largeman
05.06.06, 16:51
Cale zycie meczę sie z nerwicą, ktorej jednym z objawow jest fobia spoleczna.
Coraz czesciej mysle, że ludzie sie smieja ze mnie, nie szanują, mają za nic.
Czy ludzie naprawde są tacy okrutni i ograniczeni, jak może kogoś bawić
czyjaś słabość, nerwowość czy zakłopotanie? Czy ja już do reszy mam wypaczony
obraz siebie i świata?
Faktem jest, że czuje się coraz gorzej, coraz czesciej czuje nienawisc do
ludzi. Nic mnie tak nie dołuje jak kontakty z ludzmi.