axe2006
11.11.05, 20:03
Jak sobie radzicie, gdy jest totalnie zle i nie widac zeby bylo lepiej?
Kiedy jestescie w szpitalu i wszystko sie wali - czy mimo to udaje sie Wam
podniesc?
Moja dziewczyna jest na oddziale, wspieram ja jak moge - poniewaz WIERZE, ze
wroci do normalnego zycia (bezsennosc wynikajaca z zaburzen depresyjno -
nerwicowych).
Ona bardzo sie boi i placze cały czas, ale ja WIERZE,bo wiem ze skoro bylo
dobrze to mozna wrocic do tego stanu.
Czy Was trzyma przy zyciu taka mysl, ze skoro bylo dobrze to uda Wam sie
przetrwac najgorszy kryzys? Z pomocą farmakologii, bliskich, wiary ze bedzie
dobrze? Czy udało sie wam poznac na tyle swoj organizm, ze wiecie ze sobie
poradzice? Udało sie wam zlapac dystans? Dodam ze sam sie lecze stimulotonem z
nerwicy i jakos sobie radze jednak martwie sie o moja ukochana.
Prosze o pomoc.