zagubione szczęście

31.03.06, 19:56
Dzień dobry!!
Bardzo proszę o rade, nie wiem już co robić...Mój prawdziwy problem polega
na tym, że ja nie pamiętam, co robiłam dwa, trzy dni temu a co dopiero
wcześniej, muszę się naprawdę bardzo zastanowic, żeby sobie przypomnieć,
nawet czasami nie pamietam, co mówłam pół godziny temu, i czy powiedziałam
tak, czy inaczej. MOże to brzmi śmiesznie, ale ja jestem coraz bardziej
załamana. Mam dopiero 24 lata, studiuję na ostatnim roku farmację, więc dość
trudne studia, troche mnie wykonczyly, ale jakoś daję radę. Nie wiem czy to
jakaś depresja, a może tak byc...czuję się źle w swoim związku, ale boję się
odejsć, na swoj sposob kocham mojego chlopaka, choć nie umiemy sie ostatnio
dogadac, zle sie uklada jakby wszystko zmierzalo do konca, czasami nawet chce
odejsc, ale wtedy mysle sobie, ze przeciez nie wolno skreslac, wszystko sie
ulozy. I tak w kółko, od kłótni do kłótni. Do tego zero kontaktu, zrozumienia
z rodzicami, zero nici porozumienia, nie rozmawiamy ze soba prawie. Nie mam
prawie nikogo :((((Czuję się niestabilna, samotna, czasami chciałabym umrzeć.
Pewnie niejednego by to zdziwiło...na pozór wygląda, że żyje mi się
wspaniale. A ja sie miotam i nie mogę siebie odnaleźć. Boję się życia, wiem,
że sama nie dam rady załamię się. PO ostatnim rozstaniu z chłopakiem przez
pół roku nie mogłam dojść do siebie,był psycholog i antydepresanty. dopiero
kolejny związek mnie uratował, choć juz się zdążył rozpaść. Teraz jestem
jeszcze w innym i znów się rozpada...Nie mam problemu żeby kogoś soba
zainteresować, ale ogromne problemy, aby żyć z kimś szczśliwie. PO jakims
czasie zawsze pojawiaja sie z mojej strony pretensje, oczekiwania, żale i sie
sama oddalam, zabijam uczucia, staje sie nieznośna, zazdrosna, zaborcza.
Przestaje lubić siebie i partnera. Teraz mam naprawdę fajnego chłopaka,
mądrego, dobrego, niejedna dziewczyna pewnie by była szczęśliwa z nim, ale
nie ja...Dlaczego ja nie umiem???? Że znowu nie to??? Nie wierzę!!!!! Ze mną
jest coś nie tak. Nie jestem typem latawicy, pragne stabilizacji, życia
rodzinnego, ciepła. a ciągle zmieniam chlopaków jak rekawiczki, cierpie
strasznie, wykanczam sie. Powinnam pobyć sama, ale nie umiem...każdy dzien
jest nie do wytrzymania...i zawsze po rozstaniu mysle, ze to moze było to a
ja głupia... BOję się, że juz nikogo sobie nie znajdę...niby absurd tak
myśleć w tym wieku, ale...ja się zamęczam. Co mam zrobić, aby odnaleźć
siebie??Poczuć się wreszcie dobrze??Sama ze soba??I Przestać się szarpac???
    • kamila305 Re: zagubione szczęście 31.03.06, 20:05
      Wiesz Eve,ze najczesciej osoby zaborcze i zazdrosne to te,ktore czesto czuja
      sie niedowartosciowane,zakompleksione.Dlatego tak panicznie boja sie o
      partnera,bo wydaje im sie,ze nie zasluzyly na nic dobrego i nikt inny ich juz
      nie pokocha.
    • ogrom Re: zagubione szczęście 31.03.06, 20:54
      Słuchaj,,, to moze daj jakis kontakt do Tego Twojego faceta skoro niedługo
      bedzie samotny .........
      czekam.....;)
    • decadence_33 Re: zagubione szczęście 01.04.06, 02:54
      Eve,
      jest coś takiego jak lęk przed bliskością. Paradoksalnie towarzyszy on zwykle
      osobom, które tej bliskości szczególnie potrzebują. A kiedy bliskość już się
      pojawia, rodzi się w nich paniczny lęk przed jej utratą. I z tego lęku właśnie
      biorą się różne destrukcyjne myśli i zachowania, zmierzające do osłabienia lub
      zniszczenia związku, trochę na zasadzie samosprawdzającej się przepowiedni, że
      skoro i tak może się to wydarzyć, to wolę "bezpiecznie" wycofać się sama, niż
      dać się kiedyś zaskoczyć i zranić.
      Taka reakcja "obronna", jest typowa dla ludzi, którzy w dzieciństwie
      doświadczali huśtawki uczuć ze strony najbliższych. Jest to też problem
      większości DDA.
      Nie wiem, czy w jakikolwiek sposób odnosi się to do Twojej sytuacji, w każdym
      razie zostawiam do ewentualnego przemyślenia...

      Natomiast kłopotami z pamięcią na Twoim miejscu zajęłabym się od zaraz. Może to
      zwykłe przemęczenie, w każdym razie warto pogadać z lekarzem.

      Pozdrawiam
      D.
    • mskaiq Re: zagubione szczęście 01.04.06, 04:26
      Mysle ze Twoj problem z pamiecia jest zwiazany z tym jak sie czujesz, ile jest
      w Tobie negatywnosci.
      Wszystko co robisz dazy do zniszczemia milosci, radosci, sensu, a takze
      pamieci, nie potrafisz bronic tego co jest wazne. Wybierasz zale, pretensje.
      Dobrze ze zdajesz Sobie z tego sprawe, wiesz co Ci przeszkadza, co wywoluje
      Twoja negatywnosc.
      Jest tylko jeden sposob, nie mozna dopuszczac zalu, zlosci, pretensji,
      zazdrosci itp.
      Bardzo czesto przelamnie tych negatywnych emocji jest bardzo trudne, nawet
      niemozliwe. Kiedys mialem podobne problemy, ktos powiedzial mi ze aby moc
      oprzec sie tym negatywnym emocjom musze cwiczyc fizyczni a takze wprowadzic
      duzo warzyw i owocow do mojej diety.
      Owoce i warzywa oczyszczaja cialo z toksyn, emocje sa wtedy slabsze. Dzieki
      cwiczeniom fizycznym odzyskasz kontrole nad Swoim cialem, to ono produkuje te
      negatywne uczucia ktorych nie umiesz opanowac.
      Reszta to juz Twoja wola pozbycia sie tego co Cie niszczy, tzn zlosci, zalu,
      itp. Te emocje nie beda juz takie silne, bedziesz w stanie sie im oprzec.
      Musisz wybierac usmiech zamiast awantury, nie wolno poddawac sie zalowi, a
      bardzo trudno sie mu oprzeczec. Kiedy sie pojawi, poczekaj az przejdzie, on
      zniknie, wtedy rozmawiaj ze Swoim Chlopakiem. To samo dotyczy zlosci, pojawia
      sie, trwa pare minut, jesli przetrzymasz te pare minut, unikniesz awantury.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • kmamak Re: zagubione szczęście 01.04.06, 14:00
      Czesc Eve
      ...jakbym czytala swoja historie sprzed 4 lat, bylam w dodatku w tym samym
      wieku co ty! Nie mam w tej chwili czasu, ale mam nadz, ze jeszcze tu zajrzysz,
      a ja zdaze zebrac mysli i tobie pomoc..
      Pozdrawiam serdecznie!
Pełna wersja