sick_man
19.01.06, 09:16
Poszedłem do psychiatry bo męczył mnie ciągły niepokój, hipochondryczne stany
lękowe i lekkie bóle głowy. Dostałem pernazynę i sertahexal. Brałem oba leki
przez dwa tygodnie, mimo że poziom lęków, niepokoju i bólu głowy zdecydowanie
wzrósł.
Po konsultacji z psychiatrą odstawiłem sertahexal i przez ostatnie 10 dni
brałem tylko pernazynę. Początkowo wydawało mi się, że idzie ku lepszemu. Ale
ten tydzień to była prawdziwa masakra. Na niczym nie mogę się skupić, ciągle
gubię wątek, mam trudne do opisania bóle/wrażenia w głowie.
Wczoraj samowolnie odstawiłem prenazynę z nadzieją, że miną bóle głowy i
koncentracja się poprawi.
Dzisiaj mam wrażenie, że z konenctracją jest lepiej, ale te dziwne ściskania,
mrowienia w głowie nie przechodzą.
Co dalej? Iść do psychiatry po kolejny inny lek z nadzieją że mi pomorze. A
może te bóle to nie depresja tylko coś innego?
Sam już nie wiem co mam robić...
sick_man
Zastanawiam się co dalej, próbować innych leków.