Dodaj do ulubionych

jest coraz gorzej

05.06.06, 16:51
Cale zycie meczę sie z nerwicą, ktorej jednym z objawow jest fobia spoleczna.
Coraz czesciej mysle, że ludzie sie smieja ze mnie, nie szanują, mają za nic.
Czy ludzie naprawde są tacy okrutni i ograniczeni, jak może kogoś bawić
czyjaś słabość, nerwowość czy zakłopotanie? Czy ja już do reszy mam wypaczony
obraz siebie i świata?
Faktem jest, że czuje się coraz gorzej, coraz czesciej czuje nienawisc do
ludzi. Nic mnie tak nie dołuje jak kontakty z ludzmi.
Obserwuj wątek
    • pestka71 Re: jest coraz gorzej 05.06.06, 16:57
      A jaka jest Twoja samoocena? Bo moja jest bardzo niska! Potrafię o sobie mówić
      i myśleć najgorsze rzeczy, dosłownie sama wdeptać się w ziemię! Kiedy mój mąż
      sobie ze mnie czasem zażartuje i to tak życzliwie, to ja zawsze bioręwszystko
      na serio i przepraszam za to że żyję, mówię że jestem beznadziejna itd. itp. A
      ludzie na każdym kroku się z Ciebie śmieją? Ostatnio wydaje mi się, żę ze mnie
      jakby mniej, a może po prostu przestałam zwracać na to uwagę. Ale wychodzę z
      domu do pracy a potem tylko jak muszę. Dom to moja twierdza i schronienie.
      • largeman Re: jest coraz gorzej 05.06.06, 17:16
        Mam sprzeczne uczucia co do swojej osoby. Niby szanuje siebie za to, ze mimo
        lękow jestem w stanie pracowac, zmuszac sie do wielu rzeczy byc
        samowystarczalnym. Mysle, ze im bardziej próbuje sie dowartosciowac tym wieksza
        czuje frustracje, ze czesto w kontaktach z ludzmi także tymi o mniejszej
        wiedzy, nizszej pozycji zawodowej czy nawet głupimi jestem taki bezradny.
        Pewnie podswiadomie w ogole w siebie nie wierze.
        Nigdy nie czulem ze wszyscy mnie tak traktują, smieją się, obserwują czy
        wyszydzają, poprostu niektórzy tak na mnie reagują a ja nie moge sie bronic,
        jestem jakis zahamowany. Tak to odbieram.
        • pestka71 Re: jest coraz gorzej 05.06.06, 17:40
          Skończyłam studia a też jestem bezradna w stosunku do ludzi "głupszych",
          chociaż wcale ich za takich nie uważam! Ja się po prostu ich boję, a wychodzę
          na zarozumiałą i "ważną". Witam w klubie! Nigdy nie wiem co powiedzieć, jak i o
          czym rozmawiać!
          • largeman Re: jest coraz gorzej 05.06.06, 18:11
            Troche to niefortunnie zabrzmialo, nie chodzi o to, ze uwazam kogos
            niewyksztalconego czy mniej wiedzącego za glupka, raczej o osobną kategorie
            ludzi. Mialem na mysli lęk nawet wobec osób, które nie są dla mnie żadnym
            autorytetem, ludzi ktorych zdanie wydaje się nie ma dla mnie żadnego znaczenia.
            • pestka71 Re: jest coraz gorzej 05.06.06, 20:09
              Na tym właśnie chyba polega nasza fobia, że ten lęk jest nieuzasadniony.
    • elvi3 Coś optymistycznego 07.06.06, 12:44
      Cześć Largeman, tak sobie myślę, że pewnie pomoże Ci leczenie, do którego się
      przymierzasz (w innym poście). Ja muszę sobie radzić sama, bo panicznie boję
      się lekarzy.
      Zaczęłam się czuć o wiele lepiej gdy zaakceptowałam tę swoją fobię. Tłumaczę
      sobie, że jestem chora i pewne moje zachowania i reakcje, które mogą wydawać
      się śmieszne lub dziwaczne, są wynikiem choroby. A kto wyśmiewa się z chorego?
      Tylko ktoś, kto nie ma świadomości choroby, albo jest zwykłym głupkiem. Czy
      widziałeś kiedyś, żeby normalni ludzie śmiali się z niwiedomych lub
      niepełnosprawnych na wózkach? My też jesteśmy w pewien sposób niepełnosprawni.
      Niepełnosprawni społecznie. Nie powinniśmy za bardzo brać do siebie okrutnego,
      atakującego lub nieżyczliwego zachowania ludzi wobec nas, ponieważ oni po
      prostu nie wiedzą, zresztą na nasze życzenie, o naszej chorobie.
      Sama przez większość życia nienawidziłam wszystkich ludzi (zarówno obcych jak i
      bliskich). Gdy wyzbyłam się tego irracjonalnego uczucia i zaakceptowałam siebie
      taką jaką jestem, bardzo dużo się zmieniło. Inaczej patrzę na ludzi.
      Zauważyłam, że bliscy nie są moimi wrogami, że jestem dla nich ważna. Coraz
      częściej chodzę z podniesioną głową. Uśmiecham się do sąsiadów, rozmawiam ze
      sprzedawcą w sklepiku, do którego niedawno nawet bym nie weszła. Z całkowitą
      obojętnością przechodzę obok jednej takiej wstrętnej baby, której się bardzo
      bałam i trzęsłam jak galareta na jej widok (dozorczyni w moim bloku, która
      wszystko o wszystkich wie i wszyscy jej się pięknie kłaniają oprócz mnie).

      Trzeba "pogodzić się ze światem", jak mówił poeta. I warto. W każdym razie mnie
      się to powoli zaczyna udawać.
      • mamadu1 Re: Coś optymistycznego 08.06.06, 12:19
        Podpisuję się pod postem elvi, mogłabym to samo napisać:D
        I jeszcze dodam, że niedawno psycholog uświadomiła mi, że większość tych złych
        mysli, o które podejrzewam innych ludzi, sa tak naprawdę moimi myslami o sobie
        samej... Jednym słowem bardzo mozliwe, że większość tych złych opinii na Twój
        temat to wytwór Twojej "chorej" wyobraźni - chorej, bo jak napisała elvi,
        jesteśmy przecież chorzy...
        Wydaje się, że takie proste uświadomienie sobie tych faktów niewiele pomaga,
        ale jest inaczej - bardzo pomaga! Ja teraz już nie oskarżam innych o złe mysli
        na swoj temat, coraz bardziej szanuję samą siebie, coraz śmielej chodze po tym
        świecie i coraz wyżej podnosze głowę (choć jeszcze musze nad tym pracować;)
        Powodzenia! Super byłoby, gdybys oprócz leków zaczął chodzić na terapię, wtedy
        rezultaty są najlepsze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka