mapima
16.05.06, 14:57
Witam jestem w krytycznej sytuacji bez wyjścia , została mi tylko śmierć.
mam 24 l . kończe studia.Moje problemy zaczeły się już w podstawówce ale tak naprawde to jak miałem 5 lat miałem kilka razy dziwne objawy uczucie lęku opuszczenia pustki. dorastałem ale byłem zbyt delikatny jak na chłopaka zawsze się wszystkim dzieliłem nie odmawiałem, coraz bardziej zamykałem sie w sobie zaczeły się szykany, na które nie umiałem odpowiedzieć i dusiłem wszystko w sobie,pojechałem w ósmej klasie na jakąś kolonie i tam pierwszy raz pomyślałem o samobójstwie.Mój ojciec normalny, dusza toważystwa widział że coś jest nie tak ze mną ale nie zareagował potem mnie znienawidził że mu nie wyszłem, matka jest podobna do mnie, liceum i studia to tak naprawde katorga do tego miałem 2 żółtaczki a potem wziąłem sterydy bo myślałem że mi energii dodadzą na stałe uszkodziłem wątrobe, teraz też dostałem zapalenia wątroby od leków antydepr. nie moge ich brać bo dostane marskości. Rodzina miała mnie na początku za pedała potem za dziwaka chyba teraz mam piękną dziewczyne która mnie kocha ale poznałem ją jak miałem remisie po efectinie a teraz też ma ona już dosyć. nie śpie od 7 mies tylko po 4, 3 godziny, mam pełno siwych włosów na głowie choć mam 24l. jestem tak wykończony że nie mam już siły walczyć, do tego koniec studiów trzeba iśc do pracy. 3 lata temu poszedłem pierwszy raz do psych powiedziałem o tym starym -wyśmiali mnie, teraz już wieżą ale jest za późno.czuje że nawet oni tego chcą.jak sie nie zabije to pryśnie poza normalnego bo nie jestem już w stanie funkcjonować. tego też nie chce.przepraszam wiem że to żałosny tekst nie chcesz nie odpisuj