Dodaj do ulubionych

Pytania retoryczne....

01.11.05, 09:13
Słońce tak pięknie świeci, pogoda wymarzona do wędrówki, spaceru
przynajmniej..
Dlaczego jest mi tak strasznie smutno? Dlaczego nigdzie nie pójdę? Dlaczego
boję się wychodzić sama z domu i unikam takich okazji spotykania ludzi, jaką
daje dzisiejszy dzień? Dlaczego muszę szukać towarzystwa
anonimowych "nieudaczników" na tym forum, skoro mam tak wiele do ofiarowania
w realnym świecie? Dlaczego każdy mnie odrzuca i kpi z mojego neurotyzmu?
Dlaczego czuję się taka wyobcowana i nieszcześliwa? Dlaczego nie chce mi się
już żyć, chociaż taka piękna pogoda za oknem.....?
Obserwuj wątek
    • shangri-la c.d. 01.11.05, 09:32
      Za każdym razem otwieram drzwi do swojego domu i serca ludziom tego niegodnym;
      kłamliwym nieudacznikom i prymitywnym oszutom, którzy grając na moich uczuciach
      chytrze wkupują się moje łaski a ich jedynym celem jest podbudowanie własnego
      niepewnego EGO....Kiedy już poczują się pewni moich uczuć,świadomi swoich zalet,
      które dzieki mnie udało im się wreszcie dostrzec,odchodzą z sakramentalnym
      "zostańmy przyjaciółmi" na ustach, szydząc z moich neurotycznych potrzeb i
      wypominając mi moje wizyty u psychoterapeutów.
      Nie pytajcie , ile razy to przerabiałam....do znudzenia, ale wciąż boli i za
      każdym razem SIE DZIWIĘ.....cholera.
      • blue_a może pierwszy krok 01.11.05, 10:02

        do wyjścia z neurotyzmu to będzie...nienazywanie nigdy więcej ludzi, którzy tu
        piszą nieudacznikami.

        a drugi...zastanowić się, czemu przyciągasz właśnie takich ludzi. bo ja np. nie.

        • shangri-la Re: może pierwszy krok 01.11.05, 12:55
          blue_a napisała:

          >
          > do wyjścia z neurotyzmu to będzie...nienazywanie nigdy więcej ludzi, którzy
          tu
          > piszą nieudacznikami.
          >
          > a drugi...zastanowić się, czemu przyciągasz właśnie takich ludzi. bo ja np.
          nie
          > .
          >
          Przepraszam, jeśli kogokolwiek uraziłam, poniewaz nie było to moją
          intencją...zwaracam też uwagę, że słowo "nieudacznicy" opatrzyłam cydzysłowem a
          ponad to użyłam je w nawiązaniu do mojej tutaj wczorajszej dyskusji , gdzie
          jeden z forumowiczów sam przyznał, że nie ma tu innych ludzi
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=25454759&a=31278050
          Dlaczego przyciągam skrzywionych psychicznie życiowych popapranców, którzy przy
          mnie odzyskują wiarę w siebie, co skutkuje odstawieniem mnie do lamusa, po
          zauważeniu pierwszych objawów powyższej?
          Moja koleżanka, psycholog kliniczny stwierdziła kiedyś, że mam naturę Matki
          Teresy, co w kontekście neurotyzmu jest całkiem uzasadnione , ze względu na
          fakt kompensacji braku miłości nadopiekuńczością i chęcią niesienia pomocy
          innym.
          Dlaczego tylko po każdym takim epizodzie, czuję się wykorzystana i oszukana?
          Powiesz zapewne, że moje uczucia nie były szczere i obliczone na efekt, mniej
          lub bardziej podświadomie....i zgodzę sie z Tobą.
          Ale powiedz mi proszę, kto na świecie inwestuje , nie oczekując w mniej lub
          bardziej sprecyzowanej przyszłości profitów? A mniej "ekonomicznie", kto
          pozwala sobie na odbieranie ok 20 czułych sms-ów dziennie i prowadzenie
          codziennych , godzinnych często rozmów telefonicznych, nie utwierdzając się w
          przekonaniu, że jesteśmy dla tej drugiej osoby kimś WAZNYM, niezastąpionym i
          bliskim?
          • blue_a hmm.. 01.11.05, 13:25

            kilka myśli:

            Matka Teresa nie była sfrustrowana prowadząc takie (godne podziwu) a nie inne
            życie, Ty jesteś, zatem pora dokonać KONIECZNYCH zmian

            tu są nie tylko szukający pomocy, ale także tacy, którzy chcą ją dać (mało ich,
            ale są)

            postaraj się nie etykietkować siebie per "nieudacznik", bo to ogranicza i nie
            daje możliwości zmiany

            z rad koleżanki-psycholog KORZYSTAJ :) bo widzę, że mądrze mówi

            dobra, to teraz moja rada: postaraj się otoczyć taką miłością samą siebie, jak
            otaczasz innych, DOWARTOŚCIUJ siebie (analogicznie), zwróć uwagę na siebie,
            zajmij się sobą

            wiesz? dla mnie zwykle interesujący są ludzie, którzy coś czytają. bo oni
            kierują się na siebie (chodzi mi o samą sytuację czytania) działa chyba
            mechanizm przekory, że chciałby się ich od tej czynności oderwać ;)

            nie inwestuj w innych, ale w siebie
            to się opłaca, serio :)

            końcówki nie zrozumiałam - Ty jesteś wysyłającą te znaczne ilości esemesów (za
            dużo :) czy adresatką (to miłe ;)?

            • shangri-la Re: hmm.. 01.11.05, 15:15
              Czy są tutaj ludzie pomocni? Cóż, tylko laik, wchodzący po raz pierwszy na
              forum, oczekuje gotowych recept...
              Ja , podobnie jak kilka miesiecy temu w stanie głębokiej depresji, wchodzę , aby
              się przede wszytkim WYGADAĆ, podzielić swoimi przeżyciami wewnętrznymi , bo
              sądzę, że może to przeczytać ktoś, czujacy podobnie a wówczas nie poczuje się
              tak wyobcowany i INNY , jak ja niejednokrotnie się czułam...
              Czasem sama wymiana zdań, nawet najbardziej banalnych pomaga , zajmuje czas i
              umysł, pozwala zapomnieć o koszmarnym czterodniowym weekendzie ( już dwa wolne
              dni to dla mnie przykry czas).
              W wątku poswięconym neurotyżmie przestrzegałam już forumowicza, aby nie nazywał
              się "nieudacznikiem", ale sama wiesz B., że to tak naprawdę nic nie
              znaczy...ujemny bilans życia emocjonalnego, pozostaje UJEMNYM bez względu na
              naszą opinię.
              Mówicie o braku wybaczenia, lekturze, miłości siebie..........
              Nie ma we mnie M. tej depresyjnej nienawiści , jaka żywiłam kilka miesiecy
              temu....to zupełnie inne sytuacje ale PRZEGRANA ZWANA ODRZUCENIEM ta sama.
              I zapewniam Cię B., że pomimo mojej frustracji nie należę do kobiet zaniedbanych
              lub wielbicielek telenowel, traktujących książki , jak meble do odkurzania.
              Poświęcam swojemu rozwijowi jak i wyglądowi dość czasu , aby nie czuć się zerem
              wsród rówieśniczek.:)
              Wiesz jednak dobrze, że oani zabiegi kosmetyczne , ani też korzystanie z dóbr
              kultury nie zastąpi człowiekowi braku poczucia bezpieczeństwa, braku akceptacji,
              braku MIŁOŚCI.
              P.S. Do Blue....sms-y i rozmowy telefoniczne o czas przeszły i to ja byłam ich
              adresatką a posłużyły mi jako przykład pozornego "zainteresowania" jakiego byłam
              przedmiotem( a przynajmniej tak mi się wydawało).
              Piszesz , że "to miłe"....owszem, ale tylko tak długo jak je dostajesz...........
              • blue_a uśmiecham się do Ciebie 01.11.05, 16:51

                nie pomyślałam o Tobie w kontekście telenowel, ani przez chwilę
                jeśli Tobie to pomoże, w moim życiu teraz też nie ma MIŁOŚCI w takim pojęciu,
                o jakim piszesz (chodzi o Bliskiego Człowieka, prawda?)

                zauważyłam też od dnia zmiany czasu na zimowy, że może być mi trudno znieść
                krótsze dni, że będę się musiała mocno trzymać, aby nie dać się przygnębieniu

                dalej: nie myślałam o lekturze jako takiej (ale to też, jak najbardziej), ale
                o takiej sytuacji, gdy interesujesz się sama sobą (nie sądzę, że to jest
                egoizm) - wtedy NAPRAWDĘ stajesz się bardziej interesująca dla innych = a o to
                też chodzi, prawda?

                wiem, że odrzucenie potrafi budzić frustrację, agresję nawet (doswiadczyłam)

                a propos kultura. dobrze jest być jej odbiorcą, ale myślę, że równie fajnie
                jest tworzyć (nawet bez szczególnych talentów można t w o r z y ć)
                i takie podejście działa znacznie bardziej antydepresyjnie

                skoro chcesz recept, to ja ich nie znam :)

                ale mogę opowiedzieć, co mi pomaga. zmęczenie fizyczne, jeśli już mi się chce
                wysiłek podjąć, świadomość, że jakąś pracę/rzecz doprowadziłam do końca.
                kontakt z małym dzieckiem, któremu śpiewam, opowiadam jakieś głupoty i
                obserwuję radość, która wlewa się we mnie. kontakt ze zwierzęciem. głupie, ale
                lubię myć podłogi w całym domu. mycie okien sprawia, że świat dookoła wydaje mi
                się czystszy.

                cokolwiek jednak napiszę, piszę w ciemno, strzelam, bo Cię mało znam
                dla Ciebie mogą to być zupełnie inne działania

                napisz, chętnie poczytam, naprawdę

                działania, jakie jeszcze przychodzą do głowy: pisanie bloga (radość będą dawać
                Ci notki-komentarze pisane przez innych), robienie artystycznych swetrów na
                drutach :) jeśli potrafisz, malowanie, rysowanie...kurczę, nie wierzę, że gdy
                poszukasz, nie znajdziesz czegoś, co w Twoim świecie będzie dawać Ci radość

                bieganie

                moja jest joga (i zaraz rozkładam matę :)

                tych 20 sms-ów dziennie...widzisz, coś, co jest gwałtowne, najczęściej szybko
                się kończy...wiem, że to może boleć (znam :)

                bądź ostrożna, ale też nie przesadnie

                wierzę, że może być lepiej, może nie kolorowo, ale lepiej

                i - jeśli Cię ta myśl pocieszy - jedziemy na jednym wózku :))

                też sama, blu

                (znam smutek weekendów, ale wierzę, że je też można oswoić. próbuję...
                próbujmy razem :)
            • aidka Re: hmm.. 01.11.05, 19:32
              blue_a napisała:
              /.../
              dobra, to teraz moja rada: postaraj się otoczyć taką miłością samą siebie, jak
              > otaczasz innych, DOWARTOŚCIUJ siebie (analogicznie), zwróć uwagę na siebie,
              > zajmij się sobą
              /.../

              A ja uważam, że ktoś, kto tak chętnie widzi siebie i to ogłasza, iż jest
              człekiem rozdającym innym samo dobro, to nie ma niskiej samooceny.
              Wręcz przeciwnie.
              Na dodatek, chwaląc siebie - zupełnie nie jak Matka Teresa czy Papież Jan Paweł
              II - o innych mówi, że to "popaprańcy" - przeciez to wyraźne dowartościowywanie
              siebie kosztem innych, więc, IMO, tutaj, próba naprawiania powinna się zacząć
              od dostrzeżenia źdźbła we własnym oku, nim zacznie się widzieć belki w oczach
              cudzych...
              a.
              • teatr.snow Re: hmm.. 01.11.05, 19:47
                Aidko. raz się z Tobą zgodzę :)
              • blue_a Re: hmm.. 01.11.05, 21:52

                Dziewczyna mówi tylko o jednym wymiarze - jest to wymiar jej związków. I w nich
                faktycznie mogła być nadskakująca etc. A teraz ma żal. Tak to widzę.
                • hasanet Re: hmm.. 01.11.05, 22:01
                  Nieumiejętność gry. Manipulacja popłaca.
      • aidka Re: c.d. 01.11.05, 19:26
        Z Twojego tekstu, shangri-la , wnoszę, iż baaaaardzo siebie kochasz.
        Tak bardzo, ze jako powód Twych udręk wskazujesz chętnie wszystkich innych
        ludzi z siebie robiąc świętą męczennicę.
        Sorry, ale tak Cię odbieram. Zrób coś z tym, zrób coś z sobą,nim
        ponownie rozpoczniesz wyciek z siebie skarg na wszystkich wokół - to brzmi
        niewiarygodnie : narody całego świata zmówily się, by Ciebie - taka dobrą i
        cudowną, pognębić..?
        a.
        /Jednym z osiowych objawów depresji jest niska samoocena. Ty takowej nie
        posiadasz, jak widać.
        Bycie neurotykiem, nadwrażliwcem źle oceniającym świat nie jest "gwarancją"
        posiadania depresji./
        • hasanet Re: c.d. 01.11.05, 19:39
          Skąd, Aidko, piszesz?
          • aidka Re: c.d. 01.11.05, 19:47
            hasanet napisała:

            > Skąd, Aidko, piszesz

            Warszawa
            a.
            • hasanet Re: c.d. 01.11.05, 19:53
              Szpitalne, wąskie łóżeczko?
              • blue_a Re: c.d. 01.11.05, 21:10

                Ciutek przegięłaś, co?
                • hasanet Re: c.d. 01.11.05, 21:51
                  Tego bym nie powiedziała. Jest całkiem wygodne, ale jeszcze nie teraz.
                  Najprawdopodobniej nigdy.
        • cyria Re: c.d. 01.11.05, 19:55
          aidka napisała:

          > Z Twojego tekstu, shangri-la , wnoszę, iż baaaaardzo siebie kochasz.

          A ja odnoszę inne wrażenie...

          Inteligentna,zadbana, na tyle atrakcyjna ,że przyciąga "interesujących" facetów...
          Może związki są przeintelektualizowane,a moze faceci zagłaskiwani?
          Może oni czują się osaczeni, a Tobie shangri-la tak bardzo zależy na
          uczuciu..,że brniesz dalej bez szacunku dla siebie?
          Zaangażowanie, zaufanie... pstryk i zostaje dotkliwość rozstania.
          Raz,kolejny raz i kolejny raz...gdzieś to ostatnio widziałam....plaga jakaś ?:(

          • uri_ja Re: c.d. 01.11.05, 20:02
            nie Cyria. miłość własna. wielka jak stodoła.
          • hasanet Re: c.d. 01.11.05, 20:03
            cyria napisała:

            > plaga jakaś ?:(
            Tak też można nazwać szczerość, co nie gra o przyszły efekt.
            Niektórzy zwą to głupotą.
        • ale_jakie_z_nim Re: c.d. 01.11.05, 21:33
          aidka napisała:

          > Z Twojego tekstu, shangri-la , wnoszę, iż baaaaardzo siebie kochasz.
          > Tak bardzo, ze jako powód Twych udręk wskazujesz chętnie wszystkich innych
          > ludzi z siebie robiąc świętą męczennicę

          buhahahahahhahahahahhahahahahahahahaha
          b
          u
          h
          a
          h
          a
          h
          a
          h
          a
          h
          a

          > Sorry, ale tak Cię odbieram. Zrób coś z tym, zrób coś z sobą,nim
          > ponownie rozpoczniesz wyciek z siebie skarg na wszystkich wokół - to brzmi
          > niewiarygodnie : narody całego świata zmówily się, by Ciebie - taka dobrą i
          > cudowną, pognębić..?

          oj ojo jojo ojojojo ojoj ojojjo buhahahahahahhahahaha
          bu
          ha
          ha
          ha
          ha
          ha
          • hasanet Re: c.d. 01.11.05, 21:59
            ale_jakie_z_nim napisał:

            > buhahahahahhahahahahhahahahahahahahaha
            > b
            m
            > u
            o
            > h
            ż
            > a
            n
            > h
            s
            > a
            i
            > h
            ę
            > a
            o
            > h
            b
            > a
            ś
            > h
            m
            > a
            iać jak norka
            albo szczur
            albo inny
            > bu
            c
            > ha
            o
            > ha
            m
            > ha
            i
            > ha
            k
            > ha
    • mskaiq Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 14:43
      Zawsze boli kiedy budzisz w Sobie zal bo on zawsze sprawia bol i przynosi lzy.
      Dlaczego nie chcesz wybaczyc, przezywasz codziennie Swoja krzywde i w ten
      sposob krzywdzisz sie codziennie Sama. Najgorsze jst to ze Ty tego nie widzisz.
      Widzisz krzywde ktora Ci wyrzadzono ale nie widzisz ze codziennie Ty sama
      wyrzadzasz Sobie krzywde.

      Dlaczego przyciagasz "nieudacznikow", mysle ze masz w Sobie wiele negatywnych
      mysli, automatycznie przyciagaja tych ktorzy maja podobne.
      Jesli z Twoich mysli zniknie strach, beznadzieja, kiedy pojawi sie milosc to
      zaczniesz przyciagac tych ktorzy maja w Sobie milosc i dibro.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • aidka Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 19:38
        mskaiq...
        napisałam to, co powyżej nie czytając jeszcze twej wypowiedzi.
        I okazało się, że mamy takie samo zdanie.
        Wreszcie w czymś jesteśmy zgodni...
        buziaki
        a.
        • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 19:40
          aidka napisała:

          > Wreszcie w czymś jesteśmy zgodni...
          Jesteście komplementarni.
          • aidka Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 19:53
            hasanet napisała:

            > aidka napisała:
            >
            > > Wreszcie w czymś jesteśmy zgodni...
            > Jesteście komplementarni.

            Zdziwiłabyś się jak bardzo i jak często NIE jesteśmy.
            Ale, mskaiq jest facetem z którym miło jest wchodzić w spory, bo on ROZMAWIA i,
            mając inne zdanie, nie obraża oponenta, nie sprowadza dyskusji do poziomu
            kłótni...
            a.
            • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 20:00
              aidka napisała:

              > Ale, mskaiq jest facetem z którym miło jest wchodzić w spory, bo on ROZMAWIA
              i,
              Tego nie zauważyłam. Gdy go o coś zapytać, nie odpowiada. Pewno pytanie nie
              jest na odpowiednim poziomie abstrakcji, więc ignoruje. Ma jeszcze jeden sposób
              na to, co nazywasz rozmową, powtarza wciąż to samo, pewnie nie chce mu się
              myśleć. Miele: miłość i strach. Gdyby więcej czytał, wiedziałby: miłość i
              śmierć.
              >
              > mając inne zdanie, nie obraża oponenta, nie sprowadza dyskusji do poziomu
              > kłótni...
              Trudno by o to było, bo on komunikuje prawdy objawione.


              • aidka Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 20:06
                hasanet napisała:

                > aidka napisała:
                >
                > > Ale, mskaiq jest facetem z którym miło jest wchodzić w spory, bo on ROZMA
                > WIA
                > i,
                > Tego nie zauważyłam. Gdy go o coś zapytać, nie odpowiada

                Przeoczyłam i nie wspomniałam, iż te nasze "rozmowy" dotyczą innych miejsc i
                sytuacji, niż to tu, gdzie jest tak, faktycznie, jak mówisz. Ale to chyba
                lepiej dla zdrowia psychicznego wielu, w tym, mskaiq.
                a.
                • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 20:19
                  Mój błąd. O tym nie pomyślałam. Na swoją obronę: jak można myśleć o tym, czego
                  się nie wie.
        • aidka p,s. do mskaiq 01.11.05, 19:49
          Jeju, sorry, napisałam do Ciebie : "twej wypowiedzi" - z małą literą...
          Rzecz jasna, mialo być "Twej..."
          No.
          a.
    • odbiornick Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 16:26
      > mam tak wiele do ofiarowania
      > w realnym świecie?
      wydaje ci się
      • shangri-la Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 16:35
        odbiornick napisał:

        > > mam tak wiele do ofiarowania
        > > w realnym świecie?
        > wydaje ci się

        Nie, to akurat mi się NIE WYDAJE.....
        • odbiornick Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 16:37
          i może właśnie to ich zniechęca
          • shangri-la Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 16:45
            odbiornick napisał:

            > i może właśnie to ich zniechęca

            Jeśli jesteś jednym z nich to Ci uwierzę:) A to, że faceci wolą głupie,
            paskudne i wredne to norma.....rozejrzyj sie wokół:)
            • shangri-la Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 16:52
              I jeszcze jedno ....bardzo lubię jak ktos mówi , że go "zniechęcam"(!)
              Czym, do licha???? Swoją nadmierną opiekuńczoscią i zainteresowaniem jakie mu
              okazuję? Swoją pomocą i towarzystwem , na które może liczyć? Swoimi uczuciami
              jakimi go obdarzam czy też intelektem, dzięki któremu go bawię?
              • odbiornick Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 16:53
                jaja sobie robisz?
                • shangri-la Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 16:56
                  odbiornick napisał:

                  > jaja sobie robisz?

                  Raczej Ty sobie pokpiwasz ze mnie! Jakim prawem mnie oceniasz, nie mając
                  pojęcia kim naprawdę jestem i co mam do zaoferowania drugiemu człowiekowi?
                  • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 19:47
                    Rozmowa jak nick z nickiem.
                  • aidka Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 19:59
                    shangri-la napisała:

                    > odbiornick napisał:
                    >
                    > > jaja sobie robisz?
                    >
                    > Raczej Ty sobie pokpiwasz ze mnie! Jakim prawem mnie oceniasz, nie mając
                    > pojęcia kim naprawdę jestem i co mam do zaoferowania drugiemu człowiekowi?

                    Sądzę, iż odbiornick sobie nie pokpiwa, ale moze nieco ironizuje po to, by Ci
                    pokazać samą siebie, bo to Ci naprawdę może pomóc. Tak - TO, a nie
                    przyklaskiwanie Ci własnym siebie ocenom jakaś to jest Ty wspaniała.
                    A oceniać Ciebie w całości, to faktycznie nie powinno się, niemniej, ma się
                    prawo do opinii jakiejś tam na podstawie tego, co piszesz.
                    A piszesz...hm....jak osoba z manią wielkości, a nie z depresją.
                    Spójrz na siebie uczciwie choć chwilę - to moja rada.
                    a.
                    • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 20:05
                      Odbiornick nie taki glupi. Tyle zdążyłam się zorientować.
                    • ale_jakie_z_nim Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 21:37
                      > A piszesz...hm....jak osoba z manią wielkości, a nie z depresją.
                      > Spójrz na siebie uczciwie choć chwilę - to moja rada.

                      buhahahahahhahahahahahahhahahahahahaha

                      <turl turl turl> <zryw boka lewego> <zryw boka prawego>

                      bu
                      .....hahah
                      ................hahahahahahaha
                      • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 22:03
                        ale_jakie_z_nim napisał:

                        > > A piszesz...hm....jak osoba z manią wielkości, a nie z depresją.
                        > > Spójrz na siebie uczciwie choć chwilę - to moja rada.
                        Masz monopol na mieszaninę prawdy z uczciwością? Podziwiam w niekłamany sposób.
              • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 19:46
                shangri-la napisała:

                > Swoją pomocą i towarzystwem , na które może liczyć?
                Te często wychodzą gardłem. W nieodpowiednim momencie to zwykłe narzucanie
                podszyte ciężkim fałszem.
                > intelektem, dzięki któremu go bawię?
                Intelekt, jak ktoś mi powiedział, to okrutna broń-wyrafinowana złośliwość. W
                niektorych przypadkach, rzec można, organiczna.
            • blue_a Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 16:55
              :)

              ja to widzę inaczej :)

              jestem wybredna, bo NAPRAWDĘ wiem, czego (kogo) chcę, a to "coś" naprawdę nie
              leży na ulicy :) i może zdarzy się ciutek później, ale się zdarzy

              patrzę na mężów/facetow koleżanek i często słabo mi się robi :)

              obserwuję żonatych kolegów i współczuję ich żonom :)

              nie jesteś chwilami szczęśliwa, że jesteś WOLNA JAK PTAK?

              ja jestem :)

              • shangri-la Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 17:09
                Dzięki B. za dużo , ciepłych słów w poprzednim poście zwłaszcza.
                Nie, nie potrafię się cieszyć swoją wolnością a mężowie koleżanek mnie nie
                zniechęcają , bo z takimi osobnikami nigdy bym się nie wiązała.
                Zawsze szukałam kogoś wartościowego pod tym lub innym względem i udawało mi
                się takich mężczyzn spotykać.....odchodzili zgodnie z powyzej przedstawionym
                scenariuszem a ich "niesamowite przywiązanie" zamieniało się z dnia na dzień w
                równie niesamowitą obojętność....ja zostawałam , jak rozbitek , sama ze swoim
                ZDZIWIENIEM.
                Praca zawodowa zapewnia mi dość zmęczenia fizycznego a dodajac do tego
                normalne domowe obowiążki na brak zajęć nie narzekam.....
                Poza tym i tak wystarczająco długo tłumiłam w sobie najważniejsze z ludzkich
                potrzeb , ze teraz mogę sobie pozwolić na ich wyartykułowanie, głośno i
                wyraznie....POTRZEBUJE KOGOŚ KOCHAĆ I BYĆ KOCHANĄ ABY ŻYC!
                Nie akceptuję tego, ze ktoś sie mną bawi, że mnie nakręca jak sprężynę swoim
                udawanym zainteresowaniem, że wyrzuca mnie na śmietnik swojego życia , kiedy
                mnie już nie potrzebuje!
                Nie pociesza mnie też fakt, że jest nas takich więcej....wiem o tym , tez mam
                koleżanki, które umieraja, jak ja, z braku miłości.
                Trzymaj się B swoich wypróbowanych sposobów, skoro Ci pomagają i nie daj sie
                depresji, bo ja żyję ciągłym strachem, ze ona znów wróci i po raz kolejny mnie
                wchłonie, a tego stanu nikomu nie życzę.
                • odbiornick Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 17:13
                  poszukaj w klubie sado-maso
                  • shangri-la Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 17:14
                    odbiornick napisał:

                    > poszukaj w klubie sado-maso

                    Jesteś żałosny...chyba się jednak Tobą zainteresuję:)
                    • odbiornick Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 17:17
                      wolę skromne normalne dziewuchy
                      • shangri-la Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 17:25
                        odbiornick napisał:

                        > wolę skromne normalne dziewuchy

                        Słowo DZIEWUCHY jest kluczowe...hihihihi
                        Jacy Wy jesteście nieskomplikowani!
                        • odbiornick Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 17:35
                          nie, to ty jesteś popaprana
                          • shangri-la Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 17:41
                            odbiornick napisał:

                            > nie, to ty jesteś popaprana

                            Super! Właśnie czekałam na taki moment , kiedy wyjdzie z Ciebie zwykłe ,
                            prymitywne CHAMSTWO.....no i wyszło;)
                            P.S. Fajnej DZIEWUCHY Ci życzę...u ha, ha!
                            • odbiornick Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 17:45
                              a chcesz klapsa?
                              • shangri-la Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 17:53
                                O kurcze, ale robi się romantycznie:)
                                Ten tekst oczywiście był kierowany do NORMALNEJ DZIEWUCHY a nie popapranej
                                neurotyczki, bo już się wystraszyłam , ze kolejny niedowartościowany i
                                zakompleksiony chce sie zapisać do mnie na kurację:)
                                • blue_a Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 18:34
                                  Posłuchaj, Shangri-la,
                                  odbiornick, niestety, ma rację.

                                  Miłość to NIE JEST OPIEKUŃCZOŚĆ (w kazdym razie nie wyłącznie), to czasem
                                  twarde powiedzenie "NIE, NIE POMOGĘ". A Ty, zdaje się, robisz sztandar z tego -
                                  SORRY - zalewania czułością, ciepłem, opiekuńczością etc.

                                  Znajomy nazwał kiedyś takie kobietki SIOSTRAMI - CHARYTATYWKAMI. Wiem, że to
                                  mocne. I domyślasz się, że nie było w tym cienia podziwu. Wymagasz czasem od
                                  tych meżczyzn czegoś? Czy tylko tego, aby byli?

                                  "Zabawianie kogoś intelektem"...

                                  Shagri-la, przestań być do cholery "DAMĄ DO TOWARZYSTWA", bo siebie
                                  niszczysz!!!!

                                  (mam nadzieję, że rozumiesz, że używanie intelektu i bawienie nim kogoś to dwa
                                  skrajne terminy)

                                  • shangri-la Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 18:41
                                    Dzięki za szczerość.....
                                    Zwłaszcza słowa " odbiornick, niestety, ma rację. " Skoro on ma rację, to ja
                                    jestem poparana i mam sobie szukać faceta w klubie sado-macho....


                                    >
                                    • shangri-la Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 18:44
                                      Wiesz B.....tyle kobiet na świecie znajduje kochajacych, opiekuńczych partnerów
                                      a ja wciaż jestem poniżana i wykorzystywana....
                                      Mam się zmienić? Czyli co? Mam się pozbyć swojej neurotycznej natury? Proszę
                                      bardzo, oddam free , jest w świetnym, przeddepresyjnym stanie.
                                      • blue_a Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 18:55
                                        Założenie: to, co on (odbiornick) pisze i ja (pewnie ktoś jeszcze coś napisze)
                                        to podawanie Tobie ręki...piszemy niezależnie (nie mam pojęcia, kto to)

                                        Masz się obudzić. Wymagaj. Nie daj się poniżać!!!!!! Walcz o siebie. SIEBIE.


                                        Napisałaś: .....tyle kobiet na świecie znajduje kochajacych, opiekuńczych
                                        partnerów

                                        Skąd masz te dane? Skąd wiesz, że jest tak różowo?

                                        Byłaś w psychoterapii? Decyzja jest Twoja, ale może to właściwy czas...
                                        • shangri-la Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 19:01
                                          Zaskoczę Cię ale byłam...Po pierwszym ataku pół roku biegałam co
                                          tydzień....mnóstwo kasy!
                                          Wiosna 2005, kolejny atak....psychiatra, prochy no i psycho....fachowiec z
                                          innego miasta...znów straszne pieniądze.
                                          Powiem szczerze, nie stać mnie juz na takie nieskuteczne ekstrawagancje.
                                          Jestem przerazona, zmęczona i nie mam odrobiny nadziei, że to się kiedys
                                          zmieni, ale nie przejmuj się mną....skończę zapewne jak kazdy prawdziwy
                                          depresant....
                                          • blue_a Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 19:18
                                            Spokojnie...

                                            terapię można mieć z NFZ-u, możesz trochę poczekać, ale zoltanek kilka wątków
                                            wcześniej pisze, że udało mu się od razu i jest zachwycony. Poszukaj.

                                            To nie są ekstrawagancje, ale trzeba podejść do tego metodycznie ;)
                                            Poczekaj, założyłaś wątek "strach", poczytam...

                                          • teatr.snow Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 19:25
                                            Jestem przerazona, zmęczona i nie mam odrobiny nadziei, że to się kiedys
                                            > zmieni, ale nie przejmuj się mną....skończę zapewne jak kazdy prawdziwy
                                            > depresant

                                            to znaczy jak?
                                            • teatr.snow Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 19:31
                                              no pytam przecież wyraźnie. JAK?
                                              zdefimiuje nam to PRAWDZIWOŚĆ.
                                              • teatr.snow Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 19:32
                                                oczywiście zdefiniuje :)
                                          • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 21:00
                                            shangri-la napisała:

                                            > ....skończę zapewne jak kazdy prawdziwy
                                            > depresant....
                                            Nie szczyp się. Jakby co, na pewno nie będziesz sama. Za nami cała armia
                                            poległych nie depresję. Przed nami tak czy śmak ostateczne wyjście ze
                                            wszystkich sytuacji. Nie jesteś ani tak oryginalna, ani tak sama.
                                      • odbiornick Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 20:08
                                        > a ja wciaż jestem poniżana
                                        dlaczego?

                                        i wykorzystywana....
                                        dlaczego?
                                      • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 20:56
                                        shangri-la napisała:

                                        > Mam się zmienić? Czyli co? Mam się pozbyć swojej neurotycznej natury?
                                        To by Ci nie wyszło na dobre. Zostałabyś wydmuszką. Nikt tego nie udźwignie, bo
                                        pęknie albo go zgniotą.
                                        > Proszę
                                        > bardzo, oddam free , jest w świetnym, przeddepresyjnym stanie.
                                        Odpowiedz sobie dlaczego i idź jeszcze dalej. Żartuję: wystopuj.
                                    • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 20:52
                                      Kieruj się własnym rozumem. Odrzucaj cudze opinie, chociaż je przemyśl. Często
                                      warto spojrzeć z innego punktu niż własny.
                                  • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 20:51
                                    blue_a napisała:

                                    > Miłość to NIE JEST OPIEKUŃCZOŚĆ (w kazdym razie nie wyłącznie),
                                    I nie płodzenie dzieci, pranie brudnych skarpetek (nie wyłącznie).
                                    W miłości zawiera się sie przyjaźń, która czasem nie rozumie, błądzi, zawodzi,
                                    ale nie spycha w dół, tego kto z niego wychodzi.
                                    Miłość znajduje porotną drogę, o ile jestjeszcze do czego. Miłość to poręcz dla
                                    dwojga, pomimo. Rozumiesz?
                                    > [miłość] to czasem
                                    > twarde powiedzenie "NIE, NIE POMOGĘ". A Ty, zdaje się, robisz sztandar z
                                    tego -
                                    >
                                    > SORRY - zalewania czułością, ciepłem, opiekuńczością etc.
                                    Zgubiłeś okulary. Blue ciężko obrywała, wstawała o własnych siłach. Jesteś tu
                                    nowy, chyba ją z kimś pomyliłeś.
                                    > Wymagasz czasem od
                                    > tych meżczyzn czegoś? Czy tylko tego, aby byli?
                                    Miło jest oczekiwać, a jeszcze przyjemniej slyszeć twarde, uczciwe: nie.
                                    > Shagri-la, przestań być do cholery "DAMĄ DO TOWARZYSTWA", bo siebie
                                    > niszczysz!!!!
                                    >
                                    > (mam nadzieję, że rozumiesz, że używanie intelektu i bawienie nim kogoś to
                                    dwa
                                    > skrajne terminy)
                                    Gra słów, żarty, dowcipy niosą śmiech, a ten jest jak fontanna czystej,
                                    ożywczej wody. To część tego, co składa się na urodę życia. To odmiana radości.
                                    To akurat, Sangri, zachowaj do późnej starości, a może i poza jej granice. Tam
                                    nikt Ci z tego nie zrobi najmniejszego zarzutu. Bóg stworzył świat, a teraz
                                    dowcipkuje, widocznie to mu pasuje.
                                • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 20:31
                                  shangri-la napisała:

                                  > się wystraszyłam , ze kolejny niedowartościowany i
                                  > zakompleksiony chce sie zapisać do mnie na kurację:)
                                  Odmówiłabyś?
                            • aidka Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 20:03
                              shangri-la napisała:

                              > odbiornick napisał:
                              >
                              > > nie, to ty jesteś popaprana
                              >
                              > Super! Właśnie czekałam na taki moment , kiedy wyjdzie z Ciebie zwykłe ,
                              > prymitywne CHAMSTWO.....no i wyszło;)
                              > P.S. Fajnej DZIEWUCHY Ci życzę...u ha, ha!

                              Ale to, że nazwałaś uprzednio sswego rozmówcę "żałosnym" już jest ok. i tak
                              wspaniałe, jak w Twych oczach sama Ty.
                              Nieco konsekwencji.....
                              a.
                              • odbiornick Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 20:09
                                nieszkodzi
                                nudno tu trochę
                                w gruncie rzeczy S chyba też dobrze się bawi
                              • ale_jakie_z_nim Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 21:39
                                > Ale to, że nazwałaś uprzednio sswego rozmówcę "żałosnym" już jest ok. i tak
                                > wspaniałe, jak w Twych oczach sama Ty.

                                bUhAhAhA oj oj hahahAAhA
                          • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 20:29
                            Nikt nie jest popaprany. Gdyby to mogło zaistnieć, musiałby być jeden wzorzec,
                            a przecież nie ma takiego. Ja mam, ale to godne postępowanie, ktoś mi dał. Nie
                            wiem czy to dar, czy przekleństwo. Kiedyś być może się dowiem.
                        • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 20:26
                          shangri-la napisała:

                          > Słowo DZIEWUCHY jest kluczowe...hihihihi
                          > Jacy Wy jesteście nieskomplikowani!
                          Nie generalizuj. Nie wszyscy. Niektórzy wybierają kobiety, inni ludzi, są tez
                          tacy/kie, ktorzy stawiają na siebie.
                      • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 20:22
                        To powszechne zdanie, mnie zaś się nie chce udawać. Mam depresję. Choruję.
                        Fakt. Ścierkę biorę do ręki, ale bez satysfakcji. Urok garów mi obcy. 100
                        potraw nie budzi dumy. To JA.
                        • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 20:24
                          hasanet napisała:

                          > To JA.
                          To wszystko, to wszystko, co mam.
                        • cyria Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 20:27
                          hasanet napisała:

                          > Fakt. Ścierkę biorę do ręki, ale bez satysfakcji. Urok garów mi obcy. 100
                          > potraw nie budzi dumy.

                          U mnie potraw jest mniej..;)
                          Reszta podobnie.
                          • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 21:06
                            Żarcie to nie moje marzenie, od tego są knajpy, jeśli komuś zależy i ma trochę,
                            troszeczkę kasy.
                    • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 20:16
                      shangri-la napisała:

                      > odbiornick napisał:
                      >
                      > > poszukaj w klubie sado-maso
                      >
                      > Jesteś żałosny...chyba się jednak Tobą zainteresuję:)
                      Odczuwasz powołanie? Mnie też się czasem marzy zakon z regułą milczenia. Nawet
                      zasięgnęłam języka, ale przy bliższym oglądzie chodziło głównie o forsę,
                      ubezwłasnowolnienie. Źle się czuję w zakłamaniu. Może znajdę jakiś cywilny, bez
                      kasy, lecz autentyczny i tam na miarę swoich możliwości oddam Bogu, co zechcę.
                  • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 19:55
                    Ja wiem przynajmniej tyle osobie, że to mi wybitnie nie pasuje, a to dzięki
                    psychoterapii.
              • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 19:51
                Wolność to duża wartość. Nie wiem, czy nie największa. Idzie z nią w parze
                samotność. Kto ją zna, ten wie, że daje się z nią żyć. Jeszcze postawię na
                czele spokój, szczególnie w niedziele. Można mieć więcej, mając mniej.
                • uri_ja Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 20:00
                  hasanet napisała:

                  > Wolność to duża wartość. Nie wiem, czy nie największa. Idzie z nią w parze
                  > samotność. Kto ją zna, ten wie, że daje się z nią żyć. Jeszcze postawię na
                  > czele spokój, szczególnie w niedziele. Można mieć więcej, mając mniej.


                  ?
                  • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 21:07
                    Czego dotyczy pytanie?
                    • uri_ja Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 22:11
                      wolność=samotność, czy samotność=wolność?
                      i dlaczego?
                      może za głupia jestem, ale nie do końca jestem pewna o co Ci chodzi. i co
                      przyszło pierwsze?
                      • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 01.11.05, 22:22
                        uri_ja napisała:

                        > wolność=samotność, czy samotność=wolność?
                        w moim ujęciu to drugie.
                        > i dlaczego?
                        Nie ma przymusu noszenia zbyt dużego obuwia ani przyciasnej odzieży.
                        > co
                        > przyszło pierwsze?
                        Samotność wypełniona szklanym światem i sztucznym światłem, urządzona dokladnie
                        według mego gustu i realistycznie pojmowanych potrzeb.
                        • uri_ja Re: Pytania retoryczne.... 02.11.05, 07:41
                          bycie singlem nie jest przymusem. samotność- samo słowo kojarzy mi się z
                          niewolą.
                          bycie w pojedynkę nie musi oznaczać samotności.
                          bycie we dwoje, czasem, samotnością nie do zniesienia. wolności aż nadmiar.
                          ściskam Droga A.
                          • hasanet Re: Pytania retoryczne.... 02.11.05, 08:03
                            uri_ja napisała:

                            > bycie singlem nie jest przymusem.
                            , lecz wyborem.
                            > samotność- samo słowo kojarzy mi się z
                            > niewolą.
                            Mnie z wolnością.
                            > bycie w pojedynkę nie musi oznaczać samotności.
                            Naturalnie, że tak.
                            > bycie we dwoje, czasem, samotnością nie do zniesienia.
                            Pojedynczą celą w obrębie więzienia.
                            > wolności aż nadmiar.
                            Na wewnętrznej emigracji.
                            > ściskam Droga A.
                            Nie ściskaj tak bardzo, bo możesz udusić, a ja na tym pięknym świecie mam
                            jeszcze coś do zrobienia, Uri.
                            • uri_ja Re: Pytania retoryczne.... 02.11.05, 08:42
                              Droga A. nie miałam zamiaru Cię przydusić :( wręcz przeciwnie.
    • shangri-la Do wszytkich biorących udział w dyskusji... 02.11.05, 08:07
      Cieszę się, że mój wątek wzbudził aż tyle emocji, szkoda , że negatywnych, ale
      spędziłam na tym forum wystarczająco dożo czasu, aby nie poczuć się
      zaskoczona...
      Panie A i H są tu dobrze znane ze swoich agresywnych reakcji na cudze problemy,
      widocznie to ich własny sposób terapii.
      Osobniki o bliżej nie sprecyzowanej płci, czyli TS i O to zwykłe klony ,
      powstałe na użytek tego wątku, ale spełniły swoją rolę "podgrzewających "
      atmosferę....
      Natomiast fakt, że zjawił się tu również w przebraniu A_ Jak_..., potwierdza
      tylko moją opinię o Tobie.
      Ten wątek powstał właśnie w ściśle określonym celu, który tylko Ty rozumiesz i
      do Ciebie był adresowany a Twój "głos" w dyskusji pozwala mi wyciągnąć wnioski,
      których potrzebowałam. Moje zdanie na Twój temat jest już jednoznaczne a Twój
      buczący śmiech bardzo mi w tym pomógł...

      Zawiść, cynizm, wściekłość, żądza pognębienia i zniszczenia drugiego
      człowieka, jad nienawiści i sadystyczne upodobania...współczuję Waszym
      niewirtualnym przyjaciołom.
      HOMO HOMINI LUPUS
      • matecznick Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji... 02.11.05, 09:14
        shangri-la napisała:

        > Cieszę się, że mój wątek wzbudził aż tyle emocji, szkoda , że negatywnych, ale
        > spędziłam na tym forum wystarczająco dożo czasu, aby nie poczuć się
        > zaskoczona...

        Kopanie w brzuch słabszych to ulubione zajęcie tutejszych padlinożerców.
        Zlatują się tu te sępy, bo wiedzą, że tu najsłabsi i ich można. Taki jest ten
        Depresja Forum.

        > Panie A i H są tu dobrze znane ze swoich agresywnych reakcji na cudze problemy,

        O Pani A. mówią : KOPARKA. Jak nie wyjedzie komuś z glana w nere to wpis stracony.
        • teatr.snow Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji... 02.11.05, 11:24
          zadawanioe pytań to kopanie. ciekawe.
          ja poczułam się jak symulant po kwestii o prawdziwych depresantach.
          co trzeba sie zabić, zeby udowodnić?
          dlatego pytam: co autorka ma na myśli?
          • beno_2 Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji... 02.11.05, 14:57
            teatr.snow napisała:

            > co trzeba sie zabić, zeby udowodnić?
            Ale tam... zaraz zabić, starczy poddać torturom, sypną się dowody. Potem tylko
            porównać, zestawić, i tak dalej, dalej...
            > dlatego pytam: co autorka ma na myśli?
            Myślę, że tylko to, co podszepnął jej Bóg.
        • odbiornick Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji... 02.11.05, 14:26

          > O Pani A. mówią : KOPARKA.
          o nie nie nie stanowczo nie jest maszyną
          • beno_2 Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji... 02.11.05, 15:00
            O panu B. mówią OBRABIARKA.
            O nie, stanowczo nie obrabia na modłę eklektyzmu.
      • teatr.snow Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji... 02.11.05, 11:21
        o wypraszam sobie. powstałam już wcześniej i będę. nie schlebiaj sobie :)))
        a przede wszystkim: gdzie odpowiedź?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka