Dodaj do ulubionych

Możecie mi pomóc?

08.10.01, 16:47
Mam 23 lata. Jestem studentem (a może jeszcze?) z Warszawy. Od ponad sześciu
miesięcy prześladują mnie myśli samobójcze. Jestem po trzech nieudanych próbach
(nawet tego nie potrafię dobrze zrobić). Trafiłem z tym wszystkim do
psychoterapeuty. Mam wrażenie, że facet trochę bagatelizuje problem. Nie jestem
psychiatrą, nie wiem jaka powinna być jego reakcja. Facet stwierdził, że mam
nastrój subdepresyjny (choć nie wiem co to oznacza). Mam dość nieciekawą
sytuację życiową (żona, dziecko, małżeństwo w rozsypce, cała rodzina przeciwko
mnie, żona wciąż ma do mnie pretensje). Nie wiem czy mam zmienić lekarza, a
jeśli tak to na jakiego. Mój terapeuta stwierdził, że obejdziemy się bez
wsparcia farmakologicznego. A ja prawie uderzyłem własną matkę (zabrakło mi
argumentów w rozmowie), tak samo z żoną, od której nie potrafię odejść.
Najprawdopodobniej wylecę z uczelni (pewnie nie dostanę urlopu zdrowotnego) a
na karku WKU.Jeśli możecie mi jakoś pomóc, podzielić się ze mną swoim zdaniem
(naprawdę nie wiem co mam robić, znowu chcę się zabić)będę wdzięczny.
Obserwuj wątek
    • Gość: grzechu Re: Możecie mi pomóc? IP: *.002.popsite.net 08.10.01, 21:16
      Ja jestem tez po kilku probach. Chyba powinienes szukac takiego
      psychiatry ktory by ci odpowiadal, a nie poprzestawal na jednym i zaogolnial ze
      wszyscy tacy sa. Nawet jesli wiekszosc taka jest, mozna trafic akurat na
      takiego jaki bedzie pasowal. Przypadek jest wolnoscia ducha. Coz, ja wykonalem
      dosyc ciezka robote, nie wiem jakie ty masz predyspozycje, zainteresowania etc.
      Ja mialem jak najbardziej artystyczne, i to mi pomoglo. Nie mialem
      ubezpieczenia, bylem za granica, zadnych przyjaciol, a jednak znalazla sie
      odpowiednia ksiazka, a przede wsyzstkim zaczalem pisac, przemysliwac cale swoje
      zycie, nadawac sens emocjom, dystansowac sie wobec tych przezyc. Jasne, ze
      jesli jest za duza prsja obowiazkow, i nie jest sie w stanie im wszystkim
      sprostac, trzeba ratowac siebie, to znaczy starac sie tak zyc zeby podtrzymywac
      to co jest mi najblizsze. Nie bedac soba, co mozesz dac? Tylko wyczerpanie.
      Wiec to jest chyba podstawowy warunek, zeby byc soba, co nie znaczy po prostu
      swawolic. U mnie bylo to dzialanie tworcze. Poza tym jesli masz takie mysli
      bedac z kobieta, to cos nie w porzadku jest z waszym zwiazkiem, i to trzeba
      naprawic, albo zlikwidowac chory zwiazek. Jesli kobiete nic nie obchodzisz,
      poza byciem ojcem i dawaniem pieniedzy, to znaczy ze ona traktuje cie
      przedmiotowo, a nie podmiotowo. I to juz byloby wystarczajacym warunkiem do
      natychmiastowego zdystansowania sie. Za tym kryja sie dlasze stresy: sady,
      alimenty, etc. Tu wszystko zalezy od indywidualnego przypadku. Gdybac sobie
      mozna. Chcesz to napisz cos wiecej, a jak nie chcesz oficjalnie, mozesz na moj
      adres: yoelff@hotmail.com
      Pozdrowienia
    • Gość: lew Re: Możecie mi pomóc? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.01, 21:18
      stary weź się do roboty, pomóż rodzinie poczuj obowiązki . nie powiedziałeś
      najwazniejszego: dlaczego chcesz to zrobić to może będziesz usprawiedliwiony.
      Na razie trzymaj się tego ziemskiego padołu jak masz dla kogo przecież nie
      jesteś sam
      • Gość: klik Re: Możecie mi pomóc? IP: *.pppool.de 10.10.01, 21:47
        Dosc dobrze Cie rozumie. Bylo podobnie, tylko ze mnie przylapalo dopiero po
        studiach, w robocie. Coz moge Ci powiedziec? Jezeli lubisz to co studiujesz, to
        trzymaj sie tego. Co nie oznacza, ze mialbys sie trzymac tego jak ostatniej
        deski ratunku. Stwierdzilem, ze najgorzej bylo ze mna, jak 'realizowalem'
        plany, a najlepiej jak bylem na luzie. Pracowalem nad tym w pocie czola zeby
        nauczyc sie 'olewania'. To samo nie przychodzi. Wytyczylem sobie kto jest moim
        wrogiem, czego nie cierpie robic, itp. takie czarno-biale postrzeganie swiata i
        zaczalem zyc w tym nowym swiecie patrzac na siebie z boku, tak jakbym gral role
        w kinie, obserwujac jak sie to moje zycie toczy. Moj dystans rosl coraz
        bardziej i bardziej. Moze i Ty jestes tez perfekcjonista. Tacy czesciej niz
        inni wpadaja w konflikt ze swiatem, nosza w sobie pewien wyidealizowany obraz
        swiata od ktorego nie moga odejsc ani rusz. Nie dlatego ze nie chca, tylko
        dlatego, ze w momencie odrzucenia tego jednego swiata w glowie powstaje
        pustka, z ktora trzeba sie nauczyc przez pewien czas zyc. Pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka