Dodaj do ulubionych

YOGA na depresję

21.11.05, 23:55
Ludzie cierpiący na depresję (wiem z własnego doświadczenia), cierpią najbardziej w godzinnach rannych(może to strach przed tym, że przed nami cały kolejny dzień, który trzeba jakoś? przetrwać). Dlatego praktykowanie yogi z rana daje dobre efekty. Wiem, najpierw trzeba w tym celu zwleć się z łóżka, później wziąść prysznic, żeby się jakoś obudzić, ale to już dobry pierwszy krok. Teraz rozwinać jakąś mate, włączyć jakieś kasety do motywacji (z nauką yogi)i do dzieła. Jeżeli chociaż z rana będziesz oddychać w sposób, który uspokoi twój umysł i tym doda mu energii, są szanse, że nie bedziesz cały dzień tak mocno dzwigać brzemienia depresji.
Praktykowałam to na sobie, najgorszym momentem jest się w końcu zmobilizować, ale kiedy już to przyjdzie, sami zobaczycie efekty. Mi pomaga w tych momentach życia, kiedy przychodzi depresja, a ja nie wiem "o co mi chodzi". Wtedy yoga, góry kilometrami i zaczynam żyć. Gorzej jest kiedy przechodzą stany depresyjne i wiem z jakiego powodu, ściśle określonego. Wtedy chyba zbyt dużo energii zużywam, aby się z tym uporać. Ale polecam, jeżeli bedzie mieć w sobie dość siły, spróbujcie, zapiszcie się na zajęcia, samemu czasami ciężko sie zmobilizować. Oddech to życie, bez niego umieramy. W yodze całą uwagę skupiamy na oddychaniu, tataj nie wolno myśleć o niczym innym, tylko o oddechu, później nawet w trakcie wykonywania ćwiczeń, ten oddech musi być zachowany, stabilny, świadomy, równy. Nie mam myśli, a jeżeli natrętnie przychodzą, traktjemy je jak chmury, które przeganiamy dalaj, nie przyglądając się im. Kiedy udawało mi się w końcu opanować myśli, zapomnieć o nich, był tylko równy oddech, którego już nie musiałam kontrolować, wtedy mogłam już tak twać godzinami. A później miałam takie uczucie lekkości, że miałam ochotę fruwać. Wiosną po raz kolejny przyszła u mnie depresja, tak ją pokonałam. Ale oczywiście nie odstawiajcie leków, lekarzy.
Tym co chcą o mnie poczytać, zapraszam do tematu "Odwaga aby odejść na zawsze". Tam są moje posty, w nich opisuje dużo o swojej depresji i walce z nią.
Ale jak ktoś ma ochotę, to proszę pytajcie tutaj. Chętnie porozmawiam, pomogę, doradze, jeżeli będzie to możliwe.
Obserwuj wątek
    • slavek33 Re: YOGA na depresję 22.11.05, 10:34
      Witaj. Gdybyś była taka miła i może podrzuciła jakieś opracowania na temat
      prostych ćwiczeń które można wykonwyać w domu. Przynam szczerze, że też sie już
      nad tym zastanawiam od dłuższego czasu (ale oczywiście nie w oderwaniu od
      leczenia farmakologicznego) jednak jak zacząłem przerzucać google i w wynikach
      otrzymałem głównie jakieś niekonkretne śmiecie i reklamy szkół to wymiękłem.
      Niestety na kurs yogi sie nie zapisze bo w mojej wiosce tgo nie ma:( Chciałbym
      sam ale nie bardzo wiem od czego zacząć.

      pozdrawiam
      • blue_a Samemu jest trudno, ale wiele szkół jogi 22.11.05, 12:35
        (nie yogi ;) proponuje wakacyjne warsztaty, aby zobaczyć poprawną praktykę. I
        zacząć praktykować pod kierunkeim nauczyciela, aby potem ćwiczyć samemu.

        Szukaj może tu:

        www.joga-joga.pl
        • blue_a tu są odnośniki do wielu szkół 22.11.05, 12:37

          Czy ktoś z ćwiczących jogę próbował odstawić leki? I jak?
        • slavek33 Re: Samemu jest trudno, ale wiele szkół jogi 22.11.05, 12:48
          yogi:) tak jakoś bezmyślnie przepisałem po koleżance:) Dzięki za linkt.
          Wieczorekiem poczytam. Bo tak na razie to robie sobie krótkie przerwy w pracy i
          wpadam na forum. Nawiązując do Twojego postu niżej to wprawdzie nie odstawiłem
          leków przy jodze tylko w wyniku dobrego samopoczucia ale nie polecam.
          Zdecydowanie nie polecam, bo było dobrze, mniej dobrze, troche niedobrze,
          niedobrze, oj niedobrze, oj bardzo niedobrze, nie do wytrzymania - telefon do
          mojego psychiatry - który nawiasem mówiąc sam się rozchorowal i może przyjmie
          mnie dopiero w czwartek:( Ale niech ozłocony będzie wynalazca xanaxu bo dzięki
          niemu myśle, ze jakoś dotrwam.
          • blue_a nie jestem pewna 22.11.05, 13:04

            ale jedno pudełeczko leku może wypisać Ci też lekarz pierwszego kontaktu...
            • slavek33 Re: nie jestem pewna 22.11.05, 14:22
              No ale nie antydepresantu. Zresztą nie wiem nawet jaki i by miał wypisać. Nim
              przerwałem leczenie brałem stimuloton ale nie wiem co teraz zarządzi mój
              lekarz. Na razie lek. pierwszego kontaktu wypisał mi xanax. Na szczęscie mimo,
              że w ten czwartek jednak mój lekarz nie będzie przyjmował to wpadnie do mnie do
              chaty to i pewnie recepty będzie miał. Kurde jaki ja byłem głupi, że przerwałem
              leczenie:(
              • lucyna_n Re: nie jestem pewna 22.11.05, 14:26
                nie pękaj, teraz już będziesz wiedzial co i jak. Ciesz się że SSRI na Ciebie dzialają i nie trać ducha.
                Wrócisz do pionu.
                • slavek33 Re: nie jestem pewna 22.11.05, 14:33
                  Dzięki za dobre słowo. No wygląda na to, że działają, bo jakoś tak lepiej się
                  wtedy po nich poczułem i motywacja do życia większa. Ale może to się zbiegło z
                  tym, że przyszła wiosna, lato:) Na razie to sę ciesze, że mam takiego lekarza,
                  który raz, że jest bardzo wporządku a dwa, ze czasem w innej materii do mnie
                  dzwoni po rade to mam z nim częsty kontakt.

                  pozdrawiam
                  • lucyna_n Re: nie jestem pewna 22.11.05, 14:38
                    :) trzymaj go w szachu, a zima będzie łaskawa.
                    fajnie mieć dobry kontakt z dobrym lekarzem, to ułatwia terapię i daje poczucie że w razie pogorszenia
                    nie zostaje się bez pomocy.
                    • slavek33 Re: nie jestem pewna 22.11.05, 14:52
                      Masz racje. Dobry kontakt z lekarzem to podstawa. Czasem jak słysze jak
                      traktują psychiatrzy swoich pacjentów to mi sie w głowie nie mieści, że tak
                      można. Może i stąd to przeświadczenie, że psychiatra to tylko ma zamiar wypisać
                      lek, zainkasować za wizyte i następny. Ja to chyba miałem cholerne szczęście,
                      że trafiłem na takiego lekarza. Pamiętam pierwzą wizyte (nawet nie czułem
                      niepokoju, bo już byłem tak styrany swoim stanem, że było mi wszysrtko jedno).
                      Wcześniej też oczywiście nasłuchałem sie o tym jak traktują pacjentów no ale
                      byłem pod murem - poszedłem. Jaka jest atmosfera w kolejce do psychiatry to
                      chyba nie musze mówić tym co byli a tych co nie byli nie będę straszył. No ale
                      przyszła moja kolej, wchodze, miły człowiek, zaczyna rozmowe, wywiad i takie
                      tam. Zapytał sie ile mogę wydawać na leki (czyli zainteresował sie moją
                      sytuacją materialną a nie bezdusznie te za 100 albo te za 2 zeta co nic nie
                      dają) Postawił sprawe uczciwie. Ja powiedziałem, ze leki mają być takie które
                      mi pomogą :) Zarządził stimuloton i jeszcze siegnął do torby stwierdzając, że i
                      tak ma od firm więc po co mam płacić jak on ma i dostałem dwa opokowania za
                      które uparcie nie chciał kasy. I sam na wstępie zaznaczył, że jakby cokolwiek
                      się działo, zaniepokoiło mnie to mam dzwonić na komórke która by to godzina nie
                      była. I dodam, ze niestety nie nalezy do tych śpiących na kasie, którzy płacą
                      tyle, że takie coś w sumie jest wliczone w koszta. Z tego co się orientuje jak
                      piszą czasem ludzie to on bierze dużo, dużo mniej normalnie za wizyte. Życze
                      każdemu takiego psychiatry.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka