mcphisto
26.12.05, 02:21
Święta u rodziców. Myślałem, że będzie dobrze - wszystko na to wskazywało.
Tymczasem... Wszystko co złe z przeszłości wróciło ze zdwojoną siłą. Mimo, iż
rodzice wiedzą jak bardzo słaby jestem. Teraz siedzę sam, przed komputerem.
Część "imprezy" poszła już spać, reszta... posiedzi jeszcze długo. A we mnie
burza. Chcę stąd uciec. W domu nikt na mnie nie czeka, a przynajmniej tego
nie czuję. Chcę umrzeć. Tak bardzo, bardzo chcę stąd odejść. Czuję się sam.
To taka straszna, głęboka, dojmująca pustka... Znacie ją, prawda? Nie wiem co
robić. Trzy lata leczenia... Poczucie straty najbliższej osoby... To dla mnie
za dużo. Nie wiem, czy zdobędę się tej nocy na ten ostatni krok. Ale jeśli
coś się nie stanie, nie zmieni, teraz, zaraz, to... to nie wytrzymam. Tak
bardzo boli...