Dodaj do ulubionych

Dziś już wiem :-(

23.07.06, 11:05
Dziś już wiem, że jestem chory, powiedziałbym śmiertelnie chory.
Fobia doprowadza do samotności, samotność do depresji, a depresja często do
śmierci.
Ile jeszcze wytrzymam? Nie wiem. Ale wiem jedno. Nie mam szans na wyleczenie,
nie mam szans na spotkanie kogokolwiek, nie mam szans na normalne życie. Więc
po co to wszystko, po co się męczyć? Tak, chciałbym umrzeć! Dlaczego więc nie
mogę skrócić swojego cierpienia? Czyżbym w głębi serca miał jeszcze nadzieje?
Wiem, że to tylko kwestia czasu, w końcu cos we mnie pęknie, i...

Jednak zanim do tego dojdzie, pozwólcie, że trochę z Wami pobędę :-)
Witam wszystkich!
Obserwuj wątek
    • fobiczka1 Re: Dziś już wiem :-( 23.07.06, 11:11
      chyba kazdy juz mial takie chwile zalamania ,przejdzie Ci.JAk wgłebiamy sie za
      bardzo o tym co tracimy przez fs to niestety takie mysli nachodzą.
      • alien1981 Re: Dziś już wiem :-( 23.07.06, 11:38
        fobiczka1 napisał:

        > chyba kazdy juz mial takie chwile zalamania ,przejdzie Ci.JAk wgłebiamy sie za
        > bardzo o tym co tracimy przez fs to niestety takie mysli nachodzą.

        Tak, masz racje, przejdzie. Przez 10 lat izolacji od świata zewnętrznego,
        takich chwil było wiele i zawsze przechodziły. Ale jest coraz gorzej...niestety.
    • fobiczka1 Re: Dziś już wiem :-( 23.07.06, 11:12
      apropo chyba zmienie swój nick bo ten mnie jeszcze bardziej dołuje...
    • depresyjka4 bożże, bez przesady... 23.07.06, 12:23
      tez tak miałam kiedyś jak Ty, ale odkąd biorę seroxat jestem very happy :))
      ech, trochę się wzruszyłam czytając Twojego posta. nie wiem czemu ale nawet
      rozbawił mnie trochę :D
      dzięki Ci Boże, że ja juz tak nie mam jak ten alien1981...
      no cóż, witam Cię tu gorąco, jesteś wśród swoich :)
      • extreme74 Re:z depresją daję sobie radę,z fobią jest gorzej! 23.07.06, 15:30
        Pozdrawiam aliena i innych.
    • fobiczka1 Re: Dziś już wiem :-( 23.07.06, 15:35
      to fs jest gorsza od depresji a myslalam zawsze ze depresja to juz
      najgorsze.zreszta wszystkie te choroby sie pokrywają:/
      • extreme74 Re: Dziś już wiem :-( 23.07.06, 15:41
        No tak jest,że się pokrywają,ale ja odkryłam mechanizm narastania depresji we
        mnie.Tzn.jakieś z pozoru błache,ale przykre dla mnie zdarzenie powoduje,że
        zaczynam być zdołowana,włącza się wew.krytyk i zaczyna się... wmawianie sobie
        różnych nieprawdziwych(dziś to już wiem,że nieprawdziwych rzeczy).Jeśli
        wcześniej go ujarzmię,zobaczę,że to ja sama nadinterpretowuję zdarzenia to z
        depresją daję sobie radę.
        • largeman Re: Dziś już wiem :-( 23.07.06, 16:05
          u mnie to podobnie dziala. najperw jest nerwica fobia a potem depresja, wciaz
          jednak bardziej wierze w te negatywne rzeczy, nadal nie potrafie odpowiednio
          wczesnie przestac sie nakrecac
    • niewiemjakinickwymyslic Re: Dziś już wiem :-( 23.07.06, 19:49
      > po co to wszystko, po co się męczyć?

      po to zebyś pewnego miał cholerną satysfakcje że wygrałeś, choćby zwyciestwo
      trwało krótko (choćby to było 10 minut podczas których nie czujesz tego co
      zwykle przy fobii)....

      > nie mam szans na spotkanie kogokolwiek, nie mam szans na normalne życie

      myśle sobie ze nie ma pojęcia "normalne życie" bo przecież dla każdego z Nas
      moze to oznaczac coś innego i tak właśnie powinno być, ja staram sie skupiać
      na tym co mam a nie na tym co mógłbym mieć... racja: samotność to taka cholera
      która chyba najbardziej doskwiera (istny twórca rymów ze mnie:))

      >Dlaczego więc nie
      mogę skrócić swojego cierpienia

      I co tym osiągniesz? chyba nic... Nie pozwól aby byle fobia pozbawiła Cie życia.

      > Ile jeszcze wytrzymam? Nie wiem. Ale wiem jedno. Nie mam szans na wyleczenie

      dlaczego nie? tu trzeba konsekwencji i cierpliwości, nie pozbawisz sie lęków w
      ciągu jednego dnia w ciagu jedej wizyty u lekarza, nie pozbawisz sie lęków od
      tak, mówiąc: "nie chce Was"...

      Walcz przyjacielu, choćby nie wiem jak to wydawało sie nieprawdopodobne


    • irga7 Re: Dziś już wiem :-( 23.07.06, 20:40
      Czy probowales sobie jakos pomoc....korzystales z pomocy lekarza specjalisty?
      Skad ta pewnosc,ze nie masz szansy na normalne zycie?
      • obcy_x Re: Dziś już wiem :-( 24.07.06, 02:34
        Witam wszystkich.Alien1981,mam tak samo,jak Ty. Depresja i fobiaspoleczna
        spowodowaly u mnie kiluletnią izolację od świata. Nigdy nie funkcjonowałem w
        społeczenistwie normalnie,ale jakos bylem w nim obecny. A teraz to jest,tylko
        pustka,nadzieja,pustka,nadzieja,pustka................ I mam coraz wiekszą
        ochotę zastąpić nadzieje pustką,wtedy zostanie tylko
        puuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuustka . Niechce mi się opisywać jak wyglada moje życie i
        co czuję.Więc podam dwa utwory w których się oddnajduje i opisują to co
        czuje.

        Lady pank-,,Wciąż bardziej
        obcy"
        Coma-,,Leszek
        Żukowski"
        pozdro dla
        wszystkich
        • insignificant Re: Dziś już wiem :-( 24.07.06, 11:31
          no u mnie jak pisalem jest lepiej poza takimi momentami kiedy czasem zmęczony
          sie czuje i jestm trochę zbytnio krytyczny wobec swojej osoby tak jakbym chcial
          byc perfekcyjny albo cos w tym stylu co jest przeciez nie mozliwe.fajnie byłoby
          poznac kogos kto zaakceptowałby mnie takiego jakim jestem z wszystkimi wadami i
          zaletami, moze kiedys to nastąpi :)
      • alien1981 Re: Dziś już wiem :-( 24.07.06, 20:03
        irga7 napisała:

        > Czy probowales sobie jakos pomoc....korzystales z pomocy lekarza
        specjalisty?

        Tak próbowałem. W zapyziałej dziurze w której żyje, jest jeden psychiatra.
        Kiedyś się zmobilizowałem, i postanowiłem odwiedzić szanownego doktorka.
        Kiedy czekałem na swoją kolej, jakaś pacjentka wybiegła z gabinetu z płaczem.
        Co to? Pomyślałem. Terapia szokowa?! No nic, nie wnikam co tam się stało.
        Moja kolej. Wchodzę. Szanowny doktorek zapisuje coś w karcie i nie patrząc na
        mnie zadaje pytania. Odpowiadam, ale nie mówię wszystkiego co chciał bym
        powiedzieć, niestety nie mam na to szansy, bo padają kolejne pytania. Doktorek
        się śpieszy, pewnie żona czeka z ciepłym obiadem. Na koniec zapisał mi jakieś
        ziołowe gówno, które nawet na minutę nie poprawiło mojego stanu. No i zaprosił
        mnie na następną wizytę za miesiąc. O nie szanowny doktorku, my już się raczej
        nie spotkamy. Cała wizyta trwa jakieś 5 minut, a po niej byłem bardziej
        skołowany niż przed nią.
        Kiedy jest źle, odwiedzam mojego lekarza rodzinnego. Bardzo sympatyczna babka.
        Zawsze mogę z nią o wszystkim porozmawiać. Przepisuje mi leki antydepresyjne,
        (nie pamiętam jakie) i cały czas namawia mnie na wizytę u specjalisty. Ale nie
        potrafię się zmobilizować. Musiałbym pojechać do Wrocławia. Wsiąść do pociągu
        pełnego ludzi, potem pytać obcych o drogę. Na samą myśl aż mnie skręca. Ale
        chyba w końcu trzeba się będzie przemóc.

        > Skad ta pewnosc,ze nie masz szansy na normalne zycie?

        Obawiam się, że w tym kraju, żeby się wyleczyć, trzeba skorzystać z usług
        prywatnych lekarzy, a na nich niestety mnie nie stać. OK. Może i mam szanse na
        wyleczenie, ale na pewno nie mam szansy na pozbycie się samotności.
        • irga7 Re: Dziś już wiem :-( 24.07.06, 21:20
          Nie bardzo Cie rozumiem....skoro wierzysz ,ze mozesz wyzdrowiec...dlaczego
          tak uparcie twierdzisz,ze nie pozbedziesz sie samotnosci?
          • alien1981 Re: Dziś już wiem :-( 24.07.06, 22:26
            irga7 napisała:

            > Nie bardzo Cie rozumiem....skoro wierzysz ,ze mozesz wyzdrowiec...dlaczego
            > tak uparcie twierdzisz,ze nie pozbedziesz sie samotnosci?

            Widzisz, samotność to nie tylko efekt uboczny fobii. Na samotność składa się
            jeszcze wiele innych czynników.
            Dobrej nocy życzę!

            • irga7 Re: Dziś już wiem :-( 24.07.06, 22:56
              hmm....dobranoc
    • smutny78 Re: Dziś już wiem :-( 24.07.06, 16:38
      Rozumiem ciebie dokładnie. Mi też nic nie wychodzi. Jestem samotny i bez pracy
      i bez wiary w lepszą przyszłość. Co to za życie to męka.
      • depresyjka4 Re: Dziś już wiem :-( 24.07.06, 21:32
        smutny78 napisał:
        > Rozumiem ciebie dokładnie. Mi też nic nie wychodzi. Jestem samotny i bez
        pracy
        > i bez wiary w lepszą przyszłość. Co to za życie to męka.
        mówię Ci zacznij cos brać. wtedy nie będziesz się przejmował ta męką ;)
        • smutny78 Re: Dziś już wiem :-( 24.07.06, 23:07
          Nie ma mi kto przepisać. Też ci się tak często zmienia nastrój na dołek?
          • depresyjka4 Re: Dziś już wiem :-( 25.07.06, 10:01
            smutny78 napisał:
            > Nie ma mi kto przepisać. Też ci się tak często zmienia nastrój na dołek?

            tak, mam częste zmiany nastroju, ale to jest co innego niż było kiedyś. bo jak
            jeszcze nie brałam żadnych leków, to jak mialam doła, to już byłam naprawdę do
            niczego i żyć mi się nie chciało, mysli samobójcze itp. z kolei teraz jak mam
            gorszy nastrój, to jest to zupelnie inne uczucie. bo niby wiem, że w danej
            chwili jest mi trochę źle, ale czuję, że tak naprawdę to wcale tak nie jest i
            za chwilę mi przejdzie i znowu będzie ok. czyli nastrój nie spada mi już nigdy
            poniżej pewnego ustalonego poziomu i to jest bardzo fajne, bo po prostu mam już
            nad tym wiekszą kontrolę :)
            • smutny78 Re: Dziś już wiem :-( 25.07.06, 10:40
              Słyszałem teorię że miłość to najlepsze lekarstwo. Podobno ma się wtedy mniej
              dołów, lepszy humor i do tego wsparcie kochającej osoby.
              • largeman Re: Dziś już wiem :-( 25.07.06, 10:54
                a ja slyszalem ze sex
                • depresyjka4 Re: Dziś już wiem :-( 25.07.06, 12:14
                  watpię, że to dobre lekarstwo. zwłaszcza jak ktos tego nie lubi robić.
              • depresyjka4 Re: Dziś już wiem :-( 25.07.06, 12:13
                smutny78 napisał:
                > Słyszałem teorię że miłość to najlepsze lekarstwo. Podobno ma się wtedy mniej
                > dołów, lepszy humor i do tego wsparcie kochającej osoby.
                ja nie uważam tak. moze dlatego, że nigdy nie zaznałam prawdziwej miłości. ale
                kiedyś...kto wie :)
                • qabriel Re: Dziś już wiem :-( 28.07.06, 13:32
                  Rzeczywiście miłość to dobre lekarstwo - ale na krótką metę(przynajmniej w moim
                  przypadku). Jakieś 2 tygodnie temu zakochałem się po uszy z wzajemnością:) - nie
                  jadłem 4 dni, nie spałem 3 noce. I właśnie w tym czasie fobia zeszła jakby na
                  dalszy plan - cieszyłem się chwilą, tym, że mogę się przytulić i całować z moją
                  ukochaną. Ale po kilku dniach zacząłem mieć znowu wątpliwości, wahania
                  nastrojów, depresja powróciła - fobia znowu pokazała, że ma nade mną władzę.
                  Zacząłem się przejmować głupotami, myślałem nawet o zerwaniu z dziewczyną dla
                  jej dobra, żeby kiedyś się na mnie nie zawiodła np. gdy będziemy iść ulicą i
                  spotkamy moich kolegów z klasy, którzy uważają mnie za palanta(i mają rację) i
                  napewno będą mnie wyśmiewać i prowokować a ja im nic nie będe mógł zrobić - nie
                  jestem mocny w pysku a bić się wyjątkowo nie lubię(mimo iż mam warunki:P).
                  Jedyne moje szczęście w nieszczęsciu - że moja kochana Magda też jest nieśmiała
                  i wstydliwa. Chociaż....też nie jestem pewny, czy to dobrze.
                  • pestka71 Re: Dziś już wiem :-( 28.07.06, 13:57
                    Poradzisz sobie qabriel. Nie przejmuj się "kolegami", to oni są palantami nie
                    Ty. Wątpliwości i rozterki pojawiają się nawet jak człowiek jest zakochany, nie
                    zrywaj z dziewczyną skoro ona Cię kocha! Bo będziesz później żałował.
                  • robbert4 Re: Dziś już wiem :-( 28.07.06, 14:31
                    Gabryjel nawet nie wiesz jak ja cię dobrze rozumiem. Cholera miałem to samo :
                    zawsze pałętała mi się myśl po głowie ,,czy jej nie zawiodę'' no i świadomość
                    że związek z dziewczyną wplącze mnie w nowe sytuacje w których się nie
                    sprawdzam ( spotkania z rodziną , imprezki itp.)Co za cholerny balast taszczymy
                    na swoich barkach. Kiedyś myślałem że miłość to lekarstwo na fobię ale chyba
                    najpierw trzeba się wyleczyć żeby być zdolnym do prawdziwego związku. Ja się
                    zawsze wycofywałem ale ty tego nie rób nie daj się lękowi.
                    • pestka71 Re: Dziś już wiem :-( 28.07.06, 14:53
                      A ja wyszłam z mąż jako fobiczka więc jest to możliwe nie gadaj że nie.
                      Nienawidzę rodzinnych imprez, na szczęście nie zdarzają się często. Wszystko
                      jest do opanowania, najłatwiej dać sobie spokój a pewnie! A potem się dziwicie
                      że jesteście samotni.
                      • largeman Re: Dziś już wiem :-( 28.07.06, 17:21
                        ja sie nie dziwie
                      • qabriel Re: Dziś już wiem :-( 28.07.06, 19:19
                        Pestka, zdaje się, że nie pierwszy raz usłyszysz to na tym forum - jeśli chodzi
                        o TE sprawy to kobiety-fobiczki mają łatwiej. To my musimy o was walczyć i was
                        "zdobywać". Jeżeli komuś się nudzi w związku to zazwyczaj jest to kobieta - my
                        musimy was zabawiać itd. Z tego wynika, że fobik-mężczyzna musi trafić na bardzo
                        wyrozumiałą, skorą do poświęceń kobietę. Tylko ile takich jest??:/
                        • pestka71 Re: Dziś już wiem :-( 28.07.06, 21:47
                          Ach jo, gdybym nie zaczepiła mojego męża nie byłby moim mężem teraz - nieśmiały
                          jak nie wiem. To JA musiałam go zdobyć. A więc jest to moje osiągnięcie. Trzeba
                          się zastanowić "co jest dla mnie ważniejsze" - lęk przed kompromitacją czy
                          miłość. Ja wybrałam to drugie :)
                          • kurka.mala Re: Dziś już wiem :-( 28.07.06, 22:02
                            Ja dwa razy miałam chłopaka, w wieku 15 lat i potem 19. Za każdym razem to ja
                            zrywałam i nawet nie pamiętam "oficjalnego" powodu, tak naprawdę chodziło o
                            moją nieumiejętność przystosowania się do takiego życia i to nie chodzi tylko o
                            znajomych (bo na etap poznawania rodziny nigdy nie weszłam, były to związki 3 i
                            4 miesięczne), ale np. nigdzie nie wychodziłam z chłopakiem, bo się wstydziłam,
                            tego, że ludzie będą na mnie dziwnie patrzeć i skompromituję się w oczach
                            ukochanego, nie chciałam go pocałować na dyskotece, bo ludzie patrzą itp. Wiem,
                            że on też się ze mną męczył, więc uwolniłam go od siebie. W dodatku obaj moi
                            byli chłopacy należą do osób bardzo rozrywkowych i towarzyskich, przystojni,
                            mający powodzenie u kobiet, nie pasowałam do tego towarzystwa i było mi z tego
                            powodu wstyd. Nawet jeśli jego znajomi byli dla mnie mili, to przeczuwałam, że
                            mnie nie akceptują, kiedyś nawet luby się wygadał, że długo się nosił z decyzją
                            związania się ze mną, gdyż pomimo wielkiego uczucia do mnie, wiele osób mu to
                            odradzało. Z kolei brat mojego drugiego eksa, jak się dowiedziałam, powiedział
                            kiedyś "ej no, nie chcę mieć TAKIEJ bratowej", czyli moje podejrzenia okazały
                            się w obu przypadkach słuszne.
                            • smutny78 Re: Dziś już wiem :-( 28.07.06, 23:05
                              Samotność pali me ciało niczym rozgrzane żelazo. Piekło na ziemi. Trzeba się
                              przyzwyczaić nie ma innej alternatywy.
                              • pestka71 Re: Dziś już wiem :-( 28.07.06, 23:07
                                A nie przejmujcie się. Wiem że łatwo mi teraz mówić, też byłam swego czasu
                                załamana samotnością. Może popróbujcie jednak potworzyć parki nawzajem z tego
                                forum co? Fajni są tu ludzie, fobik fobika zawsze zrozumie...
                              • depresyjka4 Re: Dziś już wiem :-( 29.07.06, 12:56
                                smutny78 napisał:

                                > Samotność pali me ciało niczym rozgrzane żelazo. Piekło na ziemi. Trzeba się
                                > przyzwyczaić nie ma innej alternatywy.
                                no no smutny cóż za piękne porownanie. doprawdy po Tobie to bym sie nie
                                spodziewała...
                                • smutny78 Re: Dziś już wiem :-( 29.07.06, 13:15
                                  Depresyjko jesteś moją muzą hihihi
                                  • depresyjka4 Re: Dziś już wiem :-( 29.07.06, 16:46
                                    a Ty jesteś moim muzem smutny ;)
                  • macaaron Re: Dziś już wiem :-( 28.07.06, 23:52
                    > Jedyne moje szczęście w nieszczęsciu - że moja kochana Magda też jest nieśmiała
                    > i wstydliwa. Chociaż....też nie jestem pewny, czy to dobrze.

                    Kurde, a możesz mi wytłumaczyć, jak do tego doszło, że zostaliście parą?

                    MacAaron
                    • qabriel Re: Dziś już wiem :-( 29.07.06, 12:56
                      Yyy...aż wstyd mi pisać. 2 piwa i pół litra wódki wypiłem, by się przełamać i
                      pójść na ognisko z kolegami(i koleżankami). No i na tym ognisku coś do siebie
                      poczuliśmy i czujemy to do siebie nadal:) Po prostu znaliśmy się od dawna(nawet
                      jeszcze wtedy, gdy byłem zdrowiutki - ja nie mam fobii od urodzenia) więc nie
                      bałem się jej aż tak jak innych dziewczyn, no i jeszcze dochodzi to, że ona
                      wstydzi/ła się mnie bardziej niż ja jej:) No i miłość pokonała moją fobię -
                      szkoda, że na krótko, bo już mam znowu depresję i chwile zwątpienia, czy nie
                      zostawić Magdy i oszczędzić jej zawodów:/
                      • kurka.mala Re: Dziś już wiem :-( 29.07.06, 13:51
                        qabriel napisał:
                        no i jeszcze dochodzi to, że ona
                        > wstydzi/ła się mnie bardziej niż ja jej:)

                        Jak zauważyłam, jednym z mniej przyjemnych aspektów kontaktów z "normalnymi"
                        ludźmi, jest właśnie to, że oni nie rozumieją naszego zachowania i często się
                        peszą, czy wręcz nas wstydzą.
                        • kurka.mala Re: Dziś już wiem :-( 29.07.06, 13:53
                          Aha, nie doczytałam, bo w poprzednim poście napisałeś, że ona też jest
                          wstydliwa. Ale często zauważam, że czasami nawet ludzie naprawdę pewni siebie,
                          peszą się w rozmowie ze mną i unikają mojego wzroku.
                      • kurka.mala Na 18-stkę idę dzisiaj :/ 29.07.06, 13:58
                        No właśnie, przymusowa impreza dopadła mnie dzisiaj, bo 18-stka w bliskiej
                        rodzinie. Będą też koledzy kuzyna, niektórzy z nich to moi przyszli uczniowie,
                        bo jak pisałam gdzieś, zaczynam pracę w szkole. Pomijając fakt, że w ogóle
                        czuję się do dupy dzisiaj, i pewnie wypiję, to jeszcze by tu pomysleć, jak
                        traktować tych moich uczniów, żeby się nie spoufalić za bardzo, ale ja jak już
                        daję na luz, to po całości. Albo nie pić i trzymać wszystkich na dystans, z
                        czego wyjdę na gbura, a jak sobie popiję to się ze wszystkimi bratam, nie ma
                        opcji pośrednich, tak czy inaczej będzie katastrofa :D
                        • smutny78 Re: Na 18-stkę idę dzisiaj :/ 29.07.06, 14:55
                          Praca w szkole i to z fobią społeczną brrrr. Uczniowie to dobrzy psycholodzy
                          szybko zorientują się że ją masz. Do tego to strasznie nerwowa praca bo w
                          dzisiejszych czasach w szkołach hamówa w szkołach się szerzy. Do tego
                          prowadzenie wywiadówek z ciągle niezadowolonymi rodzicami brr. Praca w
                          szkolnictwie to praca dla ludzi z silnymi nerwami. Pracowałem w szkole kiedyś i
                          odradzam ten zawód. A przy okazji jakiego przedmiotu będziesz uczyć? System
                          oświaty w polsce jest chory. Dobra koniec narzekania, życzę ci udanej
                          imprezy :).
                          • kurka.mala Re: Na 18-stkę idę dzisiaj :/ 29.07.06, 15:47
                            Hehe, dzięki za pocieszenie! Spoko, wiem na czym stoję, już pracowałam w tej
                            szkole, nie jest tak źle. Tak w ogóle to będę pracowała na świetlicy, bo studia
                            jeszcze nie skończone. Myślę, że rzeczywiście nie da się nie zauważyć objawów
                            fobii, ale kiedy się postaram to postawię na swoim, nie raz ustawiałam
                            gimnazjalistów w gimbusie, trochę respektu jednak mają. Pozdrawiam! :)
                            • smutny78 Re: Na 18-stkę idę dzisiaj :/ 29.07.06, 19:27
                              No to nie masz takiej strasznej fobii skoro potrafisz wzbudzać respekt. Ale
                              praca w świetlicy to nie nauczanie, więc nie będzie źle.
                          • kurka.mala Re: Na 18-stkę idę dzisiaj :/ 29.07.06, 15:56
                            Smutny, naprawdę uczyłeś? A czego? Co się stało, że już nie uczysz? Bo ja
                            studiuję filologię polską, teraz ostatni rok będzie, no i ta praca na świetlicy
                            mi się trafiła, a tak poza tym to muszę jeszcze zrobić praktyki w liceum, to
                            tych uczniów miałam na myśli.
                            • depresyjka4 Re: Na 18-stkę idę dzisiaj :/ 29.07.06, 16:52
                              no ja też umieram z ciekawości czego mógł uczyc taki smutny. ale chyba
                              informatyki w jakiejs podstawówce albo gimnazjum hehe :D
                            • torquemado Re: Na 18-stkę idę dzisiaj :/ 29.07.06, 17:43
                              Ja także studiuję kierunek, po którym praktycznie można tylko zostać nauczycielem - historię. Nie wybrałem jednak specjalizacji nauczycielskiej - jak większość roku - ze wzlędu na fobię. Już sama myśl praktyk w szkole jest dla mnie koszmarem, nie wspominając o stałej pracy w tym miejscu :-)
                              • smutny78 Re: Na 18-stkę idę dzisiaj :/ 29.07.06, 19:39
                                Rozumiem ciebie praca w szkole zaczyna przypominać pracę na lini frontu. To
                                praca tylko dla orłów hihih.
                            • smutny78 Re: Na 18-stkę idę dzisiaj :/ 29.07.06, 19:32
                              nauczałem informatyki oczywiście. A czemu nie nauczam? Proste bo nie lubiałem
                              tej pracy, wolę sobie programować albo kompy naprawiać w ciszy i spokoju. My
                              informatycy mamy do wybory kilka zawodów w końcu. Praca w szkole kiepsko płatna
                              jako programista zarabiałem też duuużo lepiej.
                              • depresyjka4 Re: Na 18-stkę idę dzisiaj :/ 29.07.06, 20:53
                                smutny po co sciemniać? lepiej przyznaj sie od razu że Cie wyrzucili hehe hihi
                                • smutny78 Re: Na 18-stkę idę dzisiaj :/ 30.07.06, 00:51
                                  Przed pracą w szkole pracowałem jako informatyk.A w szkole robiłem roczny staż,
                                  żeby uprawnienia pedagogiczne nie przepadły. przepracowałem swoje i zająłem się
                                  tym co lubię najbardziej czyli programowaniem i zarabiałem ładne pieniążki na
                                  tym. Uważam że każdy w życiu powinien robić to co lubi. A ty droga Depresyjko
                                  znajdź sobie lepiej pracę wakacyjną bo z nudów zaczynasz tu głupoty wypisywać i
                                  obrażać innych.
                                  • depresyjka4 Re: Na 18-stkę idę dzisiaj :/ 30.07.06, 13:50
                                    drogi smutny78 a mi sie zawsze wydawało, że to raczej Ty wypisujesz głupoty na
                                    forum, nie wspominając juz o tych Twoich tekstach ktore piszesz mi na gg...
                        • kurka.mala No i po imprezie.. 30.07.06, 11:27
                          I powiem, że było nieźle, tzn. zwykle w takich sytuacjach fobia sie nie
                          ujawnia, jak luz to luz, gorzej, kiedy trzeba być autorytetem i sprawić żeby
                          cię szanowali i słuchali. Popiłam oczywiście, na początku trzymałam się z moimi
                          dwoma kuzynkami, które też nikogo nie znały, i myślałam, że tak już zostanie do
                          końca imprezy i nawet się z tego cieszyłam. Ale potem koledzy sami się
                          przysiedli, no i tańce, oczywiście poprosili mnie prawie wszyscy (bo było
                          znacznie więcej chłopaków niż dziewczyn). Trzeba im to przyznać, spontaniczni
                          bardzo, zrobili sobie ze mnie koleżankę, były jakieś przytulania, wspólne
                          zdjęcia itp, traktowali mnie i inne nowo poznane dziecwzyny jak swoje
                          kolezanki. Cos czuje ze te fotki bedą bardzo hodliwym towarem kiedy znienacka
                          pojawię się na praktykach w ich liceum, jako pani od polskiego :D Zastanawiam
                          się czy isc do innej szkoly, tylko ze tą mam w poblizu, kazda nastepna to 20
                          km.. :/
                          • smutny78 Re: No i po imprezie.. 30.07.06, 12:12
                            Napewno masz fobię społeczną?
                            • depresyjka4 Re: No i po imprezie.. 30.07.06, 13:52
                              ja juz kiedyś pisałam na forum, że Ona nie ma fobii społecznej...
                              • smutny78 Re: No i po imprezie.. 30.07.06, 13:57
                                Tak muszę się zgodzić z tobą depresyjko w tej kwestii. Fobik imprezowicz który
                                lubi pracę w szkole to nierealne.
                                • squirrel22 Re: No i po imprezie.. 30.07.06, 14:01
                                  smutny78 napisał:

                                  > Tak muszę się zgodzić z tobą depresyjko w tej kwestii. Fobik imprezowicz
                                  który
                                  > lubi pracę w szkole to nierealne.



