Dodaj do ulubionych

Bezsens, beznadzieja

21.01.06, 11:51
Chce zakończyć terapie i to dzisiaj i to jak najszybciej. To nie ma sensu
jeżeli ja nie potrafię nic zmienić w sobie. Rodzice się ode mnie odwrócili
dlatego, że akurat nie chce zobić tego co oni chcą, żebym zrobiła w tedy
kiedy on i chcą. Mama nie chce ze mną rozmawiać, a tata trzyma jej stronę.
Nikt mnie n ie kocha. To już jest koniec.
Nie wiem co robić. Błagam pomocy.
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: Bezsens, beznadzieja 21.01.06, 12:57
      To nie jest prawda ze Rodzice nie kochaja Ciebie, czasem Rodzice probuja w ten
      sposob przekonac ze powinnas zrobic tak jak Oni uwazaja.
      Zmiany w Sobie sa bardzo trudne, nie przychodza szybko, trzeba wiele czasu aby
      zmienic jrdna rzecz.
      Co chcialabys zmienic u Siebie Edytubku ?
      Serdeczne pozdrowienia.
    • edytunia86 Re: Bezsens, beznadzieja 21.01.06, 13:38
      Chciałabym być idealna, nie psóć swoich relacji z mamą inaczej reagować na to
      wszystko. Ja chyba poprostu pewnie bym zrobiła to co moja mama chciała, żebym
      zrobiła, ale może za chcwile i chyba się źle wyraziłam i teraz moja mama jest
      przekonana, że jestem niegrzeczna i ona nie chce dać się przekonać, że tak nie
      jest jak myśli mama. Ona mi powiedziała, ze nie chce, żebym ją przekonała, że
      jestem inna, a ja chciałabym ją jakoś przekonać, że nie jest jak ona myśli.
      Dzisiaj przyszło do mnie zaproszenie od sióstr na lekolekcje i boję się, że nie
      będe mogła na nie pojechać, a ja poprostu chcialabym tam pojechać. Moi rodzice
      na siebie na krzyczeli.Teraz chce się płakać i wógóle nieodczuwam głodu. Czuje
      się winna. Co ja mam teraz zrobić?
      • micaela Re: Bezsens, beznadzieja 21.01.06, 13:57
        edytunia86 napisała:

        > Chciałabym być idealna, nie psóć swoich relacji z mamą inaczej reagować na to
        > wszystko.

        i sadzisz,ze jak zrezygnujesz z terapii to wlasnie to osiagniesz?
        a dlaczego mialabys nie pojechac na rekolekcje?
        • edytunia86 Re: Bezsens, beznadzieja 21.01.06, 14:04
          Ja już sama nie wiem jak to osiągnąć. Ponieważ tata np.: mógłby mnie nie
          zawieść do Lubonia.
    • edytunia86 Re: Bezsens, beznadzieja 21.01.06, 14:02
      Wem, że popełniłam błąd, że powinnam przerwać to czym byłam zajęta wtedy kiedy
      mama weszła do mojego pokoju i powidziała mi, żebym złożyła życzenia babci i
      nie powinnam się jej zapytać o to czy tego nie mógłby zrobić mój brat. Chyba
      się poprostu źle wyraziłam i teraz wiem, że nie powinnam się wtedy była odzywać
      i przerwać to co wtedy robiłam i złożyć te życzenia i przynajmniej miałabym
      spokój. Jak moja babcia wróci zrobie to chociaż miałabym to zrobić jak będe
      akurat czymś zajęta.
    • ilquad No i co z tego. 21.01.06, 14:35
      Kazdy z nas jest samotna wyspa.
      Nic nie dzieje sie od razu.
      Przestan czarnowidziec, wyjdz na dwor, pobaw sie sniegiem
      Glowa do gory!
    • edytunia86 Re: Bezsens, beznadzieja 21.01.06, 19:25
      mojej mamie już chyba trochę przeszło i dzisiej razem z rodzicami pojechałam do
      prześwietlenia zęba, a potem na zakupy. Mimo , że nie bardzo mam nadzieje na
      leczenie zębów na końcu.
      • bambomurzynzafryko Re: Bezsens, beznadzieja 21.01.06, 20:05
        Zęby na końcu należy zostawić w spokoju i cieszyć się że te na początku są
        zdrowe i bielutkie, i że wszystko jest cacy z tatą i mamą. Należy także chodzić
        na terapię, nie poddawać się, maturę zdawać, na studia iść, w siebie wierzyć i
        myć zęby.
        Jak można chodzić na zakupy, to wszystko dobrze.
        Kobieta co na zakupy chodzić nie może to istota na krzyżu rozpięta - a kobieta
        co na zakupy chodzić może to kobieta spelniona, szczęśliwa, choć raz bardziej
        szczęśliwa ona, a raz mniej, to zależy o tego jak te zakupy się udadzą.
        • edytunia86 Re: Bezsens, beznadzieja 21.01.06, 20:57
          Jak zosstawie zęby, któłre mogą być do wyrwania to narobie sobie jescze innych
          problemów zdrowotnych i po co mi to. Ja mam nie bardzo potrafię jak na razie
          uwierzyć w siebie, a zęby myje i ani tak mam problemy z zębami. No właśnie nie
          bardzo zakupy poprawiły mi nastrój. Ciągle jestem jakaś smutno, wógle się
          dzzisiaj nie śmieje jestem jakaś zła.
          • bambomurzynzafryko Re: Bezsens, beznadzieja 21.01.06, 21:33
            Masz ty brata albo siostrę, poverella?
            • edytunia86 Re: Bezsens, beznadzieja 22.01.06, 10:37
              Mam młodszego ode mnie btata, a Ty masz jakieś rodzeństwo?
    • jeszp1 Re: Bezsens, beznadzieja 21.01.06, 21:50
      Moja siostra chciała udowodnić, że to ona ma rację, a nie jej bliscy - syn i
      brat, czyli nie są jej potrzebne leki ani żadna inna terapia. W końcu znalazła
      się w szpitalu psychiatrycznym z ostrą psychozą i depresją. Przez 8 miesięcy
      lekarze nie mogli jej wyprowadzić z kryzysu.
      Pytanie co Ty chcesz sobie udowodnic, na ile Twoje problemy są wynikiem
      niezrozumienia Twoich bliskich a na ile wynikają wyłącznie z Twoich
      wewnętrznych konfliktów. Pamiętaj, że oni nie są w stanie zrozumieć człowieka z
      prawdziwą depresją. To wymaga czasu. Ratuj się, nie patrząc jak postrzegają Cie
      Twoi bliscy. Ja zrozumiałem to po wielu latach. Twoi bliscy nigdy nie
      zrozumieją do końca Twoich problemów, może kiedyś ja zaakceptują.
      Ty sama walcz o siebie, bo to Twoje życie.
      Pozdrawiam serdecznie
      • edytunia86 Re: Bezsens, beznadzieja 22.01.06, 10:57
        Przykro mi zpowodu twojej siostry, ale mam nadzieje, że teraz jest już lepiej.
        Myślę, że ja sama chciałabym udowodnić przede wszystkim innym, że chce coś w
        sobie zmienić, lepiej radzić sobie ze swoimi problemami, ale jak na razie nie
        bardzo radze sobie z tym co czuje, a sobie chciałabym udowodnić, że dam rade
        wytrzymać do końca terapii, że dam rade wyjść z depresji jeżeli oczywiście ją
        mam. Nie jestem pewno czy to jest depresja czy coś innego, ponieważ moja
        lekarka powiedziała mi, że w trakcie psychoterapii mogą się pojawić różne
        uczucia np.: smutek, a jak jej powiedziałam, że chciałabym wiedzieć czy to jest
        depresja to ona powiedziała mi, że to może być depresja, albo nie.
        Myślę,że jeżeli ktoś tego nie przeżył to moze tego nie zrozumie, a z tego co
        wiem nikt z mojej rodzinny nigdy nie miał depresji i chyba nikt nikt nigdy nie
        chodził na terapie. Więc nikt z mojej rodziny chyba nie bardzo wie jak to jest.
        myślę, ze ja gdym się nigdy nie zdecydowała na terapie to też nigdy bym tego n
        ie wiedziała. Teraz już z własnego doświkadczenia wiem , ze to wcale nie jest
        taki łatwy czas i, że tarapia bywa ie przyjemna, a nawet bolesna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka