Dodaj do ulubionych

z tego da się wyjść.

23.07.06, 07:34
Kolejna próba. Po wciskaniu Backspace'a. Czy teraz też wcisnę?Mam nadzieję, że
nie. Chcę opowiedzieć moją historię, może doda komuś nadziei w chwilach
najgorszej depresji. Dzieciństwo miałam niby szcześliwe, jedynym cieniem była
choroba alkoholowa jednego z rodziców. Od małego patrzyłam na ich kłótnie i
bezradność tego niepijącego. Moje poczucie odpowiedzialności nie ozwalało mi
tego tak zostawić, więc byłam powiernikiem, koalicjantem i wsparciem
psychicznym. Do tego najlepszą uczennicą w szkole, ambitną, oczytaną, zawsze
średnia powyżej 5.6. Któregoś dnia Rodzic-Weekendowo-Pijany odszedł-wylew krwi
do mózgu. A byli jeszcze dwaj młodszi bracia-jeden 4, drugi 6-miał wtedy
niecały roczek. Rodzic-Który-Został potrzebował pomocy i wsparcia. Więc byłam
wsparciem i pomocą, dzieckiem samodzielnym, takim, którego nie trzeba
pilnować, takim, co zjadało wszystko, co było na talerzu. Tylko, że byłam
pulchna. ale w swojej ambicji postanowiłam z tym walczyć. W wieku 9 lat
zaczęłam się odchudzać i w rok po śmierci rodzica schudłam z 38 do 27 kilo.
Uznano to za normalne-dziecko tyle biegało na dworze, ze penie to "wybiegało,
co zjadło". W wieku 12 lat dostałam pierwszą miesiączkę, która nie powtórzyła
się przez następne 2 lata. Mając 14 lat ważyłam 36 kilo przy 153cm wzrostu.
Potem jakoś się trochę sytuacja unormowała, miałam, jakoś sama z siebie chyba
minimalną normalną wagę. Ciągle byłam wg siebie gruba. W międzyczasie dla
odreagowania stresów w domu-Rodzic nie mógł zrozumieć, że gdy tak szybko
dorosłam bezsensem jest wymagać ode mnie tyle posłuszeństwa, ile wymaga się od
grzecznych, dobrych rówieśniczek- zaczęłam słuchać ostrej muzy, poetm się
ciąć. W wieku 15 lat trafiłam do szpitala po pierwszej próbie
samobójczej(uratował mnie chyba jakiś anioł stróż)-brak zrozumienia. Potem,
czyli jakieś 8 miesiecy później była nastęna-wtedy pierwszy psychiatryk.
Oczywiście zaburzenia żywienia dały o sobie znać, tym razem była to bulimia.
Wypuścili mnie a 3 tygodnie później znów tam byłam-samookaleczenie. Potem ciąg
wizyt u poslednich psychologów, psychiatrów wypatrujących kolejnych schorzeń,
w najgorszym czasie miałam na sobie przeszło 800 świeżych(tzn.takich jeszcze
sinych) blizn, nie mówiąc już o jakichś 300 starszych. Mnóstwo leków, 4
uzależnienia od środków nasennych, barłam najsielniejsze na rynku, bo mogłam
nie spać nawet 5 nocy pod rząd. Niektóre leki zamulające do cna, nagle z
wzorowej uczennicy, stałam sięjakimś gównem lecącym na trójach. Minęło trochę
czasu zanim zrozumiałąm, że nie o oceny chodzi. To byly 2 lata terapii.
Wreszcie trafiłam na"swojego" psychiatrę i psychologa. Dzięki nim i wielkim
wysiłkiem siły woli udało mi się przestać ciąć nagminnie. Nie cięłam się
nałogowo od przeszło 10 miesięcy. Od tamtego czasu może ze 2 razy. W te
wakacje odstawiam leki. Jest ciężko, nieraz w ogóle nie śpię, mam głupie myśli
o odchudzaniu, czasem tęsknię za anoreksją, są dni, kiedy mam ciężkiego doła,
myśle, że to bez sensu, że się nie uda...ale jakoś udaje się, dzieki
psychologowi polepszyły mi się kontakty z żyjącym rodzicem, mieszkam z
chłopakiem, zaręczyliśmy się(choć na ślub chcemy jeszcze poczekać tak ze 2
lata), wiem, co chcę robić w życiu.kIedy patzrę wstecz, mam wrażenie, że to
nie byłam ja, tylko mój cień obleczony w burkę lęku i smutku. teraz jest
iczaczej, ciężko, ale lepiej, bez leków. Od niedawna znów jestem sobą. Bałam
się tego momentu, bałam się, że ja po prostu taka JESTEM-wiecznie
nieszczęśliwa, skazana na porażkę. Teraz jest ciężej i lżej zarazem, odczuwam
i głębokie załamania i euforię, która dodaje skrzydeł, której nie da się
poczuć na lekach. Prawdziwe życie jest lepsze, chociaż ciągle pełne załamań,
ale ja mam coś czego nie miałam-nadzieję. Kiedyś myślałam, ze nie ma wyjścia z
depresji, etraz wiem, że jest. Mam nadzieję, że je znajdziecie. Trzymajcie się
wszyscy. Trzymajcie się życia.
Obserwuj wątek
    • carlabruni Re: z tego da się wyjść. 23.07.06, 14:28
      cóz powiedziec...trzymam kciuki za Ciebie. Bedzie dobrze.
      • abasia471 Re: z tego da się wyjść. 23.07.06, 14:43
        Życzę Ci żeby wszystko się dobrze ułożyło. I jeszcze jedno, masz powód do
        odczuwania satysfakcji z tego jak teraz kierujesz swoim życiem, więc ciesz się
        tym. Dobre emocje są jak witaminy, pozwalają zdrowiej żyć. Powodzenia.
    • marla.singer Re: z tego da się wyjść. 27.07.06, 17:28
      widzisz jaki maly odzew? tu nikogo nie interesuja pozytywne przyklady. co innego
      jakbys sie chciala wieszac.
      zycze cie wszystkiego dobrego i wytrwalosci :)
      • milix2 Re: z tego da się wyjść. 27.07.06, 17:31
        Cały czas do przodu, i powodzenia, trzeba o siebie walczyć, i są ludzie na
        którym równie mocno jak tobie na tym zależy. Powodzenia!!
      • rybkamonika Re: z tego da się wyjść. 27.07.06, 18:43
        Mały odzew, bo ludzie tu piszący w większości - mam wrażenie -(choć może się
        mylę)są tu z powodu chęci umartwiania sie nad sobą, wymiany informacji o
        kolejnych kombinacjach leków psychotropowych i swoim wieloletnim życiu z
        depresja i jej objawami. Natomiast bardzo rzadko można tu znaleźć kogoś, kto coś
        chce z tym zrobić, a nie tylko się z tym godzi, muli lekami i uważa, że tak musi
        być. Że komus się udało nie interesuje więc, bo nie jest zgodne z ogólnie
        panująca zasadą. Ja tu nie chce nikogo krytykowac oczywiście, może nawet chwilę
        w życiu tez tak myślałam jak tu większość ale moje szczęście polega na tym, że
        miałam koło siebie ludzi, którzy nie pozwolili mi tak żyć. Depresję przecież
        można pokonać!
        • lila01 Re: z tego da się wyjść. 27.07.06, 20:48
          . Depresję przecież
          > można pokonać!

          albo pokochać ;)))
        • lucyna_n Re: z tego da się wyjść. 27.07.06, 21:38
          co za niezwykła przenikliwość umysłu.
          Zmul się trochę lekami to może napiszesz wreszcie coś ciekawszego.
          • rybkamonika Re: z tego da się wyjść. 27.07.06, 22:49
            No własnie o tym pisałam, co tu zademonstrowała lucyna_n. Gdybym napisała, że
            bez leków nie można żyć, cały czas trzeba się zastanawiac co mi dziś dolega, a
            jak się komuś udało to cud, który mnie na pewno nie spotka, to byłabym
            zrozumiana swietnie. I cokolwiek o mnie inni nie pomyslą, to jestem pewna, że
            takie negatywne myslenie nie jest drogą do wyjścia z depresji. No chyba, że się
            ją pokochało i chce się z nią żyć:-) Mozna i tak:-)
            • marla.singer Re: z tego da się wyjść. 27.07.06, 22:57
              ech, mnie sie ostatnio oberwalo, za to, ze wyszlam z depresji. okazalo sie, ze
              widocznie jej nie mialam. w innym wypadku nie udaloby mi sie to po prostu.
        • insana Re: rybka, marla i inne stworki podobnie myślace 27.07.06, 23:13
          ...dostaje maxymalnego wqrwu jak czytam podobne posty.
          Taa, ja sie uwilbiam umartwiac i mam juz rozpisany grafik na co najmniej 10 lat z kolejnymi nawrotami, a i czrewonym markerem se zaznaczylam tygodnie kiedy bede lezec w lozku i miec wszystko w dupie!
          I marze zeby psych mi jeszcze zdiagnozowal pare innych odchylen, bo jeszcze tyle prochow jest do wyprobowania!!!!
          Historie podobne do tej Ksiecia-gigi sa potrzebne i dobrze ze takie osoby dziela sie swoimi zmaganiami z d. Chwala im i niech bedzie ich jak najwiecej. A co mozna innego pod nimi napisac niz: "gratulacje, super ze sie udalo, tak trzymaj!" One sa po to zeby przeczytac, usmiechnac sie i pomyslec sobie:"moze ja tez w koncu wygram"
          Forum jest specyficzne, jak sie nie podoba to...@%^&*()!@£
          • maliana Re: rybka, marla i inne stworki podobnie myślace 27.07.06, 23:27
            sam post księcia-gigi przeczytałam z zainteresowaniem i pewnego rodzaju
            współczuciem (na tyle, na ile mnie stać) Fajnie, ze się udało. Mam zastrzeżenia
            co do tematu. "Z tego da sie wyjsc" Z CZEGO? Ile nas tu jest ludziow tyle
            przypadkow. NIE MA dwu jednakowych chorób, bo są odmienne bagaże doswiadczeń,
            przyczyny, różnorakie samopoczucia, jednemu bardziej przeszkadza to, drugiemu
            sio. Moja psychiatra mówi mi wprost: pani Magdo, przy pani schorzeniu rokowania
            są bardzo kiepskie. Nie stać mnie na hurraoptymizm i ślepą wiarę w niemal
            niemożliwe. Dlatego, jak ktos zapewnia mnie, ze mogę TO pokonać (co? moją wade
            mózgu? Mam wypełnić moje baaaardzo poszerzone komory mózgowe zdrową tkanką? kto
            se wytnie i mi pożyczy, hę?:D) to scyzoryk mi sie w kieszeni otwiera, podobnie
            jak insanie. Wrrrrr........ Troche szacunku nawzajem dla siebie. I dla naszej
            odmienności.


            I znowu (x-1)
          • marla.singer Re: rybka, marla i inne stworki podobnie myślace 28.07.06, 08:17

            > Forum jest specyficzne, jak sie nie podoba to...@%^&*()!@£

            musialabys mnie zbanowac, slonko ;-)

            nie chodzi mi o brak szacunku do chorych na depresje, jak ktos nizej napisal.
            chodzi mi o to, ze sa na forum osoby, ktore maja jedna odpowiedz na wszystkie
            problemy: bedziesz chorowac cale zycie, cale zycie brac leki, beda nawroty, nie
            wiadomo, czy uda ci sie wyjsc itp., itd. wspanialy sposob podniesienia kogos na
            duchu, prawda? to moze lepiej dac sznur w lape i wygonic do lasu, hmm?
            na wszzelkie propozycje czegos innego niz lekow reaguja agresja. nie widze nic
            zlego w chodzeniu na terapie. tylko, ze psycholog wymaga czegos wiecej niz
            jedzenie lekow. wymaga myslenia, a to juz boli. nie mowie, ze leki sa zle, ale
            niemozna brac ich cale zycie. moze i mozna, ale kto by chcial. a jezeli nie
            zmieni sie myslenia to same leki nic nie pomoga.
            heh, ta wasza biernosc tak mnie denerwuje, moze dlatego, ze sama taka bylam.
            • maliana Re: rybka, marla i inne stworki podobnie myślace 28.07.06, 11:50
              mam za sobą dwie psychoterapie. Duzo udało mi sie zmienic, ale wszystkiego nie
              zmienię bo kompletnie nie zalezy to ani ode mnie ani od leków. Pzdr.
            • insana Re: rybka, marla i inne stworki podobnie myślace 28.07.06, 19:37
              Wow, a powiedz mi słonko;) cóz jest tak cudownie uzdrawiającego w myśleniu w obecności psychologa? Czym rózni sie <myślenie> od <myślenia na kozetce>? hehe
              Nie twierdze ze nie istnieją wybitni terapeuci, ale niestety wiekszość to przecietni absolwenci "najbardziej obleganego kierunku studiów", a ja nie mam czasu na szukanie i tracenie kasy. Miałam 2 podejścia do terapii i naprawde tak schematycznego i infantylnego działania z ich strony sie nie spodziewałam!
              Za to moj psychiatra jest fantastycznym człowiekiem a nie maszynką do wypisywania recept i kazda wizyta jest intelektualną przygodą, z gabinetu wychodzę rozpromieniona. Pewnie ma owiele większa wiedzę o funkcjonowaniu psychofizycznym niz jakiś humanista-psycholog.
              Poza tym ja dobrze reaguje na leki, nie biore zadnych zmulaczy, nie biorę nonstop, tak ze Twoje brednie o uzaleznieniu i chodzących zombie śmiesza mnie i świadczą o Twojej zerowej wiedzy na ten temat.
              Jasne, są osoby lekooporne i bardzo im wspołczuje bo taki brak reakcji na leczenie musi byc koszmarem, ale często u nich występuja jakies uszkodzenia neurologiczne i procentowo stanowia mniejszość.
              Co do powszechnej tezy ze "leki likwiduja skutki a terapia jest po to zeby zajać sie przyczyną"to w sumie zgadzam sie z nią, ale do tego nie jest niezbędny psycholog. Ja pracuję nad sobą (wbrew Twoim zarzutom o bierność), staram sie zmieniać schematy kiedys wyuczone i leki mi to ułatwiają.
              Tak, słonko;) myślenie nie boli, więc wyjdz ze swojego kręgu uproszczeń.
              • rybkamonika Re: rybka, marla i inne stworki podobnie myślace 29.07.06, 18:05
                Na tym forum chyba nie ma specjalistów i jesli ktoś się wypowiada, to pisze to,
                co na podstawie swoich doświadczeń uważa za prawdziwe. Wydawało mi się to jasne
                i nie wymagające tłumaczenia. Dlatego nie bardzo rozumiem jakieś dziwne,
                agresywne ataki na każdą bardziej optymistyczną wypowiedź. Może i nie każdy jest
                w stanie sobie poradzić z depresją, ale sa tacy, którzy mogą. I nie bardzo wiem
                dlaczego część użytkowników najchętniej wykasowałoby wszystkie wypowiedzi, w
                których pojawia się światło nadziei. Jest wiele osób, które tu wchodza po to,
                zeby poszukac jakichś rad o tym, co można zrobioć, jak sobie lepiej radzić, a
                nie tylko słuchac o bezsensie wszystkiego. I jeśli są tu osoby, które mogą - na
                podstawie swojego życia, więc bardzo wiarygodnie - cos doradzić, to chwała im za
                to. Może nie każdemu to się przyda, ale wielu tak!!! Czemu więc odbierac im tę
                szansę!
    • efam1 Re: z tego da się wyjść??????? 27.07.06, 23:23
      Ja oczywiście gratuluję ze wyjście z tego, dodam tylko ze jestem o parę kroków
      dalej i mam juz rodzinę i w drodze dziecko (wczesniej własnie chciałam się tym
      uleczyć) ale niestety nic się nie zmieniło...czyli nie da się z tego wyjśc
      pozdr
      • mskaiq Re: z tego da się wyjść??????? 28.07.06, 09:45
        Zeby pozbyc sie depresji trzeba pozbyc sie przyczyn ktore ja wywoluja.
        Zalozenie rodziny i dziecko nie jest takim rozwiazaniem.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • abasia471 Re: z tego da się wyjść??????? 28.07.06, 12:35
          > Zeby pozbyc sie depresji trzeba pozbyc sie przyczyn ktore ja wywoluja.
          >
          W przypadku kiedy depresja jest spowodowana przyczynami organicznymi
          (uszkodzenie OUN) mam się pozbyć głowy? Maskaig, proszę o radę.
          • maliana Re: z tego da się wyjść??????? 28.07.06, 12:59
            hehe...dokłądnie to samo pomyslałam o sobie... A to ci dopiero dobra rada....
          • mskaiq Re: z tego da się wyjść??????? 28.07.06, 13:11
            Bardzo czesto razem z depresja pojawiaja sie otepienie, utrata koncentracji,
            utrata pamieci. To nie sa trwale objawy, razem z koncem depresji znika
            otepienie, brak koncentracji i wraca pamiec.
            Trzeba nauczyc sie przetrwac ten trudny czas. Mnie to zmusilo do zapisywania
            wszystkiego co bylo wazne, wprowadzenie okreslonych procedur aby moc znalesc na
            przyklad klucz, sprawdzac czy zaciagniety jest hamulc w samochodzie, zgaszone
            swiatla itp. Sprawdzania tego co pisze, ortografi i czy wszystko zostalo
            zrobione, itp. Tutaj trzeba uwazac aby nie popasc w obsesje sprawdzania, trzeba
            wprowadzic procedure i nie sprawdzac caly czas bo wtedy nic nie zrobisz,
            bedziesz ciagle sprawdzala.

            Czesto z depresja pojawia sie zmeczenie, utrata energi, nieustanna sennosc,
            itp. Te objawy sie wycofuja sie rowniez kiedy depresja jest pokonana.
            Niebezpieczenstwo polega na tym ze czujac sie zmeczony, bez energi decydujemy
            sie isc do lozka, spi sie coraz dluzej, aktywnosc spada i wtedy pojawiaja sie
            setki negatywnych mysli, trudno sie przed nimi obronic bez aktywnosci, ktorej
            sie pozbylismy.

            Rowniez czesto razem z depresja pojawiaja sie silne zaburzenia w jedzeniu, a
            takze problemy z oddawaniem moczu, czesto rowniez problemy zoladkowe.
            Moga wywolac wiele strachu, bo na przyklad zatrzymania moczu moze trwac powyzej
            doby, nie mozna oddac moczu mimo ze chcesz to zrobic. Nastepnie wszystko wraca
            i znow potrafi zaniknac. Zwykle moze to wywolac wiele strachu bo jest cos zle,
            nie bardzo wiadoma dlaczego i co jest zle.
            Kiedy depresja jest pokonana te zaburzenia zanikaja calkowicie.
            Serdeczne pozdrowienia.


            • rain.dog Re: z tego da się wyjść??????? 28.07.06, 15:28
              ale to wszystko są skutki, objawy depresji :-)
              miało być o przyczynach
              • mskaiq Re: z tego da się wyjść??????? 29.07.06, 04:48
                Pracuje wiele z osobami ktore maja trwale uszkodzenia mozgu, na przyklad
                spastykami. Olbrzymia wielszosc tych ludzi jest bardziej lub mniej
                sparalizowana. Bardzo rzadko wystepuje tam depresja, prawda jest jednak ze
                opieka ktora otrzymuja jest na bardzo wysokim poziomie. Caly wysilek jest
                skierowany na to aby te osoby byly aktywne. Organizowane sa zajecia, wyjazdy na
                plaze, teatru, kina, itp.
                Mysle ze trwale uszkodzenia nie maja nic wspolnego z depresja i nie sa jej
                przyczyna.
                Serdeczne pozdrowienia.
                • maliana Re: z tego da się wyjść??????? 29.07.06, 09:48
                  mskaiq napisał:

                  > Mysle ze trwale uszkodzenia nie maja nic wspolnego z depresja i nie sa jej
                  > przyczyna.

                  Uszkodzenie uszkodzeniu nierówne. Różne rzeczy powodują różne choroby czy
                  stany, dodatkowo jeszcze moze zależeć to od organizmu. Jeszcze raz proszę - nie
                  generalizuj.
                  • mskaiq Re: z tego da się wyjść??????? 29.07.06, 15:27
                    Pisze ze nie znam przypadku aby fizyczne uszkodzenie mozgu moglo wywolac
                    depresje. Mysle ze Ty rowniez nie znasz takiego przypadku. Wedlug mnie fizyczne
                    uszkodzenie mozgu nie ma nic wspolnego z depresja.
                    Serdeczne pozdrowienia.
                    • maliana Re: z tego da się wyjść??????? 29.07.06, 15:41
                      znam. Jestem nim ja sama. Według kilkunastu neurochirurgów, jednego neurologa i
                      paru psychiatrów. Serdeczne pozdrowienia.
                • dolor Re: z tego da się wyjść??????? 29.07.06, 10:30
                  Myślę, że uproszczone widzenie świata da się jeszcze zaakceptować, ale
                  przenoszenie tego w sferę nauki jest już przesadą. Może przed wysuwaniem takich
                  hipotez w przyszłości uchroni cię ta strona
                  www.fizyka.umk.pl/~duch/Wyklady/kog-m/03-d.htm
                  Pzdrawiam serdecznie.

                  • abasia471 Re: z tego da się wyjść??????? 29.07.06, 16:51
                    Wygląda na to, że maskaig jest najmądrzejszy, więc tłumaczenie mu czegokolwiek
                    chyba mija się z celem. Malina i ja piszemy, że zdaniem wielu fachowców,
                    przyczyną naszej depresji są uszkodzenia organiczne, a mask twierdzi, że wie
                    lepiej. Jest tak impregnowany na wszystko co nie odpowiada jego widzeniu
                    świata, że moim zdaniem powinien się zastanowić nad sprawnością swojego mózgu.
                    W necie jest dostępne tyle wiedzy, że gdyby chciał bez trudu mógłby się z nią
                    zapoznać, on jednak zamiast poczytać trochę, żeby wiedzieć o czym mówi, woli
                    doradzać. Kończę już te polemiki, bo są one bez sensu.
                    • dolor Re: z tego da się wyjść??????? 29.07.06, 17:34
                      Zdaję sobie sprawę, że Mask może mieć tu ze sobą największe problemy i znalazł
                      skuteczny sposób radzenia sobie z nim, ale niekiedy, jak jak w tym przypaku,
                      przkracza granice dobrego smaku, akurat ta strona daje jakieś pojęcie o wciąż
                      przez niego poruszanym temacie w pół godziny, to była szczera rada, nie
                      polemika.
                      • maliana Re: z tego da się wyjść??????? 30.07.06, 10:16
                        ech. Trudno. Taka widać Jego rola na tym forum...
    • mskaiq Re: z tego da się wyjść. 30.07.06, 10:30
      Mysle ze wierzac w to ze masz uszkodzony mozg pozbywasz sie szansy pozbycia
      depresji. Kazde dzialanie pozbycia sie depresji rozbije sie o to ze wierzysz ze
      jest to niemozliwe.
      Kiedy sie wierzy ze depresja to uszkodzony mozg to sie nic nie da zrobic, moze
      leki ale jesli nie pomoga to co dalej? Tysiace ludzi pozbylo sie depresji,
      mozna sie jej pozbyc ale warunkiem jest wierzyc ze jest to mozliwe i dzialac w
      taki sposob aby sie jej pozbyc.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • maliana Re: z tego da się wyjść. 30.07.06, 10:52
        Drogi Mskaiq. Gdybym nie miała nadziei, że jednak kiedyś coś pomoże, ze oni
        wszyscy mogą się mylić, nie byłoby mnie tu już. Taka była pierwsza reakcja na
        zdjęcie z tomografu - "strzelić sobie w łeb", bo juz wcześniej wiedziałam
        (zadałam sobie trud poszukania informacji), ze to, co widzę, to doskonała
        przyczyna stanów depresyjnych. Ale w pewnym sensie jestem realistką i liczę się
        z tym, ze moze nic nie pomóc, wówczas muszę jakoś ułożyć sobie życie w takim
        stanie w jakim jestem, i funkcjonować w nim najlepiej, jak potrafię. Pozdrawiam.
      • abasia471 Re: z tego da się wyjść. 30.07.06, 11:21
        Maskaig, miałam już nie wchodzić w polemiki z Tobą, ale jednak coś jeszcze
        powiem. To nie chodzi o to, że ja wierzę, że mam uszkodzony mózg i nic już nie
        mam zamiaru robić, żeby poprawić jakość swojego życia. Mam wyniki badań, które
        mówią o uszkodzeniach w moim mózgu po wypadku i wiara tu nie ma nic do rzeczy.
        Przed wypadkiem nie cierpiałam na depresję, miałam pogodny charakter i zawsze
        to ja kierowałam swoim życiem, a nie moje emocje. Teraz jest inaczej i mimo
        usilnych prób z mojej strony nie udaje mi się tego zmienić tak jak bym chciała.
        Zgadzam się z rybkamoniką, że nie można poprzestać na celebrowaniu choroby i
        związanych z nią przykrych odczuć, a trzeba szukać sposobów jak z niej wyjść,
        albo chociaż ulżyć sobie w życiu z nią. Jestem jednak przeciwna życzeniowemu
        myśleniu i niedostrzeganiu oczywistych faktów i dlatego irytuje mnie postawa
        maskaig,a. Wiem, że nikt tu nie jest autorytetem w przeżywaniu choroby i
        zgadzam się, że każdy ma prawo wyrażać własne zdanie. Nie jest moim zamiarem
        atakowanie, czy dokuczanie innym, nie uważam się też za guru. Chciałabym żeby
        na forum było więcej postów o tym, jak komuś udało się mimo choroby zrobić coś
        konstruktywnego, a nie tylko babranie się w złych emocjach, ale udawanie że
        problemu można się pozbyć jedynie dzięki dobrej woli, to wg mnie głupota.
        • maliana Re: z tego da się wyjść. 30.07.06, 11:34
          mam za sobą kilka lat ciężkiej pracy nad sobą. Dwie psychoterapie, które
          potraktowałam bardzo serio i mnóstwo autoterapii. Dotarłam wszędzie, gdzie
          mogłam dotrzeć, zeszłam do bolesnego dzieciństwa, przepracowałam te problemy,
          spróbowalam wszystkiego, co było mi dostępne, i w co na tamten czas wierzyłam.
          Niestety to wszytsko zawiodło. Od mojej obecnej lekarz dowiedziałam się, ze
          najpierw trzeba w moim przypadku wykluczyć choroby somatyczne, bo do tej pory
          psychiatrycznie i psychologicznie leczono mnie mądrze i dobrze byłam
          prowadzona. Somatyka wykazała nadczynnego guza tarczycy (obecnie pod kontrolą)
          i właśnie wodogłowie, która to diagnoza była dla mnie sporym ciosem. Przede mną
          dalsza diagnostyka hormonalna (nie wszystko jescze wykluczyłam), w której - mam
          nadzieję - znajdę dalsze odpowiedzi. Chcę być zdrowa, jeszcze sporo życia
          przede mną i zdążę je sobie poukładać, jeśli choroba odejdzie.

          Tęsknię za stanami, o których pisze mskaiq, wiem, na czym one polegają,
          potrafię sobie mniej więcej wyobrazić, jak to jest być wolnym. To wszystko, o
          czym pisze maskaiq moim zdaniem jest prawdziwe, ale w odniesieniu do depresji
          reaktywnej, a to niewiele.
        • mskaiq Re: z tego da się wyjść. 30.07.06, 12:06
          Mysle ze nie wazny jest tutaj mskaiq. Wazne jest inne spojrzenie. Mozesz miec
          uszkodzony mozg w wyniku wypadku ale nie wierze w to ze jest to przyczyna
          depresji. Olbrzymia wiekszosc ludzi nie ma uszkodzen mozgu a jednak ma
          depresje. Mam bardzo duzo kontaktow z ludzmi ktorzy maja rozmaite fizyczne
          uszkodzenia mozgu. Niektorzy maja depresje, olbrzymia wiekszosc nie. To czy
          jest depresja zalezy od aktywnosci od tego ile osoby opiekujace sa w stanie
          zapewnic takiej osobie, od tego czy osoba nie jest pozostawiona sobie, czy
          zycie takiej osoby ma sens. Prawda jest ze obracam sie wokol najlepiej
          dzialajacej grupy ludzi w Sydney. Przejeli bardzo wiele domow opieki nad ludzmi
          z uszkodzeniami mozgu, maja duza pomoc rzadu i duze pieniadze. Wiele
          zaniedbanych domow gdzie istniala depresja bo ludzie z uszkodzeniami mozgu byli
          pozostawieni sobie zmienili w domy gdzie nie ma depresji.
          Moj pierwszy kontakt z takim domem to byl szok. Spotkalem miejsce z taka
          iloscia ciepla, milosci ktorej trudno znalesc pomiedzy ludzmi zdrowymi. Nie
          moglem uwierzyc jak kazda najmniejsza rzecz jest tam wazna. Spotkalem sie z
          niezwyklym szacunkiem personalu do ludzi z uszkodzeniami mozgu, z prywatnoscia
          zycia ktorej nikt nie zakluca. Szacunek jest podstawowym wymogiem od personelu.
          To Ci ludzie decyduja co beda robili, co beda jedli, jaka pomoc jest im
          potrzebna.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • miriam11 Re: z tego da się wyjść. 30.07.06, 12:25
            Masku, zlituj się, są różne depresje, na pewno wiele z nich nie ma przyczyn
            organicznych (uszkodzenie mózgu) ale niektóre tak. To są fakty naukowe i nie
            rozumiem, czemu się tak upierasz.
            • mskaiq Re: z tego da się wyjść. 30.07.06, 12:41
              Nie upieram sie przy niczym, pisze z czym sie spotykam. Jesli znasz naukowe
              fakty ktore przecza temu napisz o nich.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • rain.dog Ja służę 30.07.06, 12:54
                mskaiq napisał:

                > Nie upieram sie przy niczym, pisze z czym sie spotykam. Jesli znasz naukowe
                > fakty ktore przecza temu napisz o nich.

                przeczytaj uważnie
                całość!
                www.ldn.org.pl/readarticle_sm.php?article_sm_id=23
                • miriam11 Re: Ja służę 30.07.06, 13:04
                  Piesku, dzięki za linka, przeczytałam z zainteresowaniem. No cóż, naukowcy
                  swoje, Mask swoje...
                • mskaiq Re: Ja służę 30.07.06, 13:52
                  To co opisuje ten artykul jest obserwacja wielu objawow depresji i stosowanych
                  metod.

                  >Duży udział odgrywają czynniki psychologiczne: osobowość, a przede wszystkim
                  >reakcja chorego na sytuacje trudne, co chory myśli o sobie i nastawieniu
                  >innych ludzi do siebie, czy wierzy w swoje umiejętności, jakie stawia sobie
                  >wymagania, jak długo przeżywa niepowodzenia, cechy charakteru (w
                  >znacznym .stopniu uwarunkowane genetycznie): wrażliwość na bodźce, odporność
                  >na stres, wydolność, aktywność).

                  Zgadzam sie z tymi obserwacjami. Wedlug mnie to sa wszystko psychologiczne
                  przyczyny, nie wynikajace z zadnych uszkodzen, biora sie one ze strachu, braku
                  wiary w siebie, itp. To jest moj punkt widzenia i jest oparty na tym prZez co
                  przeszedlem.
                  Wedlug mnie trzeba usunac wszystkie przyczyny ktore wywoluja depresje, sa to
                  przyczyny psychologiczne.
                  Przeszedlem przez nie i wiem ze jest to mozliwe. Mozna pokonac wszystkie objawy
                  depresji opisane w tym artykule. Kiedy to nastapi nie ma depresji bo przyczyny
                  ktore ja wywolywaly nie sa w stanie wiecej jej wywolac.
                  To jest tak samo jak z lekiem trwa tak dlugo az przestaje wywolywac reakcje
                  strachu. Kiedy to nastapi strach wiecej sie pojawia bo nie wywoluje juz wiecej
                  zadnych reakcji.
                  Mozna brac rowniez leki ktore pomagaja pokonac strach ale on bedzie zawsze
                  wracal. Podobnie jest z kazdym problemem ktory mamy i ktorego boimy sie
                  rozwiazac. Trzeba go rozwiazac bez tego bedzie zawsze sie pojawial. Jesli jest
                  to problem z brakiem wiary w siebie to trzeba zrobic wszystko aby uwierzyc w
                  siebie. Trzeba znalesc przyczyne dlaczego nie wierzymy w siebie. Mozna brac
                  rowniez leki ale one nie zmiejaja tego czy wierzymy we siebie czy nie.
                  Mysle ze trzeba rozwiazac wszystkie przyczyny ktore wywoluja depresje i strach.
                  Ja rozwiazalem wszystkie problemy ktore wywolywaly ja u mnie. W ten sposob
                  pozbylem sie jej trwale bo nie ma we mnie zadnej przyczyny ktora moglaby
                  wywolac ja raz jeszcze.
                  Na tym bede konczyl bo dla mnie zbliza sie pora spania. Serdeczne pozdrowienia
                  i dzieki za interesujaca dyskusje.

                  • abasia471 Re: Ja służę 30.07.06, 14:17
                    Maskaig ciągle lecisz starą płytą. Ja mam bardzo wiele miłości, kochającego
                    męża, córkę, oddaną przyjaciółkę i ogromne wsparcie z ich strony. Moje poczucie
                    własnej wartości też jest w normie. A jednak cierpię na depresję i to przeczy
                    Twoim przekonaniom zawartym w poprzednim poście. Nie wynoś się nad innych, że
                    potrafiłeś tak wspaniale dać sobie radę ze wszystkimi problemami. Cóś mi tu
                    śmierdzi megalomanią. Jestem przekonana, że malina, ja i wiele innych osób, nie
                    jesteśmy od Ciebie głupsi, a jednak mimo starań nie udaje się nam pokonać
                    choroby. Przestań, więc nam wmawiać, że wszystko zależy od naszych chęci.
                    Przyjmij do wiadomości, że wiele, ale nie wszystko. No i zgóź się z tym, że
                    lekarze, naukowcy, wiedzą trochę więcej na temat funkcjionowania mózgu niż Ty.
                    • dolor Nie odpuszczajmy więc. 30.07.06, 16:32
                      Trzeba to napisać. Mask pewnie przeszedł piekło, o które ja się tylko otarłem.
                      Co godne najwyższego szacunku, na swój sposób sobie z nim poradził. Tylko że
                      częscią tego sposobu jest pozostawienie tylko niewielkiej liczby sprawdzonych
                      myśli, każda inna jest traktowana jako potencjalne zagrożenie i odrzucana. Ze
                      zdrowiem psychicznym ma to mało wspólnego, traci się zdecydowanie zbyt wiele,
                      ale to nie byłoby takim problemem gdyby nie fakt, że Mask stara się pomagać
                      innym i oferuje tę metodę każdemu, a w uproszczonej wersji świata i ludzie i
                      choroby są takie same. Zdarza mu się więc autentycznie pomagać, zdarza się też
                      szkodzić, a często wartościowe rady są odrzucane razem z jego wciąż
                      powtarzanymi jawnie błędnymi twierdzeniami. Pozostaje próbować dotrzeć do tego
                      bardzo wartościowego człowieka i przekonać go, że zrobił bardzo wiele, ale
                      bynajmniej nie wszystko i jeśli jego pomoc (a nic tak dobrze nie oddala od
                      własnych problemów jak pomaganie innym właśnie) ma być coś warta, musi zdać
                      sobie sprawę, że nie posiadł jeszcze całej wiedzy, myli się czasem jak wszyscy
                      i ma obowiązek te błędy korygować.
                  • miriam11 Re: Ja służę 30.07.06, 14:42
                    Masku, o depresjach spowodowanych uszkodzeniami mózgu było dalej, pod koniec
                    artykułu. Najwyraźniej nie doczytałeś, albo nie przyjąłeś do wiadomości.
                    Próbujemy Ci tu uświadomić, że oczywiście, nastawienie chorego jest bardzo
                    ważne, jak zresztą w każdej chorobie, ale mówimy o przyczynach - a te są
                    różnorakie, w tym także uszkodzenia mózgu.
                  • rain.dog Re: Ja służę 30.07.06, 19:43
                    Masku,miałeś przeczytać całość artykułu
                    nie wybiórczo tylko to,co pasuje do Twojej teorii :-(

                    jeżeli rzeczywiście chcesz pomagać ludziom,a nie tylko samemu sobie -
                    rozszerzaj i pogłębiaj swoją wiedzę
                    • miriam11 Re: Ja służę 30.07.06, 20:05
                      1. Mskaiq ma zawsze rację i wie najlepiej.
                      2. Jeśli naukowcy twierdzą co innego niż Mskaiq, to się mylą - patrz punkt 1.
                  • maliana Re: Ja służę 30.07.06, 22:47
                    mskaiq napisał:

                    > To co opisuje ten artykul jest obserwacja wielu objawow depresji i
                    stosowanych
                    > metod.
                    >
                    > >Duży udział odgrywają czynniki psychologiczne: osobowość, a przede wszystk
                    > im
                    > >reakcja chorego na sytuacje trudne, co chory myśli o sobie i nastawieniu
                    > >innych ludzi do siebie, czy wierzy w swoje umiejętności, jakie stawia sobi
                    > e
                    > >wymagania, jak długo przeżywa niepowodzenia, cechy charakteru (w
                    > >znacznym .stopniu uwarunkowane genetycznie): wrażliwość na bodźce, odporno
                    > ść
                    > >na stres, wydolność, aktywność).
                    >
                    Ja tez zgadzam sie z tymi obserwacjami. DUŻY UDZIAŁ - ale jak duzy i czy
                    największy ? Napisałam Ci powyżej, że przeszłam psychoterapię i wiele rzeczy
                    udało mi się przepracować, ale mojego "dziurawego " mózgu nie przepracuję.
                    Kiedys w dzieciństwie miałam podejrzenie o zapalenie opon mózgowych, jednak nie
                    trafiłam do szpitala, a objawy choroby ustapiły pod wpływem leczenia, bodajże
                    antybiotykami, w domu. Mama bała się mnie oddać do szpitala, z uwagi na opiekę
                    no i mój wiek. Dziś myślę, ze może źle się stało, bo teraz wszyscy lekarze
                    sądzą, ze wodogłowie powstało najprawdopodobniej wtedy, zważywszy, ze
                    zaburzenia nastroju zaczęłam odczuwać parę (2-3) lata później. Tak więc drogi
                    Mskaiq - dużo, ale nie wszystko. Są rzeczy, na które nie mam wpływu. Wierz mi,
                    wolałabym aby zdjęcie tomograficzne nie ujawniło żadnej patologii mózgowia.
              • miriam11 Re: z tego da się wyjść. 30.07.06, 12:55
                mskaiq napisał:

                > Nie upieram sie przy niczym, pisze z czym sie spotykam. Jesli znasz naukowe
                > fakty ktore przecza temu napisz o nich.
                > Serdeczne pozdrowienia.
                Masku, ktoś tu podał Ci stronę, na której to było. Poza tym Maliana napisała, że
                kilkunastu lekarzy potwierdziło genezę jej depresji. Jeszcze Ci mało? Czy według
                Ciebie ci lekarze się mylą?
                Powtarzam: są różne rodzaje depresji, np. reaktywna albo endogenna i inne.
                Niektóre SĄ spowodowane uszkodzeniami mózgu i to, czy w to wierzysz,nie zmienia
                faktów.
                A moim zdaniem Ty upierasz się, że uszkodzenie mózgu nigdy nie może być powodem
                depresji. Więc nie pisz, że się nie upierasz. Ty się spotykasz z jakimś
                wycinkiem rzeczywistości, inni z innym. Naprawdę nie spadnie Ci z głowy korona,
                jeśli choć raz komuś przyznasz rację (np. Malianie).
                • sneeper Re: z tego da się wyjść. 30.07.06, 19:53
                  jak myslisz, ze z niektoorych rzeczy da sie wyjsc, to mozesz byc wlasnie na
                  drodze do zguby,

                  ale zakladanie z Goory takiego scenariusza to zguba gwarantowana juz w
                  najblizszym czasie i na dlugo
                  --
                  • zyrafa46 Re: z tego da się wyjść. 30.07.06, 21:09
                    Ja wczoraj wyszłam z siebie ze złości i rozpaczy. Stanęłam z boku, popatrzyłam,
                    popatrzyłam. Dziś jestem NAD dołkiem.
                    Żyrafa

                    PS
                    Dawno TU nie byłam. Jeszcze przyjdę.
    • rakju Re: z tego da się wyjść. 01.08.06, 17:49
      nogami do przodu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka