Dodaj do ulubionych

Dokąd uciec...

09.08.06, 09:24
mam dosyć... szlag mnie trafia i nienawidzę każdego powrotu do domu. Wieczne
pretensje, urąganie, docinanie.
Jestem spokojnym człowiekiem, może za spokojnym i każdego dnia czuję jak
odbierając mi godność, postawę i szacunek wbijają sie we mnie miliony szpil.
To jest nie do zniesienia.
Utrzymuję rodzinę, żyjemy na jako takiej stopie i za to obrywam...? właściwie
to jest to z góry ustalone. Nie daj Boże jak coś zrobie w domu lub w ogrodzie
za długo lub źle - awantura, wyzwiska i docinki "ty nic nie potrafisz", "dupa
nie facet" itd itd -nie ważne że "wybudowałem" dom, że go wykańczam.
Teraz to ja jestem wykańczany i wykończony - nie chce mi sie żYć.
Szkoda, że nie można cofnąć czasu...

Wracam do domu, nawet nie zjem w spokoju obiadu a moja "Lady" już na miasto
po zakupska - a ja w tym czasie zajmuje się małymi dziećmi - nierzadko do
wieczora. jak już waćpanna wróci do siedliska to pretensje że w domu ....
brudno i naczynia źle pozmywane.
Właściwie to jestem tutaj sam, przeprowadzilismy się z daleka. Do niej to
przyjeżdża rodzinka w odwiedziny i wtedy to ma pole do popisu. Do mnie
niestety nikt sie nie kwapi...może nawet nie byłoby sensu nalegać.


....... mammmmmmmmm dosyćććććć.....!!!!

nie mam szacunku do siebie.... nie wiem co myśleć, przechodzę z euforii do
płaczu.

wystrzegajcie się "toksycznych" żon

uciekam do...nikąd.
Nienawidzę własnego domu i tylko dzieci trzymają mnie w jako takiej
egzystencji.

ps
nie sprawdziłem się, pora odejść


Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: Dokąd uciec... 09.08.06, 09:30
      Musiałbyś jej chyba nabić drewnianą łyżką , taka nieznośna baba że hej.
      Nie wiem czy nie jest za późno, jak już raz dałeś sobie wleźć na glowę to tak łatwo jej nie utemperujesz.
    • ollaboga77 Re: Dokąd uciec... 09.08.06, 14:32
      No to Ci współczuje... zresztą nie przeczuwałeś, że tak z nia może być
      wcześniej?

      Bo widzisz dużo już Was łączy, dzieci dom, sypialnia....


      Ale życze pomyślnego rozwiązania sytuacji ... bo podobno nie ma wytuacji bez
      wyjścia w życiu!
    • kameleo Re: Dokąd uciec... 09.08.06, 15:23
      CZeść. bardzo Ci współczuje. wiesz, ja sadzę, że Twoja żona po prostu potrzebuje zimnego prysznica. nie znam Twojej sytuacji, ale moze to jest spowodowane tym,że sobie dajesz na siebie nakrzyczeć. Moze powinieneś być bardziej stanowczym, jakoś otworzyć paniusi oczy, kto tu tak naprawde zarabia i utzrymuje rodzine? ja bym na Twoim miejscu za każdym razem jej odpowiadała stanowczo, ucieła kaski na zakupy i sama nie wiem co, ale jako kobieta nie wyobrażam sobie takiego traktowania męza i dzieci.
      Serdecznie Ci współczuje i życzę pomyslnego rozwiązania problemu.
    • lucyna_n a teraz serio 09.08.06, 15:40
      Czy probowaleś z nią na spokojnie porozmawiać o tym jak się w tej sytuacji czujesz, o tym co Ci sie w
      waszym związku nie podoba i co chcialbyś zmienić?
      W końcu nikt was do ślubu nie zmuszał, coś musiało Was łączyć, coś co być może nadal jest zakopane
      pod stosem codziennych problemów, a do tego macie dzieci więc nie można dzialać pochopnie.
      Może ona nie zdaje sobie sprawy że jej pokrzykiwania są dla Ciebie tak irytujące, może była tak
      wychowana, miala taki wzorzec i wydaje jej się że jest po prostu dziarska , a do tego nowoczesną
      kobietą, przecież taki wzorzec biegającej po sklepach babeczki jest wszechobecny .
      Zresztą tu jest pogrzebany pies rownouprawnienia, jak facet siedzi z dziećmi a baba po sklepach biega
      to jest ojej wielkie halo, a jak baba siedzi z dziećmi a mąż bryka po mieście to jest normalka. Trzeba
      kombinować tak żeby i jedno i drugi w związku miało trochę swobody i czasu dla siebie a obowiązki nie
      obciążały tylko jednej strony.
      Zrób uczciwy "rachunek sumienia" swojego związku, zapisz na kartce co konkretnie Ci przeszkadza, i
      przedstaw jej swoje racje. zdziwisz się jak wiele można zdzialać w ten sposob. Idealnie by było
      gdybyście razem to zrobili, bo w końcu jeseście parą na dobre i na złe.
      Jestem pewna że taka rozmowa może bardzo ulatwić Wam wspólne życie i być dobrym krokiem w
      kierunku polepszenia tego stanu rzeczy.
      Zepsuć i zburzyć jest łatwo, a budować bardzo trudno, ale jeżeli ma to wszystko mieć jakiś sens to
      trzeba podjąć ten trud.
      Powodzenia.

      ps
      swoją drogą czy zauważyłeś jak bezlitosne wobec siebie są kobiety?
    • greta_30 Re: Dokąd uciec... 09.08.06, 16:40
      Pytasz dokąd uciec? Ja myślę, że do Poradni Rodzinnej. To co dzieje się u
      Ciebie w domu to patologia. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że
      przemoc psychiczna jest karalna. Twoja Lady ma poprzestawiane priorytety i
      zdaje się być niezłą suką (wybacz, ale sam to tak nakreślasz) i przydałoby jej
      się dobrać do tyłka.

      Zbierz się do kupy. Zarządaj zmian. Masz oręże: to Ty utrzymujesz dom.
      Może to zabrzmi głupio, ale radzę mieć jaja. Inaczej nigdy Cię nie będzie
      szanowała. Tak to już jest z tymi złymi kobietami, niestety.

      Powodzenia
    • 31jagodaa Re: Dokąd uciec... 09.08.06, 18:46
      witaj
      Wiem jak się czujesz..od miesięcy przeżywam to samo.Sytuacja odwrotna wiem co
      znaczy toksyczny związek.Tak naprawdę chciałam dziś sama napisać o tym jak się
      czuję i że nie chce mi się żyć.Czytając ciebie - czytałam siebie.
      Ucieczka do nikąd...bardzo znajome.Tylko nie ma "nikąd".To taka szamotanina z
      samym sobą.Bezsilność.
      Też mam dzieci i wiesz co myślę że byłyby szczęśliwsze mając szczęśliwych
      rodziców nawet osobno.Pewnie to samo przeżywają twoje dzieci.To spryciaże nic
      się przed nimi nie ukryje,a najgorsze jest to że obwiniają siebie za to że jest
      źle.Wiem jak trudno odejść i wiem też jak trudno tak żyć.Bo tak naprawdę to nie
      życie.Ja chciałabym umrzeć sama siebie nienawidzę za strach jaki mnie
      sparaliżował.Jestem jak w letargu,chorej hipnozie bez poczucia własnej wartości.
      Wiesz jeśli masz trochę sił to zacznij od nowa...całe życie od nowa,bo czasu
      nikt nie cofnie niestety.Musisz znaleść w sobie dużo sił i pewnie jeszcze
      więcej odwagi i musisz żyć...dla dzieci.Ja mam dość ale wierzę że są ludzie
      którzy mają w sobie więcej odwagi i potrafią odmienić swoje życie.
      Życzę ci z całego serca powodzenia.
      Jagoda
      • ollaboga77 Re: Dokąd uciec... 09.08.06, 19:00
        cholera co za życie.... ja chciałam i chce rodziny ...a mam raczej dar
        dogadywania się... z inni szamoczą się + własne dzieci w chorych sytuacjach.

        Prawda jest taka, że zawsze dobrze jest się poznać długo długo przed!!!
    • luba9 Re: Dokąd uciec... 09.08.06, 19:19
      możesz jej łatwo zrobić "poskromienie złośnicy" odetnij ryjek od kasy!!! nie
      dawaj jej na zakupska. Będzie się pieklić ale zmięknie. Żywiciel jest niezbędny
      dla pasożyta i rozgarnięty pasożyt to wie.
      • ollaboga77 Luba... 09.08.06, 19:29
        Luba jak zwykle masz powalające texty powiem Ci dziewcze młode :) i piękne...



        <aplauz> brawo brawo brawissimo :) :)))
        • luba9 Re: Luba... 09.08.06, 19:36
          oblałam się rumieńcem i jestem zadowolona :)))))
          • abasia471 Re: Luba... 09.08.06, 19:59
            Luba ma rację. Ja jeszcze bym powiedziała, że jak sytuacja się nie zmieni i nie
            będę szanowana, to wogóle wypiszę się ze związku, a ulubionej żoneczce zostaną
            po mnie wspomnienia i alimenty na dzieci. Jeżeli będziesz konsekwentny powinno
            poskutkować.
    • carlabruni Re: Dokąd uciec... 09.08.06, 23:24
      jak ci źle to powinienieś odejsc. pozdrawiam.
      • luba9 Re: Dokąd uciec... 09.08.06, 23:35
        ale nawet nie sprawdził czy ma jakieś szanse w tym związku, podporządkowuje
        się, unika starcia z połowicą, można bez słowa odejść, można powalczyć
        • carlabruni Re: Dokąd uciec... 09.08.06, 23:38
          tak, tylko, że ona go chyba kompletnie nie szanuje, ale oczywiście niech
          najpierw porozmawia a potem zobaczy co będzie.pozdrawiam.
          • euforyk Re: Dokąd uciec... 09.08.06, 23:50
            same panie sie wpisaly do watku ze slowami zrozumienia.....a kiedys byl watek o
            prostytutce w depresji i wiekszosc wpisow bylo ze strony panow
            • ollaboga77 Re: Dokąd uciec... 10.08.06, 00:32
              Euforyk jak zwykle ogromnie spostrzegawczy !!!
    • na_fe Re: Dokąd uciec... 10.08.06, 01:30
      a ja Ci jakoś nie współczuję, w ogóle!!

      taki niby bidulek, skąd ja to znam.
      wypowiedź jednej strony a wszyscy już głaszczą po główce i cmok w czółko.
      nakarmiłeś się już tym współczuciem, do syta?

      tak samo zapracowałeś na tą relację, jak i ona.
      troki od kaleson* jak mawiała moja ticzer.
      bless*

      * salamalej'kum'szalom *

      n_f
      • mulekk Re: Dokąd uciec... 10.08.06, 08:01
        gó.. mnie obchodzi twoja opinia i konkluzja
        nic nie wiesz, nie żyjesz w takim "letargu" na co dzień; a może żyjesz w swoim
        urojonym świecie, prowadząc wojnę z rzeczywistością.
        nie potrzebuję współczucia, już dawnooo się z nim rozstałem
        właściwie to jeszcze funkcjonuję dla dzieci, one są najważniejsze.
        • lucyna_n Wylazlo szydło z worka, 10.08.06, 10:20
          Coś taki agresywny, na żonę też tak warczysz? bo jak tak to nie dziwota że wasz związek tak nędznie
          prosperuje, tylko nie rozumiem dlaczego się skarżysz na jej zachowanie, skoro sam nie jesteś zbyt
          miły.
          jakbyś nie potrzebował współczucia to byś tu nie pisał, i nie napadł byś na jedyną osobą która nie
          pogłaskała Cię w tym wątku po glowie. NIby po co tutaj napisaleś? żeby rady malżeńskie dostać?
          akurat.

          chcesz zmian, zacznij od siebie.
          • euforyk Re: Wylazlo szydło z worka, 10.08.06, 10:39
            > chcesz zmian, zacznij od siebie.

            i walcz o dobre myśli, jedz lekko , niczego nie zaluj, kochaj dzieci, płać ZUS,
            w sobote napij sie piwa i życie bedzie fajne.
            • lucyna_n Re: Wylazlo szydło z worka, 10.08.06, 10:40
              w zasadzie:)
          • mulekk Bez odpowiedzi 10.08.06, 12:01
            Nie szukam głaskania po głowie, ani rad małżeńskich. 50% tutejszych postów to
            sposób na "wygadanie się"
            zresztą nie widzę powodu aby się tłumaczyć po co i dlaczego tutaj piszę - to
            jest FORUM i każdy ma prawo napisać - nie wy tutaj rządzicie aby mnie odsyłac
            gdzie indziej, a może to wy myślicie że wszystkie wasze rady i opinie muszą
            być trafione i niepodważalne (?).

            ...i każdy tutaj piszący ma problemy z samym sobą więc wy również.

            Ja napisałem tylko post, bez zakończenia w stylu "poradźcie co mam zrobić" to
            wasza inwencja twórcza dopisała resztę historii, której i tak nie zrozumiecie.

            kazde życie jest inne, każda rodzina i relacje w niej odmienne, każdy umysł
            kompletnie zróżnicowany - nie dopasujcie szablonowych wzorców, a rady
            od "singli" na temat rodziny i relacji małżeńskich to już w ogóle fiction.
            • lucyna_n Re: Bez odpowiedzi 10.08.06, 12:18
              jakie "wy"
              gdzie cię odsyłamy?
              my sobie mamy prawo pisać co nam sie żywnie podoba, jak sam trafnie zauważyleś to jest forum.
              mamy problemy, i wcale się tego nie wypieramy
              nie jestem singlem, skąd taki domysł?


              eee, wcale nie jesteś sympatyczny.. biedny miś.
            • euforyk Re: Bez odpowiedzi 10.08.06, 12:19
              ty napisałes swoje, inni napisali swoje. z czym masz wiec problem "spokojny,
              moze za spokojny czlowieku" jesli chodzi o te forum, ze musisz "gównem" rzucać?
              • tristezza Re: Bez odpowiedzi 10.08.06, 12:38
                ech Panie Euforyk, cos Pan taki kasliwy bez powodu?
                Mulekk ma powazny problem z zona. wcale mu sie nie dziwie, ze dosadnie
                odpowiedzial na agresywny, niesympatyczny post
                • euforyk Re: Bez odpowiedzi 10.08.06, 12:45
                  e tam agresywny. nabij faje stwierdzila rzecz ciekawa. na forum wpisuja sie
                  ludzie i pisza jak ciezko sa pokrzywdzeni przez zycie, a sami sa niemal
                  aniołami. a jak napisała jedna maniaczka : walka dobra ze zlem to choroba umysłu.
                  • tristezza Re: Bez odpowiedzi 10.08.06, 13:00
                    nabij faje nie stwierdzila niczego ciekawego. na forum zawsze wpisuje sie tylko
                    jedna strona konfliktu i nikt nie musi wierzyc w jej relacje, a juz na pewno
                    nie powinien sobie z niej szydzic.
                    • euforyk Re: Bez odpowiedzi 10.08.06, 13:15
                      a juz na pewno
                      > nie powinien sobie z niej szydzic.

                      pan mulek nie pozostał dłużny. skoro na grzeczne posty nie odpowiedzial a na
                      niegrzeczne tak, to moze jak zona mu szpile wbija to tez umie niezle
                      odpowiedziec, a nie spokojnie znosic swoj los z pokora :-)
                      • tristezza Re: Bez odpowiedzi 10.08.06, 13:28
                        euforyk napisał:

                        pan mulek nie pozostał dłużny

                        no wlasnie calkiem slusznie nie pozostal dluzny.mial pelne prawo tak wlasnie
                        odpowiedziec jak odpowiedzial.a na grzeczne posty z reguly nikt w takiej
                        sytuacji nie odpowiada.

                        a Ty bys wolal zeby nie umial odpowiedziec malzonce? taka wredna baba to i
                        przylac pewnie by potrafila gdyby sie nie bronil.
                        • cadiz Re: Bez odpowiedzi 10.08.06, 13:30
                          co z tą wredną babą.
                          jak facet galareta, to trzeba dyscyplinować
                          • tristezza Re: Bez odpowiedzi 10.08.06, 13:34
                            galareta by domu nie zbudowala, wlasnie niewdzieczna babe powinien
                            zdyscyplinowac
                            • cadiz Re: Bez odpowiedzi 10.08.06, 13:36
                              tristezza napisała:

                              > galareta by domu nie zbudowala

                              niektórzy już tak mają
                              że jedyna wartosć dodana do ciała
                              to wartość ekonomiczna

                              - nic dziwnego, że kobiecie puszczają nerwy
                        • euforyk Re: Bez odpowiedzi 10.08.06, 13:39
                          > a Ty bys wolal zeby nie umial odpowiedziec malzonce? taka wredna baba to i
                          > przylac pewnie by potrafila gdyby sie nie bronil.


                          wredna, a jak wredna to pewnie tez alkoholiczka i meza zdradza. wiadomo jakie
                          sa te niewdzieczne baby
            • tristezza Re: Bez odpowiedzi 10.08.06, 12:33
              masz racje Mulekk, calkiem rozsadny z Ciebie facet
              a co do meritum: rozpusciles babe jak dziadowski bicz no to teraz masz.
              koniecznie musisz sie z tego zwiazku, w kazdym razie w jego dotychczasowej
              formie wyplatac. na poczatek wez sobie maly urlop od zycia i polec sam na jakas
              Ibize czy inne Karaiby. zonie powiedz, ze musisz przemyslec sens kontynuowania
              malzenstwa. i przemysl, a po powrocie postaw tej pani swoje warunki, niezbedny
              jest miedzy Wami jakis nowy kontrakt. jak sie pani nie spodoba, to pozostaje
              rozstanie. tylko nie probuj czasem zostawic ja z dziecmi w tym domu: jak rozwod
              to sprzedaz domu, mieszkanka w bloku i cienkie alimenty. a tak w ogole to nie
              zaslaniaj sie dziecmi, bo toksyczna rodzina to bardzo watpilwa wartosc
              i dla nich i dla Ciebie.
              pozdrawiam i powziecia stanowczych krokow zycze
              t.
              • cadiz Re: Bez odpowiedzi 10.08.06, 13:15
                mogę zostać adwokatem żony?
                puścimy kolesia na Ibizę bez majtek
                • tristezza Re: Bez odpowiedzi 10.08.06, 13:31
                  Ty Cadiz to chyba jestes advocatus diaboli z urzedu:-)
                • a.niech.to Re: Bez odpowiedzi 11.08.06, 18:12
                  cadiz napisała:

                  > puścimy kolesia na Ibizę bez majtek
                  Zależy co chcesz zyskać. Widziałaś go w pornosie?
            • na_fe Re: Bez odpowiedzi 10.08.06, 23:12
              > kazde życie jest inne, każda rodzina i relacje w niej odmienne, każdy umysł
              > kompletnie zróżnicowany - nie dopasujcie szablonowych wzorców, a rady
              > od "singli" na temat rodziny i relacji małżeńskich to już w ogóle fiction.


              wiem, conieco, na temat rodziny, nie jestem singlem.

              a co do szablonu... taką właśnie jawi mi się opowiedziana przez Ciebie historia.

              i nie omamiaj się tym 'kompletnym zróżnicowaniem umysłów'-> początkujący
              psycholog-stażysta zdiagnozowałby Was po 40 min. rozmowy.
              jeśliś naiwny, pomyślisz, że wypadniesz lepiej.


              n_f
              • euforyk Re: Bez odpowiedzi 10.08.06, 23:57
                początkujący
                > psycholog-stażysta zdiagnozowałby Was po 40 min. rozmowy.

                a poczatkujacy student psychologii odrazu u siebie umie schizofrenie
                zdiagnozowac po wykladzie... co wynika z psychologicznych diagnoz wogole?
                • na_fe Re: Bez odpowiedzi 11.08.06, 00:03
                  po pierwsze primo'- diagnoza
                  po drugie primo'- kierunek terapii.

                  n_f
                  • euforyk Re: Bez odpowiedzi 11.08.06, 11:57
                    na_fe napisała:

                    > po pierwsze primo'- diagnoza

                    to nie lepiej pójść do poety, żeby nas zgrabnie opisał?

                    > po drugie primo'- kierunek terapii.

                    być może terapia dla narkomana nieco sie różni od terapii dla wrażliwego
                    tchórza, ale jakoś niewierze, żeby psychologowie mieli rozne techniki, dla
                    kazdej jednostki diagnostycznej...
                    • na_fe Re: Bez odpowiedzi 11.08.06, 12:50
                      > być może terapia dla narkomana nieco sie różni od terapii dla wrażliwego
                      > tchórza, ale jakoś niewierze, żeby psychologowie mieli rozne techniki, dla
                      > kazdej jednostki diagnostycznej...

                      terapia dla narkomana różni sie zasadniczo od tej dla wrażliwego tchórza.
                      [wiem to z autopsji]

                      inne światy.

                      n_f
        • euforyk Re: Dokąd uciec... 10.08.06, 10:30
          > właściwie to jeszcze funkcjonuję dla dzieci, one są najważniejsze.

          prawdziwy heros, calkiem jak ten pan, ktory szczerze kochal depresyjna, znosil
          jej chorobe przez lat kilka, a ona odeszła jak wyzdrowiała

          gdzie ci mężczyzniiiiiiiiiiii?????? prawdziwi tacy .............zakładają wątki
          na forum depresja.
          • lucyna_n Re: Dokąd uciec... 10.08.06, 10:34
            kurdesz, moj ojciec też pono wśrod obcych głosił jakie to dzieci są dla niego ważne i jak bardzo je kochał
            i się poświęcał...
            ja tam bym wolała żeby poszedł w pizdu , to może bym była normalna.
            • sneeper Re: Dokąd uciec... 10.08.06, 14:01
              otoz gdyby mial prawdziwych przyjaciool toby sie tatko tak nie ustawial
              albo mogl miec tych przyjaciol ,ale ...przemioslo cos w inna nisze ekologiczna i
              tam rozprogramowalo socjalnie i rodzinnie.

              mam piekny model z moimi chomikami :(
              chomik pamieta tylko 2 dni: zapach, pozniej- obcy
              po przeniesieniu do innej klatki chomiki tam mieszkajace nieswiadomie zagryza

              a leki i choroba:

              toz samo gdy polejesz sobie reke jakims chemikaliem, zdarzylo sie,plynem po
              goleniu ,perfumami,
              chomik mnie tak gryzl, ze nie moglem go stracic z palca bo werznaal sie zebami

              zwierze nie calkiem rozumie, tez i czlowiek,zagryzie
              ionstykt,chociaz i to rozumiesz ciezko korygowac
              z choroba jest jak samochod w ktorym kierownica kreci sie w przeciwna strone,
              krecisz w lewo a auto skreca wprawo!!- toz samo wlasnie zapach lekoow
              to sa instynkty nie calkiem swiadome ... u ludzi zdrowych
    • luba9 Re: mulekk 10.08.06, 23:44
      mullekowi nie spodobało się że tykamy jego Lady, pewnie dzisiaj dostała ekstra
      bonusa na różową bluzeczkę z cekinami
      • lucyna_n Re: mulekk 11.08.06, 08:20
        coś Ci sie nie podoba w cekinach?
        ręce precz od różowego.
      • mulekk Koniec wątku 11.08.06, 11:01
        i to miało być zabawne(?)czy oryginalne?.
        nie oceniaj innych swoimi kategoriami...

        do wszystkich
        za wszystkie po/rady, te krzepiące i te jak kubeł zimnej wody dziękuje.

        mulekk
        • cadiz Re: Koniec wątku 11.08.06, 11:27

          eutanazja na wątku?
          • euforyk Re: Koniec wątku 11.08.06, 12:14
            jak sie zwinie w kłębek to można
        • luba9 Re: Koniec wątku 11.08.06, 17:56
          miało być złośliwe i zaczepne a Ty kończysz wątek ;((((( Przychodź częściej po
          cenne rady, tu możesz liczyć na wsparcie i zainteresowanie
          Ocenianie cudzymi kategoriami jest bardzo trudne a może nawet niemożliwe, tak
          mi się wydaje
          • a.niech.to Re: Koniec wątku 11.08.06, 18:18
            luba9 napisała:

            > miało być złośliwe i zaczepne a Ty kończysz wątek ;((((( Przychodź częściej
            po
            > cenne rady, tu możesz liczyć na wsparcie i zainteresowanie
            Na to tylko czekają forumowe harpie. Tako w necie jako i w realu, a może
            odwrotnie.
            • luba9 Re: Koniec wątku 11.08.06, 18:33
              właśnie, takiemu no co się takiemu wydaje, napisze jękliwego posta, potem daje
              upust swojej tłumionej agresji
              wydaje mu się że to miejsce nie jest zasiedlone, że nie ma tu żadnej
              społeczności, że jeśli dostanie jakieś odpowiedzi to z całą pewnością zgodne
              ze "swoimi kryteriami"
              po dłuższym czasie bywania tutaj znamy się jak wirtualne łyse konie. Taki może
              liczyć na moje zainteresowanie szczególnie kiedy mam katar nudzę się
              przeokropnie i jestem odizolowana bo zarażam!
              • abasia471 Re: Koniec wątku 11.08.06, 20:50
                luba9 napisała:

                > właśnie, takiemu no co się takiemu wydaje, napisze jękliwego posta, potem
                daje
                > upust swojej tłumionej agresji

                No, może wydawało mu się, że ludzie mogą sobie pomagać. W końcu podziękował za
                rady.

                Taki może
                > liczyć na moje zainteresowanie szczególnie kiedy mam katar nudzę się
                > przeokropnie i jestem odizolowana bo zarażam!

                To smutne, że tak traktujesz innych ludzi. Nie rozumiem tego.
                Ja, jeżeli zabieram głos to po to żeby komuś pomóc, coś podpowiedzieć, a nie
                tylko się po nim przejechać, bo wlazł w stare grono forumowych wyjadaczy.
                • luba9 Re: Koniec wątku 11.08.06, 21:21
                  nie jestem taka luba, serio zawsze jesteś taka kochana, precież to nienormalne!
                • na_fe Re: Koniec wątku 11.08.06, 22:02
                  > To smutne, że tak traktujesz innych ludzi. Nie rozumiem tego.
                  > Ja, jeżeli zabieram głos to po to żeby komuś pomóc, coś podpowiedzieć, a nie
                  > tylko się po nim przejechać, bo wlazł w stare grono forumowych wyjadaczy.

                  a ja nie wierzę w pomoc czy w podpowiedzi- to nie jest forum eksperckie.

                  nie zaliczam się też do grona forumowych wyjadaczy,
                  mam prawo, jednak, komentować to, co czytam. każdemu wolno mieć opinię.

                  n_f
                  • sneeper Re: Koniec wątku 11.08.06, 22:27
                    na_fe napisała:

                    > mam prawo, jednak, komentować to, co czytam. każdemu wolno mieć opinię.

                    wyznaje teorie,ze nieprawda jakoby "nie wolno kierowac sie nienawiscia
                    w zyciu spolecznym" -uwazam,ze to sie redukuje, jak w matematyce,
                    albowiem "pragnienie zemsty ustaje w obliczu osiaganego celu"
                    -chciwosc,beztroska , glupota -a glupoty jest wiele rodzajow tak jak wiele
                    rodzajow madrosci...- beztroska ,lenistwo ...nigdy nie ustaja i sa nienasycone
                    • na_fe Re: Koniec wątku 11.08.06, 23:01
                      wyznaje teorie,ze nieprawda jakoby "nie wolno kierowac sie nienawiscia
                      > w zyciu spolecznym" -uwazam,ze to sie redukuje, jak w matematyce,
                      > albowiem "pragnienie zemsty ustaje w obliczu osiaganego celu"
                      > -chciwosc,beztroska , glupota -a glupoty jest wiele rodzajow tak jak wiele
                      > rodzajow madrosci...- beztroska ,lenistwo ...nigdy nie ustaja i sa nienasycone


                      hmmm, nienawiść to chyba za duże słowo?

                      jestem typem aspołecznym, to fakt,
                      ale irytuję się rzadko, bo mi wisi, raczej.

                      jednak na takie zachowanie, u mężczyzn, chce mi się rzygać.

                      n_f
                      • sneeper Re: Koniec wątku 11.08.06, 23:26
                        mnie tylko chce sie czasem wymiotowac
                        - a na prawde pragnienie zemsty "ustaje w obliczu milosci"
                        jesli jest [ a co to jest nienawisc ?], dla mnie wazny jest trup :))
                        • na_fe Re: Koniec wątku 11.08.06, 23:29
                          a komu wróżysz zemstę, zatem?
                          • sneeper Re: Koniec wątku 11.08.06, 23:41
                            pisze tylko,ze pewne zmienne w rownaniach redukuja sie ,odejmuja, przedziela, i
                            to w taki sposob,ze mozna podstawiac nieistniejace liczby (analiza zespolona,
                            liczby urojone)i w koncu uzyskac prawdziwe, rzeczywiste sprawdzalne
                            doswiadczalnie wyniki
                            dlatego "pragnienie zemsty ustaje w obliczu milosci", a po drodze zrobic pare
                            pozytecznych rzeczy
                      • mulekk Re: Koniec wątku 12.08.06, 06:54
                        Powiadasz, że rzygać ci się chce - to rzygaj, tylko przy tym nie zapomnij
                        skomentować dosadnie tej czynności, która przychodzi ci na myśl za każdym
                        razem, gdy nie potrafisz zaakceptować innego stanu rzeczy.

                        Zakrywasz się swoją chorobą, walcząc z całym światem, bo jest zły i
                        niesprawiedliwy, a w dzieiciństwie to na pewno miałaś PRZERĄBANE, co?

                        • na_fe Re: Koniec wątku 12.08.06, 09:59
                          mulekk napisał:

                          > gdy nie potrafisz zaakceptować innego stanu rzeczy.
                          >

                          moja akceptacja nie jest konieczna, to Twoje życie.
                          jednak postawa, którą reprezentujesz, napawa mnie głęboką niechęcią.

                          czynność rzygania* przywołałam symbolicznie: wywaliłam swoją opinię- Ty
                          czujecz się 'zniesmaczony'.


                          > Zakrywasz się swoją chorobą, walcząc z całym światem, bo jest zły i
                          > niesprawiedliwy, a w dzieiciństwie to na pewno miałaś PRZERĄBANE, co?
                          >

                          grzeszysz nadinterpretacją.
                          możemy o tym podyskutować, oczywiście- powołaj się na konkretne moje
                          wypowiedzi.
                          szkopuł w tym, że to wątek o Twoich problemach, nie zapominaj.
                          dowodzisz, jednakowoż, reguły swojej postawy: odwracasz uwagę od siebie
                          skupiając się na ocenie kogoś innego.

                          n_f
                          • mulekk Re: Koniec wątku 12.08.06, 19:43
                            moja "trudna" sytuacja rodzinna to jedno, a postawa w życiu i na co dzień
                            drugie - co nie oznacza wcale, że pozwalam po sobie jeździć pierwszej
                            lepszej/lepszemu.
                            Nie znasz mnie, a szufladkujesz wg twoich własnych "urojonych" kategorii, które
                            nijak się mają z faktycznym stanem rzeczy.

                            To ty próbujesz zwrócić uwagę na siebie próbując w dosadny sposób
                            zinterpretować psychologiczny (trudny zresztą) aspekt tego problemu, a po tonie
                            twojej wypowiedzi widzę że pogląd masz już z góry usalony i nie do obalenia -
                            patrzysz jednostronnie wg swoich dziwnych kryteriów.

                            • na_fe Re: Koniec wątku 12.08.06, 20:19
                              mulekk napisał:

                              > moja "trudna" sytuacja rodzinna to jedno, a postawa w życiu i na co dzień
                              > drugie - co nie oznacza wcale, że pozwalam po sobie jeździć pierwszej
                              > lepszej/lepszemu.
                              > Nie znasz mnie, a szufladkujesz wg twoich własnych "urojonych" kategorii,
                              które
                              >
                              > nijak się mają z faktycznym stanem rzeczy.
                              >
                              > To ty próbujesz zwrócić uwagę na siebie próbując w dosadny sposób
                              > zinterpretować psychologiczny (trudny zresztą) aspekt tego problemu, a po
                              tonie
                              >
                              > twojej wypowiedzi widzę że pogląd masz już z góry usalony i nie do obalenia -
                              > patrzysz jednostronnie wg swoich dziwnych kryteriów.
                              >


                              ja w żaden sposób nie chcę umniejszyć Twojego problemu i zauważ, że nawet do
                              niego nie nawiązuję.
                              nie mam kompetencji i nie jestem jasnowidzem.

                              zaraagowałam na Twój post, ponieważ niemożliwie drażni mnie taki jękliwy ton
                              skargi, szczególnie u faceta.

                              problem jest wasz/wspólny i moje ewentualne nań poglądy
                              (jeśli bym je miała, oczywiście), są zbędne.

                              tak tylko, sobie a muzą.

                              n_f
                              • euforyk Re: Koniec wątku 12.08.06, 23:57
                                > zaraagowałam na Twój post, ponieważ niemożliwie drażni mnie taki jękliwy ton
                                > skargi, szczególnie u faceta.

                                kobieta, ktora nie daje facetowi dostepu do seksu i go krytykuje, zachowuje sie
                                skandalicznie! w imie czego trzeba znosic takie teksty..
                                • na_fe Re: Koniec wątku 13.08.06, 00:09
                                  > kobieta, ktora nie daje facetowi dostepu do seksu i go krytykuje, zachowuje sie
                                  > skandalicznie! w imie czego trzeba znosic takie teksty..

                                  a, to już Twoja interpretacja,

                                  n_f
                                  • euforyk Re: Koniec wątku 13.08.06, 00:13
                                    serio? a mi sie zdawalo ze liska witaliska
                                    • na_fe Re: Koniec wątku 13.08.06, 00:33
                                      euforyk napisał:

                                      > serio? a mi sie zdawalo ze liska witaliska


                                      mówisz?

                                      n_f
                    • dolor Re: Koniec wątku 11.08.06, 23:40
                      sneeper napisała:


                      > wyznaje teorie,ze nieprawda jakoby "nie wolno kierowac sie nienawiscia
                      > w zyciu spolecznym" -uwazam,ze to sie redukuje, jak w matematyce,
                      > albowiem "pragnienie zemsty ustaje w obliczu osiaganego celu"
                      > -chciwosc,beztroska , glupota -a glupoty jest wiele rodzajow tak jak wiele
                      > rodzajow madrosci...- beztroska ,lenistwo ...nigdy nie ustaja i sa nienasycone

                      Interesujące. Ale u trupa ustają i one.
                      • sneeper Re: Egzorcysta lepiej zeby skonczyl 11.08.06, 23:48
                        studia podyplomowe oprocz Teologii,



                        nie chce tego komentowac
                        a wracajac ,zlosc tez bywa pozyteczna,
                        w depresji moze to byc ostatnie zrodlo energii
                        • dolor Re: koniec końców. 11.08.06, 23:54
                          Tak pięknie się zapowiadało, ale temu zaprzeczyć nie mogę.
                          • sneeper Re: koniec końców i zeszlismy na inny temat 12.08.06, 00:23
                            prosze ksiedza,co zrobic zeby rodzice kupili mi laptopa
                            -moze zmow nowenne...ale powiedz mi synu co to jest ten laptop?

                            idzie do drugiego ksiedza:
                            czy zeby rodzice kupili mi laptopa musze zmowic nowenne?
                            -zmow synu moze rodzice ci kupia...ale powiedz mi co to jest laptop ?

                            idzie do Jezuity
                            czy zeby rodzice kupili mi laptopa
                            ...to musze zmowic nowenne?
                            -,,,laptopa powiadasz...a co to jest nowenna ?

                            Lykajac leki psychotropowe dla rozrywki dla imprezy z ciekawosci -zabierasz je
                            chorym , i sam narazasz sie na chorobe
    • dankazaba Re: Dokąd uciec... 11.08.06, 11:21
      wydaje mi się że powinieneś umówić się do porządnego specjalisty psychiatry.
      być może jakieś delikatne środki przeciw depresji poprawiłyby twoją samoocenę.
      a może trzeba jakoś na nowo poszukać miłości między wami?? bo chyba ona właśnie
      gdzieś uciekła...ty nigdzie nie uciekaj -stawiaj czoła wyzwaniom.
      życie jest piękne, tylko trzeba żyć pięknie!
      • sneeper Re: Dokąd uciec... 11.08.06, 13:14
        a gdzie uciekac ?
        jak w telefonach podsluch
        w mojej kieszeni dyktafon (ktorego zapomnialem akurat wlaczyc bo spotkalem kogos
        po drodze), kamery w miescie , nie wiadomo kto jest kto,
        jedno jest pewne -te urojenia to wszystko jest nieprawda,
        • abasia471 Re: Dokąd uciec... 11.08.06, 17:50
          No to podrażniliście faceta, chłopina trochę się odkrył, że nie taki spolegliwy
          i wkurzyć się umie. Teraz powinien iść za ciosem i fuknąć na swoją starą.
          • sneeper Re: Dokąd sciec... 11.08.06, 17:56
            chyba stare...dzieje i Paryz 19 wieku i starych
            profesoroow ktoorzy na pewno sa nieomylni
            • sneeper Re: Dokąd sciec... 11.08.06, 18:05
              dokaad science fiction na pocieszenie
              • irga7 re 12.08.06, 20:04
                Jako? nie potrafię współczuć facetowi.Każdy chlipišcy,narzekajšcy
                żonko? feee....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka