majka733
19.12.05, 16:50
witajcie. jestem z Wami od dwoch tygodni. czytam Wasze posty. najczesciej
smutne, pełne zalu i wyrzutow. o niedobrych rodzicach, beznadziejnej pracy,
braku checi i sil do dzialania, braku pieniedzy, braku oparcia, braku pomocy
i samotnosci. o leku i dziwnych stanach ducha.zastanawiam sie: co ja tutaj
robie? przeciez mam depresje z wlasnej glupoty. przez faceta. a to wszystko
nie jest wazne. mialam i mam super rodzicow. mam extra prace i zero problemow
finansowych. mam fajnego narzeczonego i wkrotce wychodze zamaz. Mam super
przyjaciolke, ktora zawsze jest ze mna. czy ja mam prawo byc nieszczesliwa?
jestem zdrowa (poza depresja, ktora w zasadzie meczy mnie tylko z powodu
bezsennosci). Czy ja mam w ogole prawo Wam doradzac, czy ja umiem zrozumiec
co Wy czujecie? Kurcze ... nic juz nie wiem. Ale Wam dziękuje. Pomogliscie mi
cos zrozumiec. Cos waznego. Pozdrawiam Was cieplo i zycze... tego
wszystkiego, co chcecie uslyszec.