MUSI być, rodzina wyrzyguje albo
      jej nie ma, albo nie starcza:
      najlepiej robić w domu - mniejszy kontakt z ludzmi, ograniczona potrzeba
      wychodzenia. nie bede pisala o ew zawodach, bo to już sprawa indywidualna
      powodzenia (wszystkim)!
      :)
      • krzysiek140273 Re: lęk a praca 29.07.05, 16:02
        Moja depresja rozpoczęła się jakiś rok termu. Przyszła nie wiadomo skąd i
        dlaczego...Z poczatku byłem, można tak powiedzieć, troszkę zdziwiony tym, że
        mnie to dopadło bo niby nie ma powodu. Mam dobrą pracę, szczęsliwą rodzine,
        żadnych większych kłopotów. Mniejsze pewnie, że są ale w ilościach i "cieżarze
        gatunkowym" tak jak u innych. A jednak się zdarzyło...
        Na razie jestem na etapie szukania pomocy. Idzie mi to jak po grudzie. Wiążę z
        tym ogromne nadzieje. Liczę na to, że ktoś mi pomorze w takim stopniu, że
        pozbede się "tego" w 100%. Ze będe taki jak przed "tym". I w obawie że nie
        każdy bedzie w stanie sprostać tej mojej nadziei stoję w miejscu i nic nie
        robię. Od czasu do czasu podejmuję jakieś nieśmiałe próby zrobienia czegoś z
        tym. Tym razem powiedziałem sobie , że naprawde muszę coś z tym zrobić.
        Dlaczego ? Z powodu mojej pracy.

        Od mniejwięcej roku, od momentu "złapania tego" stałem się w pracy swego
        rodzaju "warzywkiem" albo jak sam lubię siebie określać "wieszakiem na którym
        wisi krawat". Po prostu jak by mnie nie było, aż się dziwię, zę mój pracodawca
        jeszcze mi pensje płaci ! I to powiększa mój lęk. Jak stracę pracę to będzie
        już dno z którego się nie podniosę, wiem to na 100%. Jak sobie z tym poradzić ?

        Czasem zastanawiam się nad jedną, być może dość ważną rzeczą. Kiedyś moja praca
        dawała mi się wyżyć, dawała mi wręcz intelektualną rozrywkę. Była moją pasją.
        Od czasu kiedy stałem się w pracy "wieszakiem na krawat" zastanawiam się co
        jest powodem a co skutkiem...
        Czy stałem się "wieszakiem" bo mam depresję, czy mam depresję bo stałem
        się "wieszakiem".
        • mogra1 Re: lęk a praca 29.07.05, 22:43
          Tak ładnie to napisałeś................Aż smutno mi się zrobiło (okropnie) i
          płakać mi się chce..... Ja też czekam na to że będzie tak jak kiedyś, że będę
          na 100% zdrowa......Ale czy tak będzie? Czy pozostała tylko nadzieja na lepsze
          jutro?
    • mskaiq Re: lęk a praca 30.07.05, 01:43
      Nie ma pracy stresujacej, to my kreujemy stres w sobie. Budujemy strach, czesto
      zastanawiamy sie nad tym co powie zwierzchnik, koledzy, zastanawiamy sie czy to
      co robimy jest na takim poziomnie jak inni oczekuja, boimy sie
      odpowiedzialnosci, watpimy w siebie.
      Tak budujemy strach, kiedy on sie pojawia, wtedy rezygnujemy z pracy bo nie
      sposob pracowac z tym strachem.
      Przeszedlem przez to wszystko, jedynym rozwiazaniem bylo piokonanie tego
      strachu, mozna go pokonac.
      Zamiast zastanawiac sie nad tym co inni mysla o nas, trzeba pracowac. Nie mozna
      sie zastanawiac nad cudzymi opiniami. Wiele razy zle spojrzenie mojego
      kierownika odczytywalem jako negatywna ocene tego co zrobilem, prawie zawsze
      interpretacja byla nieprawdziwa.
      Nie raz popelnilem blad, kazdy blad potrafi prowadzic do silnego stresu, zalezy
      od nas, jesli oczekujemy zawsze najgorszego to stworzymy pieklo w sobie.
      Przestalem to robic, zaczalem pracowac nad tym aby popelniac mniej bledow,
      wierze ze nikt mnie nie wyrzuci z pracy, kiedy koncentrujemy sie na pracy wtedy
      rezultaty przychodza same. Nasze pozytywne naswtawienie buduje sukces, strach
      niszczy wszystko.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • azar21 Re: lęk a praca 30.07.05, 09:49
        mskaiq napisał:
        > Nie ma pracy stresujacej, to my kreujemy stres w sobie.

        Kazda praca, która nie jest polaczona z pasja, hobby jest stresujaca. Tylko
        jedni sa bardziej odporni, inni mniej.
        www.schudnij.com.pl/stres.html
        • danuski Re: lęk a praca 30.07.05, 13:29
          azar21 napisał:

          > mskaiq napisał:
          > > Nie ma pracy stresujacej, to my kreujemy stres w sobie.
          >
          > Kazda praca, która nie jest polaczona z pasja, hobby jest stresujaca. Tylko
          > jedni sa bardziej odporni, inni mniej.

          wykonywałam pracę, która bardzo lubiłam , choć czasami miałam jej dosyć
          jeśli ...terminy przyspieszały moje "normalne" mozliwości
          a stresowali mnie ....ludzie w pracy przede wszystkim, bo zwężenie czasu dla
          mnie zawsze wynikało z tego iż ktoś inny gdzies tam wziął tego czasu za dużo
          dla ssiebie lub szefostwo termin podawało z sufitu...a nad nimi ktoś tam
          jeszcze też miał sufit a nad tamtymi ktoś taam jeszcze...
          i tak powstaje piramida stresu czy może łańcuszek a najpewniej piramida
          opleciona łańcuchem czyich ambicji i potrzeb
          teraz nie pracuję...mam inne zajęcia, nie mniej ważne
          ale nawet będac na rencie nie wyobrażałam sobie bezproduktywnego siedzenia w
          domu
          renta dlaa depresantów?
          chcecie całe życie przeżyć w depresji?
          jakaaś okresowa...naa 1 rok...
          ale dłużej?
          moznaa przedłużyć do 3 lat, ale jeszcze dłużej tkwić w depresji?
          to już lepiej być "wieszakiem" użytecznym w pracy
        • danuski Re: lęk a praca 30.07.05, 13:35
          azar21 napisał:

          > mskaiq napisał:
          > > Nie ma pracy stresujacej, to my kreujemy stres w sobie.
          >
          > Kazda praca, która nie jest polaczona z pasja, hobby jest stresujaca. Tylko
          > jedni sa bardziej odporni, inni mniej.

          w pracy też stresuje mobing
          poddawano mnie mobingowi przez 5 lat
          strasznie stresujące
          bardziej niż sama praca
      • looserka Re: lęk a praca 30.07.05, 14:07
        mskaiq napisał:

        > Nie ma pracy stresujacej, to my kreujemy stres w sobie

        Patrzysz dość jednostronnie. Są zawody, które ze swej natury są stresogenne -
        wówczas do pracy właściwej i problemów z nią związanych dochodzi jeszcze praca
        nad eliminacją skutków stresu i budowaniem barier ochornnych przed nim.
      • danuski Re: lęk a praca 30.07.05, 14:25
        mskaiq napisał:

        > Nie ma pracy stresujacej, to my kreujemy stres w sobie.

        my kreujemy stres w ssobie , bo ktoś wcześsniej swój stres
        przetransformatorował na zewnątrz -do otoczenia

        masz rację Mskaiq jednak kiedy z takim uporem piszesz, aby temu stresowi w
        ssobie dać odpór, aby ten nasz stres z kolei nie przetransformatorował się -
        nawet bezwiednie-do naszego najblizszego otoczenia
        jesli tego nie potrafimy to...popadamy w depresje, aalbo jeszcze inne świństwa
        do jakich nasza psyche jest zdolna wytworzyć już bez naszej woli
        • spastykoojaca Re: lęk a praca 30.07.05, 21:36
          jezu, mam wrażenie (z calym szacunkiem i sympatią dla misiaq) że nie ma pojęcia
          o czy mówi...przede wszystkim w ostrym stanie nie stresuje praca, KRZYWE
          SPOJRZENIE SZEFA, KONKRETNE SYTUACJE...stresuje i wywoluje lęk każda
          konfrontacja z rzeczywistością zewnętrzną, calokształt, że się tak wyrażę,
          zewnętrzności.W TAKIM STANIE NIE MA ZNACZENIA CO KONKRETNIE SIĘ DZIEJE, LĘK
          JEST NIESPRECYZOWANY, ALE ZA TO PARALIŻUJĄCY...TO CO NA ZEWNĄTRZ WYFDAJE SIĘ
          ZBY GŁOŚNE, SKOMPLIKOWANE, NIE DO OGARNIĘCIA, PRZERAŻAJĄCE...WTEDY NEI MA
          MOŻLIWOŚCI RACJONALIZOWANIA LĘKU. nie ma i już.
          no.:)
          pozdrawiam
          aha ale to nie znaczy że tak jest non stop
          ja jednak popieram farmakoterapię
          • danuski Re: lęk a praca 30.07.05, 22:01
            spastykoojaca napisała:

            > aha ale to nie znaczy że tak jest non stop

            i całe w tym szczęście

            > ja jednak popieram farmakoterapię

            a ja uznaję jej potrzebę, bo jednak bez skutków ubocznych nijak się nie uda
            aale "skutki" nie korzystania z farmakologii nie są -niestety- uboczne
          • vinxxx Re: lęk a praca 30.07.05, 22:23
            zgadzam sie w 100%
          • vinxxx Re: lęk a praca 30.07.05, 22:25
            spastykoojaca napisała:

            > jezu, mam wrażenie (z calym szacunkiem i sympatią dla misiaq) że nie ma pojęcia
            >
            > o czy mówi...przede wszystkim w ostrym stanie nie stresuje praca, KRZYWE
            > SPOJRZENIE SZEFA, KONKRETNE SYTUACJE...stresuje i wywoluje lęk każda
            > konfrontacja z rzeczywistością zewnętrzną, calokształt, że się tak wyrażę,
            > zewnętrzności.W TAKIM STANIE NIE MA ZNACZENIA CO KONKRETNIE SIĘ DZIEJE, LĘK
            > JEST NIESPRECYZOWANY, ALE ZA TO PARALIŻUJĄCY...TO CO NA ZEWNĄTRZ WYFDAJE SIĘ
            > ZBY GŁOŚNE, SKOMPLIKOWANE, NIE DO OGARNIĘCIA, PRZERAŻAJĄCE...WTEDY NEI MA
            > MOŻLIWOŚCI RACJONALIZOWANIA LĘKU. nie ma i już.
            > no.:)
            > pozdrawiam
            > aha ale to nie znaczy że tak jest non stop
            > ja jednak popieram farmakoterapię



            z tym sie zgadzam w 10000000%
            • spastykoojaca Re: lęk a praca 02.08.05, 21:09
              ha! vinxx? zgadzasz się, powiadzasz, w 100%?...:0
              tia.

    • ac_emi Re: lęk a praca 30.07.05, 23:58
      dzisiaj chyba takiej nie ma,nie masz sie co łudzic
Pełna wersja