fobiczka1
06.06.06, 12:52
pewnie jak wiele osób tutaj tylko czytalam wasze posty,nie wiem moze nie
chcialo mi sie logowac czy po prostu wygodniej bylo mi Was tylko czytac ale
rozumiem Was w 100%.To troche tez przykre ze obcy ludzie lepiej mnie
rozumieja niz rodzina,rodzenstwo:(oczywiscie widza ze jest cos nie tak,ze
zmienilam sie o 180 stopni na gorsze,bardziej
zarozumiala,egoistyczna,zamknieta w sobie.Od siostry nawet uslyszalam ze jak
bylam mala bylam fajna a teraz taka głupia.No cóż nie bede jej tego
tlumaczyc,co czuje w srodku jaki potworny stres przed ludzmi,agresja,szybkie
denerwowanie sie z byle powodu.Tkwie w tym juz jakies 6 lat.ale to juz dlugo:
(raz opowiedzialam siostrze o ataku leku który mialam ale stwierdzila ze to
jak opętanie...:(to mnie pocieszyla..dlatego moze lepiej udawac ze wszystko
ok.,bo zwierzanie sie nic nie daje,uwazają cie tylko za dziwna.Nie wiem ile
jeszcze wytrzymam,leków prawie w ogóle nie bralam do tej pory moze tak
sporadycznie ale wlasnie chyba zaczne brac seroxat,mam cale opakowanie.na
wizyte u psychiatry jestem dopiero zarejstrowana na 10 lipca nie bede chyba
czekala tylko bede brac seroxat.dlugie kolejki do tej psychiatry.miszkam w
malym miasteczku dlatego tu nie ma za duzo mozliwosci:/dobra.ide sie brac za
sprzatanie...bo robota lezy..nudne to moje życie..