Dodaj do ulubionych

wasi najbliżsi

11.10.06, 16:44
chciałabym dowiedzieć się jak Wasza najbliższa rodzina znosi Waszą chorobę? Mój mąż zaczyna tracić cierpliwość, widzi, że się staram, chodzę na psychoterapię a jest coraz gorzej.Prawie codziennie słyszę-zrób wreszcie coś ze sobą.Może ktoś z was ma podobny problem ?Jak sobie radzicie ?
Obserwuj wątek
    • malgosia963 Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 16:49
      Nikomu nie powiedziałam - zarówno najbliższym jak i znajomym. Uważam, że tak
      jest lepiej.
      • tarja30 Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 17:31
        nikt tego nie kuma...szkoda mowic i tlumaczyc
    • emwu11 Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 17:40
      mój też gadał : zrób coś ze sobą
      to zrobiłam
      zostawiłam go w cholere
      • jola80 Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 17:57
        Jak zachorowałam miałam 20 lat i na szczęście mam przytomnych i inteligentnych
        rodziców,więc wspierali zawsze i nadal to robią.
        A z facetem z którym byłam zaręczona(poznaliśmy sie jak byłam chora,wiec od
        poczatku znał sytuację)rozstałam się właśnie zpowodu choroby,a raczej jego
        podejścia-zaczął robić wszystko za mnie,wychodzić z psem, robić zakupy, schodzić
        nawet po listy.W efekcie stałam się po pewnym czasie warzywem niezdolnym zejść
        nawet na dół do skrzynki.Jemu odpowiadała rola opiekuna-bohatera i brak
        stresu,że go zostawie,bo przecież bez niego nie bede w stanie nawet kupic
        jedzenia,żeby przeżyć. I tu się pomylił,bo wykopałam go z domu w okresie,kiedy
        byłam totalnym warzywem i ze swiadomością,że nie mam wyjścia i muszę sobie jakoś
        poradzić.Odwołanie ślubu pierwsza swietna decyzja,pogonienie druga.Ave
        • rzeznia_nr_5 Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 19:16
          jola80 napisała:


          > A z facetem z którym byłam zaręczona(poznaliśmy sie jak byłam chora,wiec od
          > poczatku znał sytuację)rozstałam się właśnie zpowodu choroby,a raczej jego
          > podejścia-zaczął robić wszystko za mnie,wychodzić z psem, robić zakupy,
          > schodzić nawet po listy(...)wykopałam go z domu


          Bycie dobrym nie popłaca.
          • lucyna_n Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 19:29

            w sumie, też nie wiem co on jej zrobił??
            lekka paranoja,
            zdaje się że miał chłop więcej szczęścia niż rozumu.
            • rzeznia_nr_5 Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 19:35

              emwu zostawia faceta bo ją motywował do pracy a jola bo jej pomagał i robił
              za nią,i dogodź tu takim kobietom,myślę ze idealnym partnerem dla obydwu pań
              byłby alkoholik stosujący tzw.przemoc domową,trzymał by je krótko "za morde",
              pił i bijał od czasu do czasu a one i tak byłyby przy takim co zresztą
              często się widuje
              • tinsel Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 19:39
                albo ty
                • rzeznia_nr_5 Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 19:42

                  masz jakieś wonty do mnie czy co?
                  • tinsel Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 19:43

                    wystawiam ci laurę na super samca, a ty pękasz?
                  • lucyna_n Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 19:45

                    obawiam się że teraz po tej demaskacji kobiecej natury Rzeźnia zrobi sie już całkiem nieznośny.
                    • tinsel Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 19:49
                      lucyna_n napisała:

                      > obawiam się że teraz po tej demaskacji kobiecej natury

                      jeśli on ma kobiecą naturę
                      to ja swojej nie chcę
                • lucyna_n Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 19:44

                  Rzeźnia ze swoim brutalnym charakterem wydaje się być wobec tych relacji idealnym opartnerem dla
                  depresyjnej.
                  Muszę przyznać że znam kilka związkow ktore się rozpadły z jakichś takich nieokreślonych przyczyn,
                  że niby ktoś komuś coś nie pasował, ale w sumie..., a wiele takich gdzie mimo przemocy psychicznej i
                  fizycznej baba trwa na posterunku jakby ją zaczarowało.
                  To dla mnie mocno niezrozumiałe.
      • magdalenka121 Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 18:19
        odpowiadam emwu11. Jestem coraz bardziej zdesperowana. Mąż stara się pomagać(np, wozi do lekarza, na terapię,robi zakupy, gdy jestem zbyt słaba)ale te ciągłe utarczki, traktowanie jakby choroba była moją winą coraz bardziej mnie wykańczają .Może chciałabyś o tym pogadać na gg ?
        • jola80 Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 20:04
          Pewnie,zła baba wyrzuciła bez powodu-dla mnie to,że facet odciął mnie całkowicie
          od świata i w dodatku odpowiadało mu to,że nie ejstem w stanie zrobić nic sama i
          nie chciał,żebym znów mogła żyć jak kiedyś,spotykać się z przyjaciółmi i
          pracować było ważnym powodem. Jest jeszcze fakt,że mimo,że mieszkał ze mną u
          mnie i zarabiał 2 razy tyle co ja(zlecenia domowe)to ja płaciłam za
          samochód,którym jeździł On, za rachunki i oczywiście za swoje rzeczy,ale to
          naturalne.Istotnym powodem było też to,że mimo chorobliwej zazdrości o babę
          zalegajaca wiecznie w domu,okazało się,że bardzo chętnie czarował dziewczyny
          wpracy,na czatach i wzdychał do nich jakimi to szzcęściarzami będą faceci ktorzy
          sie z nimi prześpią. Chcicałam wrócic do jezdzenia samochodem,stwierdzał,że
          lepiej nie,bo jeszzce paniki dostanę,a rodzinie wbrew temu co mowilam mowił,że
          ja odmawiam spotkania,że nie przyjadę,bo źle się czuje.Jak czułam się lepiej i
          chciałam pójść do kawiarni czy na wystawe to było tylko wnerwienie i,że starzy
          mnie przyzwyczaili do zachcianek typu kawiarnia, galeria. Dołożę Wielkiej
          Inkwizycji jeszzce zamykanie mnie i zabieranie moich kluczy,kiedy wychodził do
          pracy a ja spałam, gwałty mimo bujnego życia erotycznego i moglabym jeszzce
          sporo wymieniac.
          Dowalajta ile chceta burej suce.
          • rzeznia_nr_5 Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 20:10

            to już tylko Bóg jeden wie jak było ale zamykanie fobiaka społecznego na klucz
            żeby nie wychodził to się toto nie trzyma kupy jak dla mnie,sąd by ci na dał
            wiary w takie zeznania
            • tinsel Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 20:11
              ty się rzeźnia kupy nie trzymasz
              bo jestes zmyślony
              • rzeznia_nr_5 Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 20:14
                ewidentnie żywisz do mnie jakąś,jak to się w krzyżówkach to słowo pojawia,anse
                • tinsel Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 20:16
                  przewrażliwoiny jesteś jakiś
                  a gdzie twój pancerzyk? przykrótki?
              • jola80 Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 20:17
                żeby sie z kims rozstac nie potrzebny jest na szczescie sąd,a my malzenstwem nie
                bylismy.Pozatym Ty chyba nie rozumiesz co ja piszę,rozstalam sie z Nim,bo
                odpowiadało mu,ze jestem chora i UZALEżNIONA od Niego,że musze z nim byc,bo
                inaczej zdechne.Zreszta myśl co chcesz,ja tu swojego ego podbudowywac nie chce i
                nie musze,ale bawienie się w sędziego jest dla mnie po prostu absurdalne.Ja mam
                swoje zdanie np. w kwestii związków,gdzie chlop tlucze kobiete,aona dalej przy
                nim stoi,ale nie bede wrzeszczec,ze jest glupia czy durna,bo niby jakie mam
                prawo.Ja Ciebie nie oceniam po postach na forum,które jest wirtualne i nigdy nie
                widziałam Cie na oczy i nie będę.
            • na_fe Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 21:22
              rzeznia_nr_5 napisał:

              >
              > to już tylko Bóg jeden wie jak było ale zamykanie fobiaka społecznego na klucz
              > żeby nie wychodził to się toto nie trzyma kupy jak dla mnie,


              ja mam probemy w kontaktach z ludzmi ale nie z wychodzeniem z murów.
              kocham otwartą przestrzeń i przyrodę,
              byle z dala od ludzi.

              cokolwiek dziwna jest Twoja uwaga.

              n_f
          • lucyna_n Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 22:23

            Teraz opis już sensowniejszy, z poprzedniego wynikalo że za dobrze Ci było. Przecież my wiemy tylko
            tyle ile sama napiszesz,a napisałaś że wszystko za Ciebie robił.
            Prawda pewnie pośrodku, ale i tak fatalnie to musiało wyglądać.
    • insana Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 20:56
      jestem sobie sterem, okrętem i żeglarzem, ktoś tam do mnie macha, ale to takie niewyraźne małe figurki...

      moze się rozpieprze niedługo o jakąś górę lodową...
    • eizo1 Re: wasi najbliżsi 11.10.06, 22:04
      nie popisują się
    • mskaiq Re: wasi najbliżsi 12.10.06, 11:07
      Mysle ze kazdy przypadek jest indiwidualny i kazdy ma prawo do wlasnej decyzji.
      Moze powinnas Mu wyjasnic ze to co robi wywoluje odwrotny skutek. Powiedz Mu ze
      to co mowi do Ciebie wywoluje u Ciebie poczucie winy a to poglebia depresje.
      Byc moze powinnas porozmawiac z psychologiem o tym i psycholog wyjasni Twojemu
      Mezowi czego nie mozna robic w stosunku do osoby z depresja.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • kachaa17 Re: wasi najbliżsi 12.10.06, 13:02
      mój mąz raczej mnie wspiera ale też chwilami ma dosyć i mówi, ze ja chyba nie
      chcę nic zmieniac. Ogólnie to mnie pociesza. Ale czasem nie tak jak ja bym
      chciała. Np. wczoraj było mi tak źle, bo poczułam, ze jestem z tym wszytskim
      sama i chciałam, zeby mnie ktos przytulił i powiedział, że wszystko bedzie
      dobrze i zeby mąż czasem powiedział, że razem sie z tym uporamy i ze on mi
      pomoze. I powiedziałam mężowi o tym, rozpłakałam sie no i on mnie przytulił i
      powiedział, zebym się wyzaliła ale powiedział też, ze dla niego takie gadanie
      jest bez sensu. Ze on tak nie moze mówiż: wszystko bedzie dobrze bo tak sie
      mówi jak się nie wie co powiedzieć. I to ze chyba ważniejsze jest wspieranie w
      czynach a nie mówienie. no a mi to jest potrzebne tym bardziej, ze nie mam
      zadnej przyjaciółki na co dzień i nie mam komu się wyzalić a siostra moja to
      czesto na moje problemy mówi: to ja nie wiem. Co mnie wkurza. Ja potrzebuję
      pocieszenia a nie mówienia to ja nie wiem. Myślę, ze przyjaciółka rozwiazałaby
      częsciowo problem bo ile mozna wisiec na meżu. Ja swojego bardzo obarczam
      problemami i jest mi z tym źle

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka