Dodaj do ulubionych

Powrot napadow paniki...

29.11.02, 18:48
Myslalem, ze bedzie juz ok, przeciez robilo sie lepiej, powoli, ale jednak.
Niestety od kilku dni znowu sie zaczyna...
Ale tym razem jestem silniejszy, nie poddam sie, przynajmniej nie ma tego
etapu, w ktorym czlowiek kompletnie nie wie, co sie z nim dzieje.
Wykupilem lekarstwa, moze znajde czas na terapie.
Mam tyle planow do zrealizowania, tyle marzen...
Nie po to walczylem z tym wszystkim, nie po to konczylem studia, zeby teraz
sie poddawac.
Nie wiem skad we mnie ten optymizm i wiara we wlasne sily...
Juz nawet nie pytam dlaczego ja, co komu zlego zrobilem....
Serdecznie pozdrawiam osoby walczace z podobnymi problemami i zycze
wytrwalosci.
Pozostale osoby tez oczywiscie pozdrawiam.
Moze ktos z Was moze mi pomoc, cos podpowiedziec ?
Obserwuj wątek
    • Gość: Ola Re: Powrot napadow paniki... IP: *.r3ctum.net 02.12.02, 13:30
      Krzysztof spokojnie jesteś na dobrej drodze skoro w Tobie jest optynizm i
      wiara.Może trochę zwolnij, z takimi cechami masz sznse zajść daleko,tylko po
      kolei i bez nerwów a napewno Ci się wszysko uda.
      Pozdr.
    • karmandzija Re: Powrot napadow paniki... 03.12.02, 14:12
      krzysztof76pila napisał:

      > Myslalem, ze bedzie juz ok, przeciez robilo sie lepiej, powoli, ale jednak.
      > Niestety od kilku dni znowu sie zaczyna...
      > Ale tym razem jestem silniejszy, nie poddam sie, przynajmniej nie ma tego
      > etapu, w ktorym czlowiek kompletnie nie wie, co sie z nim dzieje.
      > Wykupilem lekarstwa, moze znajde czas na terapie.
      > Mam tyle planow do zrealizowania, tyle marzen...
      > Nie po to walczylem z tym wszystkim, nie po to konczylem studia, zeby teraz
      > sie poddawac.
      > Nie wiem skad we mnie ten optymizm i wiara we wlasne sily...
      > Juz nawet nie pytam dlaczego ja, co komu zlego zrobilem....
      > Serdecznie pozdrawiam osoby walczace z podobnymi problemami i zycze
      > wytrwalosci.
      > Pozostale osoby tez oczywiscie pozdrawiam.
      > Moze ktos z Was moze mi pomoc, cos podpowiedziec ?

      Trzymam za Ciebie kciuki, wierzę że dasz radę. Co prawda Cię nie znam, ale
      doskonale wiem co przeżywasz. Ja też pół roku temu nie wiedziałam co się ze mną
      dzieje. Budziłam się rano z walącym sercem i gonitwą myśli co też mnie czeka
      tego dnia. Budziłam się bardzo wcześnie rano ale nie miałam siły żeby wstać z
      łóżka, naciągałam kołdrę na głowę i tak leżałam 2, 3 godziny marząc o tym żebym
      nie musiała wstawać, żeby nikt nic ode mnie nie chciał.

      Bałam sie panicznie ale niczego konkretnego. Po prostu cały czas nosiłam w
      sobie lęk przed czymś strasznym, nieznanym, czymś co na pewno mnie złego
      spotka. To było straszne. Oby już nigdy nie wróciło.

      Na szczęście jak tylko odkryłam (upewniłam się) że to chyba jest depresja to
      przełamałam pierwotne opory i zgłosiłam sie do psychiatry. Odważyłam się i to
      była najlepsza rzecz jaką mogłam zrobić. Zapisał mi Fevarin. Początkowo objawy
      się nasiliły ale po 4 tygodniach troche się poprawiło, a teraz już jest OK. Lek
      jeszcze biorę, ale może już niedługo.

      Dlatego radze Ci z własnego doświadczenia - jak najszybciej odwiedź psychiatrę
      i zacznij brać leki. Ja sie przekonałam, że to pomaga.
      • priorytet Re: Powrot napadow paniki... 04.12.02, 12:46
        krzysztof!
        dasz rade! ja dalam a balam sie jak cholera!
        buddyjskie om mani peme hung - diament jest w lotosie, czyli wszystko co jest
        Ci potrzebne do szczescia nosisz w sobie.
        a najwazniejsza jest glowa, jak sobie w niej dobrze ulozysz...
        czego Ci zycze z calego serduszka mojego
      • Gość: ble Re: Powrot napadow paniki... IP: *.swps.edu.pl / 192.168.15.* 13.01.03, 13:06
        > Trzymam za Ciebie kciuki, wierzę że dasz radę. Co prawda Cię nie znam, ale
        > doskonale wiem co przeżywasz. Ja też pół roku temu nie wiedziałam co się ze
        mną
        >
        > dzieje. Budziłam się rano z walącym sercem i gonitwą myśli co też mnie czeka
        > tego dnia. Budziłam się bardzo wcześnie rano ale nie miałam siły żeby wstać z
        > łóżka, naciągałam kołdrę na głowę i tak leżałam 2, 3 godziny marząc o tym
        żebym
        >
        > nie musiała wstawać, żeby nikt nic ode mnie nie chciał.
        >
        > Bałam sie panicznie ale niczego konkretnego. Po prostu cały czas nosiłam w
        > sobie lęk przed czymś strasznym, nieznanym, czymś co na pewno mnie złego
        > spotka. To było straszne. Oby już nigdy nie wróciło.
        >
        > Na szczęście jak tylko odkryłam (upewniłam się) że to chyba jest depresja to
        > przełamałam pierwotne opory i zgłosiłam sie do psychiatry. Odważyłam się i to
        > była najlepsza rzecz jaką mogłam zrobić. Zapisał mi Fevarin. Początkowo
        objawy
        > się nasiliły ale po 4 tygodniach troche się poprawiło, a teraz już jest OK.
        Lek
        >
        > jeszcze biorę, ale może już niedługo.
        >
        > Dlatego radze Ci z własnego doświadczenia - jak najszybciej odwiedź
        psychiatrę
        > i zacznij brać leki. Ja sie przekonałam, że to pomaga.


        To dlaczego mi leki nie pomagaja? Biore juz 3 miesiace... I nic. Caly czas sie
        boej. Ciągły lęk...
    • Gość: lolek Re: Powrot napadow paniki... IP: PLWAR* / 217.153.60.* 05.12.02, 09:11
      Znajdź czas na terapię, bo same leki to trochę za mało.
      Na pewno Ci się uda, bo jest w Tobie optymizm i wiara w siebie.
      Ja z tego jeszcze nie wyszłam do końca, ale teraz to tylko kwestia czasu.
      Trzymam za Ciebie kciuki.
      • Gość: Kk Re: Powrot napadow paniki... IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 12.01.03, 19:56
        Mnie wyleczono z tego psychoterapią, konkretnie hipnozą, od 6 lat mam spokój,
        spróbuj..warto
    • sylwia_a_s Re: Powrot napadow paniki... 12.01.03, 21:42
      ...i znow sie podnioslam na duchu, przez to, ze ludzie tez chca walczyc. I ja
      tez dalej bede walczyc :)
      Pozdrawiam i zycze baaaaaaaaaaardzo duuuuzo wytrwalosci i sily :)
      ps: PRIORYTET podobaja mi sie Twoje slowa
    • Gość: baba Re: Powrot napadow paniki... IP: 212.33.67.* 13.01.03, 14:29
      Witaj !
      Cieszę się,że masz tyle optymizmu w sobie. Ja po nawrocie choroby teraz gorzej
      się boję, bo wiem że to wraca ! Po pierwszej fazie lecznia wydawało mi się, że
      jestem wyleczona na wieki, a teraz mi powiedziano że nie wykluczone ze mogę
      brać leki "na zawsze". Ja się boję bać - takie to masło maślane. Widzę jednak
      że optymizm też gości na tych stronach, więc może się zarażę ?
    • Gość: volviak Re: Powrot napadow paniki... IP: *.smochowice.sdi.tpnet.pl 15.01.03, 16:15
      nie zapominajacie o Bogu by Wam towarzyszyl w walce z takimi pieprzonymi
      chorobami cywilizacyjnymi..kiedys Jezus czesto wypedzal zle moce z ludzi, dzis
      sie tego nie praktykuje, a szkoda....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka