Dodaj do ulubionych

sposoby...nowej tu osoby

28.04.06, 16:04
ja tu pierwszy raz ale przezywam ogromny lęk społeczny praktycznie od 7 lat;
a przed 4 laty doszła jescze deprecha, która jeszcze bardziej nakreca to
zamkniete koło; za niecałe 2 tygodnie zaczynam terapię grupową z którą wiązę
dużą nadzieje (tak prawde mowiac to juz poddam sie kazdym torturom bo juz
jestem tak zdesperowana, czytaj zdeterminowana a poza tym ile moge jeszcze
zycia zmarnować - nie mozna tak dalej zyc - to WEGETACJA); troche pomaga mi
tez wiara (nie zebym biegała do kościoła w każdą niedzielę), że Bóg ma dla
mnie jakieś zadanie, jakąś misje, że to jest właśnie ten "krzyż", bo kazdy ma
jakies problemy w życiu a ja musze uporac sie własnie z tym i lepiej załować
że sie cos zrobiło niż ze sie zrobiło nie wystarczająco dużo; zresztą... co
mamy do stracenia... ale naprawde dobrym sposobem jest porzadny wysiłek
fizyczny - zeby sie dobrze spocić i powydzielać troche tych endorfinek i
serotonin tj. hormonów szcześcia; dopóki uprawiałam sport to przynajmniej
mnie deprecha nie pograzała i miałam jakiś cel i mobilizacje a najgorsze w
naszym stanie jest skupianie sie nad sobą i na negatywnych myślach; a tak
człowiek podczas wysiłku moze sie na chwile uwolnić od tego pogrążania się;
ja uwielbiam rower- latem potrafiłam tak z 50 km prawie codzien (a poza tym w
razie jakis skupisk ludzi mozna szybko czmychnąć). Ewentualnie stacjonarny
rowerek (w sytuacjach kryzysowych)- 1,5 h i jaki czlowiek jest z siebie dumny
i usatysfakcjonowany ze coś zrobił i to coś co sobie zaplanował
zrealizował ;D a teraz troche sie zaniedbałam, no i większy dół jest i
pośladki już nie te ;D
Obserwuj wątek
    • anulka864 Re: sposoby...nowej tu osoby 28.04.06, 16:52
      masz racje ,wiem ze sport duzo pomaga ale co tu zrobic jak ja sie boje nawet rowerem wyjechac bo ze niby kogos znajomego spotkam i co bedzie. kiedys odwazylam sie biegac ale po paru razach stwierdzilam ze wiecej sie stresuje niz relaksuje, a o pójsciu na siłownie to juz mowy nie ma.pozostaje jedynie domowa, nudna gimnastyka....
      • jajko_1980 Re: sposoby...nowej tu osoby 28.04.06, 17:21
        czesc.no właśnie.a może razem byśmy pobiegały albo pochodziły na siłkę?kto jest
        chętny?(pod warunkiem że mieszkacie w wawie).pozdra
      • justass82 Re: sposoby...nowej tu osoby 28.04.06, 17:46
        ja zawsze szybko smigam i na nikogo nie zwracam uwagi a poza tym wybieram tak
        odludne trasy ze napewno nikogo nie spotkam (mieszkam pos wawą) - np nad
        wisełkę i róznymi zadupiami i wioskami - tam gdzie ludzie zawsze mają buraczane
        policzki ;D; w zeszlym roku chodzilam na basen - suuuper sprawa. 20 basenów i
        nie ma mowy o myśleniu o gapiących sie na ciebie ludziach - szczególnie
        podbudować sie można było gdy trafiałam akurat na wodny aerobik kwadransowych
        grubasów (ok 150 kg kazdy), których gąbczaste ciała unosiły się w wodzie i
        wierz mi że to one wzbudzały największe zainteresowanie hi..
    • zemon Re: sposoby...nowej tu osoby 28.04.06, 17:42
      O tak rowerek super sprawa żeby się odstresować tak doraźnie,za to regularne jeżdzenie u mnie sprawia,że czuje się bardziej pewny siebie. Niestety długa zima sprawiła, że trochę się zapusciłem i powoli łapie rowerkową kondycję. Inną fajną sprawą na rowerku jest, że można sobie "bezpiecznie" popatrzeć na ludzi. Twoje 50 km dziennie to robi wrażenie mi tylko w weekendy udawało się robić takie dystanse, bo na codzień to tylko do lasku bielańskiego i z powrotem czyli jakieś 20km.
      • tandavija Re: sposoby...nowej tu osoby 30.04.06, 15:11
        ja mam juz tak kondycje nadszarpniętą przez te stany depresyjne ze po prostu
        nie mam sily na dluzsze dystanse na rowerze...10 km to max:/ .Ale najlepiej
        chyba odstresowuje mnie taniec i tu zauważyłam ciekawe zjawisko.Jeśli już
        znajomi wyciągną mnie do klubu to choćby nikogo nie było na parkiecie ,ja
        zawsze sama zaczynam tańczyć.Muzyka to cale moje zycie.Gdy sie w nia wsluchuje
        wpadam w taki trans ,ze zupelnie zapominam o ludziach dookola.oncentruje sie
        wtedy na rytmach i wlasnym ruchu a wszystko inne po prostu nie istnieje.I to
        wcale nie zalezy od tego czy wypije wcześniej dwa piwa czy tylko sok
        pomarańczowy.W tańcu jestem sobą.Na początku trochę mi się nogi trzęsą ,ale po
        chwili już odpływam w świat muzyki i mam fobię gdzieś.Niestety , potem trzeba
        wrócić do koszmarnej rzeczywistosci............Aha , w ogole to zauwazylam ,ze
        wieczorem czy nocą ma o wiele wiecej odwagi i energii.Pewnie czesciowo
        dlatego ,ze w ciemnosci maleje prawdopodobienstwo ,ze jest sie obserwowanym
        przez otoczenie .Ale cos jeszcze w tym musi byc......

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka