03.05.06, 01:06
Przerwałam leczenie lekami antydepresyjnymi z powodu tego, że czułam się
dobrze to raz, a drugi, że chciałam się napić porządnie jakiegoś alkoholu.
Teraz po 2 miesiącach wraca wszystko czyli .... depresja, którą mam już
stwierdzoną od 2 lat i nerwica lękowa. Nie mam nikogo i niczego. Mogę
swobodnie bez wyrzutów np. powiesić się, ale się boję.. Wiecie czego się
boję? Ciemności, a tam ponoć ciemno i głucho. Boję się trumny i tej poduszki
atłasowej. Nie mogę wyrazić życzenia, że chcę tak albo tak bo nikt się tym
nie będzie przejmował. Nie mogę być spalona. Gdyby była możliwa eutanazja to
mogłabym sprzedać się na części, bo mam wszystkie zdrowe (może coś ktoś
potrzebuje np. nerki czy serduszko???).Żartuję. Co mam zrobić tego nie wiem i
wiem, że nikt nie wie.
TJ
Obserwuj wątek
    • luba9 Re: nie wiem 03.05.06, 01:16
      to już jest 1 osoba, która by sie przejeła, ja, chociaż Cię nie znam. Takie
      posty przypominają mi prawdziwe sedno - człowieka i osamotnienie w rozpaczy i
      beznadziei a nie to o którym pisaliśmy obok. Spróbuj odżyć, nie wiem jaka droga
      będzie najlepsza w twoim przypadku, ale wierzę że jest taka, może pocieszę Cię,
      że podobne osamotnienie i rozpacz odczuwa się nawet jeśli jest ktoś przy tobie.
      • taka.jedna1 Re: nie wiem 03.05.06, 01:23
        To musi być podwójna rozpacz albo potysiąckrotna. Nie przejmuj się luba.
        Wszystko ma swój kres (znam to z teorii). Na nich też przyjdzie czas. My
        chociaż tu jesteśmy razem, bo już nigdzie więcej.
        TJ
      • eizo1 Re: nie wiem 03.05.06, 01:29
        > że podobne osamotnienie i rozpacz odczuwa się nawet jeśli jest ktoś przy tobie.

        Rodzimy sie sami umierany sami i.....

        ...no właśnie ja ze sobą skończe
        jeśli będe sie czuł sam mają kogoś przy sobie.
        • taka.jedna1 Re: nie wiem 03.05.06, 01:40
          Zanim się powieszę (jeśli się wogóle powieszę) to wyznam, że w realu nie ma
          absolutnie nikogo komu cokolwiek mogłabym powiedzieć. Mówię więc tu, że jest mi
          smutno i źle i wogóle nie radzę sobie z niczym. Mam tylko wrażenie
          przeszkadzania. Nawet wam nic nie umiem powiedzieć bo już odwykłam od mówienia,
          pisania, myślenia. Tak dawno do nikogo się nie zwracałam, że i teraz nie umiem.
          Może jeszcze jest jakaś nadzieja na życie co?? Nie chcę leżeć na atłasowej
          poduszce w jakiejś sukni i butach mokasynkach albo jakichś takiś.
          TJ
          • eizo1 Re: nie wiem 03.05.06, 02:02
            Ja też i też nie chce sie zabijać
            ale jeżli nie poznam nnego życia
            to nie zamieżam sie męczyć
            przecież to nieludzkie żyć jeśli
            to życie nic nie daje
          • luba9 nadzieja 03.05.06, 02:05
            piszę odp po raz 2 bo poprzednia się jakośik skasowała, a może jeszcze raz się
            wyświetli
            trenuj wirtualne kontakty np. tutaj, nabierzesz wprawy potrzebnej w realu,
            pozwól sobie na trochę egoizmu, masz kolosalne problemy trudne do
            przezwyciężenia przez 1 słabego i osamotnionego człowieka, nie martw się że
            komuś przeszkadzsz, zacznij od lekarzy, terapeutów, poczytaj choćby Maska jak
            odrywać mózg od jednej dręczącej myśli, no i śpij trochę :)
            • taka.jedna1 Re: nadzieja 03.05.06, 02:17
              Dobranoc lubaszku. Nie śpię bo nie muszę. Wyśpię się TAM w gwiazdach kiedyś
              może i zamrugam do kogoś przyjźnie, choc nie wiem czy tak umiem. Eizo dlaczego
              nie śpisz????? Ja śpię tylko w dzień bo boję się ciemności. W dzień nic do was
              nie napiszę. Szkoda prawda? :) Będę spała i śniła, ale na normalnej poduszce
              mam nadzieję takiej zwykłej z "Auchan". Chciałabym umrzeć w "Auchan". Tam jest
              wesoło..
              TJ

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka