czekolada_z_orzechami
22.01.06, 09:09
nie wiem co mi jest..Od 6 miesięcy jakby codziennie zycia we mnie
mniej..Budze się rano i nie mam na nic siły. leżę dniami i wpatruję się w
sufit. Po nocach nie śpię. Ciągle chodze rozdrazniona, zaczynam
nienawidzieć..Tylko nerwy nerwy nerwy. Albo zupełny dół...Chodzę i płaczę,
nie śmieję się już. Nie umiem się juz odnaleźć. mam przeświadczenie, że
jestem nikim. pieprzonym zerem. Na nic się nie przydaję. moge wyglądac byle
jak. I tak nikt nie zauważy. Spowolnienie procesów myślowych. Do szkoły to
chodze teraz tylko dla rodziców. Dla nich też jako tako się uczę. Większego
nieudacznka to chyba świat nie zna.. Może w końcu zniknę i nie będe zużywała
tyle tlenu i pożywienia. Bo same problemy ze mną. Nie wiem, czy jestem chora.
nie wiem czy jest dla mnie pomoc:(