Dodaj do ulubionych

mój ojciec

27.07.06, 23:37
powiesił się we wtorek; leczył się na depresje 1,5 roku i mimo wszystko
zrobił to; wyć mi się chce bo wydawało sie że jest lepiej a on wszystkich nas
oszukał; zszedł do piwnicy i zrobił to; chciał mieć swięty spokój i chciał
tylko spać - teraz to ma a my; mama ciągle płacze; ja podobnie , siostra jest
na niego zła; dlaczego mi to zrobił; muszę się dziś wypłakać bo jutro pogrzeb
i nie chce zwariować; musiałam o tym napisać chce o tym krzyczeć a przecież
nie powinnam bo odebrał sobie życie sam - jakie to wszystko głupie
Obserwuj wątek
    • efam1 Re: mój ojciec 27.07.06, 23:41
      szczerze współczuję..jednak jak i ja Tato nie widział pewnie szansy na poprawę
      i wyzdrowienie,
      i ja tak sobie myslę..po mnie tez beda płakac..ale przeciez za jakiś czas wrócą
      do swoich spraw i troszkę zapomną
      przepraszam za smutnego posta
      • milix2 Re: mój ojciec 27.07.06, 23:50
        Ta choroba zabiera zdrowy rozsądek, On nie jest nicego winny, depresja jest
        chorobą śmiertelną, trzymajcie się jakoś chociaż wiem że to tylko głupia gadka
        z mojej strony, ale nic innego nie potafię powiedzieć. Nie pozwólcie żeby i was
        to dopadło, warto żyć chociaż niektórym zabiera ten cenny skarb "potworny
        wirus".
        • murzynka1 Re: mój ojciec 27.07.06, 23:53
          ale niektórzy z tego wychodzą o co tu chodzi !!!!!!!!
          on nie akceptował swojej choroby twierdził że mu ją wmawiamy ....nie wiem co
          pisać
          • milix2 Re: mój ojciec 27.07.06, 23:58
            Ciężko o tym mówić, ale mam takie momenty że przychodze z pracy, jestem
            zadowolony, leki wzięte, otwieram okno, zapalam papierosa, wychylam się, i
            wtedy taka myśl jak by to było łatwo sie bardziej wychylić i koniec, nie ma
            bólu, następnego dnia już nie będzie i tego smutnego wieczora już też. Tak bywa
            a moja depresja jest super ajtowa w porównaniu co ludzie tu mają, biorę małe
            dawki leku i już jest mi lepiej, ale głupia myśl błąka się po głowie i na to
            nie ma sposobu.
            • martolka Re: mój ojciec 02.08.06, 12:17
              > zadowolony, leki wzięte, otwieram okno, zapalam papierosa, wychylam się, i
              > wtedy taka myśl jak by to było łatwo sie bardziej wychylić i koniec, nie ma
              > bólu, następnego dnia już nie będzie i tego smutnego wieczora już też. Tak
              bywa.

              Ja czasami przechodzę ulicą i myślę czy może nie zostać na środku trochę za
              długo, poczekać na ten nadjeżdżający samochód...

              Jeszcze jest taka możliwość, że ojciec mówił, że jest dobrze, zachowywał się
              jakby wszystko się poprawiało, ale wcale w środku tego tak nie odczuwał.
              Najwyraźniej, skoro zrobił to, co zrobił.
    • maliana Re: mój ojciec 27.07.06, 23:50
      bardzo mi przykro..
    • efam1 Re: do murzynka1 27.07.06, 23:56
      tak się pomaga ludziom chorym na depresję ze właśnie kończa jak Twój Tata
      szkoda ze myslisz jak wam wszytkim cięzko a nikt nie pomyslał jak jemu było
      cięzko!!!musiał sobie sam pomóc
      • murzynka1 Re: do murzynka1 28.07.06, 00:00
        przecież ty już siebie spisałaś na straty wiec też nie wiesz jak można pomoc ,
        w który momencie popełniliśmy błąd?


        efam1 napisała:

        > tak się pomaga ludziom chorym na depresję ze właśnie kończa jak Twój Tata
        > szkoda ze myslisz jak wam wszytkim cięzko a nikt nie pomyslał jak jemu było
        > cięzko!!!musiał sobie sam pomóc
        • efam1 Re: do murzynka1 28.07.06, 00:05
          spisałam na straty bo tez mam pomoc która nie jest pomocą...
          ale najbardziej ZABÓJCZE jest to ze wiesz ze z tego się nie wychodzi..
          Tata Twój walczył 1,5 roku ja 8 i juz dziękujemy
          • milix2 Re: do murzynka1 28.07.06, 00:08
            Efam za co dziękujesz, trzymaj sie, podziękujesz jak skończysz 80-tkę!
        • maliana Re: do murzynka1 28.07.06, 00:08
          najprawdopodobniej w zadnym. Choremu na depresję cieżko pomóc, można
          tylko "ułatwiać mu życie", pomagając w codziennych obowiązkach i fizycznie,
          emocjonalnie i duchowo "być przy nim". Nic więcej praktycznie zrobić się nie
          da. Różnie bywa, ale nie obwiniaj się teraz za smierć Ojca, bo to bez sensu.
          NIKT nie jest temu winien, był dorosłą odpowiedzialna za siebie osobą i podjął
          taką decyzję. Podjął ją w stanie choroby, ale nie da się już tego odwrócić.
          • efam1 Re: do murzynka1 28.07.06, 00:12
            ja dziękuje za to "wsparcie" i za życie oczywiście

            człowiek w chorobie na początku daje sobi i innym szansę na pomoc..ale potem
            juz się ani gadac nie chce ani tej szansy..w końcu robi się swoje :(
            • maliana Re: do murzynka1 28.07.06, 00:13
              wiem, o czym mowisz, bo mam to samo. Tez nie mam wsparcia takiego, jakie
              chciałabym mieć. Ale ja mam jeszcze trochę nadziei.
              • efam1 Re: do maliana 28.07.06, 00:16
                no więc sama widzisz..kazdy ma swoje zycie i swoje problemy po co zatruwac je
                jescze swoimi..
                popłaczą popłaczą i przestaną..zdrowi ludzie sobie radzą
    • murzynka1 Re: mój ojciec 28.07.06, 00:17
      czy ta depesja to choroba z nudy ? ciekawe czy chłopi pańszczyźniani też mieli
      swoje depresje
      • efam1 Re: mój ojciec 28.07.06, 00:24
        tak murzynka w końcu zgadłas!!
      • maliana Re: mój ojciec 28.07.06, 00:32
        murzynka1 napisała:

        > czy ta depesja to choroba z nudy ? ciekawe czy chłopi pańszczyźniani też
        mieli
        > swoje depresje

        A teraz zadałaś takie pytanie, ze zaczynam się obawiać, czy rzeczywiście Ojciec
        miał wsparcie....
        • efam1 Re: mój ojciec 28.07.06, 00:35
          popieram poprzednika
        • murzynka1 Re: mój ojciec 28.07.06, 00:40
          jak się okazuje nie miał wsparcia bo zrobił krok dalej ... najbardziej żałuje
          ze nie potrafiłam z nim o tym porozmawiać; widział wszystko w jego oczach - to
          zmęczenie brak zrozumienia ale nie potrafiłam mu pomóc; uwierdzać go w
          chorobie ??? cały czas mówił że go coś boli -wiec chodził do kolejnych lekarzy
          a oni wykluczali choroby wiec sie denerwował; sama nie wiem ale jednego jestem
          pewna on myślał że jest ciężko chory ale na pewno nie na depresje

          maliana napisała:

          > murzynka1 napisała:
          >
          > > czy ta depesja to choroba z nudy ? ciekawe czy chłopi pańszczyźniani też
          > mieli
          > > swoje depresje
          >
          > A teraz zadałaś takie pytanie, ze zaczynam się obawiać, czy rzeczywiście
          Ojciec
          >
          > miał wsparcie....
          >
          • maliana Re: mój ojciec 28.07.06, 11:39
            zgadza się. Mnie też towarzyszy ból umiejscowiony w różnych częściach ciała.
            Chyba nie ma we mnie rzeczy, która by mnie nie bolała, ja jednak hmmm biorę to
            za objawy depresji i nie chodzę do lekarzy. Zstanawiam sie, moze nawet robie
            blad, ale nie mam na to sily, zeby chodzic do lekarzy i sprawdzacx te rzeczy.
            Pozdr.
    • murzynka1 Re: mój ojciec 28.07.06, 00:42
      pisze i rycze mam nadzieje że mi jutro łez zabraknie
      • efam1 Re: mój ojciec 28.07.06, 00:49
        nie rycz...lepiej się za niego pomódl
        • murzynka1 Re: mój ojciec 28.07.06, 00:50
          nie potrafie
          • efam1 Re: mój ojciec 28.07.06, 00:52
            potrafisz...wierzę w Ciebie
            • murzynka1 Re: mój ojciec 28.07.06, 00:56
              wole jak mi dosrywasz wtedy przynajmniej przestaje płakać

              efam1 napisała:

              > potrafisz...wierzę w Ciebie
              • efam1 Re: mój ojciec 28.07.06, 01:00
                no to na dobranoc...
                płacz tu nic nie pomoze..
                dobranoc
                • murzynka1 Re: mój ojciec 28.07.06, 01:10
                  na dzis to wystarczy jak mi pomoże;
                  najgorzej jak wyobrażam sobie jak on to robi - zakłada sznurek klęka dusi się i
                  co jest szczęśliwy ?/?? chce żeby mi się przyśnił chce to zrozumieć


                  efam1 napisała:

                  > no to na dobranoc...
                  > płacz tu nic nie pomoze..
                  > dobranoc
                  • mskaiq Re: mój ojciec 28.07.06, 06:52
                    Przede wszyskim nie mysl o tym jak Twoj Ojciec to zrobil. W ten sposob
                    potegujesz zal i dlatego placzesz.
                    Jest wiele powodow ktore wywoluja depresje. Jednym z tych powodow jest zal a Ty
                    to robisz w tej chwili. Problem z depresja bierze sie stad ze wiekszosc ludzi
                    nie rozumie co wywoluje depresje. Jednym z najczestszych powodow jest strach,
                    zal, brak wybaczenia sobie kiedy zrobimy cos zle. Czesto moze to byc rowniez
                    smutek, zlosc, krytyka czy nienawisc.
                    To sa wszystko bardzo negatywne odczucia, potrafia dominowac i zycie z nimi
                    jest bardzo trudne. Czesto ludzie w czasie depresji traca wiare ze mozna sie
                    jej pozbyc i to jest najczestsza przyczyna samobojstw.
                    Depresje mozna pokonac ale trzeba o tym mowic, trzeba isc do lekarza,
                    psychologa, bronic sie przed jej atakiem.
                    Jesli chodzi o Ciebie to musisz zaakceptowac to co sie stalo z Ojcem, pogodzic
                    sie z tym. Bez tego bedzie wracal ciagle zal i lzy. Mozesz stac sie ofiara
                    depresji rowniez.
                    serdeczne pozdrowienia.
                  • efam1 Re: mój ojciec 28.07.06, 13:26
                    myślę że nie chodzi tu o szczęscie, tylko o to że nie widział dla siebie innego
                    rozwiązania i to wydawało się tym które mu pomoże w bólu...skoro lekarze,
                    tabletki i bliscy zawodzą
                    ja go rozumiem..teraz mam tak samo
                    • irga7 Re: mój ojciec 28.07.06, 14:41
                      Efam....a czego Ty oczekujesz od życia?
                      • efam1 Re: do irga7 28.07.06, 14:55
                        oczekiwałm kiedyś...myślę ze niewiele..teraz już tylko dogorywam
                        • irga7 Re: do irga7 28.07.06, 15:02
                          Jak to nie oczekujesz...?:) Oczekujesz przecież tej istotki,którą nosisz w
                          sobie.Zobaczysz jak zmieni się Twoje podejście do zycia,gdy ujrzysz taką
                          bezbronną,tylko Twoją i zależną tylko od Ciebie kruszynkę.Pomóż jej już
                          teraz.Wychodź na długie spacery,poczytaj coś.Wiem to prozaiczne
                          pierdoły.....ale z takich pierdoł składa sie życie....trzymaj się:)
                          • efam1 Re: do irga7 28.07.06, 15:09
                            właśnie boje się ze ją unieszczesliwię...swoją chorobą..chciałbym ja ustrzec od
                            tego
                            • lucyna_n do efam 31.07.06, 17:43
                              swoją chorobą unieszczęśliwisz ją-może
                              swoją śmiercią -na pewno
                              nie dajesz wyboru dziecku ktore ostatecznie sama na ten świat powołałaś,
                              przestań użalać się nad sobą bo zapewniam Cię że nie jesteś jedyna ktora tyle lat walczy z chorobą i
                              Twoje 8 lat na niewielu osobach tutaj zrobi wrażenie.
                              Jeżeli postanowiłaś sie poddać to cholernie fajny moment sobie wybrałaś.
                              A znalazlaś już rodziców adopcyjnych czy jak kociaka podrzucisz go byle komu?
    • anatemka Re: mój ojciec 28.07.06, 20:45
      to straszne.
      zamiast współczuć ojcu-musiało być mu niewyobrażalnie źle skoro popełnił
      samobójstwo- ty masz pretensje, że jaśniepaństwo zostawił! Sama sobie zreszta
      odpowiedziałaś: nie wierzyliscie mu że jest zmęczony, że nie ma sił. Nie miał
      wsparcia- chciał odpocząć-odpoczął.
      • murzynka1 Re: mój ojciec 28.07.06, 21:39
        to nie było tak że zawsze źle wyglądał; on miał takie momenty które dawały do
        myślenia; ale teraz już nie wiem jaki sposób postępowania byłby słuszny:((
        utwierdzanie go że jest chory ?? kolejna zmiana leków; kolejne wizyty u innych
        lekarzy bo boli go to czy tam to; tydzień temu mama wyprosiła tomografie głowy
        bo go głowa bolała; wcześniej wysokie ciśnienie, urolog itd.
        dziś był pogrzeb, potwornie boli mnie głowa i wcale nie jest mi lepiej niż
        przed ceremonią; prosze tylko by ci których dopadaja takie mysli o zakończeniu
        swoich cierpień pomyśleli że jednak idą na łatwizne
        • mskaiq Re: mój ojciec 29.07.06, 05:01
          Nie obwiniaj sie Murzynko1 bo nie ma niczyjej winy w tym ze Ojciec popelnil
          samobojstwo.
          Musisz Mu wybaczyc, zapomiec co sie stalo. Nie pozwol aby to co sie stalo mialo
          jakikolwiek wplyw na Ciebie i Rodzine.
          Serdeczne pozdrowienia.
        • anatemka Re: mój ojciec 29.07.06, 09:55
          to nie chodzi o utwierdzanie w chorobie tylko zrozumienie. Uwierzenie, że na
          prawdę boli, że naprwadę nie ma się sił wstać z łóżka. Każdy ci powie, że
          najgorsze słowa jakie można usłyszeć od rodziny, to: weź się w garść i przecież
          nic ci nie jest. Nie obwiniaj się, bliscy nie wiele moga pomóc , moga co
          najwyżej być obok i nie szkodzić.
          • mskaiq Re: mój ojciec 29.07.06, 15:36
            Nigdy nie pomozesz Anatemko osobie z depresja uzalajac sie nad nia. Ta slabosc
            trzeba przelamac inaczej zabije, to co sie stalo jest tego przykladem. Trzeba
            wstawac kiedy sie nie chce, trzeba walczyc o siebie, nie mozna sie poddac bo to
            konczy sie bardzo czesto samobojstwem.
            Piszesz ze najgorsze jest wziecie sie w garsc, a co jest lepszego, poddac sie,
            plakac nad soba, zabic sie?
            Serdeczne pozdrowienia.
            • rain.dog Re: mój ojciec 29.07.06, 16:23
              pozwolę sobie na kilka sprostowań:

              > Nigdy nie pomozesz Anatemko osobie z depresja uzalajac sie nad nia.

              anantemka nic zgoła nie pisała o użalaniu się nad chorym z depresją - pisała za
              to o rozumieniu,o tym,aby nie bagatelizować skarg chorego,bo przecież "nic mu
              nie jest, wymyśla sobie choroby", o psychicznym wpsarciu czyli współbyciu z
              chorym, nieodwracaniu sie od niego
              to akurat nie ma nic wspólnego z użalaniem się

              > Piszesz ze najgorsze jest wziecie sie w garsc, a co jest lepszego, poddac
              sie,
              > plakac nad soba, zabic sie?

              masz dziwną tendencje do odwracania przyslowiowego kota ogonem nie w tę stronę
              co trzeba:-)
              anatemka nie pisze, że "wzięcie się w garść jest najgorsze".pisze, że najgorsze
              co otoczenie może zrobić choremu na depresję to mówić mu "weź się w garść" - to
              nie to samo.
              chory na depresję,gdyby mógł "wziąć się w garść" to dawno by to zrobił a nie
              zatruwał sobie i innym życia.szkopul polega na tym, że chocby chcial to nie
              może.tak jak chory na nowotwór bardzo chciałby aby przestało boleć, ale od tego
              chcenia ból nie minie.jednym z podstawowych objawów depresji, choroby zwanej
              depresją,jest właśnie niemożnośc "wzięcia się w garść" często mimo usilnych
              starań.trucie choremu "weź się w końcu w garśc, popatrz, ludzie się cieszą byle
              czym, słońce świeci, świat jest piękny, masz (do wyboru - świetna prace, piękne
              dzieci,kochającą żonę) i nie potrafisz się nawet tym cieszyć?" to wbijanie mu
              gwoździa do trumny. uświadamianie, że sam jest winny swojej chorobie, no bo
              gdyby tylko troche zechciał,troche sie postaral, to byłby zdrowy (
              czytaj:normalny). akurat g...prawda, on nie może. on musi się leczyć.wtedy
              będzie mógł kiedyś "wziąć się w garść"
              • mskaiq Re: mój ojciec 30.07.06, 06:51
                Mysle ze mam zrozumienie ze boli, bo przeszedlem przez to. Sam wybieralem lozko
                az do momentu kiedy zrozumialem ze pozostawanie w lozku jest przeciwko mnie i
                ze to najgorsze miejsce dla osoby z depresja.
                Ktos kto mi pomogl powtarzal ze musze wstac, ze poradze sobie. Przez dlugi czas
                odpowiadalem na to uzalaniem sie nad soba i nad moim losem. Po takim placzu
                czulem sie jeszcze gorzej, pojawialo sie uczucie beznadziejnosci, bezradnosci i
                poddania sie. Pokazywal mi to i proponaowal abym wstal. Zrobilem to w koncu,
                najpierw z niedowierzaniem a pozniej po paru miesiacach z przekonaniem bo
                widzialem rezultaty.
                Piszesz Rainy.dog ze gdyby czlowiek z depresja mogl wstac to by wstal. Mysle ze
                to zalezy od tego czy w to wierzy czy nie. Co sie powie takiej osobie, czy ja
                przekonasz. Ja uwierzylem bo ktos powtarzal to nieustannie. Gdyby ta osoba
                miala odrobine watpliwosci to nie przekonalaby mnie. Ktos kto chce pomoc osobie
                z depresja musi wierzyc ze moze sie ona wziac w garsc, bez tej wiary nie
                przekona do tego.
                Piszesz o poczuciu winy u czlowieka z depresja. Takie odczucia pojawia sie
                nieustannie bo mysli o winie potrafia pojawiajac sie nieustannie. Trzeba
                zapewniac taka osobe ze nie moze czuc sie winnym i ze nie jest winny, ze to
                tylko mysli ze nie mozna ich akceptowac.
                Problem poczucia winy trzeba rozwiazac nie mozna przed nim uciekac unikajac
                rozmow ktore moga wywolac takioe poczucie winy. Jednego dnia mozesz uslyszec ze
                osoba z depresja ma poczucie winy bo Ty chodzisz a ona nie. Czy uwazasz ze
                rozwiazaniem jest przestac chodzic?
                Jesli chodzi o leczenie to wielka nadzieja, niezwykle wazna aby ktos potrafil
                znalesc wiare w to ze moze wstac z lozka, ze moze wrocic do zycia.
                Tak dlugo jak trwa taka nadzieja osoba z depresja walczy. Kiedy taka nadzieja
                przestaje istniec, kiedy nie widac rezultatow pojawia sie pytanie co dalej?
                Serdeczne pozdrowienia.


                • efam1 Re: mój ojciec 31.07.06, 14:06
                  zgadzam się z anatemką i rain.dog a dziwię się Tobie mskaiq, to tak jakbys był
                  z innej bajki i nie przeszedł nigdy najgorszego w tej chorobie.
                  może Ojciec murzynki własnie nie miał kogoś kto mu nieustannie powtarzał wstań,
                  zrób coś zobaczysz ze pomaga...i jak widac w związku z tym (to oczywiście
                  przypuszczenia) stracił nadzieję ..i stało się to "co dalej"..
                  pomógł sobie sam..
                  człowiek zdrowy podniesie się z chwilowego załamania..chory juz nie bardzo jak
                  widać
                  pozdrawiam
                • efam1 Re: mój ojciec 31.07.06, 14:11
                  zgadzam się z anatemką i rain.dog natomiast dziwię sie Tobie mskaiq, bo wyglada
                  na to jak byś był z innej bajki lub nie przeszedł piekła tej choroby.
                  piszesz ze miałes kogos kto się Toba zaopiekował czyli cały czas mowił i
                  pilnował zebys nie leżał i coś robił bo to pomoze...może Ojciec murzynki
                  własnie tego nie otrzymał
                  zdrowy człowiek poradzi sobie z chwilowym załamaniem ...chory jak widać nie
                  bardzo
                  pozdrawiam
                  • murzynka1 Re: mój ojciec 05.08.06, 23:47
                    dla każdego jest dobre coś innego i mimo że mój tata jak mi sie wydaje miał
                    wsparcie to zabrakło chęci życia; tej chęci bardzo wam życze i sobie również
                    • mskaiq Re: mój ojciec 06.08.06, 11:11
                      O ta chec trzeba walczyc Murzynko1. W zyciu pojawia sie wiele wyborow, moga byc
                      dobre a moga byc zle. Jesli ciagle wybieramy ze nie ma sensu, ze sie nie uda,
                      ze jest niemozliwe, itp wtedy coraz mniej rzeczy jest waznych w zyciu, coraz
                      bardziej sie od niego oddalamy.
                      Kiedy walczylem z depresja zrozumialem ze aby ja pokonac musze byc pozytywny,
                      ze nie moge sam niszczyc radosci zycia bo bez niej nie mozna zyc.
                      Walczylem o kazda rzecz, zeby znow stala sie wazna. Dzisiaj najdrobniejsza
                      nawet sprawa jest wazna.
                      W Twoim przypadku, musisz zapomniec co sie stalo, pogodzic sie z tym. Smierc,
                      szczegolnie samobojcza przynosi wiele zalu, bolu, wiele rozmyslan nad sensem
                      zycia i wiele negatywnych mysli.
                      Unikaj tych mysli, musisz zyc Swoim zyciem tak jakby sie nic nie stalo, inaczej
                      bedziesz zyla tym samobojstwem i wtedy bardzo szybko pojawia sie u Ciebie takie
                      same problemy jak u Ojca.
                      Serdeczne pozdrowienia.
                      • murzynka1 Re: mój ojciec 13.09.06, 18:55
                        mija drugi miesiąc a ja nie moge pogodzić się z jego odejściem ; widze go w
                        innych ludziach, jego lekko zgarbione plecy; duze okulary; kurtka i rycze,
                        rycze - najlepiej w domu w łazience jak nikt nie widzi i już mam dośc chce
                        zapomnieć i nie moge; nic nie myśle a tu trach i go widze - nie chce już - to
                        przychodzi samo....sposób w jaki odszedł nie pozwala mi zapomnieć; czy za rok o
                        tej porze będzie lepiej ? święta bez niego , mieszkanie rodziców bez niego ,
                        nie mam siły o tym myśleć i sobie tego wyobrażać; kiedy to przechodzi??
                        • abasia471 Re: mój ojciec 13.09.06, 19:41
                          Mało to odkrywcze, ale czas faktycznie jest najlepszym lekarzem. Zapomnieć nie
                          zapomnisz nigdy, ale po jakimś czasie przestanie tak boleć.Mój tata zmarł 18
                          lat temu i dzisiaj potrafię myśleć o nim pogodnie, przez pierwsze 2 lata było
                          mi na prawdę trudno i wydawało mi się, że tak będzie zawsze. Pomyśl, że to była
                          decyzja Twojego ojca i Ty nie masz z nią nic wspólnego. Każdy z nas żyje na
                          własny rachunek, a gdybanie, co by było nie ma sensu. Trzymaj się dzielnie,
                          dasz radę.
                          • luki_lake Re: mój ojciec 13.09.06, 20:04
                            czas....ale... nie ....zmarnowany
                            • luki_lake Re: mój ojciec 13.09.06, 20:11
                              też reonerstwo ale czas niektórych ludzi kategorii ludzi rządzi się innymi prawami
                              wstecz spostrzegasz że osoby mające na ciebie wpływ innymi kategoriami żyły
                              i NIE TE osoby przezaczone byłyby na dobre spżytkowanie tego czasu
                              a osoba pozostawiona samej sobie bez podprowadzenia
                              marnuje sie-A :tamci bliscy nie marnowali czasu na swoj sposób
                              jakby kogośbrakło alblo drogi czyjeś z twoimi rozmineły się .Widzę to
                              u inych ludzi. Nie chodzi nawet o efekt motyla. Chodzi o sytuację w której właśnie
                              nie działo się NIC w tym bezsensownym znaczeniu .
                              • luki_lake Re: we wtorek, dobrze że nie wponiedziałek 13.09.06, 20:20
                                wroce jeszcze do tego marnowania czasu
                                przeważnie spostrzegasz wstecz i to okresy 5 ,7 letnie i dłuższe
                                spędzone" na rozrywkach i rzeczach nieistotnych /ABULIA ,np. brak pracy

                                jak to Coś" nazwać psychologiczno- społecznie ? Efekt motyla chyba to nie jest.
                        • mskaiq Re: mój ojciec 14.09.06, 12:20
                          To zalezy od Ciebie Murzynko1. Pamiec bedzie wracala, obrazy Ojaca beda
                          wracaly.
                          Jesli chcesz zeby przestaly wracac to nie wolno isc do lazienki i ryczec. Nie
                          mozesz myslec o Ojcu, odwracaj mysli, kiedy sie pojawiaja zajmnij sie
                          czymkolwiek aby nie myslec o Ojcu.
                          jesli bedziesz bronila sie przed lzami i mysleniem o Ojcu wtedy za pare
                          miesiecy wszystko modejdzie. Jesli bedziesz plakala, moze byc coraz gorzej.
                          Serdeczne pozdrowienia.
                          • abasia471 Re: mój ojciec 14.09.06, 20:16
                            mskaiq napisał:
                            > jesli bedziesz bronila sie przed lzami i mysleniem o Ojcu wtedy za pare
                            > miesiecy wszystko modejdzie. Jesli bedziesz plakala, moze byc coraz gorzej.
                            > Serdeczne pozdrowienia.

                            Maskaig ma "rację", wszystko odejdzie w podświadomość i będzie Ci z tym jeszcze
                            gorzej. Wypłacz się, wygadaj i przeżyj ten ból, a po jakimś czasie poczujesz
                            ulgę, bardzo Ci tego życzę.
    • murzynka1 Re: mój ojciec 16.09.06, 07:29
      tymczasowo to dobry sposób z odsuwaniem od siebie bólu wspomnień - kilka razy
      poskutkowało
      • mskaiq Re: mój ojciec 16.09.06, 09:12
        Kiedy odsuwasz bolesne mysli, odsuwasz bol. Z czasem te bolesne mysli przestana
        ranic, wtedy mozesz wrocic do tego spokojnie, bez emocji. Teraz ile razy
        przychodza bolesne mysli pozbadz sie ich. Mysle ze wiesz jak to zrobic,
        wystarczy zajac sie czyms innym i te mysli sobie pojda.
        Serdeczne pozdrowienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka