lackie
19.12.05, 13:09
Boję się tych świąt. Wcale nie chcę wracać do domu, robię to glównie ze
względu na mamę (zresztą wciąż nie mam pracy, a kiedy jest się na czyimś
utrzymaniu, kiedy ktoś ci daje pieniądze na wynajem mieszkania, nie można za
bardzo się stawiać, prawda?). Wiem, że w święta ojciec nie obejdzie się bez
kieliszka. Wiem też, ze nia ma sensu z nim o tym rozmawiać, bo on uważa, że
nie ma problemu i zaraz albo wybucha śmiechem z powodu moich "idiotycznych i
debilnych paranoi", albo wpada w złość. Z nim nie da się porozmawiać. Wyzywa
mnie i moją mamę od świrów, a potem się wszystkiego wypiera. Nie potrafi
zapanować nad gniewem -zresztą uważa, że nie ma nad czym. Boję się go, gardzę
nim i jednocześnie go nie znoszę. Wiem, że nie co dzień tak bywa, że teraz
podobno jest lepiej, że rzadziej pije, że stara się kontrolować,ale... boję
się tego, co będzie w święta. Boję się tych "rodzinnych świąt". Nie kocham
tego człowieka, chce mi się plakać, kiedy myślę, że będę musiała spędzić tyle
dni pod jednym dachem z nim. Żeby tylko nie urządził awantury w święta, żeby
się nie upił... Nie mogę go znieść... Co mam robić, proszę, czy ktoś ma jakiś
pomysł na radzenie sobie z podobnymi ludźmi?
Pozdrawiam serdecznie wszystkich forumowiczów, życzę zdrowia i dużo sił!