Dodaj do ulubionych

miałam depresję, teraz znalazłam sens życia:-)...

20.06.06, 12:43
Witam wszystkich,
Chciałam opisać moją historię związaną z depresją. Zanim wzięłam się za
pisanie tego wątku, poczytałam troszkę, co piszecie o swoich doświadczeniach
i zgadzam się z kilkoma opiniami. Faktycznie, może i nastała 'moda na
depresję'..często się słyszy o tym, że ktoś ma 'doła'. Ale kto faktycznie
przez to PIEKŁO nie przeszedł, ten nie wie, jak wyniszczająca potrafi być
prawdziwa depresja, stany lękowe etc. Jak to wszystko, co jest w naszych
głowach zaczyna wirować i sami już nie wiemy, co nam jest.
Z perspektywy czasu widzę, że pierwsze objawy depresji miałam w liceum.
Przyszło nie wiadomo skąd...zaczęłam się bać. Głowę zaczęły zaprzątać mi
myśli, że życie nie ma sensu.. (typowe, co?), że świat prowadzi donikąd, że
codziennie robię to samo, spotykam tych samych ludzi..a wszystko, co robię
zbliża mnie do śmierci, która mnie przeraża. Każdego dnia było gorzej...dużo
spałam, wydawało mi się, że jak się obudzę, będzie lepiej..płakałam bez
powodu, oblewałam się zimnym potem, zaczynałam się cała trząść...te stany
lękowe, powodowane przez natłok myśli powodowały, że zaczynałam zastanawiać
się nad najbardziej banalnymi czynnościami..każdy ruch powodował przerażenie,
że zaraz umrę.., że coś mi się stanie, i po jakimś czasie
przechodziło..ogromnym wsparciem była dla mnie moja Mama, której spokojny
głos, ciepłe słowa powodowały ukojenie..Sama przez to przeszła kilka razy w
życiu. Tylko ktoś taki wie, co się wtedy czuje...Ale ten pierwszy okres trwał
niedługo..bez myśli samobójczych..Oczywiście zaczęłam zagłębiac się w siebie,
każdy ból w organizmie powodował panikę, ze jestem chora..wszystko mnie
bolało. Badania (EKG, morfologia etc.) nic nie wykazały..Wszystko było w
mojej głowie. Teraz o tym wiem. Tak, to co piszecie o znalezieniu sobie
zajęcia, zaprzątnięciu głowy pozytywnymi myślami, odwróceniu uwagi - to
prawda. U mnie podziałało. Wtedy to był koniec roku szkolnego (dodam, że
świadectwo z wyróżnieniem..), więc nie miałałm powodu do załamywania..
zaczeły się wakacje, moją uwagę skierowałam nie na siebie, wgłąb siebie, lecz
na to, co się wokół działo..Jakiś wyjazd, znajomi, słońce..I udało się! Wtedy
przeszło... na kilka lat.
Drugi raz złapało mnie na studiach, przed obroną. Wtedy kilka rzeczy zbiegło
się jednocześnie..w planach miałam ślub z moim obecnym mężem, wyprowadzkę z
domu rodzinnego, obrona pracy mgr. I trach! Wzięło mnie, perspektywa
zmiany..byłam przerażona..czym?? jakieś paniczne myśli, zimne poty,
trzęsienie całego ciała..tym razem doszły jeszcze duszności.. Sama zaczęłam
się nakręcać i wywołałam kolejny okres (około 2 miesięcy) depresji lękowej.
Bałam się.., najbardziej tego, że umrę. Wychodziłam do pracy i potrafiłam
wysiąść z tramwaju, kiedy zaczynało mnie chwytać. Doszły duszności, więc
brakowało mi powietrza, miałam wrażenie, ze zaraz się uduszę..panika,
drżenie, walenie serca..no i natłok myśli. Że zaraz mi się coś stanie..
Najgorszy w tym wszystkim był brak wiary w to, ze będzie lepiej. Cały czas
myslałam o tym, zeby mi przeszło, żeby to się już nie powtórzyło..ale im
bardziej o tym myślałam, tym bardziej to się nasilało..Chciałam umrzeć.
Zaczęłam wierzyć w to, że to jedyny ratunek. Zaczęłam chodzić do kościoła,
chociaż nie wierzyłam w Boga..i prosić, żeby mi pomógł, jeśli faktycznie jest
i widzi, jak się męczę.. i wtedy odnalazłam sens życia. Pomyślałam sobie, że
jeśli miałabym dziecko, to miałabym dla kogo żyć..miesiąc później okazało
się, że jestem w ciąży. Depresja odeszła na dalszy plan, miałam dla kogo żyć.
I mam nadal:-)) Mamy wspaniałego syna, jest dla mnie wszystkim..Dla mojego
męża też. Kiedy miał mniej więcej 1,5roku..coś we mnie drgnęło. Zaczynały się
natłoki myśli, bez pozostałych objawów.. przestraszyłam się, ze mogłabym
zrobić coś głupiego, a przecież jestem matką.. natychmiast poszłam do
psychiatry. Na szczęście obeszło się bez leków, z sugestią uporząkowania
kilku spraw domowych (stosunki z teściami, mężem itp.).. i nic poza tym. Nie
dałam się ponieść. Nie dałam się złapać depresji i wymknęłam się jej zwinnie,
cały czas myśląc o dziecku...dla którego jestem wraz z ojcem najważniejszą
osobą na świecie. Następnym razem - oby go juz nie było!! - też się nie dam..
Przecież nie wolno się poddać, trzeba walczyć! O siebie...warto.
... Od kilku miesięcy z takim samym rodzajem depresji walczy moja koleżanka.
Wiem, ze jestem dla niej wsparciem, bo przez to przeszłam. Wiem, co czuje,
kiedy ma napady lękowe..i jak bardzo potrafią być wyniszczające..U niej bez
leków się nie obeszło, jest na psychotropach..Byłam z nią przy ostatnim
ataku, widziałam po jej twarzy, kiedy się zbliżał..jak zaczynała wpadać w
panikę.. trzymałam ją za rękę, głaskałam po policzku, odwróciłam uwagę
rozmową 'o pogodzie'...pierwszy raz od trzech miesięcy nie wezwała pogotowia
(które przyjeżdża do niej średnio 2razy dziennie). W sobotę idzie do
szpitala...:-( Zastrzyk, spokój... do następnego ataku.
Trzymam za nią moco kciuki. Wy też się nie poddawajcie!
Musimy z tym walczyć...i pomagać innym to zwalczyć.
M.
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: miałam depresję, teraz znalazłam sens życia:- 20.06.06, 13:17
      Depresja przychodzi zawsze wtedy kiedy jestes slabsza, bardziej zagubiona,
      kiedy tracisz albo mniej przywiazujesz wagi do milosci.
      Depresji mozna sie pozbyc ale pod warunkiem ze nie dopuszczamy do siebie ani
      strachu ani zlych mysli.
      Trzeba kontrolowac to co sie dzieje z nami, nasze mysli i nasz strach. To my
      decydujemy o naszych myslach, o tym czy wierzymy ze mozna pozbyc sie depresji
      albo czy zycie i swiat ma sens.
      Uciekanie w bezsens to depresja, brak odwagi pozbycia sie strachu to zycie pod
      jego terrorem.
      Trzeba wybierac co jest dla nas wazniejsze, zlosc, nienawisc, strach, czy
      milosc, wybaczenie, radosc.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • euforyk Re: miałam depresję, teraz znalazłam sens życia:- 20.06.06, 13:21
        przeciez pisze, ze wyszla, boisz sie ze ktos jeszcze ciebie nie przeczytał?

        z Netykiety :

        Nie spamuj - nie zamieszczaj tej samej informacji w wielu miejscach.
      • elfrid Re: miałam depresję, teraz znalazłam sens życia:- 20.06.06, 19:52
        musze cie zmartwic, ale deprsja bardzo czesto przychodzi w momentach, ktore by tego nie zapowiadaly. kiedy wszytsko swietnie sie uklada i nie wystepuja powazniejsze problemy. nie wydaje mi sie, zeby depresja przychodzila wtedy, kiedy czlowiek jest slaby. mylisz przyczyne ze skutkiem. to depresja powoduje, ze czlowiek staje sie slaby.
        w stanach depresyjnych nie decydujemy o swoich myslach, mozemy zmieniac ich temat, wplywac na nie, ale zawsze sa one pesymistyczne, pozbawione nadziei i wrozace to co najgorsze.

        > Uciekanie w bezsens to depresja, brak odwagi pozbycia sie strachu to zycie pod
        > jego terrorem.

        Dawno juz nie widzialem tak nielogicznego i nic nie mowiacego zbitka slow. Frazes, ktroy czlowieka w depresji moze jedynie rozdraznic.

        > Trzeba wybierac co jest dla nas wazniejsze, zlosc, nienawisc, strach, czy
        > milosc, wybaczenie, radosc.

        Tak zwana triada depresyjna (jesli wiesz co to jest) uniemozliwia ten wybor. Aby czlowiek byl do niego zdolny i aby mial sily zmagac sie z codziennoscia musi najpierw wyleczyc epizod depresyjny.


    • mamusia1999 Re: miałam depresję, teraz znalazłam sens życia:- 20.06.06, 14:16
      ciesze sie, ze jest ci dobrze.
      ale uwazaj z szukaniem sensu zycia w dziecku. to moze byc zdradliwe. dla
      dziecka ale i dla ciebie. co zrobisz z pustka jak pojdzie do szkoly, gimnazjum,
      na studia. co zrobisz w wakacje, jak juz nie bedzie chcial spedzac z Wami.
      czyli generalnie co z Twoim sensem zycia jak przyjdzie czas krok po kroku
      wycofywac sie z zycia syna. bo to jest do dojrzalosci sens jego zycia.
      moze lepiej zyc dla wielu ludzi.
      tak mnie chodzi po glowie, czasem mi trudno szukac w zyciu innych barw skoro
      dzieci organizacyjnie dominuja moje zycie.
      • 22pp Re: miałam depresję, teraz znalazłam sens życia:- 20.06.06, 14:30
        Nie zgadzam się małe dziecko mały kłopot duże dziecko duży kłopot, dzieci
        zajmują nam całe życie, a póżniej dojdą wnuki i znowu będzie zajęcie, no i
        przecież jest jeszcze mąż, a jak się trochę odchowa dzidziusia można postarać
        się o drugiego i będzie jeszcze więcej zajęcia. Mam 13-letnią córkę i naprawdę
        potrzebuje jeszcze więcej mojej opieki niż była mniejsza.
        • martushka79 Re: miałam depresję, teraz znalazłam sens życia:- 20.06.06, 16:18
          Właśnie.. zgadzam się z tym, co napisałaś. Bo niby dlaczego mam od razu wpadać
          w depresję, gdy dziecko pójdzie do szkoły? Chodzi o coś innego. Znalezienie
          sobie zajęcia, zaprzątnięcie myślami..dbanie o to, co sie robi, o pracę, dom,
          zdrową atmosferę..o to wszystko, co czyni człowieka szczęśliwym, organizowanie
          sobie rozrywki, która przynosi mnóstwo przyjemności.. i czerpanie z życia
          pełnymi garściami. Trzeba marzyć i mieć plany na przyszłość... Ja z pewnością
          należę do tych szczęśliwych, czego i wam życzę!
          • lucyna_n Re: miałam depresję, teraz znalazłam sens życia:- 20.06.06, 16:21
            i bardzo dobrze że się w tym odnalazlaś, taki cel i sens nie ucieknie Ci tak latwo jak np kariera zawodowa.
            Trzymaj się dzielnie i dużo zdrowia Ci życzę:)
          • mamusia1999 Re: miałam depresję, teraz znalazłam sens życia:- 21.06.06, 09:20
            poczucia spelnienia w tym co robisz zazdroszcze. kropka.
    • ewa1234567891011 Re: miałam depresję, teraz znalazłam sens życia:- 20.06.06, 21:35
      Wiem że nie należy zazdrościc, ale tak jest. Cieszę się że potrafisz tak
      myśleć. Ja nie daję sobie rady chyba. Ciągle się boję o swoja przyszłość.Leczę
      się od 3 lat, niby dawki leku są bardzo małe, ale wydaje mi się że jest coraz
      gorzej. Staram się w trakcie lęku zając się czymś innym ale nie potrafię to
      jest silniejsze.Ręce mi opadają, chce mi siępłakać.Mąż mnie nie rozumie. Ma
      dosyć tego mojego narzekania. Mam córkę ale ja nie chcę obarczać moimi
      problemami.Czytając co napisałaś to zachowuję tak samo, mam te same objawy.
      Kiedyś potrafiłam odstawić leki i było OK, ale po miesiącach znów wracało i
      było gorzej.Przepraszam że tak chaotycznie pioszę.
      • mskaiq Re: miałam depresję, teraz znalazłam sens życia:- 20.06.06, 23:56
        Nasze myslenie zalezy od nas. Dobrze ze probujesz zajac sie czyms w czasie
        ataku leku, wtedy jest o wiele slabszy.
        Ty masz tak samo jak Martuszka79 wiele milosci wokol Siebie. Problem polega ze
        Ty wybierasz negatywnie. Piszesz o Mezu ze Cie nie rozumie, przestan ustawiac
        taka bariere pomiedzy Soba a Mezem. Staraj sie rozumiec Jego, staraj sie
        kochac, wtedy Jego brak zrozumienia zniknie.
        Im wiecej jest milosci tym wiecej dobrych mysli, radosci tym mniej deopresji.
        Masz dziecko, wystarczy byc z dzieckiem, cieszyc sie kiedy ono sie cieszy,
        bawic sie z Nim. Kiedy bawisz sie z dzieckiem nie przenosisz strachu, wystarczy
        posluchac dziecko, jego radosci, wiary ui przylaczyc sie do niej.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • martushka79 Re: miałam depresję, teraz znalazłam sens życia:- 21.06.06, 11:53
          Ja też kiedyś nie wierzyłam.. też widziałam wszystko w czarnych barwach i
          wybuchałam płaczem z byle powodu. Myślę, że sporo zależy od otoczenia, od
          naszych bliskich, jacy są, jacy mają stosunek do naszych dolegliwości i jak
          sobie z tym radzą. Bo depresja, jak większość psychicznych dolegliwości - nie
          dotyka tylko osoby, która choruje, lecz także otoczenie.. mój mąż też mnie nie
          rozumiał. Ale tylko dzięki temu, że zachował spokój i nie zostawił mnie z moim
          problemem pogrążonej w czarnych myślach - nadal jesteśmy razem. Potrafiłam
          bardzo łatwo wpaść w histerię, spowodować awanturę z byle powodu, żeby
          wykrzyczeć mu, że mnie nie rozumie.. A on ze spokojem (czasami takim na
          granicy), wysłuchiwał tego, co próbowałam mu przez łzy powiedzieć. Zrozumienie
          to ważna rzecz... Myślę, że dopiero teraz, gdy choruje nasza znajoma, kiedy
          widzi, jak się męczy i w jaki sposób ja staram się jej pomóc, rozumie, czego od
          niego oczekiwałam. Ciepła, miłości... Cały swój strach zamieniłam na miłość.
          Mam jej w sobie tyle, że czasami mam wrażenie, że mogłabym obdarować nim cały
          świat.. ...Kocham swojego męża i synka, rodziców. Mam wielu znajomych bliższych
          i dalszych. Cieszę się tym, że świeci słońce, że mogę patrzeć na to, jak moje
          dziecko uczy się codziennie nowych rzeczy.. w tym znalazłam radość, która nie
          mija.
          Forum to miejsce, gdzie mogę podzielić się swoimi emocjami. Piszę to wszystko
          po to, żebyście uwierzyli, że to naprawdę JEST możliwe. Radość życia, kochania
          i bycia kochanym. Przecież nie wiem, co przyniesie jutro, ale wierzę, że mam na
          to ogromny wpływ, że moje 'jutro' zależy od mojego 'dzisiaj'. Więc dbam o to,
          żeby było dobrze. Nie użalam się nad sobą, a daję od siebie innym jak najwięcej
          mogę...to nie porada w stylu: 'Nie martw się, jutro będzie lepiej', ale: 'Weź
          się w garść i nie trać czasu, już od teraz'. Życie jest zbyt krótkie. W jakimś
          celu pojawiliśmy się na tym świecie i trzeba to wykorzystać!
          Nie traćcie wiary.
          • ade1 gratuluję 21.06.06, 14:56
            to bardzo optymistyczne co piszesz i bardzo madre. z calego serca Ci gratulje
            ze tak wspaniale walczysz z ta choroba. ja mam nerwice lekowa i wydaje mi sie
            ze tez niezle sobie z nia radze chociaz przychodza chwile okropne, te objawy
            ktore ty przechodzilas sa bardzo podobne do moich- ten ciagly strach ze na cos
            zachoruje kichniecie powoduje u mnie pewnosc tego ze mam np raka nosa- oj
            straszne to. ale faktycznie chyba sobie troche z tym radze. pozdrawiam trzymaj
            sie cieplo
          • mamusia1999 Re: miałam depresję, teraz znalazłam sens życia:- 21.06.06, 23:12
            z twojego pierwszego postu mi wyniklo, ze uciekasz w syna z depresji.
            ale teraz czytam, ze czerpiesz z zycia garsciami. tez probuje. i jest coraz
            lepiej.
          • fobiczka1 Re: miałam depresję, teraz znalazłam sens życia:- 21.06.06, 23:51
            martushka ale napisz jak z tego wyszlas bralas leki??tez mam dusznosci czasami
            bardziej czasami mniej odczuwalne i jak minelo Ci to samo???z czasem ??a fobie
            spoleczna mialas czy tylko nerwica?bo mysle ze jak jeszcze fobia sie
            przypaletala to jest trudniej z tego wyjsc:/a ja mam to i to..:(
    • abasia471 Re: miałam depresję, teraz znalazłam sens życia:- 21.06.06, 19:39
      Przeczytałam Wasze posty i muszę stwierdzić, że zgadzam się z nimi połowicznie.
      Największy mój opór budzi ględzenie maskaig, mam wrażenie, że jej rady są
      żywcem wzięte z kolorowych poradników dla nastolatek. Depresja nie jest sprawą
      złych wyborów, czy niedostatecznych chęci do lepszego życia. Wiem co mówię. To
      podstępna i straszna choroba, która potrafi zniszczyć życie. Walczę z nią od 10
      lat i naprawdę robię wszystko, co tylko mogę, żeby została niemiłym
      wspomnieniem. Niestety efekty są dość mizerne. Mam tkz depresję endogenną
      lekooporną. Wkurza mnie szafowanie słowem depresja. Ktoś ma chandry, złe
      humory, jest przygnębiony, coś mu nie wyjdzie i mówi odrazu, że ma depresję.
      Zgadzam się, że trzeba uruchamiać wszystkie pokłady dobrych emocji, próbować
      szukać pozytywnych stron naszego życia, ale w ostrych stanach depresyjnych jest
      to prawie niemożliwe. Ja bardzo kocham swoją rodzinę, lubię ludzi, staram się
      żyć najaktywniej jak mogę, ale i tak mam depresję. Dlatego, tym bardziej cieszę
      się ze szczęścia martushki. Jednak podobnie jak mamuska, uważam, ze dziecko nie
      jest, bo nie może być, gwarantem tego, ze ominie nas kolejny epizod depresyjny.
      Ja kocham moją dorosłą córkę i jestem w stanie dużo dla niej zrobić, ale nie
      mogę zmienić tego co nie do końca zależy ode mnie. Choroba nie jest moim
      wyborem. Wybierać mogę tylko sposoby jak próbuję sobie z nią radzić. Gdyby ktoś
      z czytających te słowa zechciał nawiązać ze mną bliższy kontakt, niec się
      odezwie prive. Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam mimo wszystko pogody ducha,
      przynajmniej takiej jak dzisiaj za oknem.
      • sneeper Re: milosci nie mozna kupic a tym bardziej 21.06.06, 19:56
        nie mozna kupic zdolnosci do transcendencji,
        na pewno ?
        -neuroleptyki hamuja naped opsychoruchowy,powoduja katalepsje,czyli calkowita
        zewnetrzna i wewnetrzna blokade w maksymalnych dawkach nie naruszajacych innych
        funkcji organizmu.
        Dopamina jest prekursorem noradrenaliny -te leki w testach powoduja calkowity
        bezruch ,blokuja posrednio adrenaline,zostawiajac BETON WE KRWI.

        Antydepresanty odwracaja kataleptyczne efekty neuroleptykow.
        Zdolnosc do ruchu ,wewnetrznego i zewnetrznego transu zalezy od KUPIONYCH ZA
        PIENIADZE FARMACEUTYCZNYCH WYTWOROW TECHNIKI.

        Mozna wiec kupic za pieniadze jeden z wazniejszych przymiotow
        Boga,-transcendencje,i to w tabletkach.

        Ten techno-matrix ,niedoskonala machina smieje sie swoim cichym chichotem z
        calej ludzkosci od dawna, kpiac sobie ze swietosci i Kosciola.
        • sneeper Re: milosci nie mozna kupic a tym bardziej 21.06.06, 19:59
          - przepraszam za zepsucie nastroju, to byl kwiatuszek na moj i nie tylko
          "moj pogrzeb"
    • eka78 Re: miałam depresję, teraz znalazłam sens życia:- 22.06.06, 14:09
      ja rowniez gratuluje!!! wzruszylam sie do lez po przeczytaniu tego watku - to
      daje nadzieje, chocby na chwile, nadzieje na to, ze nie mozna sie poddawac,
      choc to jest bardzo trudne.
    • peppa2 Re: miałam depresję, teraz znalazłam sens życia:- 25.06.06, 17:48
      Po pierwsze, gratuluje! ale...
      1. sa stany depresyjne tak rozne, lzejsze i ciezsze, o roznych objawach, na
      roznym tle , zalezne i niezalezne od sytuacji zewnetrznej, tak wiec niestety
      Twoje rady nie dokonca sa do zrealizowania dla kazdego, ale wiem, wiem, trzeba
      sie starac , tylko, ze wlasnie w tej chorobie ze staraniem jest problem prawda?!
      2. ,,wez sie w garsc,, !!!!! - przeciez depresja to choroba, ktora inaczej mozna
      by nazwac ,,nie moznoscia wziecia sie w garsc,, - to jakby do osoby, ktora ma
      zawal mowic: oj przestan! (ciekawe jak?)
      3. a jesli ktos nie moze miec dziecka? bardzo chce, ale nie moze... A o adopcji
      przeciez w depresji nie ma mowy - pod kazdym wzgledem.
      • symulatordiabla Re: zepsucie nastroju, o bredzeniu na temat Boga 02.07.06, 16:03
        wlasnie ogladalem pewien programik
        i przyszlo i do glowy ze w naszych czasach wystarczyloby
        wstrzyknac Chrystusowi na Krzyzu morfine, albo Heroine
        oczywiscie wbrew jego woli -i wysmiac cale to"ukrzyzowanie"

        Buddzie tez mozna podac cos na zdefektowanie uwagi i pluc na Buddhe
        -naprawde, bardzo mi przykro,
        ale MUSICIE sie z tym zgodzic CZESC
        • symulatordiabla Re: zepsucie nastroju, o bredzeniu na temat Boga 03.07.06, 00:51

          Gdybym tylko dostal srodek przymusu...-wtedy za pomoca paru, 3, moze 5 , moze 2
          tylko podstawowych lekow psychiatrycznych jestem w stanie ,moze u kazdego
          czlowieka wywolac psychoze urojeniowa, agresje , depresje, jak sie uda,to na
          zawsze. Jestem w stanie "zwyczajnemu" Biskupowi ,moze Kardynalowi zniszczyc
          wiare w Boga na dluzszy czas, prawdopodobnie -to proste . Pewnie sie pozbiera za
          jakis czas.To zwyczajnie proste.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka