Dodaj do ulubionych

Zdezorientowany

25.02.03, 16:41
Od jakiegoś czasu nie mogę się pozbierać. Wpadam w coraz głębszą depresję.
Ale zacznę od początku. Pięć wspaniałych lat, byłem ze swoją dziewczyną.
Czasem mieliśmy lepsze, a czasem gorsze chwile, tak jak chyba wszyscy.
Planowałem wiele rzeczy. Zamierzałem z nią niedługo zamieszkać, a później
poprosić o rękę. Była motywacją do wszystkiego co robiłem. Studia, praca,
nauka. Nie dla siebie się starałem. Nadal jest obecna w każdej cząstce mojego
życia, ale niestety już jej nie ma. Stwierdziła że już mnie nie kocha podczas
gdy ja nigdy nie przestałem jej kochać. Każda chwila była podporządkowana
pewnemu trybowi, a ona była jego centralnym punktem. Być może kiedyś
popełniłem kilka błędów, ale zawsze było nam (przynajmniej tak mi się
wydawało) wspaniale. Do pewnego momentu, kiedy to stwierdziła że chce być
sama, bo nic już do mnie nie czuje.Próbowałem jeszcze coś naprawić, ratować,
jeszcze bardziej się starając ale nic z tego nie wyszło. Mój idealnie
poukładany świat się rozpadł. Jestem całkowicie rozbity. Nie chcę nikogo
obarczać swoimi problemami więc staram sobie z nimi radzić sam, jednak
przestaje mi to w ogóle wychodzić, coraz bardziej się zamykam w sobie. Zdaję
sobie sprawę, że alkohol to krótkotrwałe zapomnienie, ale coraz częściej po
niego sięgam. Może powinienem coś zmienić, wyjechać, zmienić otoczenie? Nie
mam pojęcia co robić dalej.
Obserwuj wątek
    • kkx Re: Zdezorientowany 25.02.03, 17:09
      Mozesz wyjechac, ale mysli wkrotce Cie dogonia. Nie znam skutecznego sposobu,
      mimo ze Twoje problemy nie sa mi obce (z obu stron patrzac). Mozna uczyc sie
      zyc samotnie, probowac kontrolowac mysli, ale tez nie walczyc z nimi na sile.
      Czasem nawet przeciwnie- myslec o tym, by wyrobic sobie jakis trzezwy poglad,
      ktorego sie potem trzymac. Sesja takiego przymusowego myslenia naprawde moze
      pomoc. Nie obwiniaj sie o nic, nie analizuj. Zachowaj mile wspomnienia. Ona
      odeszla, bo nie byla dla Ciebie. Tylko tyle. Tak sie zdarza.
      Nie wydaje mi sie, by istnialo rozwiazanie-cud, ktore spowoduje, ze nagle
      zacznie sie nowe zycie. 5 lat to bardzo dlugo, nie mozna od tego tak latwo sie
      odgrodzic. Tylko uplyw czasu... Miesiace, nawet lata. Czas ten mozna
      wykorzystac praktycznie- zaangazowac sie w jakas prace, nauke. Najlepsze sa
      zajecia pochlaniajace cala uwage i trwajace dlugo. Dbaj o siebie, rozwijaj
      swoje zainteresowania. Przy okazji, moze zupelnie przypadkiem poznasz kogos,
      kto znowu zmieni wiele w Twoim zyciu.
      • pgosieniecki Re: Zdezorientowany 25.02.03, 19:39
        Mam dla ciebie rade.
        Jedyna myśl która przychodzi mi do głowy, słuchaj daj sobie spokój z nią
        dziewczyna juz wybrała może to świadczyć o nie dojżałości z jej strony co
        bardziej powinno cie deprymowac i zniechęcac do niej., rozumie ciebie doskonale
        tez będąc z dziewczyna 4 lata i też w podobny sposób sie z nią roztając "z
        miłości się mozna wyleczyć" taka jest prawda.
        Tak więc bierz się za siebie i nie wpadaj w depresje bo z tego już się nie
        wyleczysz tak łatwo.Zobacz ile dziewczyn, kobiet chodzi wolnych wystarczy jeden
        wieczór aby jedną z nich zapoznać. i życie toczy się dalej.
        Jeszcze jedna rada nie próbuj jej pokazac ,że dalej walczysz o nią ponieważ ona
        bedzie pewniejsza siebie i bardziej zaborcza.
        Zadnego kontatku nawet sms-a.
        Jestes silny poradzisz sobie . pozdrawiam;)
        • mika_1 Re: Zdezorientowany 25.02.03, 21:40
          I jeszcze jedno - nie uciekaj w alkohol, to niestety rozwiązanie na krótko:( Potem będziesz miał dwa problemy - że odeszła, że Ty pijesz:) W takich sytuacjach żadne słowa nie pomogą, nie przyniosą rozwiązania. Pozwól, aby czas uleczył rany - mam nadzieję, ze z czasem Twoje dni staną się pogodniejsze:) Czego Ci szczerze życzę:)
          • kkonradd Re: Zdezorientowany 25.02.03, 21:52
            Wydaje mi się, że macie rację, ale dla mnie to wszystko nie jest takie proste.
            Muszę sam znaleźdź rozwiązanie, a na razie po głowie chodzą mi te najgorsze.
            Mimo wszystko dziękuję.
            • marta_karolina Re: Zdezorientowany 25.02.03, 22:13
              super. gratuluję. fajnie wam było, napewno.
              Pozostaje pamietac dobre chwile.
              Ale co teraz?
              No własnie. Wydawałoby sie, że życie powinno toczyc sie dalej, ale jak.
              myslę, że nauczony przykładem, jak mozesz kochac kogos tak mocno, znajdziesz
              kogoś, kto jest tego naprawdę wart.
              Potrafisz.
              Potrzeba czasu, cierpliwości, okazji i jak to mówią.. samo sie stanie.
              powodzenia.
              • mika_1 Re: Zdezorientowany 25.02.03, 23:41
                Ja również trzymam kciuki za Ciebie. Nie wymazuj z pamięci tego, co było piękne. Z czasem ból minie (musi minąc, to pewne) a na starość pozostaną Ci piękne wspomnienia. Jesteś wrażliwym facetem, a tacy są w cenie w dzisiejszym świecie, więc myślę, że kiedy poczujesz się na siłach, kiedy wyschną łzy rozpaczy - znajdziesz tę, którą pokochasz Ty i która Ciebie pokocha. A teraz daj sobie trochę czasu.... On musi minąć, zanim spojrzysz na wszystko z innej perspektywy. Inaczej się, niestety, nie da. Trzymam kciuki, powodzenia:)
        • corel Re: Zdezorientowany - bedzie coraz gorzej 27.02.03, 11:25
          Bzdura, ze sie pozbierasz, ze zajmiesz sie czyms
          wciagajacym i bedzie dobrze. Nie ma co sie ludzic. Choc
          to zalezy od wieku. Majac 20 czy 22 lat mozna faktycznie
          zaczac od nowa. Choc uraz zostanie. Bedziesz kazda
          nastepna porownywal do niej, bedziesz szukal czastki
          niej w innych.
          Tez mam poukladane zycie, ktora lada moment sie rozleci
          i nie wiem czy podolam. Watpie, ale pocieszam sie, ze
          mam samochod, a wypadki chodza po ludziech.
          Nie ma chyba rady. Albo czas Cie uleczy, albo bedzie
          jeszcze gorzej. Jezeli masz znajomych z ktorymi mozesz
          chodzic do kina i na imprezy to pol biedy. Gorzej jak
          cala reszta ma swoje poukladane zycie, dzieci i
          obowiazki. Wtedy siedzisz w domu sam i walisz glowa w
          sciane myslac kazdego dnia jak to zrobic zeby nic nie
          czuc.
          • mika_1 Re: Zdezorientowany - bedzie coraz gorzej 27.02.03, 12:03
            Bzdura - że życie można zacząć od nowa tylko wtedy, gdy ma się znajomych chodzących do kina czy po knajpach! To zależy od Ciebie i Twojego podejścia do życia. Jeśli z góry zakładasz, że nic się nie uda, to z pewnością tak będzie. Czasy się zmieniają, ludzie też. Teraz jest inaczej niż chociażby 10 lat temu. 30-letni singiel nie jest czymś dziwnym. Tym bardziej, że jeśli masz pozytywne nastawienie do świata, to czasem nawet nie wiesz kiedy, a spotykasz człowieka, który nie pozwoli Ci zostać sam. Tak więc w dużej mierze jest to kwestia podejścia, bo chyba jednak słuszne są powiedzenia typu: "Każdy jest kowalem swojego losu"... Raz jest lepiej, raz gorzej - każdy to ma, ale trzeba walczyć! Do końca.
            pozdrawiam, Mika:)
            • kkonradd Re: Zdezorientowany - bedzie coraz gorzej 28.02.03, 01:54
              Uważnie czytam wase opinie i w pewnym sensie mi to pomaga. Po trochu wszyscy
              macie rację. Dzisiaj znów widziałem ją przypadkiem na ulicy. Była z innym. Nie
              sądziłem, że człowiek może aż tak się trząść, aż inni ludzie oglądali się za
              mną. Mieszkam na czwartym piętrze i coraz częściej spoglądam w dół. Przyjaciele
              widząc problem zaczynają się odwracać ( a może to nigdy nie byli przyjaciele).
              Nie został mi już prawie nikt. Może kiedyś skręcę w lewo na zakręcie w prawo.
              Coraz częściej o tym myślę. Alkohol przestaje pomagać. Może powinienem zacząć
              brać jakieś leki?. Nie jestem pewien co zrobię lada dzień, może więcej się nie
              odezwę. W każdym razie piszcie na razie do mnie. Chyba mi to pomaga. Miło jest
              wiedzieć,że chociaż w ten sposób ktoś jest w stanie ci pomóc. Nic mi więcej
              już nie zostało. Może to najgorsze wyjście jest najlepszym????????
              • mika_1 Re: Zdezorientowany - bedzie coraz gorzej 28.02.03, 11:01
                Nie - to nieprawda!!! Dlaczego Ty masz tracić swe życie, piękne chwile ze względu na kogoś, kto Cię zranił?? Jeśli odeszła, jesli nie chciała, to znaczy, że nie doceniła Ciebie, nie była do końca warta Twojego uczucia. Dlaczego mamy otaczać się ludźmi, którzy nas ranią, którzy nas nie doceniają??? Czy warto żyć na "pół gwizdka"?? Czy warto oddawać to, co najpelsze komuś, kto takiego daru nie umie odcenić?? Nie, nie, nie!!! Jestem tego pewna! Wiem, jak bardzo jest Ci teraz ciężko (a może jest jeszcze ciężej niż to jestem sobie w stanie wyobrazić...), ale wiem też jeszcze jedno - to TWOJE życie, to Ty w nim grasz, jesteś głownym bohaterem. Nie poddawaj się, spróbuj powalczyć. Spróbuj, daj sobie szansę!!! Będzie lepiej, musi być:) Trzymam kciuki!!!
                Pozdrawiam, Mika:)))
              • kkx Re: Zdezorientowany - bedzie coraz gorzej 28.02.03, 12:39
                kkonradd napisał:

                > Uważnie czytam wase opinie i w pewnym sensie mi to pomaga. Po trochu wszyscy
                > macie rację. Dzisiaj znów widziałem ją przypadkiem na ulicy. Była z innym.
                > Nie sądziłem, że człowiek może aż tak się trząść, aż inni ludzie oglądali się
                za mną. Mieszkam na czwartym piętrze i coraz częściej spoglądam w dół.
                Przyjaciele widząc problem zaczynają się odwracać ( a może to nigdy nie byli
                przyjaciele).
                > Nie został mi już prawie nikt. Może kiedyś skręcę w lewo na zakręcie w prawo.
                > Coraz częściej o tym myślę. Alkohol przestaje pomagać. Może powinienem zacząć
                > brać jakieś leki?. Nie jestem pewien co zrobię lada dzień, może więcej się
                nie
                > odezwę. W każdym razie piszcie na razie do mnie. Chyba mi to pomaga. Miło
                jest
                > wiedzieć,że chociaż w ten sposób ktoś jest w stanie ci pomóc. Nic mi więcej
                > już nie zostało. Może to najgorsze wyjście jest najlepszym????????

                Nie! Nawet sobie nie wyorazasz, ile jeszcze przed Toba, ile dobrego Cie moze w
                zyciu spotkac! Pomysl, ze gdzies ktos na Ciebie czeka, zrob to dla tej osoby i
                daj jej szanse, byscie sie mogli kiedys odnalezc. Na pewno jestes wspanialym
                czlowiekiem i to na tyle silnym, ze sobie poradzisz. Wiesz o tym, pomysl o
                sobie sprzed paru lat, pomysl, ile wtedy mogles uczynic. To wszystko powroci, a
                nawet bedzie lepiej, cigle sie przeciez uczysz. Uwierz w to mocno. Wzorce, wg
                ktorych zyles przez te 5 lat nie pasuja do nowej sytacji. Teraz musisz znalezc
                nowe, odbudowac sie od fundamentow. Poczatki kazdej budowy sa trudne,
                osiogniecia widac dopiero po jakims czasie, wylaniaja sie stopniowo.
                Samochod- tak, to korci.... czasem lepiej pojechac autobusem lub przejsc sie...
                Ale powtarzaj to tysiac razy, ze nie mozesz zrobic sobie krzywdy, odrzuc to
                rozwiazanie!
                Sytuacje, przedmioty z nia zwiazane- to wraca i boli, trudno sie kontrolowac,
                ale to tez przechodzi. Bardzo dlugo wypatrywalam na ulicach, parkingach jego
                samochodu, odwracalam sie za kazdym podobnym, mimo ze on wyjechal... Przeszlo
                jak i wiele innych skojarzen i zludzen.
                Leki- od Ciebie zalezy, czy udasz sie po pomoc do lekarza, wtedy on zadecyduje.
                Zanim leki zaczna dzialac, uplynie kilka tygodni, 2-3.
                Teraz potrzebujesz duzo czasu, by sie oswoic z nowa sytuacja.
                Bol po utracie najblizszej osoby moze trwac kilka miesiecy, a myslami wracac
                bedziesz latami. Wiem, ze to zadne pocieszenie, ale tak jest... Skonczyl sie
                pewien okres zycia, a teraz pomalu przechodzisz do nastepnego. Nie spiesz sie,
                nie oceniaj sie negatywnie. Wytrwaj.
              • dorkagut Re: Zdezorientowany - bedzie coraz gorzej 28.02.03, 13:58
                kkonradd napisał:

                > Uważnie czytam wase opinie i w pewnym sensie mi to pomaga. Po trochu wszyscy
                > macie rację. Dzisiaj znów widziałem ją przypadkiem na ulicy. Była z innym.
                Nie
                > sądziłem, że człowiek może aż tak się trząść, aż inni ludzie oglądali się za
                > mną. Mieszkam na czwartym piętrze i coraz częściej spoglądam w dół.
                Przyjaciele
                >
                > widząc problem zaczynają się odwracać ( a może to nigdy nie byli
                przyjaciele).
                > Nie został mi już prawie nikt. Może kiedyś skręcę w lewo na zakręcie w prawo.
                > Coraz częściej o tym myślę. Alkohol przestaje pomagać. Może powinienem zacząć
                > brać jakieś leki?. Nie jestem pewien co zrobię lada dzień, może więcej się
                nie
                > odezwę. W każdym razie piszcie na razie do mnie. Chyba mi to pomaga. Miło
                jest
                > wiedzieć,że chociaż w ten sposób ktoś jest w stanie ci pomóc. Nic mi więcej
                > już nie zostało. Może to najgorsze wyjście jest najlepszym????????

                Hej, nie daj się. Mnie też kiedyś swiat nagle sie zawalił. Rozpadło się więcej,
                bo małżeństwo, dom, wspólne plany, jak wychować małe, bezbronne i potrzebujące
                miłości dzieci. Znam myśli przy oknie (też mieszkam na czwartym piętrze). Mnie
                bardziej odpowiadała wizja podciętych żył (z krwią wypłynie nieszczęście,
                wzystkie kłopoty i znajdę ukojenie...). Poszłam do lekarza (może spróbuj,
                dobrze z kimś pogadać, kto nie zna Ciebie, jej, a ma doświadczenie w podobnych
                sprawach). Mój lekarz powiedział, że muszę przeżyć rok, bo tyle trwa żałoba po
                utracie bliskiej osoby. Podobno rok żałoby nie wiął się z nikąd, tylko jest
                jakoś psychologicznie uzasadniony. Postanowiłam przeżyć rok i jeśli się nic nie
                zmieni to wtedy realizować wizje samobójcze. Ale zmieniło się i żyję dalej.
                Spróbuj tak samo. Chyba potrafisz przeżyć jeszcze 12 miesięcy...

                PS Co do przyjaciół to sprawdzają się w biedzie. Mi zostało troje, ale wiem że
                mogę na nich liczyć. Czy na pewno nikt Ci nie został?

                Jeśli chcesz - napisz. Chętnie posłucham, wiem jak to jest...
              • winniepooh Re: Zdezorientowany - bedzie coraz gorzej 02.03.03, 23:01
                kkonradd napisał:

                > Uważnie czytam wase opinie i w pewnym sensie mi to pomaga. Po trochu wszyscy
                > macie rację. Dzisiaj znów widziałem ją przypadkiem na ulicy. Była z innym.
                Nie
                > sądziłem, że człowiek może aż tak się trząść, aż inni ludzie oglądali się za
                > mną. Mieszkam na czwartym piętrze i coraz częściej spoglądam w dół.
                Przyjaciele
                >
                > widząc problem zaczynają się odwracać ( a może to nigdy nie byli
                przyjaciele).
                > Nie został mi już prawie nikt. Może kiedyś skręcę w lewo na zakręcie w prawo.
                > Coraz częściej o tym myślę. Alkohol przestaje pomagać. Może powinienem zacząć
                > brać jakieś leki?. Nie jestem pewien co zrobię lada dzień, może więcej się
                nie
                > odezwę. W każdym razie piszcie na razie do mnie. Chyba mi to pomaga. Miło
                jest
                > wiedzieć,że chociaż w ten sposób ktoś jest w stanie ci pomóc. Nic mi więcej
                > już nie zostało. Może to najgorsze wyjście jest najlepszym????????

                z miłością, która się skończyła tak już jest, że musi boleć, nie ma rady,
                bedzie bolało nawet bardzo, ale przyjdzie dzień, ze poczujesz się lepiej.
                Pomysł z wyjazdem jest bardzo dobry, w innym miejscu miałbyś większą szansę
                chociaż na chwilę oderwać się od czarnych myśli. najważniejsze, żebyś nie
                spotykał jej wiecej, unikaj również miejsc w których bywliście razem. sprobuj
                skupić uwagę na czymś, co sprawia Ci przyjemność, wiem że to prawie nie
                możliwe, ale spróbuj znaleść rzeczy, które lubisz robić i zając się nimi.
                Jeśli podły nastrój bedzie się przedłużał ponad 2-3 miesiące i nie zauważysz,
                poprawy to faktycznie powinienieś poszukać fachowej pomocy medycznej i nie
                zwlekaj z tym. Uważam tak dlatego, że przedłużająca się depresja spowodowana
                rozstaniem może człowieka emocjonalnie okaleczyć, tak że trudno będzie mu w
                przyszłości nawiązać bliskie relacje. Cierpienie w Twojej sytuacji jest
                nieuniknione, ale nie musisz cierpieć ponad miare.
    • kaneel Re: Zdezorientowany 28.02.03, 19:09
      tez kiedys zylam dla kogos...kazdy usmiech,kazdy gest,kazda lza,kazdy kawalek
      mojego ciala byl dla niego...moj swiat tez runal...az ktoregos dnia uslyszalam
      piosenke u2 "with or without u" wsluchalam sie w slowa i zrozumialam,ze moge
      zyc z nim...lub bez niego...ale zyc...od tamtej chwili znalazlam w sobie
      sile...pomysl sobie,ze tak wlasnie mialo byc,ze gdzies tam ukryty jest sens i
      ze musisz ruszyc w dalsza droge juz bez niej...wasz czas minal,ale jestes
      bogatszy o cudowne wspomnienia i nikt ci ich nie odbierza, a teraz idziesz
      dalej po nowe (pewnie jeszcze wspanialsze)
      wiec ruszaj.........
      :)
      • kkx Re: Zdezorientowany 28.02.03, 19:32
        spiewaja tez tak "but I still haven't found what I'm looking for"
        na ten temat sa tony piosenek
        a zyc trzeba dalej
        • mika_1 Re: Zdezorientowany 28.02.03, 22:37
          I popatrz chociażby tutaj - tu są ludzie, którym nie jest obojętne, co zrobisz... I z pewnością gdzieś obok Ciebie jest ktoś, dla kogo możesz być całym światem:) Rozejrzyj się tylko, poszukaj... a znajdziesz! Znajdziesz jeszcze swoje prawdziwe szczęscie:) Tylko zechciej chcieć. Więc... warto żyć:)
          Powodzenia, Mika:)
        • kkonradd Re: Zdezorientowany 28.02.03, 22:44
          Uwielbiam tę piosenkę. Ale życie nie jest takie proste jak słowa piosenki.
          Słucham jej co dzień. "With or without you". Chciałbym aby naprawdę było to tak
          proste. I can,t live without her.
          • mika_1 Re: Zdezorientowany 28.02.03, 22:52
            Yes, you can:) Believe us:)
    • naata Re: Zdezorientowany 28.02.03, 23:52
      Halo Konrad !
      Weź się w garść chłopie! Zacznij kochać siebie ,bądź trochę egoistą ,dawaj ale
      i bierz! Nie wolno tak bezkrytycznie kochać,teraz się spalasz i cierpisz , a
      ona ?, pomyśl teraz o sobie ,życie jest piękne! Wszystko przed tobą.Wydaje nam
      się,że tylko nasze uczucia są najcudowniejsze, a nasze cierpienia
      najokrutniejsze,a pomyślałeś o uczuciach ludzi którzy napewno cię kochają(masz
      chyba rodzinę)? A nawet gdyby nie,to rozejrzyj się ,może jest ktoś ,kto
      cieszyłby się z twojego towarzystwa,lub potrzebuje pomocy?

      Dobrze rozumiem twoje uczucia bo ja podobnie kochałam , przeżyłam wiele
      rozczarowań i zawodów.Po bardzo wielu,wielu latach w sumie nieudanego
      życia,żałuję że nie odeszłam .Chcę jeszcze dodać,że już na samym początku
      pojawiały się "znaki" zapowiadające pomyłkę życiową !

      Może i lepiej , że to stało się teraz ?
      Przemyśl raz jeszcze wszystko dokładnie ,może Ona nie jest warta twojego
      cierpienia ? Może wyidealizowałeś zbytnio Jej obraz?
      Życzę ci abyś pozbierał się i to szybko,
      NAPEWNO BĘDZIESZ JESZCZE SZCZĘŚLIWYM ,czymam kciuki za ciebie KONRADZIE!

      pozdrawiam
      naata
      • kkonradd Re: Zdezorientowany 01.03.03, 10:06
        Poranki są najgorsze. Zo oknem ładna pogoda, a ja czuję się okropnie. I tak
        jest codziennie. Ale wrócę z pracy, siądę przed butelką i będzie lepiej,
        przecież minie kolejny beznadziejny dzień.
        • naata Re: Zdezorientowany 02.03.03, 00:57
          Konradzie trzymaj się ,pisałam wcześniej i miałam rację ,dałeś adres e-mail
          dziewczynie ,której należy również pomóc ! Widzisz jak szyblo można znaleźć
          bratnią duszę ? Tak trzymaj !
          pozdrawiam (uśmiechnij się)
        • kkx Re: Zdezorientowany 02.03.03, 10:27
          kkonradd napisał:

          > Poranki są najgorsze. Zo oknem ładna pogoda, a ja czuję się okropnie. I tak
          > jest codziennie. Ale wrócę z pracy, siądę przed butelką i będzie lepiej,
          > przecież minie kolejny beznadziejny dzień.

          nie pij, prosze
          pisz na forum, pisz maile, idz na spacer, ale nie pij
          • mika_1 Re: Zdezorientowany 02.03.03, 13:33
            Halo, Konrad, odezwij sie!
    • oli-vka Re: Zdezorientowany 03.03.03, 04:06
      . Pięć wspaniałych lat, byłem ze swoją dziewczyną.
      Czasem mieliśmy lepsze, a czasem gorsze chwile, tak jak chyba wszyscy.
      Planowałem wiele rzeczy. Zamierzałem z nią niedługo zamieszkać, a później
      poprosić o rękę.


      Poczytaj sam siebie.Za szybki to ty nie jestes!Po 5 latach ZAMIERZALES poprosic
      ja o reke,a ona nawet o tych szlachetnytch celach nie wiedziala.
      Miala racje ze cie rzucila w diably.
      Pij i zapij sie na smierc pajacu.A wszyscy co ci wspolczuja powinni cie
      pocieszyc sexsualnie,szczegolnie panie.
      Twoja wina.Ona znajdzie kogos kto ja przewali i pobiora sie w ciagu kilku
      miesiecy gdy ona bedzie cos do niego czula a nie wstred tak jak do ciebie.
      • konradkozak Re: Zdezorientowany 03.03.03, 18:22
        Wiesz co oli-vka napiszę ci coś. Mimo, że twoja odpowiedź jeszcze więcej daje
        mi do myślenia i nie jest mi z tego powodu lepiej, to wież mi, że i nad tym
        myślałem. Rozważyłem wszystkie za i przeciw.Jeśli tak się stanie, a to nigdy
        nie jest wykluczone, to wtedy napewno wypalę się do końca. Wiem ile błędów
        popełniłem, o niczym innym nie myślę. Mimo wszystko, życzę ci dużo szczęścia i
        oby twoje życie było jak najlepsze i jak najbardziej beztroskie. Mam tylko
        jedną prośbę znajdź sobie inne forum, gdzie będą ludzie na twoim poziomie, będą
        podzielać twoje zainteresowania, a mnie i mi podobnych zostaw w spokoju. Wiesz
        wydaje mi się, że takim ludziom jak ty brakuje chyba więcej niż mi. Mimo
        wszystko podrawiam.
        P.S chamstwo to jedna z najgorszych cech człowieka.
      • minia51 Re: Zdezorientowany 04.03.03, 17:09
        Oli-vka chyba została bardzo przez kogos zraniona. Konrad, diewczyna, która
        po 5 latach dochodzi do wniosku, że nie kocha, nigdy nie będzie kochać nikogo
        poza sobą, wykorzysta i porzuci każdego. Porozmawiaj z kimś, kto cię dobrze
        zna, wyrzuć z siebie wszystko, pisz maile, chodź na spacery, pracuj lub ucz
        się i zawsze staraj się we wszystkim dostrzegać dobre, a nie złe strony. Z
        własnego doświadczenia wiem, że rozmowa na prawdę pomaga - z kimś bliskim,
        psychologiem, psychiatrą. Alkohol - nie!
    • adamari Re: Zdezorientowany 03.03.03, 06:15
      Sloneczko,bardzo dobrze Cie rozumiem.ja bylam z chlopakiem moze raczej krocej
      niz Ty,bo 7 miesiecy,ale to byly jedne z najpiekniejszych miesiecy w moim
      zyciu.to z nim mialam swoj pierwszy raz,przy nim czulam sie
      kochana,planowalismy wspolna przyszlosc,rodzine,dziecko...on byl w
      wojsku,widywalismy sie od przepustki do przepustki.nawet pojechalam do niego do
      jednostki,do braniewa.on zawsze twierdzil,ze mnie kocha,co widzialam ja i inni
      wokol.bylo bardziej niz cudownie!!!wyszedl z wojska,spotkalismy sie raz,potem
      ze mna zerwal.chcialam sie zabic.nie udalo sie.to glupie,z az tak
      zareagowalam,ale mysle ze Ty mnie zrozumiesz.potem sie pogodzilismy,ale nie
      wyszlo,znow sie rozstalismy.bylo kiepsko ze mna.staralam sie zapomniec,ale nie
      wychodzilo.za jakis czas znow zaczelismy sie widywac,znow zaczynalo byc
      cudownie.wtedy poznalam jego dobrego kumpla.on sie we mnie niby zakochal.doszlo
      miedzy nimi do rozmowy na moj temat,po ktorej moja milosc stwierdzil,ze NIGDY
      mnie nie kochal!!!!!!!to juz wtedy dobilo mnie do konca!scpalam sie prochami na
      uspokojenie,ale nic z tego nie wyszlo,bo przezylam.probowalam mimo wszystko z
      nim znow pogadac,bo nie rozumiem do tej pory,tak to czuje,ze mi teraz
      klamie.Prosze Cie,staraj sie o tym nie myslec,bo za bardzo boli!zajmij sie
      praca itp.mi do tej pory jest ciezko,jeszcze bardziej,jak go widze i musze
      udawac,ze juz go nie kocham.jest ciezko,ale mimo wszystko z kazdym dniem
      lepiej.mam nadzieje,to co Ci napisalam,choc troszke Ci pomoze sie z tym
      pogodzic.jak bedziesz kiedys jeszcze potrzebowal przyjaznej duszyczki,daj
      znac.trzymam kciuki.aha,picie to nie jest lekarstwo,jak trzezwiejesz jest
      jeszcze gorzej.buziaczki!
    • kkonradd Re: Zdezorientowany 03.03.03, 18:27
      Nie odzywałem się gdyż staram się znaleźć pomoc również gdzie indiej. Cały czas
      jest strasznie ciężko, nie mogę spać, jeść, coraz bardziej zaczynam myśleć, to
      silniejsze ode mnie. Nie jest mi lepiej, coraz bardziej się gubię.
      • bilbonek Re: Zdezorientowany 04.03.03, 00:37
        Konrad, idź do lekarza, proszę.
        Moja żona po 5 latach znajomości (czyt. miłości) i 7 miesiącach małżeństwa
        powiedziała mi, że już mnie nie kocha i chce się rozwieść. Powiedziała mi to w
        momencie, kiedy coraz gorzej radziłem sobie z moimi nastrojami - wywołała ostry
        atak depresji. Poszedłem do lekarza, dostałem leki, nie jest mi fajnie, ciągle
        staram się walczyć o to małżeństwo, bo kocham ją nad życie. Ale leki i
        psychoterapia pomagają uwierzyć w jutro.
        Piszesz, że rano jest źle, po południu lepiej, zresztą znieczulasz się
        alkoholem. Alkohol pomaga na krótko, wiem o tym, sam próbowałem, ale
        powiedziałem: stop! Autodestrukcja nie jest sposobem rozwiązania trudnej
        sytuacji życiowej, u licha! Pomyśl, zabijanie siebie to absurd! To co, świat
        Cię pokonał? Ona Cię zostawiła, to Ty się tak ukarzesz? Po co?
        Tak piszę, chociaż jutro rano nie będę taki "kozak";)
        Ona na szczęście już śpi i nie stresuje mnie swoim chłodem (jeszcze się nie
        wyprowadziłem, powiedziała, że pomoże mi wyjść z depresji, bo jest mi to winna,
        ale kiedy ją widzę, flaki mi się przewracają a ręce trzęsą, łzy płyną do oczu -
        oto dowody miłości;))
        Pisz jak najwięcej na tym forum, trzeba dzielić się tym paskudztwem, w którym
        się babrzemy. Taki lajf.
        Ciepło pozdrawiam
        A.
    • kkonradd lekarz 05.03.03, 15:38
      Coś się spiepszyło i nie posłał mojej ostatniej odpowiedzi. Nie odzywałem się
      gdyż zdecydowałem się poprosić o pomoc. I tak w piątek idę do lekarza. Mam
      nadzieję, że to coś pomoże. Nie jest dobrze nadal, ale coraz więcej ludzi stara
      mi się pomóc. Może jakoś przetrwam. Cały czas te okropne skrajne wachania
      nastrojów, poczucie beznadziejności, ale też i coraz więcej pomocy.
      • bilbonek Re: lekarz 06.03.03, 01:06
        Pomoc od ludzi będzie wsparciem na razie, dopóki leki nie zaczną działać. Życzę
        Ci pozbierania myśli i konstruktywnych pomysłów. Powodzenia!
        B.
    • kflatin Re: Zdezorientowany 05.03.03, 21:03
      Tak sobie my?l? po przeczytaniu Twojej historii - czy przypadkiem nie sta?o si? to tak,
      ?e za bardzo sensu SWOJEGO ?ycia szuka?e? w Niej ?
      Nie wiem tego, bo niewiele wiem o Tobie, mo?e si myl?, natomiast nieco przypomina mi
      to moje prze?ycia sprzed paru lat:
      w moim zwiazku zacz??o si psu?, w?a?nie z tego powodu, ?e upatrujc sensu swojego ?ycia wy??cznie w drugiej osobie, tak naprawd niewiele jej dawa?em ...
      To brzmi nieco absurdalnie, ale - po pewnym czasie - doszed?em do wniosku, ?e zwizek musi by oparty na niezale?no?ci (w sensie posiadania osobistego, wewn?trznego poczucia sensu ?ycia) obojga osób.
      W przeciwnym razie zwi?zkowi zagra?a pewne - nazwa?bym to tak - wysychanie emocjonalne, stagnacja i nuda, za? ta druga osoba bdzie miaBa bli?ej niesprecyzowane poczucie, ?e ja j? w jaki? sposób 'wysysam' emocjonalnie. U nas by?o tak z obu stron ...
      Zwi?zek nasz przetrwa?, ale wymaga?o to wiele wysi?ku z obu stron, wiele bolesnych rozmów i dog??bnych analiz siebie i naszej relacji.
      Z pocztkowym poczuciem braku sensu ?ycia musia?em radzi? sobie sam (bolesna 'operacja', ze 'znieczuleniem' za pomoc? leków przeciwdepresyjnych). Pomog?a religia, psychoterapia, rozmowy z ludzmi ... Zreszt ten zapocz?tkowany wtedy proces powinien chyba trwa ca?e ?ycie.
      W pocz?tkowych, trudnych chwilach czasem pomaga?o mi zatracanie si? w pracy od ?witu do nocy - lepsze to ni? alkohol.
      Mam nadziej?, ?e co? t? opowie?ci? pomog? - je?li znajdujesz w niej te? siebie. Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka