Dodaj do ulubionych

wydało się

14.06.06, 19:56
w pracy wydało się, że chodzę do psychiatry...
strasznie mi wstyd.
Obserwuj wątek
    • luba9 Re: wydało się 14.06.06, 19:58
      a dlacego Ci wstyd?
      • dawca.spermy1 Re: wydało się 14.06.06, 20:00
        W jaki sposób się wydało ? wiesz ludzie są różni w czasie konfliktów mogą cię
        szykanować
        • ja.sara Re: wydało się 14.06.06, 20:09
          wyszłam wczesniej z pracy bo czułąm się podle a lekarka zgodziła się mnie
          przyjąć miała okienko. szef na mnie naskoczył nastepnego dnia. darł się i
          doprowadził mnie do płaczu. cała się trzęsłam gdy wymusił na mnie powiedzenie u
          jakiego ważnego lekarza byłam, waznego na tyle, że nie mogłam przełozyć wizyty.
          odpowiedzialam mu w emocjach, że u psychiatry.
          to człowiek który na lewo i prawo opowiada szczegóły z życia prywatnego innych.
          czuję się fatalnie.
          • dawca.spermy1 Re: wydało się 14.06.06, 20:16
            No to rzeczywiście masz problem może być też tak w najgorszym przypadku że za
            jakieś np 2 miesięce będzie chciał cię zwolnić pod byle pretekstem bo chorowici
            pracownicy są niepożądani, częściej biorą chorobowe, są mniej wydajni i w ogóle
            psują opinie firmy.
            Czabyło wymyśleć coś innego że np że byłaś u innego lekarza np ginekologa.
            • ja.sara Re: wydało się 14.06.06, 20:26
              chyba chciałam żeby się zamknął. kolejny dzień z rzędu po mnie jeździł. nie za
              bardzo myslałam odpowiadając, a teraz nie radzę sobie z myslą, że on wie, że
              pewnie inni się dowiedzą...
              macie rację zdrowie jest ważniejsze a ja naprawde, potrzebowałam tamtej wizyty.
              boję się, że do mnie zadzwoni i będzie drążył co mi jest. to taki typ
              człowieka, który musi wszystko wiedzieć.
              • luba9 Re: wydało się 14.06.06, 20:30
                może się przestraszył "wariatki" i teraz da ci spokój;)
                • ja.sara Re: wydało się 14.06.06, 20:33
                  :-))))))))))))))))))))))))))
                  i będzie się oglądał za siebie, czy nie czaję się w bramie na niego ;-)

                  (dzięki, trochę się uspokoiłam
                  jeśli nie zrozumie, to chyba jego problem
                  nie mój)
          • a.niech.to Re: wydało się 14.06.06, 22:46
            ja.sara napisała:

            > człowiek który na lewo i prawo opowiada szczegóły z życia prywatnego innych.
            Sam pewnie jest psychiczny, a jeśli zdrowy, to już znacznie gorzej.
            Fee..., paskudnie, nieładnie. Powinien beknąć za swoje czyny, co najmniej
            posypać głowę popiołem.
          • bialeoko Re: wydało się 15.06.06, 19:28
            ale to jest naruszenie zasad prywatności, tzn: czy on nie wiedział, że
            wychpodzisz wcześniej?
            kij mu do tego
            pracujesz z burakiem, nie poradziłaś z nim sobie (asertywność...) - szczerze
            współczuję
      • ja.sara Re: wydało się 14.06.06, 20:02
        pytasz jak mój terapeuta :-)
        bo wydało się, że sobie nie radzę z życiem, bo wydało się, że jestem słaba,
        chora... ten wstyd mi ciągle towarzyszy.
        to głupie, ale wstyd mi, że nie jestem taka jak myślą inni.
        • luba9 Re: wydało się 14.06.06, 20:17
          Moim skromnym zdaniem jeżeli chorujesz i pracujesz to radzisz sobie lepiej od
          zdrowych bo oni tylko pracują i nie muszą do tego jeszcze chorować

          a co myślą inni?
          • dawca.spermy1 Re: wydało się 14.06.06, 20:19
            a co myślą inni?
            Ja tu nie jestem od myślenia tylko od dawania
      • sneeper Re: beztroska praca na dachu 14.06.06, 20:04
        to sie na przyszlosc troszeczke "zamknij", -nie bylo widac es sie pisma
        psychiatrycznych oczytala ,-ty chamski szefie powalony ( i tak mi nic nie zrobi,
        bo jestem chory, sory przepraszam,sory sory
        • a.niech.to Re: beztroska praca na dachu 14.06.06, 22:53
          sneeper napisała:

          > to sie na przyszlosc troszeczke "zamknij",
          Słuszna konkluzja. Nawet psychol się uczy, choć często idzie mu to topornie.
          > -ty chamski szefie powalony ( i tak mi nic nie zrobi
          > ,
          > bo jestem chory, sory przepraszam,sory sory
          Zrobi, jeżeli zechce. Chwyci za twarz i wyrzuci na świeże powietrze za
          niedopełnienie. Trochę uszarpiesz jedynie na odpowiedzialności karnej, ale to
          musisz kogoś pobić albo i udusić. Mogą i tak wsadzić do mamra z opieką medyczną.
        • cadiz Re: beztroska praca na dachu 15.06.06, 00:30
          sneeper napisała:

          > to sie

          so Ry - so Ry i ugryź się w parasol
    • aicys Re: wydało się 14.06.06, 20:04
      W sumie różni ludzie i różnie reagują, ale tu nie chodzi o nich, tylko o
      Ciebie!!! Napewno masz się nie przejmować opinią innych, tylko walczyć o swoje
      zdrowie!
      • ja.sara Re: wydało się 14.06.06, 20:12
        w sumie nie wiem czego mi bardziej wstyd czy tego że sie przyznałam do problemów
        czy tego że się popłakałam.
    • elfrid Re: wydało się 14.06.06, 20:13
      kazdy chodzi do jakiegos lekarza. jedni do psychiatry, inni do internisty, a jeszcze inni do kardiologa. to chyba dobrze, ze ludzie dbaja o zdrowie i kiedy cos im dolega kieruja sie pod wlasciwy adres. gorzej z wada wzorku poszla do psychiatry;-) a mowiaz powaznie to zdrowie najwazniejsze, koniec i kropka
    • luba9 Re: wstyd 14.06.06, 20:39
      mnie też byłoby pewnie wstyd i tak myślę dlaczego. Bo wiem co sama bym sobie
      pomyślała o kimś leczonym psychiatrycznie jeszcze przed moim 1 silnym epizodem
      depresyjnym, tak właśnie pomyślałabym sobie jaki słaby i ofermowaty, nie radzi
      sobie w życiu(a jak czasem trzeba sobie radzić w życiu to się dowiedziałam
      dopiero w depresji) i jest to pierwsza i typowa myśl niedepresyjnych i cóż, nie
      zmienimy tego dopóki cała ludzkośc nie będzie zapadać na depresję ale nasz
      sukces już blisko (max szacunki obecnie 25% to depresyjni, jakiż sukces
      ewolucyjny oferm nieradzacych sobie w życiu)
    • a.niech.to Re: wydało się 14.06.06, 23:02
      Przeżyłam coś podobnego, lecz dominującym uczuciem było zdziwienie, że mam tyle
      osób, które mnie darzą sympatią. Widać wariuję z niejakim wdziękiem. Na każdym
      kroku spotykam się z uśmiechami, wolę nie pytać czemu... A zresztą jestem
      psychopatka-bezwstydnik i to najgorszego gatunku.
      Ludzie zwyczajnie są dobrzy, lepsi nawet niż kiedyś myślałam.
    • blue_a Sara, 15.06.06, 07:13
      chyba Cię rozumiem, liczyłaś na przebudzenie tego pana :) ale ta nadzieja może
      być złudna, bo on jest chyba nosorożcem :)

      Zrobiłam coś może gorszego: nudziło mi się, gdy lekarka (okresowe badania u
      lekarz medycyny pracy) leciała po rubryczkach i sama sobie odpowiadała "nie,
      nie, nie", a gdy dobiegła do leczenia się w PZP ja jej na to TAK. Żeby się
      obudziła :)

      No wiem. Mój błąd-mój-błąd-mój błąd...Bo ja mam to teraz najpewniej w papierach
      w pracy (haa, badania okresowe są zwykle co parę lat, mnie wyznaczono już po roku :/
      W tym roku się nie przyznałam, zmądrzałam. Następna wizyta kontrolna za parę
      lat. Ale, k...., skutki tego odczuwam w pracy. Nie wierzę, że dyr. nie wie.
      Takie rzeczy się niosą :( Do niektórych zadań nie jestem wyznaczana. Boli, jak
      diabli.

      Kultura psychologiczna ciągle jest u nas na niskim poziomie, ludzie wiedzą już,
      co znaczy "asertywny", ale nie bardzo wiedzą, że osoba z CHAD nie gryzie. Z
      depresją - też nie gryzie. Jeśli robi komuś kuku, to najczęściej sobie.

      K....

      :/



      • blue_a Re: Sara, 15.06.06, 07:22
        U mnie w pracy wiedzą tylko dwie zaufane koleżanki, w tym jedna z mojego
        zespołu. Tu się jakby nie dało nie powiedzieć - mogła widzieć zmiany w moim
        nastroju, uznałam, że będzie lepiej, gdy się z nią tą wiedzą o sobie podzielę.

        Poza tym zauważyłam coś ciekawego: gdyby tak ludzie zaczęli mówić okazałoby
        się, że antydepresanty przyjmuje NAPRAWDĘ bardzo wiele osób. O których myślimy,
        że są "bezproblemowe". Nie znam statystyk, ale nie sądzę, aby leki
        antydepresyjne sprzedawały się słabo. Niestety ;) US nie dogonimy, ale jednak. I
        przecież wielu z nas pracuje i jakoś sobie z pracą zawodową radzimy. Nie mamy
        innego wyjścia.



        • sneeper Re: Sara, 15.06.06, 08:13
          Chicago,lata 50-te ,barbiturany w a u to m a t a c h
          ulicznych
          i amfa w ro z p y l a c z a c h ,na obturacje oskrzeli :)
          • sneeper Re: Sara, 15.06.06, 08:38
            moja siostra matylda tez bedzie chodzic do psychiatry
            _wlasnie dostaje prace przy sprzataniu :)
      • a.niech.to Re: Sara, 15.06.06, 19:56
        blue_a napisała:

        > Nie wierzę, że dyr. nie wie.
        I prawidłowo. Dobry Szef dowiaduje się pierwszy, by mógł odpowiednio zareagować.
        > ( Do niektórych zadań nie jestem wyznaczana.
        Nikt nie jest omnipotentny. Żadna praca nie hańbi, złodziejstwo natomiast tak.
        > Boli, jak
        > diabli.
        Wbijasz gwoździe bez żadnej wprawy?
        > ludzie wiedzą już
        > ,
        > co znaczy "asertywny", ale nie bardzo wiedzą, że osoba z CHAD nie gryzie. Z
        > depresją - też nie gryzie.
        Chyba że się podkurzy, wtedy lepiej uważać.
        > Jeśli robi komuś kuku, to najczęściej sobie.
        A tak, emocje zabijają krytyczne myślenie i tzw. zdrowy roządek.
        • blue_a Jak Ci z tym, że mi teraz 15.06.06, 21:39
          całkiem bezinteresownie dopie..sz?

          Bo jestem autentycznie ciekawa...
    • virusti Głowa do góry! 15.06.06, 13:57
      Dwukrotnie przyniosłem do pracy zwolnienie od psychiatry.
      Pierwszy raz celowo – byłem ofiarą mobbingu i zapowiedziałem szefowi, że
      spotkamy się w Sądzie, a zwolnienie miało potwierdzić moją determinację. Na
      dodatek poprosiłem o receptę u zakładowego lekarza na seronil utwierdzając tym
      samym wiele osób w tym, że mam jakiś problem. To wszystko bardzo pomogło, szef
      zaprzestał swoich praktyk.
      Drugi raz był przypadkowy – psychiatra miał mi tylko wyjaśnić jak postępować z
      moja wieloletnią partnerką która w depresji odeszła ode mnie, a także dać coś
      na sen odebrany przez emocje. Zamiast nasennych dał aurex i zaproponował
      tygodniowe zwolnienie bym miał czas to przeżyć w sobie, obojętny na
      konsekwencje przyjąłem je bez zastanowienia.
      Mimo, iż dopiero co wróciłem z 2 zwolnienia psychiatrycznego przełożeni
      oddelegowali mnie do serii wystąpień ze specjalistycznymi tematami dla ważnych
      klientów. Równocześnie ruszył u nas program opiekunów klientów kluczowych. Z
      1500 pracowników zostałem 1 z 2 osób wytypowanych do tego przez nasz oddział.
      Dzięki temu od prawie roku należę do grupy 15 negocjatorów z całego koncernu
      uczestniczących w intensywnych szkoleniach, sprawy sporne do rozwiązania często
      dotyczą kwot o wysokości wygranej w totka.
      Podsumowując – nie przejmuj się opinią, na moim przykładzie okazało się, że
      wcale nie jest tak łatwo zrobić sobie w miejscu pracy problem związany z
      wizytami u psychiatry. Jest jedna zasada – Twoja praca sama Cię obroni. Jeżeli
      nie będziesz jej zawalać nikt nie będzie miał powodu do atakowania Ciebie. Sam
      zawalam dużo błahych spraw, ale kręci mnie ryzyko i lubię adrenalinę gdy staję
      się przed audytorium nie znając slajdów prezentacji. I przełożeni o tym wiedzą,
      ze mogą przyjść do mnie z nagłym problemem dzień przed, a koleżanka „wolna od
      psychiatrów” nie bierze wystąpień bez tygodniowego wyprzedzenia. Powoli
      zbliżamy się z rynkiem pracy do zachodu, gdzie nie jest ważne skąd jesteś,
      jakie masz problemy, ale co potrafisz zrobić w pracy. A jeżeli Twoje obawy są
      zbyt duże to powiedz szefowi, że byłaś po poradę jak postępować z bliska osoba
      która niespodziewanie zachorowała na depresję. U mnie takie wytłumaczenie w
      drugim przypadku przyjęli ze zrozumieniem. Może Twój szef też ma w rodzinie
      taki problem...
      • a.niech.to Re: Głowa do góry! 15.06.06, 20:05
        virusti napisał:

        > zapowiedziałem szefowi, że
        > spotkamy się w Sądzie,
        Mój Szef jest zorientowany w całokształcie moich dolegliwości i pewno, gdybym
        poprosiła, nie odmówiłby obecności w sądzie. Dodam: zasiadłby po mojej
        stronie,by poić mnie walerianą i mierzyć nabite ciśnienie. Na tym zakończę, bo
        wyszedłby pean, a tego nie lubię.
      • ja.sara Re: Głowa do góry! 17.06.06, 10:41
        dzieki, powiem że konsultowałam się jak postępować z matką (wyszła niedawno ze
        szpitala i rzeczywiście często ma nastroje depresyjne)
        powiem, że przez nią jestem chodzącym kłębkiem nerwów czy coś...
        • ja.sara Re: Głowa do góry! 20.06.06, 08:06
          łynął, ale wcześniej rozgadał w pracy, że pewnie mnie chłop rzucił
    • blueska3 Re: wydało się 17.06.06, 10:46
      Co jest złego w tym, że chodzi sie do psychiatry? Wg mnie psychiatra to
      nauczyciel panowania nad samym sobą. Więc za co ten wstyd?
    • martushka79 Re: wydało się 20.06.06, 16:27
      Mój szef wiedział, kiedy szłam do psychiatry... I trzymał za mnie kciuki.
      Wszystko zależy człwoieka.. i od pierwiastka człowieczeństwa w Twoim szefie...
      przykro mi, że akurat tak trafiłaś:-(
    • ira.mak Re: wydało się 20.06.06, 17:36
      a dlaczego ty się wstydzisz?Niech się wstydzi ten co się z ciebie śmieje czy w
      ogóle komentuje ten fakt.Bądz mądra i nie zwracaj na to uwagi,bądz ponaddto
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka