Dodaj do ulubionych

Wigilia...

19.12.05, 13:09
Boję się tych świąt. Wcale nie chcę wracać do domu, robię to glównie ze
względu na mamę (zresztą wciąż nie mam pracy, a kiedy jest się na czyimś
utrzymaniu, kiedy ktoś ci daje pieniądze na wynajem mieszkania, nie można za
bardzo się stawiać, prawda?). Wiem, że w święta ojciec nie obejdzie się bez
kieliszka. Wiem też, ze nia ma sensu z nim o tym rozmawiać, bo on uważa, że
nie ma problemu i zaraz albo wybucha śmiechem z powodu moich "idiotycznych i
debilnych paranoi", albo wpada w złość. Z nim nie da się porozmawiać. Wyzywa
mnie i moją mamę od świrów, a potem się wszystkiego wypiera. Nie potrafi
zapanować nad gniewem -zresztą uważa, że nie ma nad czym. Boję się go, gardzę
nim i jednocześnie go nie znoszę. Wiem, że nie co dzień tak bywa, że teraz
podobno jest lepiej, że rzadziej pije, że stara się kontrolować,ale... boję
się tego, co będzie w święta. Boję się tych "rodzinnych świąt". Nie kocham
tego człowieka, chce mi się plakać, kiedy myślę, że będę musiała spędzić tyle
dni pod jednym dachem z nim. Żeby tylko nie urządził awantury w święta, żeby
się nie upił... Nie mogę go znieść... Co mam robić, proszę, czy ktoś ma jakiś
pomysł na radzenie sobie z podobnymi ludźmi?
Pozdrawiam serdecznie wszystkich forumowiczów, życzę zdrowia i dużo sił!
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: Wigilia... 19.12.05, 13:21
      nie wiem czy jest wogole jakiś sposób na toksycznych ludzi, oprócz izolowania się od nich.
      Szkoda że jedna osoba psuje innym ludziom rok w rok wszystkie święta bo nie widzi problemu, skąd
      jak znam takiego? no tak mój ojciec też nigdy nie widział problemu, teraz już na szczęście nie muszę
      się z nim widywać, ale już na samo wspomnienie sie wzdrygam i ciary mi chodzą po plecach.
      Może na pociechę tylko tyle, że Twoje usamodzielnienie się to tylko kwestia czasu, wtedy będziesz
      mogła decydować o sobie, i nikt nie będzie Ci psuł świąt, chyba że wyjdziesz za mąż, no to wtedy
      teściowie pewnie pokażą Ci gdzie raki zimują..
      Poki co może trzymaj się z mama po tej samej stronie barykady?
      Życzę żeby czarny scenariusz sie chociaż w tym roku nie spełnił, ale i tak, święta nie trwają wiecznie,
      dasz radę.
      • lackie Re: Wigilia... 19.12.05, 18:26
        lucyna_n napisała:

        > nie wiem czy jest wogole jakiś sposób na toksycznych ludzi, oprócz izolowania
        s
        > ię od nich.
        > Szkoda że jedna osoba psuje innym ludziom rok w rok wszystkie święta bo nie
        wid
        > zi problemu, skąd
        > jak znam takiego? no tak mój ojciec też nigdy nie widział problemu, teraz już
        n
        > a szczęście nie muszę
        > się z nim widywać, ale już na samo wspomnienie sie wzdrygam i ciary mi chodzą
        p
        > o plecach.
        Dziękuję, zazwyczaj gdy muszę jechać do domu, staram się ograniczać kontakt z
        tym człowiekiem do minimum, ale nie zawsze się da, np. kiedy krzyczy na matkę -
        przecież nie będę siedzieć cicho, prawda? Czasem rozmawiamy o tym z mamą przez
        telefon, ona twierdzi, że teraz sytuacja się poprawia, ale wiem też, że jest
        zdolna do kłamstwa, byle nie przysparzać mi zmartwień. Liczę na to, że ta
        Wigilia będzie jednak w miarę spokojna. Jeszcze raz dziękuję!
    • illiterate Re: Wigilia... 19.12.05, 13:33
      Twoj tato jest alkoholem czy pije szkodliwie?
      Wez sobie tu poczytaj moze: www.parpa.pl/
      A szczegolniej tu: www.parpa.pl/dzieci/ i tu najbardziej:
      www.parpa.pl/?subL=1&checkL=3
      • lackie Re: Wigilia... 19.12.05, 18:34
        illiterate napisała:


        > Wez sobie tu poczytaj moze: www.parpa.pl/
        > A szczegolniej tu: www.parpa.pl/dzieci/ i tu najbardziej:
        > www.parpa.pl/?subL=1&checkL=3

        Dziękuje Ci bardzo. Wiesz, nie jest z nim aż tak źle -tyle tylko, że kiedy już
        wypije, przestaje nad sobą panować. W dodatku długo kłamał i kręcił, robił co
        mógł, żeby ukryć fakt cowieczornego popijania (kiedy wypił ukradkiem całą
        butelkę wina przeznaczonego na prezent dla dziadków, próbował zwalić winę ...
        na mnie. Miałam wtedy 14 lat, dobre, co? Zionęło od niego alkoholem na kilometr
        a on wciąz twierdził, że durne głąby -tj. ja i mama - czepiają się go bez
        przyczyny.). Ostatnio jest spokojniej, ale z nim nigdy nic nie wiadomo...
        Tak czy inaczej -raz jeszcze dziękuję!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka