alliance
02.02.06, 20:03
Przez 10 miesiecy bralam effectin o przedluzonym dzialaniu.
pomogl w ciagu paru tygodni i moglam normalnie funkconowac.
Lek bralam zgodnie z zaleceniami psychiatry. poczulam sie zupelnie
dobrze.
Na marginesie swietnie sie po nim czulam !
Pare spraw w swoim zyciu zmienilam, na pare dzialan odwazylam.
Na pewno jestem osoba lekowa, nadwrazliwa choc zyje zupelnie
normalnie: pracuje , wychowalam dziecko.
Po leczeniu" odcięłam " sie jakos od tego okresu ,
odgrodzilam w jakis sposob,
to jakby mnie nie dotyczylo a tu nagle zupelnie niespodziewanie
dopadly mnie leki i przerazenie odnosnie mojej przyszlosci.
Uplynelo 11 miesiecy od odstawienia leku.
od tygodnia nie moge dac sobie rady ze swoimi nastojami, placzem
budze sie w nocy, spie po 4 godziny, boje sie wracac do domu.
Chcialabym poradzic sobie sama z tym wszystkim, nie bardzo mam
ochote na spotkania z psychiatra, zal mi pieniedzy na wizyty
i ewentualne lekarstwa , ale zaczynam powatpiewac czy sama
dam sobie rade.
Co robic, jak odpedzic nawracajace ciagle i budzace placz
mysli? Najgorzej czuje sie po poludniu i wieczorem
i wtedy gdy jestem zmeczona i sama.
Niestety nie mam nikogo z kim moglabym szczerze porozmawiac
a i tak nie przyznalabym sie do tego co sie ze mna dzieje.
Dorosle dziecko jest przez dluzszy czas poza krajem, brakuje mi
tego kontaktu. Dom pusty i smutny.
Mam pare zajec i zainteresowan ale w takim stanie w jakim jestem
wpoadam w odretwienie i calkowicie sie izoluje od ludzi
choc zdaje sobie sprawe ze to wlasnie kontaktu z nimi mi
brakuje. Ale jakos ci " bliscy" smutni i dalecy.
Co robic ? Naprawde sie mecze i zle mi bardzo.
Bardzo trudno byc samemu w znaczeniu uczuciowym i w zyciu
codziennym. Ja nie potrafie jeszcze.
Pozdrawiam depresyjnych.