kkonradd
25.02.03, 16:41
Od jakiegoś czasu nie mogę się pozbierać. Wpadam w coraz głębszą depresję.
Ale zacznę od początku. Pięć wspaniałych lat, byłem ze swoją dziewczyną.
Czasem mieliśmy lepsze, a czasem gorsze chwile, tak jak chyba wszyscy.
Planowałem wiele rzeczy. Zamierzałem z nią niedługo zamieszkać, a później
poprosić o rękę. Była motywacją do wszystkiego co robiłem. Studia, praca,
nauka. Nie dla siebie się starałem. Nadal jest obecna w każdej cząstce mojego
życia, ale niestety już jej nie ma. Stwierdziła że już mnie nie kocha podczas
gdy ja nigdy nie przestałem jej kochać. Każda chwila była podporządkowana
pewnemu trybowi, a ona była jego centralnym punktem. Być może kiedyś
popełniłem kilka błędów, ale zawsze było nam (przynajmniej tak mi się
wydawało) wspaniale. Do pewnego momentu, kiedy to stwierdziła że chce być
sama, bo nic już do mnie nie czuje.Próbowałem jeszcze coś naprawić, ratować,
jeszcze bardziej się starając ale nic z tego nie wyszło. Mój idealnie
poukładany świat się rozpadł. Jestem całkowicie rozbity. Nie chcę nikogo
obarczać swoimi problemami więc staram sobie z nimi radzić sam, jednak
przestaje mi to w ogóle wychodzić, coraz bardziej się zamykam w sobie. Zdaję
sobie sprawę, że alkohol to krótkotrwałe zapomnienie, ale coraz częściej po
niego sięgam. Może powinienem coś zmienić, wyjechać, zmienić otoczenie? Nie
mam pojęcia co robić dalej.