PRACA I WASZE PROBLEMY

14.11.05, 00:04
Witajcie!
Chciałbym Was zapytać jak sobie radzicie w pracy, zmagając się z problemami
wszelakimi (depresja, nerwica).
Czy zaciskacie zęby i robicie wszystko aby przetrzymać ten zły czas, czy praca
jest dla Was czymś pozytywnym w tym ciężkim okresie czy raczej przeciwnie.
Ja chyba bym "zwariował" bez roboty i jakiegoś zajęcia nawet jeśli jest kiepska...
Jak jest z Wami?
    • blue_a podobnie 14.11.05, 00:11

      praca to dla mnie ważna część życia
      niby narzekam, że trzeba się napracować ;) ale wypełnia mi kawałek dnia i daje
      poczucie, że jestem potrzebna (gratyfikacja finansowa jest więcej niż zabawna)

      złapałam się też ostatnio na tym, że wyłączam emocje i pracuję, pracuję
      praca nie daje mi ostatnio czau na osobiste myśli i bardzo to doceniam

      i z ulgą witam weekendy

      (gdy było b. źle...przyznaję, wtedy pracowałam z trudem; wtedy biorę dzień/dwa
      aby odpocząć)
      • rather.not.happy Re: podobnie 14.11.05, 00:36
        u mnie wygląda to tak,że bardzo szybko się denerwuje w pracy róznymi
        stresującymi sytuacjami i przez to tez pojawia się niechęc do tego co robię i
        do ludzi,z którymi mam do czynienia,czego oczywiscie nie moge pokazac po sobie.
        nie chce mi się tam chodzic,ale z drugiej strony nie wyobrazam sobie zycia bez
        pracy, bo jednak, tak jak u blue_a, myśli mam skierowane w inną stronę gdy
        pracuję i dostałabym na głowę siedząc w domu. zresztą na siedzenie w domu nie
        mogę sobie pozwolic.
        • axe2006 Re: podobnie 14.11.05, 06:38
          Dziekuję za Wasze odpowiedzi.
          Mozecie napisac czym sie zajmujecie?
          Ja pracuje w sklepie fabrycznym Levis w Płocku, ale tylko do konca roku uhh
          Trzeba bedzie szukac nowej roboty...
          • blue_a na priva 14.11.05, 11:17

            i wieczorem, ok?
            późnym
            dziś sopro zajęć "pozalekcyjnych"
    • adanik Re: PRACA I WASZE PROBLEMY 14.11.05, 08:22
      Witajcie, jestem tu wlasciwie nowa... kiedys zajrzalam, bardziej w sprawie
      depresji meza a teraz sama jestem w dolku... i to od kilkunastu miesiecy :(
      Psychiatra stwierdzil u mnie depresje ze stanami lekowymi, psycholog okreslil
      to depresja wynikla ze stanu meza - tzw. zasysanie drugiej osoby emocjonalnie
      zwiazanej z chorym na depresje.

      Dla mnie praca to rowniez cos bardzo waznego. Wiem, ze jeslibym pozwolila sobie
      na zostanie w domu to juz pewnie nigdy bym z niego nie wyszla.
      I choc z jednej strony bardzo cenie moja prace, to z drugiej nie moge sie
      czasem zmusic do pracy przez 8 godz. - okolo poludnia jestem padnieta. Nie umiem
      zabrac sie za wieksze sprawy, robie to co lezy na biurku a potem czekam konca.
      W domu padam na lozko i najchetniej bym zasnela, albo siadam przed komputerem
      i i gram w bezsensowna gre tracac czas.
      Jestem po dlugim weekendzie, ktory minol mi okropnie. Wczoraj bylam juz w takim
      dolku ze myslalam o najgorszym. Dzis nie moge dojsc do siebie a musze pracowac.
      Lecze sie, biore Mirzaten, chodze do psychologa. I bardzo sie boje ze nie mam
      juz sily na nic, ze przegralam swoje zycie.
      • lucyna_n Re: PRACA I WASZE PROBLEMY 14.11.05, 10:20
        <tzw. zasysanie drugiej osoby emocjonalnie
        zwiazanej z chorym na depresje.>

        niezłe:)
        ale fajna diagnoza,
        dużo mu zapłacilaś?
        • adanik Re: PRACA I WASZE PROBLEMY 14.11.05, 10:35
          Naprawde pierwszy raz spotykasz się z sytuację, gdy na depresje zapada osoba
          bliska chorego na te chorobe? Troche czytalam na ten temat i wiem ze tak jest.
          • lucyna_n Re: PRACA I WASZE PROBLEMY 14.11.05, 10:39
            Właśnie dlatego że to takie oczywiste, pytam ile zapłacilaś za diagnozę

            • adanik Re: PRACA I WASZE PROBLEMY 14.11.05, 10:49
              Po co ta kasliwosc?
              Mnie ona nie pomaga... a moze Tobie tak?
              Ciezki weekend mialam, dzis musze wskoczyc w rzeczywistosc, wiec oszczedz mi
              ironi. Kto jak kto, ale uczestnicy tego forum chyba najlepiej wiedza co to
              znaczy nie umiec zebrac sil "do walk iz nadchdzacym dniem".

              A za wizyty nie płace, chdoze "państwowo", moze dlatego diagnozy sa takie
              banalne.

              Pozdrawiam i zycze milego dnia.
              • lucyna_n Re: PRACA I WASZE PROBLEMY 14.11.05, 10:54
                miłego chodzenia
                zwiększ dystans, bo na tym forum nie ma zmiłuj:)
                • blue_a a ja lubię dosyć to forum 14.11.05, 11:22

                  i ponawiam prośbę o ostrożniejsze formułowanie sądów...
                  • lucyna_n Re: a ja lubię dosyć to forum 14.11.05, 12:01
                    a ja apeluję o zaprzestanie ustawicznego moderowania otwartego forumu
                • adanik Re: PRACA I WASZE PROBLEMY 14.11.05, 11:40
                  Domyslam sie, ze forum na ktorym wyszyscy sobie przytakuja uzalaja sie nad soba,
                  nie mialoby racji bytu, a juz napewno nie bylo by ciekawe, ale NA BOGA - czy
                  jesli spotkacie gdzies kogos kto robi wywod na jakis temat, wciaga do dyskusji,
                  czy tylko wyraza swoja opinie, od razu rzucacie sie na niego z ironicznymi
                  tekstami, czy tylko internet daje wam tyle odwagi?

                  Nie umiem zlapac dystansu - moze to jest moj problem. Kazdy ma tu jakis problem
                  ze swoja psychika - ja mam m.in. ten, ze nie splywa po mnie jak po kaczce.
                  • lucyna_n Re: PRACA I WASZE PROBLEMY 14.11.05, 11:56
                    serio nie widzisz w tym zdaniu o zasysie niczego fajnego?
                    mnie się to zdanie bardzo spodobało, i szczerze mówiąc wydalo zabawne w swej formie, nie w treści,
                    podkreślam to , czytaj z moich ust, w formie , nie w treści!

                    Ja do Ciebie nic nie mam, zdanie mi się spodobalo, a że Tobie zaraz tak globalnie poszlo, że całe
                    forum, i że wogole i zero zrozumienia, to trochę wiesz, za szeroko poszło:)

                    Rzeźnia to by ugryzl, a ja, mala mysz, tylko piszczę.

                    Zaraz się tu zjawi kupa babeczek do pocieszania, spokojna głowa:)
        • blue_a ok, chcę to w końcu powiedzieć 14.11.05, 11:21

          Jesteś zapewne fantastyczną dziewczyną, ale NA BOGA, NIE GRYŹ!!!! (

          Etykietka etykietką, brzmi dziwacznie, ale sens zostaje, faktycznie depresja
          może się udzielać. I można kogoś tym wsysać.

          • lucyna_n Re: ok, chcę to w końcu powiedzieć 14.11.05, 12:00
            blue_a napisała:

            >
            > Jesteś zapewne fantastyczną dziewczyną,

            a to nie jest niestety takie pewne

            ale NA BOGA, NIE GRYŹ!!!! (
            >
            nigdy nie gryzę! wzdragam się bezpośredniego kontaktu fizycznego z babami.
            • blue_a gryziesz człowieka n/t 14.11.05, 14:13

              • maciek_n1 Re: gryziesz człowieka n/t 14.11.05, 14:24
                Ale kogo to obchodzi?
                • lucyna_n Re: gryziesz człowieka n/t 14.11.05, 14:36
                  Ty jesteś prawdziwy depresyjny , nic Cię nie obchodzi:)
                  • maciek_n1 Re: gryziesz człowieka n/t 14.11.05, 14:42
                    Właśnie mnie tak oblazło, nie umiem się uporać. Może jak zrobi się jeszcze
                    bardziej przykre, samo mi pomoże. Chciałem złapać dachowca, zostały mi pchły.
                    Maciek
                • blue_a mnie 14.11.05, 14:49
                  reaguję, gdy kogoś kopią, niesłusznie...
                  to źle?

                  EOT
                  • lucyna_n Re: mnie 14.11.05, 14:50
                    nie przesadzasz z tym kopaniem?

                    nie można sobie powydziwiać nad dziwacznym sformuowaniem, to co można?

                    • blue_a odpowiadałam Maćkowi 14.11.05, 14:58
                      wszystko można
                      • lucyna_n Re: odpowiadałam Maćkowi 14.11.05, 15:05
                        lepiej byś odpowiedziala tej zassanej depresyjnej, bo jak na razie nikt się nie pokwapil z poklepaniem po
                        plecach, nieładnie.
                        • cyria Re: odpowiadałam Maćkowi 14.11.05, 15:13
                          lucyna_n napisała:

                          > lepiej byś odpowiedziala tej zassanej depresyjnej, bo jak na razie nikt się nie
                          > pokwapil z poklepaniem po
                          > plecach, nieładnie.

                          Czemu własnie w taki sposób ?
                          Zassana depresyjna ma nick i problem..., pewnie czyta nasz bełkot.
                          Umieszczenie na szturmówce pewnie JEJ nie pomaga.
                          • lucyna_n Re: odpowiadałam Maćkowi 14.11.05, 15:17
                            co zrobienie? umieszczenie na szturmowce? co chcesz przez to powiedzieć?

                            nie pamiętałam nicka
                            wiem, nieładnie z mojej strony

                            czyta belkot i nie doczytala się jak na razie żadnej innej odpowiedzi niż moja,
                            Moja odpowiedz się nikomu nie podoba więc czemu nikt nie napisze lepszej?
                          • hasanet Re: odpowiadałam Maćkowi 14.11.05, 15:51
                            cyria napisała:

                            > Zassana depresyjna ma nick i problem..., pewnie czyta nasz bełkot.
                            > Umieszczenie na szturmówce pewnie JEJ nie pomaga.
                            Zatem pewnie jest z tych, które chodzą pod własnym sztandarem, chyba że same
                            postanowią inaczej.

                        • hasanet Re: odpowiadałam Maćkowi 14.11.05, 15:44
                          Wnosiła gdzieś o to, bo nie zauważyłam.
                  • maciek_n1 Re: nie doskoczę 14.11.05, 15:42
                    Tak. Należy przyjść z pomocą, kopać z drugiej strony, żeby puchło ładnie.

              • normaalka Re: gryziesz człowieka n/t 14.11.05, 14:36
                Przecież to dla jego dobra, nie rozumie dureń.
                • lucyna_n Re: gryziesz człowieka n/t 14.11.05, 14:38
                  Dla czyjego dobra?
                  Tobie już też rozum odjęło?
                  • normaalka Re: gryziesz człowieka n/t 14.11.05, 14:52
                    lucyna_n napisała:

                    > Tobie już też rozum odjęło?
                    Nie już, a dopiero.
                    • lucyna_n Re: gryziesz człowieka n/t 14.11.05, 14:55
                      czyli że to tylko nowy nick, a nie nowy forumowicz
                      tutaj naprawdę klika chyba z pięć osob na krzyż
                      • normaalka Re: gryziesz człowieka n/t 14.11.05, 15:54
                        Z takiego tłoku są tylko dwa wyjścia: żyletką po żyłach albo się powiesić.
              • lucyna_n Re: gryziesz człowieka n/t 14.11.05, 14:37
                Ty swoje, ja swoje
                przestań z tym gryzieniem, bo mi się niedobrze robi
                • normaalka Re: gryziesz człowieka n/t 14.11.05, 14:58
                  lucyna_n napisała:

                  > przestań z tym gryzieniem, bo mi się niedobrze robi
                  Pomyśl o kąsaniu: doskoczyć i uciec..., otrzeć pysk z posoki, bo przecież nie
                  stało się nic, nic zupełnie. Nie ma się na co skarżyć ten, kto z tyłu ma oczy.
                  • lucyna_n Re: gryziesz człowieka n/t 14.11.05, 15:04
                    coś jakby Aneta?
                    • 10_sekund Re: a macie jakis zawód 14.11.05, 15:26
                      • normaalka Re: a macie jakis zawód 14.11.05, 15:57
                        NIE i to jest tragedia na miarę antyku.
                      • rather.not.happy Re: a macie jakis zawód 14.11.05, 21:40
                        ja mam.
                        przestaje go lubic.
                        ale innego nie znam :(
                    • normaalka Re: gryziesz człowieka n/t 14.11.05, 15:56
                      Nie jestem _coś jakby_. Wyrób czekoladopodobny ma obrzydliwy smak.
          • adanik FAKTYCZNIE - BEŁKOT!! 14.11.05, 20:39
            Przyznaje się szczerze, ze pogubilam sie w tym belkocie mniej wiecej w 1/3 ;)

            Ale dziekuje, ze jednak pare osob zauwazylo, ze nie jestem tylko jedna z wielu
            bezksztaltnych mas "zassanych", nicków, czy numerow IP. Jestem osoba z krwi i
            kosci, ktora czuje, ktora ma problem i weszla na to forum, zeby sobie pomoc,
            zeby porozmawiac o tym co czuje (bo nikt z otaczajacych ja osob tak naprawde
            nie wie co to depresja - wiedza ksiazkowa to nic wobec prawdziwego przypadku).
            No moze poza moim mezem, ale jego stan mi raczej nie pomaga.

            Wiem, ze nikt tak naprawde nie moze mi pomoc - sama musze zwalczyc chorobe.
            Farmakologia, terapia tylko pomaga wejsc na wlasciwe tory. Ale samemu trzeba
            znaleść sile, zeby walczyc z depresja. A ironiczne uwagi pod moimi szczerymi
            wypowiedziami nie dodaja mi sily. Nietrudno to chyba zrozumiec.

            Tak czy owak dziekuje wszytkim ktorzy to rozumieja.

            Spokojnie, dzis kolo poludnia zaczelo po mnie wszystko splywac, wiec daje rade.
            Mirzaten swietnie otepia. Ale pomyslcie o tych ktorzy maja dolek i wchodza tu
            a dostaja pogryzieni/pokasani/zbesztani/obrzuceni ironicznymi tekstami? Ech...

            Z innej beczki - dzis zmianiam lek - Stimuloton. Ciekawe, jak mnie
            "zastymuluje" ;)
            • lucyna_n Re: FAKTYCZNIE - BEŁKOT!! 14.11.05, 20:53
              masz rację
              w sumie , co ja tam wiem o prawdziwej depresji, w zasadzie nic.
              naprawdę wcale nie chcialam Ci dokopywać, rozbawilo mnie tylko określenie pani psycholog, a potem
              od slowa do slowa (Ty też nie bylaś najlagodniejszym rozmówcą:) jakoś dziwnie mi się dzisiaj posty
              plotly, ale żeby tak zaraz wdeptać mnie w glebę i to jako nowa na forum, strach się bać.

              ale niech będzie, moja wina:) szkoda tylko że...
              a nieważne co..
              w zasadzie
              nic
    • dorsy Re: PRACA I WASZE PROBLEMY 14.11.05, 16:23
      Witaj,
      u mnie z pracą jest bardzo różnie. Z jednej strony praca jest bardzo ważna, a z
      drugiej strony nie wyściubiałabym nosa z domu. Tak się składa, że pracuję z
      ludźmi, to znaczy jestem ich przełożoną, czy kierownikiem. Jak zwał tak zwał.To
      ciągnie za sobą odpowiedzialność, ale też np. negocjacje dotyczące np.
      wynagrodzeń. I przed tym najchętniej bym uciekła. Nie jestem typem
      bussineswomen, ani jakimś rekinem karierowym. Bardzo wspiera mnie mąż, on
      podpowiada mi, co mówić w jakichś trudnych negocjacjach. Często o tym
      rozmawiamy, choć staram się nie przynosić pracy do domu. Ostatnio z moją doktor
      stwierdziłyśmy, że bez niego byłoby naprawdę trudno.
    • mogra1 Re: PRACA I WASZE PROBLEMY 14.11.05, 21:32
      Pracuję na państwowej posadce. Na stałe mam do czynienia z ludźmi, których po
      całym dniu serdecznie nienawidzę. Pracuję bo renty raczej nie dostanę. Jak już
      jestem bardzo zmęczona idę na zwolnienie (oczywiście nie od psychiatry).
      Odpoczywam około 2 tygodni i znów do roboty. Najchętniej nie wychodziłabym z
      domu (czuję się tu bezpiecznie)ale nie stać mnie na to. Spałabym i spała...Jak
      śpię to nie myślę o chorobie. A tak w ogóle czy ktoś z was starał się o rentę
      na depresję lub lęki. Słyszłam że na to podobno najłatwiej dostać rentę?
      • monika123452 Re: PRACA I WASZE PROBLEMY 15.11.05, 22:31
        cześc mogra, świętnie wszystko ujełaś w swoim "liście" Ja pracuje w prywatnej
        firmie, a raczej "obozie hitlerowskim". Mam serdecznie dość ludzi z którymi
        pracuje, masakra. Najchętniej siedziałabym w domu i nie wychylała nosa.
        Chodziłam kiedyś do prychiatry i psychologa, ale to nic nie dało. Psychiatra
        umiała tylko pisać recepty, a póżniej się dziwiła, że zjadłam za dużo tabletek
        i omal nie "wikitowałam". A pani psycholog siedziała i kazała mi mówić, a jak
        już się odezwała, to pogrążała mnie jeszcze bardziej, wciąż doszukiwała się
        przyczyn mojej depresji w dzieciństwie. A ja dopiero zaczęłam świrować w pracy.
        Masakra, że też takie zakłady istnieją, wyzysk w biały dzień.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja