emwu11
04.09.06, 12:55
Witam
Tak sobie czytam na tym forum o problemach związanych z depresją, maniami,
lękami i bezsilnością i widzę że większość z nich załatwiana jest lekami.
Ja walczę z Potworem już od kilkunastu lat, przeszłam chyba wszystko co można
przejść podczas takiej walki, łykałam też chyba wszystko co dostępne jest na
rynku, i w tej chwili u kresu już wytrzymałości psychicznej i fizycznej,
stwierdzam że żadne leki żadne wstrząsy elektro żadne masaże mózgu i terapie
nie pomogą. Moim (oczywiście silnie subiektywnym, popartym jedynie własnym
doświadczeniem) zdaniem jedynym rozwiązaniem jest wyciągnięcie za rogi z
wnętrza siebie tego Demona odpowiedzialnego za przyczynę naszego stanu i
poćwiartowanie go na kawałki a potem spalenie.
przykład z mojego życia:
historia demona nr 1 : bóle głowy nasilające się, trwające ok 3 lat,
rozdraznienie, permanentna złość nieuzasadniona, płaczliwość, smutek,
niewychodzenie z domu, niskie poczucie wlasnej wartosci
Przyczyna: zgoda na partnera którego podświadomość odrzucała, bo "wypada mieć
męża", "bo to już ten czas", "bo lepszego nie znajdę" (typowe).
Skutek: Zerwałam z nim, zbierając w sobie megasiły i megaenergię, wszystkie
objawy szybko ustąpiły
tych demonów było więcej
cześc już unicestwiona
zostało jeszcze parę
pracuję SAMA nad ich wyłuskaniem i zabiciem
c.d.n.
Pozdrawiam