                                  :D
                              • kurka.mala Re: No i po imprezie.. 30.07.06, 14:07
                                Może inaczej, lubiłabym pracę w szkole, gdybym była zdrowa, a ja chyba nie chcę
                                się pogodzić z chorobą i udaję przed samą sobą i całym światem, że wszystko
                                jest ok. Może gdybym miałam więjej jaj, żeby robić to na co naprawdę mam ochotę
                                bez zwarzania na konsekwencje, to rzuciłabym te studia już dawno w cholere, ale
                                nie chce martwic rodzicow, wiem ile ich to kosztowalo, no i widzialam nieraz
                                jak sie martwia o mnie, oni by tak chcieli zebym wyszla na ludzi, jak dostalam
                                ta prace to tata sie poplakal ze szczescie, myslą, że praca mi dobrze zrobi,
                                zawsze chcieli zebym wiecej przebywala z ludzmi. No i sie stalo.. A ta poprawa
                                nastroju u mnie byla ja zwykle chwilowa, teraz od nowa umieram ze strachu :/
                                • depresyjka4 Re: No i po imprezie.. 30.07.06, 14:10
                                  moze i umierasz ze strachu ale jak przyjdzie co do czego to nie masz większych
                                  problemów. a fobik miałby. naprawde watpie kurko w ta Twoją fobie społeczną...
                                  i jak widac nie tylko ja.
                                  • smutny78 Re: No i po imprezie.. 30.07.06, 14:13
                                    Nawet nieśmiały by nie spał po nocach na myśl o takiej pracy a co dopiero fobik
                                    • depresyjka4 Re: No i po imprezie.. 30.07.06, 14:14
                                      zgadzam sie z Tobą smutny78 :)
                                      • pestka71 Re: No i po imprezie.. 30.07.06, 14:16
                                        Smutny i Depresyjka stanowili by idealną parę :)
                                  • macaaron Re: No i po imprezie.. 30.07.06, 15:33
                                    To jest taka trochę logika w stylu: Inwalida nie ma prawej nogi. Jak ktoś ma
                                    prawą nogę, to nie może być inwalidą.

                                    MacAaron
                                    • smutny78 Re: No i po imprezie.. 30.07.06, 15:42
                                      Ja tu nie widzę braku żadnej kończyny.
                                      • kurka.mala Re: No i po imprezie.. 30.07.06, 15:52
                                        Nie będę się tu z nikim spierać o to czy jestem chora czy nie, to nie ma
                                        znaczenia co Wy myślicie, tylko to jak ja się czuję. To że chcę pracować w
                                        szkole (albo raczej muszę, bo u mnie jest silnie rozbudowane do tego poczucie
                                        winy wobec rodzicow), nie znaczy ze sobie swietnie radze, ciesze sie malymi
                                        sukcesami. Tak naprawde to nie wiem co dzieciaki sobie o mnie mysla, a to ze
                                        mnie słuchaja moze nie wynikac z szacunku do mnie jako osoby, tylko do
                                        instytucji nauczyciela, bo to wiejska szkola, tutaj dzieciaki sa jednak jeszcze
                                        troche inne, nie powiedza co tak naprawde sobie mysla. Czasami jak gimnazjum
                                        rozrabialo w gimbusie, to dopoki ich troche nie poznalam, to balam sie
                                        zareagowac, bo nie wiedzilaam co mnie moze spotkac, balam sie ze ktorys moglby
                                        mi sie odszczeknac, a wtedy nie wiem co bym zrobila, chyba przeprosila! :D Ale
                                        kiedy zaczelam stanowczo reagowac i zobaczylam ze sie mnie boja, to mnie
                                        osmielilo, ale raczje nie mnie samej, tylko tego ze nauczyciel widzi i moga
                                        miec klopoty, tak mi sie zdaje.
                                    • kurka.mala Re: No i po imprezie.. 30.07.06, 15:45
                                      W sumie to sama nie wiem co mi jest konkretnie jeśli chdzi o fachową diagnozę,
                                      bo nigdy nie byłam u specjalisty. Może to tylko nieśmiałość, zaniżone poczucie
                                      własnej wartości, kompleksy straszne, to wszystko składało by się na objawy
                                      nerwicy lękowej (sądząc po tym, co ktoś w innym wieku scharakteryzował jako
                                      nerwicę), a jeśli dodać paraliżujący starch przed kontaktami z ludźmi to
                                      wychodzi chyba jeszcze fobia społeczna do tego. Nie wiem, może ma to u mnie
                                      bardzo łagodny przebieg. Ja od dzieciństwa chciałam zostać nauczycielką, już po
                                      podstawówce mi przeszło, kiedy pomyślałam realnie o tym jak bym miała siedzieć
                                      na miejscu nauczycielki. Po liceum, kiedy trzeba było coś wybrać, zdecydowałam
                                      się na filologię polską, tak szczeże chyba dlatego, że poszła tam moja
                                      koleżanka z ławki z liceum, ja zawsze byłam uczepiona jej spódnicy, bez niej
                                      bym zginęła, lubiłam ją tak sobie, ale obie byłyśmy sobie potrzebne i miałam w
                                      kimś oparcie, dlatego poszłsam tam na studia gdzie ona, bojąc się, że mogłabym
                                      nie znaleźć nikogo kto by ze mna chocby poprzebywal. No i teraz musze poniesc
                                      tego konsekwencje. Oczywiscie nie poszlabym wszedzie, ten kierunek zawsze mi
                                      odpowiadal, i wczesniej takie mialam plany ale zrezygnowalam z nich z powodu
                                      wlasnie strachu przed nauczaniem w szkole. Ale w momencie ukonczenia szklly
                                      liczyl sie dzien nastepny, a nie co bedzie za iles tam lat, najwazniejsze bylo
                                      dla mmnie zebym miala kogos na tych studiach, potem sie zobaczy co bedzie.
                                      • smutny78 Re: No i po imprezie.. 30.07.06, 15:53
                                        Dasz radę. Powodzenia
                              • zemon Re: No i po imprezie.. 31.07.06, 04:08
                                A ty kto specjalistka? Z tego co wiem to tobie też nikt fobii nie zdiagnozował bo lekarz rodzinny raczej nie robil Ci testow psychologicznych. Ja mam oficjalnie zdiagnozowaną fobię społeczną (F40.1 w karcie zdrowia dla wtajemniczonych), ale mi się zdarzyło pracować jako coś w rodzaju akwizytora, zostalem w to poniekąd wrobiony ale jednak uznalem to za szansę jakiegoś przełamania. Nie do konca się to co prawda udało. Specyfiką fobii nie jest sam lęk tylko lek przed tym, że się będe bał. My boimy się na myśl o sytuacji, tworzymy czarne scenariusze, ale jeśli jakimś cudem się przełamiemy to okazuje się, że strach miał wielkie oczy i większość czarnych scenariuszy się nie sprawdza. Problem w tym, że oprocz tych czarnych scenariuszy robimy też te idealne, ktore poprostu są niemożliwe do realizacji. Nie ma miejsca na nic pośrodku i dlatego zawsze bedziemy niezadowoleni.Mowimy sobie; co prawda nie było widać jak bardzo się bałem, ale nie udało mi się nikogo olśnić. Albo nic od siebie nie wymagamy, albo wymagamy za dużo.
                                • depresyjka4 Re: No i po imprezie.. 31.07.06, 10:09
                                  a żebys wiedział zemon, że jesli chodzi o fobie społeczna to jestem
                                  specjalistka. i wcale nikt nie musiał mi jej diagnozować i robic jakichs testów
                                  psychologicznych. a od mojego lekarza rodzinnego to sie odczep bo jest
                                  mądrzejszy od niejednego psychiatry.
                                  kup sobie lepiej jakieś porządne spodnie.
                                  pozdrawiam
                                • kurka.mala zemon jest dokładnie tak jak piszesz z tym lękiem 31.07.06, 14:37
                                  przed lękiem. Czyli jednak mam fobię, a depresyjka i inni juz dali mi nadzieję,
                                  że jestem zdrowa :D
                                  ;)
                                  • largeman Re: zemon jest dokładnie tak jak piszesz z tym lę 31.07.06, 16:37
                                    lęk przed lękiem to typowe zaburzenie lękowe
                                    "W zaburzeniach lękowych częsta jest także obawa przed sytuacją lękotwórczą
                                    (lęk antycypacyjny, "lęk przed lękiem")"
                                    niekoniecznie fobia, a jesli juz to fobofobia :) To wszystko jest ze soba
                                    strasznie poplatane.
                      • macaaron Re: Dziś już wiem :-( 30.07.06, 00:04
                        Qabriel:

                        > Yyy...aż wstyd mi pisać. 2 piwa i pół litra wódki wypiłem [...]. No i miłość
                        > pokonała moją fobię [...].

                        No tak, właśnie tego się spodziewałem. W sumie to chyba nawet większość
                        normalnych ludzi robi takie rzeczy w stanie upojenia alkoholowego. Co też mi
                        odbiło, żeby być abstynentem! Chyba zacznę chlać...

                        MacAaron
                        • qabriel Re: Dziś już wiem :-( 30.07.06, 00:29
                          Ale ja się na serio zakochałem, jeśli o to ci chodzi. Tzn. wcześniej coś do niej
                          czułem ale nie miałem śmiałości się do niej zbliżyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka