Dodaj do ulubionych

Zaufajcie...

10.11.06, 00:35
Kochani,jakis czas temu piszac tutaj dzielilem sie z wami moja radoscia
plynaca z uzdrowienia{i jednoczesnie nawrocenia}.Majac w pamieci uprzedni
stan rozpaczy i rezygnacji jestem w stanie zrozumiec postawe wiekszosci
piszacych tu.Mozliwe,ze niebawem odezwa sie glosy,ze oto kolejny beret na
forum wskoczyl i szaleje,nie szkodzi zrozumiem to gdyz jeszcze do niedawna
sam moglbym reagowac podobnie.Pan Bog jest najlepszym lekarzem dla
duszy.Pragnie naszego szczescia i zjednoczenia z nami poprzez sakrament
pojednania i Eucharystie.Wielka Milosc czeka na nas...
Obserwuj wątek
    • dori555 Re: Zaufajcie... 10.11.06, 14:17

      • mintaj3 Re: Zaufajcie... 10.11.06, 22:25
        Coz moge Ci napisac kochana... Jedyne co mi przychodzi do glowy to tylko to,ze
        Bog kocha Cie bardziej niz ktokolwiek,bardziej niz Ty sama siebie potrafilabys
        kochac.Swiadectwo tej milosci jest zawarte w Nowym Testamencie,co wiecej moge
        napisac? Najpiekniejszym spotkaniem z Bogiem jest sakrament pojednania i
        najwiekszy cud jakim jest Eucharystia
        • bavidamek Re: w Krakowie nie ma pogody 11.11.06, 13:38
          a ja strasznie tesknie za moja coreczką
          UMARLA NA RAKA moja Tereska
          --
          www.salwator.com/kartki/dzieci/dzieci_001_d.jpg
          • annaberta Re: w Krakowie nie ma pogody 12.11.06, 16:04
            Nie smuć się, ona jest szcześliwa i czeka na Ciebie, na rodziców. Patrzy na
            Ciebie i modli się za swoja rodzinę. Jest bliżej Ciebie niż myślisz.

            Ks. Jan Radkiewicz
            Świętych obcowanie

            Największym pragnieniem człowieka jest być w pełni szczęśliwym. Takie jest także
            współczesne wołanie o szczęśliwe życie człowieka w małżeństwie, w rodzinie, w
            społeczeństwie. Warunkiem szczęśliwego życia jest życie w łasce Bożej, czyli w
            świętości.

            Przed ludzkością pokazują się nowe zagrożenia, szczególnie do ingerowania w
            tajemnicę życia ludzkiego. Nasze czasy z dużą dozą pustki, lęku,
            samozniszczenia, każą z większą ufnością szukać wspólnoty życia i miłości. Taką
            wspólnotą, w której dokonuje się zbawienie człowieka, jest Kościół. Pierwszym
            punktem wyjścia dla osiągnięcia świętości jest wszczepienie w Chrystusa, które
            dokonuje się w sakramencie chrztu.

            Generalnie tłumacząc „wspólnota świętych” (świętych obcowanie, communio
            sanctorum) oznacza ponadnaturalne zjednoczenie Kościoła na ziemi, w czyśćcu i w
            niebie. Te oblicza Kościoła uobecniają Kościół jako Mistyczne Ciało Chrystusa.
            Głową tego Kościoła jest sam Chrystus. Odzwierciedleniem zespalającym jedność
            jest wzajemna miłość. Pomocy potrzebuje zawsze walczący (prześladowany) Kościół
            pielgrzymujący na ziemi, i Kościół zadośćcierpiący w czyścu.

            Communio sanctorum zobowiązuje do wzajemnej miłości żywych w stosunku do
            zmarłych. Miłość ta wyraża się w świadczeniu pomocy ze strony zbawionych w
            niebie i zobowiązuje do wstawiennictwa za żywych „wspólnoty świętych”. Obejmuje
            ona zatem Kościół w wymiarze ziemskim i niebieskim.

            Szeroko pojęta „wspólnota świętych” odzwierciedla prawdę, że Kościół jest ze
            swej natury „święty” oraz jest „Kościołem świętych” (H. de Lubac). Kościół
            pragnie podkreślić, iż Bóg objawił wszystko, co człowiekowi jest konieczne do
            zbawienia. I to pielęgnuje, przechowuje jako swój depozyt wiary.

            Święty Paweł nazywa wierzących świętymi, jako że należą do świętego Boga, oraz
            zostali uświęceni przez Chrystusa. Święci są więc orędownikami wierzących, gdy
            polecamy Bogu w modlitwie nasze troski i potrzeby. Wzywając ich pomocy, uważamy
            ich za naszych pośredników u Boga i w takim sensie nazywamy ich patronami.
            Posłannictwo Kościoła

            Świętych obcowanie odzwierciedla nie tylko pochodzenie, ale i naturę Kościoła
            (jego posłannictwo). Chrystus jest Głową Kościoła zarówno zadośćcierpiącego w
            czyśćcu, tryumfującego w niebie, jak i walczącego na ziemi. Jest to ten sam
            Kościół Jezusa Chrystusa który funkcjonuje w trzech wymiarach. Dla przykładu,
            gdy modlimy się za zmarłych na ziemi, to ta więź odbywa się w Chrystusie i przez
            Chrystusa.

            Sam Kościół jest sakramentem zbawienia, tj. narzędziem zjednoczenia człowieka z
            Bogiem i między ludźmi. Wspólnota Kościoła nie istnieje sama dla siebie, lecz
            służy budowaniu Królestwa Bożego (jego inicjowaniu, rozszerzaniu, pogłębianiu).
            Wierzący zwracają się z prośbą do Boga, by zmarłych przyjął do swej chwały.
            Modlą się również za siebie, aby wytrwać w wierności Bogu w pielgrzymce do
            wieczności. „Gdy cierpi jeden członek (Kościoła), współcierpią wszystkie inne
            członki” (1Kor 12, 26n). Najmniejszy zatem czyn miłości „przynosi korzyść
            wszystkim”, żyjącym na ziemi czy zmarłym (Katechizm Kościoła Katolickiego).
            Kościół pielgrzymujący

            Czym jest Kościół na ziemi? Co stanowi Jego więź? Jest wspólnotą wiary,
            wspólnotą dóbr duchowych (kondycja świętości, cierpienie ludu, Kościół
            świadectwa życia), wspólnotą sakramentów, wspólnotą łaski (gwarancje osiąganego
            zbawienia), wspólnotą charyzmatów. Te dary przekraczają granice śmierci, tzn. są
            oznaką nadprzyrodzonego charakteru Kościoła.

            Jest On jednocześnie „zgromadzeniem widzialnym i wspólnotą duchową”. Znakiem
            więzi Kościoła pielgrzymującego są: koinonia (wspólnota wiary), martyria
            (świadectwo), diaconia (służba), liturgia (uwielbienie, kult). Są to sposoby
            wyrażania „wspólnoty świętych”. Pojęcie Kościoła jako „komunijnej” wspólnoty
            wiernych przypomina o współpracy, dialogu między Jego członkami, ale przede
            wszystkim o zjednoczeniu ludzi z Chrystusem.
            Kościół zadośćcierpiący

            Stary (2 Mch 12) i Nowy Testament (Mt 12; 1Kor3) wspomina o eschatologicznym
            oczyszczeniu, o rzeczywistości czyśćca. Dogmat o czyśćcu sformułował uroczyście
            Kościół na Soborze Trydenckim (16 w.)

            Czyściec jest stanem każdej duszy, która wprawdzie umiera w łasce, ale jeszcze
            potrzebuje pomocy z powodu nieodpokutowania kary za grzechy. Ponieważ nic
            nieczystego nie może wejść do nieba, dlatego odbywa się proces oczyszczenia
            duszy człowieka w miłości i przez miłość. Jest to miłość zadośćcierpiąca.

            Możemy pomóc „duszom czyśćcowym” przez modlitwę, ofiarę Mszy św., post, odpusty,
            dobre uczynki. Cierpieniem „dusz czyśćcowych” jest pewność zbawienia, ale
            niemożność oglądania Boga. One nie mogą już być potępione, a stan przejściowy
            czyśćca polega na niemożliwości oglądania Boga „twarzą w twarz”. Ta ekspijacja
            ma przywrócić duszy jej „visio beatifica”, całkowitą pełną zbawienia.

            Tradycja Kościoła przypomina o naszej pomocy w wybawieniu zmarłych
            przebywających w czyśćcu. Stąd wypływa praktyka modlitwy za zmarłych, a
            szczególnie zadośćuczynienia za ich ziemskie winy (por. 2 Mch 12,45-ofiara
            przebłagalna za zabitych). Najnowsze przemyślenia teologiczne podkreślają stan
            czyśćca jako wyjątkowo nasycony „ładunkiem chrześcijańskiej nadziei i miłości”.
            Jest to zatem stan chrześcijańskiej solidarności między żywymi a umarłymi.

            Trudny jest temat „czyśćca”, bo zamknięty tajemnicą. Twierdzimy, iż istnieje
            więź, ale nie znamy szczegółów. Istotne jest podkreślenie, iż czyściec jest
            stanem solidarności żywych i umarłych (Sobór Florencki z 1439 r).
            Kościół niebiański

            Istotą nieba jest wspólnota zbawionych w komunii „życia i miłości”. Jest to
            jednocześnie stan pełni wszystkiego, pełni życia. Jako pojęcie eschatologiczne
            oznacza wieczne zbawienie po śmierci lub „bycie z Chrystusem” (Flp i,23),
            wspólnotę z Nim.

            Oznaką nieba jako wspólnoty świętych jest wzajemna więź, która wyklucza
            izolację. W niebie wypełnią się wszystkie oczekiwania Kościoła na ziemi. To jest
            Kościół w „chwale nieba”, gdzie osiąga swoje wypełnienie, cel swego pielgrzymowania.

            Do Kościoła niebiańskiego należą wszyscy święci w niebie wraz z Matką Bożą,
            Maryją, i aniołami. Wstawiennictwo świętych utwierdza „Kościół świętości” przez
            zasługi, które zdobyli oni na ziemi. Sobór Watykański II przypomina, że istnieje
            „braterska troska” o nas. To jest patronat wszystkich zbawionych nad ich braćmi
            pielgrzymującymi do wieczności. Kult świętych to wyraz aktywnej więzi nieba z
            ziemią. Skuteczne staje się zatem wstawiennictwo świętych za nami
            „Obcowanie świętych”

            Wzajemnie udzielanie się dóbr duchowych realizuje się przez modlitwę, sakramenty
            (szczególnie Eucharystię), odpusty. Modlitwa to problem wymiany darów między
            ziemią a niebem oraz czyśćcem. Kościół zmaga się w walce o świętość, korzystając
            z zasług wszystkich.

            Modlitwa człowieka jest wyrażeniem uznania Boga i Jego wszechmocy, wielkości i
            sprawiedliwości. Wzmacnia nas w walce ze złem i doprowadza do dobrego. Modlitwa
            wstawiennicza świętych jest w łączności z prawem miłości bliźniego. Dlatego
            czujemy się zobowiązani do modlitwy za wszystkich ludzi. Przykładem modlitwy
            wstawienniczej jest modlitwa powszechna we Mszy św. (od czasów św. Piotra
            Kanizjusza). Modlitwa wstawiennicza jest wyrazem komunii świętych.

            Szczytem życia chrześcijańskiego i centrum życia Kościoła jest Eucharystia.

            Eucharystia uobecnia przymierze Chrystusa z Kościołem, które zostało
            przypieczętowane Jego śmiercią na krzyżu. Ze względu na te zasługi Pana Jego
            ofiara krzyżowa — Msza św. ma ogromną wartość dla żywych i zmar
        • edytunia86 Re: Zaufajcie... 11.11.06, 20:46
          Znowu mam wrażenei , że mój stan psychiczny sie pogarsza. Dodam jeszcze , żem
          jestem tez osobą bardzo wrażliwą i potrafie wszystko bardzo mocno przeżywać.
    • abasia471 Re: Zaufajcie... 11.11.06, 19:26
      Też uważam, że wiara pomaga żyć, uczy miłości do Boga, siebie i drugiego
      człowieka, ale jest to bardzo intymna sprawa, dlatego trzeba zachowywać się
      delikatnie w tej materii. Chorobę trzeba leczyć, a nie odprawiać egzorcyzmy,
      jak to sugerowała annaberta. Sama doświadczyłam dobra jakie płynie z wiary, ale
      jestem daleka od nawracania kogokolwiek. Mogę powiedzieć tylko, że mi wiara
      pomaga walczyć o normalne życie, pomimo choroby. Każdemu życzę posiadania
      takiej opoki jaką jest Bóg, ale tego wyboru należy dokonać samemu. Szacunek zaś
      należy się taki sam zarówno wierzącemu, jak i niewierzącemu, dlatego wszystkich
      nawracaczy wysłałabym do diabła, bo bardziej szkodzą niż pomagają. Mam
      nadzieję, że Ty należysz do tych którzy dają świadectwo swoim przykładem i nie
      pójdziesz w ślady annaberty.
      • edytunia86 Re: Zaufajcie... 11.11.06, 20:44
        Ja sama jestem osobą wierzącą wydaje mi się , że to mnei jeszcze może
        trzymac przy życiu i nie wiem co by było gdby nie moja wiara. Myślę, że w moim
        życiu dużo sę wydarzyło. Wydarzyło się tez coś co mi jest trdno zrozumiec o
        czym się dowiedziałam dopiero w zeszłym tygodniu z listu pierwszego od
        przynajmniej paru miesięcy od jednej ze sióstr zzkonnnych ze zgormadzenai
        zakonnego gdzie jeżdziłąm do tej pory regularnie już przez ajkiś czas, któa na
        pisała mi w ostartnim moim liście, że od 12 października mieszka w
        Pleszewie,wcześniej meszkałą w Luboniu. Myślę, że miaałm w iej oparcie , a
        teraz przynajmnije na razie pozostaje mi tylko pisanei listów i to już nei jest
        to sam. Jestem już po pierwszo piątkowej spowiedzi w tym miesiącu i codze do
        kościoła,ale ciągle nei mogę odzyskac spokoju , trudno jest mi się uczyć , a
        najbliższy wekeend czeka mnie zaliczenei z angielskiego, a w grdniu z parawa, a
        potem najbliższe z przedmiotu ekonomiczenego, a we wtorek mam najbliższą
        wizyte , pierwszą wiyte u psychologa, ponieważ nei daje już sobie rady i nie
        wie co robic , czuje się wobec tego wszystkiego bezradna.
    • miks88 Re: Zaufajcie... 12.11.06, 23:34
      Jakoś teraz mi trudno wierzyc w Boga. W poprzedniej szkole przedywałem w
      towazystwie skinhedowskim i ciagle mysle o tym ze mam nienawidzic żydów i
      czarnych. Nie moge przestac o tym myslec
    • mintaj3 Re: Zaufajcie... 16.11.06, 23:53
      Wlasnie natknalem sie na pewna stronke, szczegolnie wariant drugi tu
      przedstawiony odpowiada memu owczesnemu stanowi,wiec postanowilem wam go
      przeslac 6 - DEPRESJA

      Są dwa rodzaje depresji:
      negatywna depresja zmysłowa i pozytywna depresja duchowa.
      Depresja zmysłowa objawia się tym że człowiek wini innych za swoje
      niepowodzenia i nawet popełnione błędy i grzechy. Czuje się pokrzywdzony przez
      los i uważa Boga za niesprawiedliwego.
      Popada on w depresję, dlatego że samolubność jego jest nie nasycona i nie
      usatysfakcjonowana. Pragnie on zawsze więcej aniżeli ma i niezadowolenie z
      życia wpędza go w depresję.
      Taki człowiek odrzucił głos sumienia i albo wpadnie w alkoholizm lub narkomanię
      nielegalną, albo szukać będzie pomocy u lekarzy i odda się narkotykom legalnym,
      zażywając leki antydepresyjne.
      To jest ucieczka od rzeczywistość i od głosu sumienia.

      Jeżeli popadnie człowiek w pozytywną depresję duchową; z powodu grzechów i
      nałogów to dlatego, że głos sumienia go dręczy, czuje się człowiek
      bezwartościowym, nędznym i niegodnym, ale to jest konieczne do nawrócenia,
      dlatego nazywam taką depresję pozytywną. Kto pokornie szukać będzie woli i
      pomocy Bożej, tego sam Bóg wyleczy z tej depresji. Człowiek nie podejmie się
      drogi oczyszczającej jeżeli najpierw nie popadnie w depresję duchową, czyli w
      głębokie wyrzuty sumienia.
      Depresja duchowa objawia się tym, że człowiek traci zainteresowanie i zapał do
      spraw światowych, we wszystkim dostrzega zło, szczególnie co do własnego życia
      i postępowania, wini samego siebie i szuka pomocy u Boga.
      To jednak jest bardzo trudne, bo pokusa szatańska będzie mu podpowiadać, że Bóg
      go odrzucił za popełnione grzechy. Co nie jest prawdą, jeżeli więc człowiek
      upokorzy się w modlitwie i wytrwale w modlitwie będzie Boga o pomoc prosił, Bóg
      go na pewno wysłucha i go z tego okropnego stanu wyprowadzi.
      "Proście, a będzie wam dane, pukajcie, a będzie wam otworzone, szukajcie a
      znajdziecie" pomoc Bożą.
      - Mateusz 7:7
      Powiedział Pan Jezus, że:
      "droga ta jest wąska i ciasna jest ta brama która prowadzi do życia wiecznego,
      a mało jest takich którzy ją znajdują" "
      - Mateusz 7:14
      • dolor Re: Zaufajcie... 17.11.06, 11:55
        Nie obraź się, ale to najdurniejszy tekst, jaki ostatnio czytałem. Chociaż
        miejscami zabawny.
      • aurelia_aurita Re: Zaufajcie... 17.11.06, 19:27
        Aha, czyli depresja z natręctwami, poczuciem winy i (być może) objawami psychotycznymi to depresja "pozytywna" ?

        > Człowiek nie podejmie się
        > drogi oczyszczającej jeżeli najpierw nie popadnie w depresję duchową, czyli w głębokie wyrzuty sumienia.
        > Depresja duchowa objawia się tym, że człowiek traci zainteresowanie i zapał do spraw światowych, we wszystkim dostrzega zło, szczególnie co do własnego życia i postępowania, wini samego siebie i szuka pomocy u Boga.
        > To jednak jest bardzo trudne, bo pokusa szatańska będzie mu podpowiadać, że Bóg go odrzucił za popełnione grzechy.
        • mintaj3 Re: Zaufajcie... 17.11.06, 21:02
          Samo to okreslenie "pozytywna" mnie rozbraja, ale pamietam ,ze mialem podobne
          odczucia , tzn.zanik zainteresowan,zapalu ,we wszystkim nie dostrzegalem
          zla ,ale co do wlasnego postepowania owszem ,szczegolnie poczucie winy co do
          wlasnej bezradnosci wykanczalo mnie , no i gdy przyszedl ten czas calkowitej
          rezygnacji {nie mialem juz wowczas checi do zadnego zmagania sie z samym
          soba,nie mialem sily} poczulem ogromna potrzebe zwrocenia sie o pomoc do Boga
          reszte juz znacie.
          Ps.Moge jeszcze dodac ,ze odczulem pragnienie przebaczenia wszystkim
          ludziom,ktorzy mnie skrzywdzili, bylo to rowniez bardzo szczegolne przezycie
          wewnetrzne,Najwieksza Milosc dotknela serca mego.
          Ps2.Dodam jeszcze ,ze ze mnie osoba dosc wrazliwa ,ale to przeciez nie nowum na
          tym forum.
          Ps3.To by bylo na tyle czesc wam
          • mintaj3 Re: Zaufajcie... 17.11.06, 21:26
            Ps4.Co do przebaczenia to mial miejsce rowniez duzy zal odnosnie mojego
            krzywdzenia innych,skruszylo sie serce moje wielce.Uu i nawet do rymu wyszlo.Na
            razie trzymcie sie cieplo.
      • abasia471 Re: Zaufajcie... 19.11.06, 02:52
        mintaj3 napisał:

        > Są dwa rodzaje depresji:
        > negatywna depresja zmysłowa i pozytywna depresja duchowa.
        > Depresja zmysłowa objawia się tym że człowiek wini innych za swoje
        > niepowodzenia i nawet popełnione błędy i grzechy. Czuje się pokrzywdzony
        przez
        > los i uważa Boga za niesprawiedliwego.
        > Popada on w depresję, dlatego że samolubność jego jest nie nasycona i nie
        > usatysfakcjonowana. Pragnie on zawsze więcej aniżeli ma i niezadowolenie z
        > życia wpędza go w depresję.
        > Taki człowiek odrzucił głos sumienia i albo wpadnie w alkoholizm lub
        narkomanię nielegalną, albo szukać będzie pomocy u lekarzy i odda się
        narkotykom legalnym,
        > zażywając leki antydepresyjne.
        > To jest ucieczka od rzeczywistość i od głosu sumienia.

        Boże, co za brednie!!! Nie wiedziałam, że lecząc się zachowuję się jak narkoman
        i alkoholik, a szukanie pomocy u lekarzy jest naganne. Mam pytanie do autora
        wątku:, Człowieku, dlaczego wiara kojarzy Ci się z katolickim szamaństwem?
        Gdzie jest powiedziane, że człowiek wierzący powinien być ograniczony umysłowo
        i odrzucać logiczne myślenie? Skąd się bierze taka pycha, żeby zaprzeczać
        oczywistym faktom, że zakłócenia biochemii mózgu leczy się środkami
        farmakologicznymi, a nie pokutą i zdrowaśkami?
        Jestem osobą wierzącą, praktykującą, ale to, co prezentują na forum takie osoby
        jak Ty, czy annaberta, budzi mój sprzeciw. Wasza postawa z pewnością niejednego
        zniechęci do wiary, a bycie katolikiem będzie coraz większym obciachem.


        > Jeżeli popadnie człowiek w pozytywną depresję duchową; z powodu grzechów i
        > nałogów to dlatego, że głos sumienia go dręczy, czuje się człowiek
        > bezwartościowym, nędznym i niegodnym, ale to jest konieczne do nawrócenia,
        > dlatego nazywam taką depresję pozytywną. Kto pokornie szukać będzie woli i
        > pomocy Bożej, tego sam Bóg wyleczy z tej depresji. Człowiek nie podejmie się
        > drogi oczyszczającej jeżeli najpierw nie popadnie w depresję duchową, czyli w
        > głębokie wyrzuty sumienia.
        > Depresja duchowa objawia się tym, że człowiek traci zainteresowanie i zapał
        do
        > spraw światowych, we wszystkim dostrzega zło, szczególnie co do własnego
        życia
        > i postępowania, wini samego siebie i szuka pomocy u Boga.
        > To jednak jest bardzo trudne, bo pokusa szatańska będzie mu podpowiadać, że
        Bóg go odrzucił za popełnione grzechy. Co nie jest prawdą, jeżeli więc
        człowiek
        > upokorzy się w modlitwie i wytrwale w modlitwie będzie Boga o pomoc prosił,
        Bóg go na pewno wysłucha i go z tego okropnego stanu wyprowadzi.
        > "Proście, a będzie wam dane, pukajcie, a będzie wam otworzone, szukajcie a
        > znajdziecie" pomoc Bożą.
        > - Mateusz 7:7
        > Powiedział Pan Jezus, że:
        > "droga ta jest wąska i ciasna jest ta brama która prowadzi do życia
        wiecznego,
        > a mało jest takich którzy ją znajdują" "
        > - Mateusz 7:14


        A ja naiwna myślałam, że wystarczy żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy
        i pokuta, a tu się okazuje, że powinnam mieć depresję duchową.
        Po przeczytaniu tych rewelacji mam ochotę zabić się własną pięścią.
        Boże broń nas przed taką ewangelizacją, bo zostaniemy ateistami.
        • mintaj3 Re: Zaufajcie... 19.11.06, 10:09
          Przeslalem ten tekst z racji tego,ze mialem podobne objawy jak w drugim
          przypadku ,co do uzasadnienia nie jestem przekonany ,dlatego chyba zbyt szybko
          zdecydowalem sie go przeslac zaraz po przeczytaniu.Nigdy nie probowalem nikogo
          odwodzic od leczenia i probowal nie bede.
          Abasiu pytasz dlaczego wiara kojarzy mi sie z katolickim szamanstwem?Nie wiem
          coz to takiego dlatego nie umiem odpowiedziec.Pytasz gdzie jest powiedziane,ze
          czlowiek wierzacy powinien byc ograniczony umyslowo i odrzucac logiczne
          myslenie?Mysle,ze nigdzie nie jest tak powiedziane co wiecej to dopiero bylaby
          sprzecznosc.Pytasz skad bierze sie ta pycha ,zeby zaprzeczac oczywistym
          faktom,ze zaklocenia biochemii mozgu leczy sie srodkami farmakologicznymi,a nie
          pokuta i zdrowaskami?Nie wiem skad sie bierze ,a kto zaprzecza?Swoja droga
          ciekawy jestem skad bierze sie przekonanie,ze problem lezy tylko w zakloceniach
          biochemii mozgu...
          Tekst zglosze go do kasacji, faktycznie nie brzmi zbyt krzepiaco, a ja zbyt
          szybko go przeslalem.

          • abasia471 Re: Zaufajcie...mintaj 19.11.06, 20:24
            > Tekst zglosze go do kasacji, faktycznie nie brzmi zbyt krzepiaco, a ja zbyt
            > szybko go przeslalem.

            Zwracam honor i przepraszam jeżeli zbyt pochopnie Cię oceniłam, nie to było
            moim zamiarem. Sorki.
            • mintaj3 Re: Zaufajcie...mintaj 19.11.06, 22:45
              Spoko,nie ma problemu.Zdrowka zycze,spij dobrze.
      • miks88 Re: Zaufajcie... 22.11.06, 01:02
        mintaj3 napisał:

        > Popada on w depresję, dlatego że samolubność jego jest nie nasycona i nie
        > usatysfakcjonowana. Pragnie on zawsze więcej aniżeli ma i niezadowolenie z
        > życia wpędza go w depresję.

        Jak na topatrze to jest w tym troche racji. Moj kumpel z Katowic ma od pytona
        znajomych, co weekend chodzi na imprezy i wogóle. Ja spotkam sie z kim raz na
        tydzień albo na dwa i wypije zjednego browara i koniec. Jak wieczorem siedze w
        domu i pomysle o tym kumplu z katowic albo jak usłysze za oknem odgłosy jakiej
        imprezy to ogarnia mnie złosc i przygnębienie i zaras musze zarzyc seroxat:)
    • mintaj3 Re: Zaufajcie... 19.11.06, 00:30
      hamburgpol.w.interia.pl/cohen3.htm
      • molee Re: Zaufajcie... 21.11.06, 14:00
        mintaj3 ,czy to ty ? nie wiem
        • molee Re: Zaufajcie... 21.11.06, 16:01
          oni sobie nie pozwolą na krótkie spódniczki w Synagogach nieprestrzganie nie
          kradnij nie cudzołóż , nie bedziesz brał imienia Pana Boga swego nadaremnon
          nie pozwolisz zyc czarownicy /
          Jezus nie pozwoli się lżyć
          na Sądzie , oni będą szybsi niestety
        • mintaj3 Re: Zaufajcie... 21.11.06, 19:05
          Nie,a co sie dziwisz ?
          • molee Re: gdzie oni sa 21.11.06, 23:43


            ci wszyscy moi przyjaciele

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka