jest.zle
29.09.06, 23:04
Mnie się obecnie takie połączenie wydaje być niemożliwe. Ktoś ze złymi
nastrojami, potrzebujący więcej uwagi, kogo łatwiej niż przeciętnie zranić.
Nie sposób kogoś takiego kochać. Względnie: jest to bardzo trudne. I nie jest
to optymistyczna konkluzja. Będę sam do końca życia, bo miewam problemy z
nastrojami? Wydawało mi, naiwnie, że miłość pomoże, uleczy. Na początku w
istocie tak było. Ostatni związek się rozleciał. Boli...